Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Zapowiedzi» PSV» Ray Gigant

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 25 kwiecień 2016 16:50
  • Czytano: 689 razy



Najnowsze zapowiedzi

Najczęściej czytane zapowiedzi

Zapowiedź gry Ray Gigant (PSV)

Okładka gry Ray Gigant
  • Producent: Bandai Namco Entertainment / Experience
  • Wydawca: acttil
  • Dystrybutor PL: acttil
  • Gatunek: dungeon-crawler, przygodowe, RPG, turowe, visual novel
  • Premiera: 30 lipiec 2015 r.
  • Premiera PL: 3 maj 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: japoński z napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 125.00 zł
  • Prognoza

    8.0

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation Vita lub Sony PlayStation TV

Od jakiegoś czasu rozmaite gatunki gier wracają do łask za sprawą wzmożonej aktywności niezależnych twórców. Tym razem weźmiemy pod lupę dungeon crawlery. Jeśli ktoś lubi perspektywę Dungeon Master (albo Legend of Grimrock z nowszych), a do tego jara się wschodnim stylem, to czeka na niego nie lada gratka. Zapowiedź Ray Gigant, kolejnego exclusive’a konsoli PS Vita, w oparciu o początkową rozgrywkę.

Niektórzy giganci robią wrażenie rozmiarem już dzięki samej perspektywie.



Giganci
Jeśli ktoś ma skojarzenia z Shingeki no Kyojin (Attack on Titan czy Atak Tytanów), może je porzucić, gdyż w Ray Gigant mamy zgoła odmienne podejście do sprawy. A rozgrywka to już w ogóle inna bajka, jeśli patrzymy po grach. Po raz kolejny przyjdzie jednak nam ratować świat... albo to, co z niego zostało. Tym razem zaczyna się od Tokio, przez wszystkie większe miasta świata, a oczywiście skończyłoby się na unicestwieniu ludzkości, gdyby nie odkrycie sposobu na walkę z gigantami, jakie pojawiły się znikąd i zdawałoby się są odporne na wszystko, co ludzkość przygotowała przez wieki. Na szczęście ujawnia się tajemnicza moc obiektów Yorigami oraz Kurogami. Żeby nie zanudzać, te pierwsze to jakby boskie moce, które łączą się z ciałem kompatybilnej genetycznie osoby. Mają swoją świadomość, mogą kontaktować się z innymi telepatycznie, a czasem i werbalnie. Te drugie to wytworzone artefakty na bazie tych pierwszych. Dają niemałą moc, jednak nie mają świadomości i paru innych cech.

Młody Ichiya jest naturalnie powiązany z Habakiri, którego zdobywa niedługo przed atakiem gigantów. Wtedy jednak jeszcze nie jest na tyle zsynchronizowany, by zapanować nad mocą i dokonuje sporych zniszczeń, odpierając jednak natarcie w najbliższym otoczeniu. Po hospitalizacji przeniesiony jest do Akademii, gdzie szkoli się wraz z innymi, by powstrzymać gigantów, a także by infiltrować megalosite’y i być może znaleźć jakiś sposób na permanentną rozprawę z tajemniczym najeźdźcą z, być może, innego wymiaru. Ciężko tu coś po samym początku powiedzieć poza tym, że postaci są nawet interesujące i suchary ścielą się gęsto, więc fanom tego typu humoru powinno się spodobać. Reszta... niech poczeka na recenzję względem informacji co do dalszego ciągu.

Subtelnych i niesubtelnych żartów o oczywistych podtekstach nie mogło zabraknąć.



Turniej tur
Jak wiele podobnych gatunkowo gier z Japonii, tak i ta jest hybrydą. W tym przypadku mamy do czynienia z fabularną bazą w postaci visual novel, rozwojem bohaterów z dość typowo rozwiązanymi elementami RPG, no i dungeon crawler w FPP (eksploracja megalosite’ów) i TPP (walka z gigantami). Walka odbywa się w turach, przy czym kolejność działań zależy od szybkości i umiejętności taktycznych postaci i stworów. Do korzystania z umiejętności potrzebne są punkty akcji, zaś decyzja o przeczekaniu tury pozwala odzyskać wykorzystane AP. Warto wziąć pod uwagę aspekt i rodzaj giganta, z którym walczymy. Osoba z łukiem prędzej poradzi sobie z latającym nieprzyjacielem, zaś inna szybciej zakończy walkę dzięki zdolnościom magicznym (np. miotanie ognia). Obrona polega na redukcji obrażeń, ich uniknięciu, odwecie bądź leczeniu. Rozwój umiejętności pasywnych pozwoli otrzymać także bonusy przy wybraniu określonych czynności (zwiększona niewrażliwość na magię i inne). Trochę łatwo się mimo wszystko zgubić w kolejności wykonywanych działań, toteż póki co powstrzymam się z oceną, czy system ten się sprawdza dobrze czy średnio.

Do znaczników da się przyzwyczaić. Po początkowym szoku.



Oczywiście eksploracja i walki są dalece bardziej złożone. Starcia możemy podzielić na 5 rodzajów. Pierwsze trzy zależą od typu przeciwnika, a raczej od tego, jaki ma wpływ na otoczenie – mamy więc lekkie, zwykłe i ciężkie. To determinuje z kolei ilość potrzebnych AP do wykonania akcji w trakcie walki. Do przedstawionych starć dochodzą śmiertelnie niebezpieczne, gdzie walczymy z gigantem, ale jakby wyższego rzędu, ale tak w sumie na poły. Tajemniczych przybyszy podzielono bowiem na dwa typy w zależności od wielkości. Jeden to istne mięso armatnie, na którym nabijamy surowce potrzebne do rozwoju naszych bohaterów i wytwarzania nowych elementów ekwipunku. Drugi z nich to istne kolosy wysokie jak wieżowce (i to niekoniecznie te zawalone po katastrofie).

Przy walce z tymi większymi zdecydowanie przydaje się dodatkowa umiejętność, gdzie protagonista przebija się bronią Yorigami, a następnie synchronizuje energię, by wykonać morderczą serię ciosów w trybie Slash Beat Mode. Celem gracza jest z kolei w odpowiednim momencie klikać przycisk ataku, niczym w grze rytmicznej, tak więc zaprawieni w osiąganiu perfekcyjnych wyników w Hatsune Miku będą przygotowani na ten element gameplayu.

Transformacja zaczyna się efektownie.



Płynne sprite’y
Póki co do oprawy graficznej mam różne odczucia. Z jednej strony megalosite’y wyglądają mrocznie, jakby wycięte z innego świata, ale wciąż z mocnym fundamentem ziemskim. Z drugiej wszelkie elementy interaktywne wygladają jakby wycięte z epoki PSX. Można to jednak zrzucić na karb słabej wizualizacji, jaką serwuje nam Yorigami, żeby ludzie mogli wiedzieć, co ich czeka w danym miejscu tego odpowiednika lochów. Kreska jest przyzwoita i nie musimy spoglądać na portret, by widzieć mimikę twarzy postaci. Również sprite’y w trakcie walki wyglądają cudnie ze swoją płynną animacją. Z drugiej strony słabe efekty specjalne, do jakich ograniczono ataki wrogów obniżają poziom satysfakcji wizualnej.

Oprawie audio nie mam nic do zarzucenia poza tym, że trzeba ją na początku dość mocno ściszyć, bo zagłusza niejeden dialog. Mniej odporni na powtarzalność poczują się również nieco zmęczeni w trakcie eksploracji i powtarzających się walk, ale poza tym ciężko znaleźć jakieś „ale”, czy to pod względem melodii soundtracku, czy dubbingu (w języku japońskim).

Podczas SBM warto wsłuchać się w soundtrack.



Potencjał jest
Jest szansa na to, by przenośna konsola Sony dorobiła się kolejnego ciekawego tytułu na wyłączność (choć ostatnio część nierzadko trafia na Steam). Dla fanów zachodnich produkcji AAA nie ma tu raczej czego szukać, ale nie od teraz wiadomo, że Vita to platforma bardziej dla fanów gier z Japonii niż z innych części świata. Czy Ray Gigant będzie miało swój wkład w kupkę wstydu fanów azjatyckich gier? Recenzja już w maju.


Grę do zapowiedzi udostępnił zachodni wydawca acttil:

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?