Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Zapowiedzi» PlayStation 4» The Last Guardian

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 02 grudzień 2016 01:30
  • Czytano: 665 razy



Najnowsze zapowiedzi

Najczęściej czytane zapowiedzi

Zapowiedź gry The Last Guardian (PlayStation 4)

Okładka gry The Last Guardian
  • Producent: genDESIGN & SIE Japan Studio
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, fantasy, przygodowe, TPP
  • Premiera: 6 grudzień 2016 r.
  • Premiera PL: 7 grudzień 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: Polski / Angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.00 zł
  • Prognoza

    9.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Kolejna oryginalna gra
Fumito Ueda to główny projektant studia genDESIGN, który takimi tytułami jak ICO i Shadow of the Colossus zdążył nas przyzwyczaić do tego, że jego gry są co najmniej nietuzinkowe. Pierwsza produkcja tego studia, czyli ICO, stawiała nacisk na związek dwóch młodych osób niezdolnych do porozumienia się, jednak muszących zaufać sobie i połączyć swoje umiejętności, by wydostać się z ponurej twierdzy. W Shadow of the Colossus bardziej zaakcentowano akcję i walkę, choć dalej wszechobecna była atmosfera samotności i niebywała głębia świata. The Last Guardian, wcześniej znany jako Project Trico, wydaje się wracać główną koncepcją rozgrywki do pierwszej gry, ale opiera się w interakcji na Shadow of the Colossus. Jednak i tym razem ponownie mamy do czynienia z dużą dozą oryginalności.

Morski orzeł najlepszym przyjacielem człowieka?
W grze przyjdzie nam kierować poczynaniami młodego chłopca lat około dwunastu, którego ciało pokryte jest tatuażami. Jego towarzyszem będzie zaś Trico (w wersji japońskiej Toriko), będący krzyżówką różnych gatunków zwierząt, jednak najwięcej w nim widać z kota, psa i ptaka. W istocie, w japońskim tytule tej gry Trico jest nazwany morskim orłem. Jest to bowiem czworonóg z długim ogonem, który ma szpony, dziób, pokryty jest piórami i ma słodko-smutny (według jednych) lub brzydki (według drugich) wyraz pyska, a na czole widać małe różki (projektant chyba bardzo lubi rogi u ważnych postaci). Podobieństwo do ICO polega na tym, że będziemy musieli jakoś skłaniać tę istotę do pójścia tu czy tam. O ile Yorda w ICO otwierała magiczne drzwi, Trico w The Last Guardian będzie pomagał nam przedostać się do odległych miejsc, czy to położonych wyżej czy gdzieś pod wodą. Naszym zadaniem będzie dbanie o stwora poprzez karmienie go oraz wyjmowanie strzał z jego ciała, a także przesuwanie totemów, jakich stwór się boi. Jednak uwaga z nadopiekuńczością, gdyż to może nieco nadpsuć relacje protagonisty i jego towarzysza.

Trico ma wyraźne problemy z zachowaniem bezpiecznej odległości od brzegu.



Ukradkiem i towarzyszem ich!
Rozgrywka więc przypomina dość trochę ICO, ale też bierze garściami z Shadow of the Colossus - co mianowicie? Otóż to, że tam młodzieniec imieniem Wander miał za towarzysza wierzchowca Agro, któremu mógł wydawać polecenia, a sam koń nie służył tylko jako środek lokomocji, lecz również przynęta bądź sposób na wdrapanie się na gigantycznych przeciwników. No i był przede wszystkim zwierzęciem. Fumito Ueda w wywiadach podkreśla, że postanowił wziąć za podstawę relację, jaką budowało się w Shadow of the Colossus między główną postacią i jego wierzchowcem. Tutaj, inaczej niż z Yordą, nie da się po prostu zawołać naszego gryfopodobnego towarzysza i powiedzieć, co ma wykonać.

Czasem przyjdzie nam poczekać, aż skończy on robić to, co go zainteresuje, a nieraz zauważymy, że przygląda się z zainteresowaniem chłopcu, który wspina się, by dotrzeć do jakiegoś miejsca. Jeśli chodzi o walkę to o ile w ICO musieliśmy bronić Yordy przed cieniami, w SotC pojedynkować się z kolosami, tak tutaj raczej będziemy skradać się i zwabiać przeciwników pod potężne łapy i dziób Trica. Walki bezpośredniej raczej nie uskutecznimy, jako że przeciwnicy to uzbrojeni strażnicy, którzy mogliby nas zapewne jednym ciosem zgładzić. Może co najwyżej dane nam będzie rzucać w nich beczkami bądź innymi obiektami, co opóźni ich natarcie.

Uciekać od takiej kreatury czy ją ukochać?



Realizm poprzez wyobraźnię
Oprawa graficzna od razu kojarzy się z ICO i Shadow of the Colossus. Widać charakterystyczną architekturę oraz tekstury o omszałych barwach. Mamy też miękkie światło, które w ciemniejszych pomieszczeniach oślepia. Także i tym razem zrezygnowano z techniki motion-capture, gdyż niemożliwym jest uchwycić wszystkie subtelności dzięki tej technologii - wszystkie ruchy więc tworzą sami programiści. Florę i faunę dopieszczono do tego stopnia, że ma nam się to wydawać prawdziwe. Dopracowano falowanie i udeptywanie źdźbeł trawy, piór Trico, a także animację pyłu zgodnie z kierunkiem wiatru, widać niekiedy wszechobecne owady i motyle, a także dostrzeżemy całą złożoność ruchu mięśni naszego towarzysza. Woda też wydaje się "zachowywać" realistycznie. To wszystko tym razem ma zaimplementowany porządny silnik fizyczny, więc chyba w tej kwestii obaw nie ma. Fumito Ueda zaznaczył, że istnieje pewien stopień realizmu możliwy do osiągnięcia jedynie poprzez wyobraźnię, lecz przy tym należy zachować umiar i sprawić, że uwierzymy, iż takie stworzenie może faktycznie istnieć. W sumie w trailerach da się dostrzec, że tkanina chłopca co jakiś czas przenika przez jego ciało albo spadające skały wchodzą w siebie, ale mam nadzieję, że to wszystko zostanie skutecznie przyćmione przez resztę wrażeń z gry.

Szykować chusteczkę czy nie?
Kto grał w ICO lub SotC, ten wie, że zakończenia mogą być różnorako interpretowane, ale niemal każdego wzruszą. Ja po przejściu ICO płakałem jeszcze tydzień na każde wspomnienie outra i miałem świeczki w oczach przez kolejne siedem dni. Tutaj nie ujawniono jeszcze, w jaki sposób dojdzie do spotkania stwora i chłopca, ale Ueda powiedział, że zakończenie będzie dla graczy zaskakujące, połączy jakby odczucia z ICO i Shadow of the Colossus. Czyżby ta gra miała jakoś nawiązać bezpośrednio fabularnie do dwóch poprzednich tytułów? Zobaczymy. Ja już teraz liczę na doświadczenia, które zostaną z nami na długo, nawet jeśli produkcja okaże się krótka przy przechodzeniu. Jeśli planujecie ubogacić czyjąś duszę, myślę, że już teraz ślepo można celować w zakup The Last Guardian jako prezentu na Mikołaja, choć ja to wkrótce potwierdzę jeszcze w recenzji.

Pytanie z poprzedniego screena było retoryczne, oczywiście.

Komentarze (1)

  • Avatar użytkownika Bodzio_Gracz
    #1 | Bodzio_Gracz mówi:02 grudzień 2016

    Tytuł zapowiada się wspaniale Smile Uwielbiam takiego rodzaju gry, w które można grywać przez długi czas i cieszyć się wspaniałym klimatem takich świetnych produkcji. Nie ukrywam również, że tytuł znajdzie się w mojej kolekcji Smile Ponieważ bardzo lubię gry z takiego klimatu Smile Produkcja ta ma wiele wspólnego z ICO oraz Shadow of the Colossus, co mnie bardzo cieszy Smile