Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Zapowiedzi» PC» Trine 4: The Nightmare Prince

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 22 wrzesień 2019 01:10
  • Czytano: 182 razy



Najnowsze zapowiedzi

Najczęściej czytane zapowiedzi

Zapowiedź gry Trine 4: The Nightmare Prince (PC)

Okładka gry Trine 4: The Nightmare Prince
  • Producent: Frozenbyte
  • Wydawca: Modus Games
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, co-op, fantasy, indie, logiczne, platformówki, zręcznościowe
  • Premiera: 8 październik 2019 r.
  • Premiera PL: 8 październik 2019 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 107.99 zł
  • Prognoza

    9.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Windows 7/8/10 64-bit, procesor Intel quad-core 2,0 GHz / dual-core 2,6 GHz, 4 GB RAM, karta graficzna NVIDIA GeForce GTX 560 / AMD Radeon HD 5700, DirectX 11, 16 GB wolnego miejsca na dysku

Nie da się ukryć, że wielu graczy nie ucieszyło przejście Trine 3: The Artifacts of Power w pełen trójwymiar. Nie pomogło również to, że choć stanowi świetny tytuł, fabuła urywa się w połowie przygody, a potencjał nie został do końca wykorzystany. To wszystko zostało zmienione w części czwartej. A my mieliśmy okazję już w nią zagrać! Oto nasza zapowiedź.

Mimo powrotu do 2,5D flow poziomu jest naturalny.



Poczta
Tradycyjnie dla serii grę rozpoczynamy w trybie solo. Każda z postaci ma swój prolog, podczas którego opanujemy podstawowe zdolności i zostaniemy wprowadzeni w fabułę. Każdy z bohaterów Trójni na końcu swojej małej przygody otrzyma list od Wilhelminy, zlecający odnalezienie i sprowadzenie do Akademii Astralnej księcia Seliusza. Problem w tym, że ten ukradł amulet, jaki jest w stanie przywoływać koszmary. Jako że książę nie jest w stanie go kontrolować, koszmarne zjawy atakują Amadeusza, Zoyę i Poncjusza. Dostępny fragment gry nie zdradził zbyt wielu szczegółów historii i muszę przyznać, że szósty poziom zakończył się nie lada cliffhangerem. Na razie ciężko przewidzieć, o co może chodzić, a porządnie opracowana tajemnica potrafi zapędzić przed monitor równie mocno, co sama rozgrywka.

Jako weteran serii uwinąłem się w około 2 godziny z tymi 6 etapami (gdzie 3 pierwsze to prolog), a łącznie ma być 16 poziomów, więc wygląda na to, że pełna wersja zaoferuje mniej więcej 7-8 godzin gry, jeśli zechcemy zajrzeć w każdy kąt, a zapewne znacznie więcej, gdy mamy do czynienia z Trine po raz pierwszy. Dodam tylko, iż akcja nie jest umiejscowiona bezpośrednio po części trzeciej, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przygodę z serią Trine zacząć właśnie od The Nightmare Prince. Pragnę jednak zwrócić uwagę graczy niemających dotąd styczności z serią na dostępność zbiorczej edycji – Trine: Ultimate Collection. Zestaw ten zawiera remake części pierwszej, drugą z dodatkiem, trzecią oraz opisywany tu Trine 4: The Nightmare Prince.

Rycerz wciąż ma power.



Powrót do korzeni
Pierwsze dwie części opierały się na rozgrywce osadzonej w 2,5D z dużą dozą zagadek z wykorzystaniem fizyki. Trine 3: The Artifacts of Power eksperymentowało nieco i przeszło w pełne 3D, co wielu fanom nie przypadło do gustu pomimo tego, iż wykonanie było bardzo dobre. Teraz twórcy wrócili do 2,5D i mają kilka nowych pomysłów. Oczywiście weteranów może nieco znudzić to, że znów musimy męczyć się z podstawowym zestawem umiejętności (bohaterowie wiecznie zapominają, czego się nauczyli w poprzednich częściach), ale daje to czas graczom na obeznanie się z mechaniką, jak również nowymi elementami. I tak na pierwszy rzut oka widać, że można teraz poruszać się za pomocą okrągłych obiektów pod nogami (wielka dynia, kamienna kula), przy okazji obserwując cyrkowe kroczki wykonywane przez bohaterów. Akrobacje też przyjdzie wykonać protagonistom na mostach, jakie teraz tworzy Zoya za pomocą liny – wcześniej potrafiła łączyć ze sobą obiekty, ale teraz może wystrzelić linę, sprawiając, że ta naciągnięta otworzy nam drogę do dalszych krain.

Ekipa Frozenbyte postarała się tym razem o to, żeby w walce każda postać miała swoje mocne strony. Rzecz jasna rycerz Poncjusz wciąż wymiata w walce wręcz, a także potrafi mocno przywalić tąpnięciem czy szarżą, ale niedaleko po początku gry złodziejka Zoya dostanie strzały żywiołów, przewrót z unikiem i szybkim naciągiem cięciwy, co czyni z nią sprawną zabójczynię koszmarnych stworzeń. Także mag Amadeusz potrafi teraz namieszać – podniesione obiekty bądź samych przeciwników może cisnąć w kierunku ziemi, a później również naprzód, a w chwilach niebezpieczeństwa może przenieść się w przestrzeni i szybko uciec. W dostępnych etapach nie było mi dane zobaczyć, jak działa lina wróżkowa Zoyi, ale zapowiada się fajna zabawa z oplątywaniem i unieruchamianiem wrogów. A nowe triki się przydadzą, jako że nieprzyjaciel teraz może wymagać bardziej taktycznego podejścia – wpierw trzeba będzie pozbyć się potwora, który ochrania tarczą swoich pobratymców. Ogniste pająki najlepiej potraktować lodową strzałą, a magiczne pociski odbić tarczą.

Żeby takie miejsce istniało naprawdę.



Walka to nie jedyna sytuacja, gdzie cała trójka ma znaczenie. Także w trakcie zagadek postaci wcześniej mniej używane teraz bardziej się przydają – dla przykładu, tylko rycerz może dokonać szarży i cisnąć ciężkim obiektem w kryształy, otwierając drogę naprzód czy do cennych nagród. Niektóre z nich to po prostu znajdźki, ale warto zaglądać w każdy zakątek, bo eliksiry doświadczenia przydają się do ulepszania nabytych umiejętności. Listy z kolei mogą dorzucić jakieś elementy fabuły bądź humoru w stosunku do kierowanych postaci. Jeśli będziecie mieć trudności z dotarciem do jakiegoś miejsca, łatwiej będzie w kooperacji, która tym razem dopuszcza nawet czwartego gracza do gry (każdy dowolnie będzie mógł dobierać postać).

Pięknie jak zwykle
Jedno pozostaje niezmienne. Trine jak zwykle urzeka pięknem tak w oprawie graficznej, jak i muzycznej i nie inaczej jest w przypadku Trine 4: The Nightmare Prince. Owszem, zdarzyło się mi dostrzec kilka wpadek graficznych czy niewidzialnych ścian, ale pamiętajmy, że to wersja przedpremierowa i twórcy mieli od momentu jej udostępnienia kilka tygodni, by naprawić to i owo. Zresztą te drobnostki nijak się mają do odbioru całości, a wystarczy rzut oka na zrzuty ekranu, by się zakochać w wykreowanym przez Frozenbyte świecie.

W trakcie starć pojawiają się dodatkowe widmowe platformy.



Co dwie firmy, to nie jedna
Trine 4: The Nightmare Prince to pierwsza część, której Frozenbyte nie wydaje osobiście, lecz oddaje w tym zakresie pałeczkę Modus Games. Po ograniu wstępnych poziomów mogę uspokoić ewentualnych zmartwionych, że wszystko tutaj jest jak należy i nic ma żadnego negatywnego wpływu wydawcy na Trine 4. Pozostaje teraz czekać do 8 października, kiedy to wyjdzie dopracowana pełna wersja gry. Ja już nie umiem się doczekać.


Grę do zapowiedzi udostępnił partner Dead Good Media

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?