Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Zapowiedzi» PC» Titanfall

Informacje

  • Autor: Rasgul
  • Dodano: 27 luty 2014 22:19
  • Czytano: 2,107 razy



Najnowsze zapowiedzi

Najczęściej czytane zapowiedzi

Zapowiedź gry Titanfall (PC)

Okładka gry Titanfall
  • Producent: Respawn Entertainment
  • Wydawca: Electronic Arts Inc.
  • Dystrybutor PL: Electronic Arts Polska
  • Gatunek: akcji, FPP, science-fiction, strzelanki
  • Premiera: 11 marzec 2014 r.
  • Premiera PL: 13 marzec 2014 r.
  • Tryb gry: multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 149.90 zł
  • Prognoza

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 6

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Core 2 Duo 2.4 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 8800 GT lub lepsza), Windows 64-bit 7/8/8.1

Przez 5 dni (od 14 do 19 lutego) mieliśmy okazję przetestować najnowszą, a zarazem debiutancką grę studia Respawn Entertainment Titanfall. Kilka godzin wystarczyło, żeby zachęcić mnie do zastanowienia się nad kupieniem tejże produkcji. I chociaż moje ogólne wrażenia z samą betą są pozytywne, to nie zabrakło tlących się gdzieś w umyśle wątpliwości. To w końcu będzie ten pogromca Call of Duty czy nie?

Taka tuba na Tytana nada się idealnie



Wszystkie gwiazdy na niebie wskazują, że jednak pogromca CoD-a nadchodzi. W końcu kto znałby tak dobrze jego wady jak nie sam duet Zampella-West, któremu zawdzięcza się sukces marki? Nie mówię tu od razu, że „Upadek Tytanów” pobije na łeb w liczbie sprzedaży kurę znoszącą złote jaja Activision. Po prostu jest coś specjalnego w tej produkcji, sprawiającego dużo więcej frajdy. Docenią to w szczególności weterani Modern Warfare czy Black Ops, którzy zjedli na nich zęby przy wbijaniu wysokiego K/D ratio. To właśnie ich stagnacja serii zaczyna boleć najbardziej. Sam należę do tejże grupy, dlatego powiew świeżości od Respawn Entertainment wydaje się być zbawienny. Nawet nie wyobrażacie sobie z jak otwartymi ramionami przyjąłem nowego gladiatora, stającego w szranki o miano najlepszej strzelaniny na rynku.

Jeżeli miałbym skrócić, w czym tkwi sukces Titanfall, to powiedziałbym, że główna tutaj zasługa bycia multiplayerem Call of Duty na sterydach z mechami zaimplementowanymi do rozgrywki. Bowiem tak też jest. Po kilkugodzinnej zabawie z betą nie potrafiłem stwierdzić, w czym gra jest gorsza od konkurencji. Ona po prostu bierze trzon gameplayu, eliminuje jego słabości i dokłada jeszcze coś od siebie. Powoduje to, że powrót na kilka godzin do obozu Activision był dla mnie strasznie niezręczny, przepełniony bólem. Zampella z Westem stworzyli idealną mieszankę starych Quake’ów ze współczesnymi shooterami, co w praktyce działa lepiej, niż wygląda na papierze.

Piękny, futurystyczny krajobraz



W becie do dyspozycji zostały oddane nam 3 tryby rozgrywki, 14 poziomów doświadczenia do uzyskania i 2 mapy. Jak na testy, są to liczby naprawdę spore. Wystarczające, żeby sprawdzić jak nowa marka FPS-ów będzie się sprawowała na rynku. Jest wariacja na temat Team Deathmatchu, kontroli punktów czy Last Man Standing, gdzie Man zastępowane jest przez Titan. Dwie udostępnione plansze nosiły nazwę Angel City i Fracture. Pierwsza z nich oferowała walkę w ciasnych, krętych uliczkach miasta, wypełnionych wielopiętrowymi budynkami, czyli zabawę typową dla choćby Call of Duty. Druga zaś pozwalała przetestować pełen potencjał mechów na otwartej przestrzeni zniszczonej przez naturę, sprowokowaną do walki przez liczne wydobycia paliwa na tym terenie. Idealna wariacja pozwalająca zabłysnąć miłośnikom typowej wymiany ognia piechoty, ale i doświadczonym pilotom groźnych Tytanów. Żadna z nich nie raziła złym projektem, a od razu dawała po sobie poznać, jaki typ gracza będzie mógł na niej zabłysnąć najjaśniej. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i to zdecydowanie mi się podoba.

Sam gameplay w Titanfallu to czysta poezja dla takiego gracza jak ja, czyli lubującego się w dynamicznej jeździe bez trzymanki, do której można wejść lub z niej wyjść bez większych problemów. Po prostu chcę złapać za spluwę, wejść na pole walki, naprzykrzyć się kilku 12-latkom i wrócić do innych zajęć, wymagających już więcej skupienia. Mecze są dosyć krótkie, ale potrafiły dać mi więcej wrażeń, aniżeli godzinne posiedzenia z kolejnym Battlefieldem. W jednej chwili dzieje się tak dużo, że ciężko ze wszystkim nadążyć, dlatego ludzie lubiący nieco spokojniejsze potyczki, będą mieli na początku problemy z przestawieniem się. Ale warto chociaż próbować, ponieważ gra odwdzięczy się masą satysfakcji.

Walki Tytanów wyglądają epicko



A jak się strzela? Ano bardzo dobrze! Jedzie tutaj nieco Call of Duty, ale bronie zdają się mieć większy odrzut, a przeciwnicy są trudniejsi do ubicia. Nie padają od dwóch kul, a ich wysoka mobilność pozwala na sporą dezorientację strzelca, co pomaga przy ucieczce od niepożądanego ostrzału w plecy. Jest zatem trudniej, ale nieco wprawy pozwoli zestrzeliwać resztę jak kaczki.

Największą obawę miałem względem głównego mięska – Tytanów, ale twórcy i tutaj nie zawiedli. Głównie bałem się o balans, a raczej o jego zaburzenie przez wielkie, mechaniczne kolosy, które gracze mogą swobodnie przyzywać co dwie minuty (czas można skrócić przez zabijanie przeciwników). Same mechy nie są tym, do czego przyzwyczajono nas przez wiele lat. Wsiadając do nich nie czujemy, że manewrujemy kupą żelastwa, wyposażoną w dobre pięć ton różnych broni. W Titanfallu są niezwykle mobilne, a sterowanie nimi nie różni się znacznie od poruszania się pilotem. Oczywiście z tą różnicą, że roboty nie mogą skakać po dachach. Nie znaczy też, że nie są groźne. Zwykły członek piechoty jest na pozycji przegranej w walce sam na sam z nim. Jednak dwóch zgranych dżentelmenów jest w stanie poradzić sobie z Tytanem bez problemu. Sterując takim gigantem, musimy być cały czas świadomi, że jesteśmy na celowniku połowy przeciwnej drużyny. I tutaj jest ten balans. Mecha można stracić równie szybko, co go dostać, dlatego podczas walki nim czuć pewien dreszczyk, a towarzyszy mu również uczucie posiadania pewnej przewagi nad przeciwnikiem. To nie broń ostateczna, dzięki której automatycznie odnosimy zwycięstwo. Mechaniczny kolos jest po prostu narzędziem, pozwalającym przechylić szalę na swoją stronę, o ile zostanie dobrze wykorzystany.

Jest moc!



Niestety, jak mawia przysłowie – i róża kolce ma. Titanfall budzi pewne obawy związane głównie z liczbami. W ogóle wydaje się, że wszystkiego jest tu jakoś mało. Typów broni czy map jak na lekarstwo i wątpię, żeby Respawn zapełniło tę pustkę do premiery. Gra ma kosztować około 200 złotych, więc wymagam od niej dużej ilości zawartości. W szczególności, że rozgrywka koncentruje się na trybie multiplayer. Skąd takie wątpliwości? Zwiastuje je mała ilość graczy, którzy stają naprzeciw siebie w potyczkach. Na każdą drużynę przypada sześciu zawodników i sześć jednostek sterowanych przez sztuczną inteligencję. Ta druga jest całkowicie bezużyteczna i wydaje się być tam tylko zbędnym zapychaczem. W niektórych rejonach mapy jest po prostu pusto. Mało dzieje się poza jej centralną częścią, gdzie gracze najczęściej wymieniają ogień. Nie czuć, że to prawdziwe pole bitwy, a starcie dzieci w jednym punkcie. Mam też pewne zastrzeżenia co do rozgrywki. Po kilku godzinach zaczyna się zwyczajnie nużyć. W kółko dzieje się to samo i mam nadzieję, że autorzy załatają to jakąś większą liczbą pojazdów czy przede wszystkim wieloma zróżnicowanymi trybami zabawy. W końcu kiedyś ten Team Deathmatch znudzić się musi. Co nie?

Z werdyktem w sprawie grafiki zaczekam do premiery samej gry. Niestety póki co nie olśniła mnie niczym poza porządną optymalizacją. Na sprzęcie mającym prawie trzy lata produkcja chodziła na ustawieniach medium-high, utrzymując stałe 30 klatek na sekundę lub więcej. Spadków czy ścinek nie uświadczyłem.

Tytan gotowy do rozruchu!



Titanfall zapowiada się bosko. Widać tu dużo podobieństw do Call of Duty, ale są to tylko i wyłącznie podobieństwa. Gra jest lepsza pod praktycznie każdym względem od konkurenta. Rzuca także nieco światła na skostniały rynek militarnych shooterów. Wymiatacze Quake’a znajdą tu coś dla siebie. Pozostają jednak wątpliwości, czy twórcy będą w stanie zapewnić większe ilości map, broni lub trybów rozgrywki do czasu jej ukazania się na rynku. Beta-test napełnił mnie pozytywnymi wrażeniami. Oby nie ulotniły się one po 13 marca.

Komentarze (4)

  • Avatar użytkownika bart0ssy
    #1 | bart0ssy mówi:05 marzec 2014

    @Nakata
    Moja też nie i dlatego nie czekałem na tę grę. Okazuje się, że mechy to tylko stosunkowo mały procent tej gry, a większa część rozgrywki to piechota.

  • Avatar użytkownika Nakata
    #2 | Nakata mówi:04 marzec 2014

    Mechy to nie moja bajka Wink

  • Avatar użytkownika panxryba
    #3 | panxryba mówi:28 luty 2014

    Tylko 8,5? Grin Ja po pograniu w betę nie dałem niżej niż 9,5. Gra świetna.

  • Avatar użytkownika bart0ssy
    #4 | bart0ssy mówi:27 luty 2014

    Solidna gra. Po ograniu bety jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.