Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Zapowiedzi» PC» Napoleon: Total War

Informacje

  • Autor:
  • Dodano: 20 luty 2010 22:30
  • Czytano: 1,870 razy



Najnowsze zapowiedzi

Najczęściej czytane zapowiedzi

Zapowiedź gry Napoleon: Total War (PC)

Okładka gry Napoleon: Total War
  • Producent: Creative Assembly
  • Wydawca: SEGA
  • Dystrybutor PL: CD Projekt
  • Gatunek: RTS, strategiczne, turowe
  • Premiera: 26 luty 2010 r.
  • Premiera PL: 26 luty 2010 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 99.90 zł
  • Prognoza

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

Wymagania: Core 2 Duo 2.4 GHz, 2 GB RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 8800 lub lepsza), 15 GB HDD, Windows XP SP2/Vista

Strategia „firmowana” nazwiskiem najlepszego bodaj taktyka w historii? Wydaje się, że to niemal gotowa recepta na sukces. A jeśli do tego dodać, że owa gra jest kolejną częścią znanej serii Total War… To chyba nie trzeba już nic więcej dodawać.

Czy jednak przyszłość najnowszej odsłony Total War rzeczywiście jawi się w tak jasnych barwach? Niekoniecznie, zważywszy zwłaszcza na to, że Napoleon: Total War będzie samodzielną produkcją, choć logika wskazywałaby na zrobienie dodatku do poprzedniej części, która wszak rozgrywała się w niemal tych samych realiach (lata 1700-1799). Twórcy Totala zdecydowali się jednak na ryzykowny krok i najnowsza gra z serii ukaże się jako pełnoprawny sequel. Czy słuszne to posunięcie Anglików z Creative Assembly i czy ich dzieło rzeczywiście zasługuje na to miano?

Wojna totalna

Choć Napoleon: Total War to wciąż ten sam silnik co w Empire, ta sama epoka i właściwie złośliwcy powiedzieliby, że to w sumie ta sama gra, to jednak diabeł jak zwykle tkwić ma w szczegółach. Twórcy zapewniają, że będzie to taki Empire do kwadratu. Wszelkie poprawki, jakie trafiły już do Imperium, pojawią się również w kodzie Napoleona, co oznacza maksymalnie dopracowaną produkcję. Oprócz tego, do gry wprowadzone mają zostać subtelne, ale istotne zmiany w dwóch, już przecież niemal doskonałych, warstwach Total War: turowym zarządzaniem państwem i walki w czasie rzeczywistym.

"Mój schwartz jest większy od twojego!"


W Napoleonie na domorosłych strategów czekają trzy kampanie oparte rzecz jasna na życiorysie Bonapartego. Pierwsza (lata 1796-97) rozgrywać się będzie na froncie włoskim, w drugiej (1798-1801) zwiedzimy Egipt. W trzeciej natomiast (1805-1812) jako „mały ciałem, ale wielki duchem” Cesarz Napoleon będziemy próbować „zjednoczyć” Europę, niekoniecznie pokojowymi metodami. Oznacza to, że swoje taktyczne umiejętności będziemy mogli zweryfikować między innymi pod Austerlitz, Frydlandem czy Wagram (bardziej obeznanym z historią te nazwy z pewnością brzmią znajomo). Warto tu zaznaczyć, że największe bitwy będzie można rozegrać również poza kampanią, a w tej trzeciej pokierujemy również innymi państwami (m.in. Austria, Wielka Brytania i Rosja).

Jeśli już o kampanii mowa, tym razem nie dane nam będzie swobodnie podbijać dowolnie wybranych krajów. Zamiast tego, gra narzuci nam konkretne cele, sama droga do ich osiągnięcia ma jednak zależeć już tylko od graczy. Preferujesz dyplomację? Żaden problem. Wolisz mniej subtelne rozwiązania siłowe? Twoja wola. Możliwości mają być ponoć spore.

Oprawa Napoleon: Total War stoi na bardzo wysokim poziomie. Crysisowi nie podskoczy, ale jak na strategię...


Dał nam przykład Bonaparte…

W Napoleon: Total War bardzo ważnym elementem ma być zaopatrzenie. Umiejętne prowadzenie linii zaopatrzeniowych, równie zmyślne odcinanie przeciwnika od tychże, to klucz do sukcesu. A przynajmniej jego połowa, bo równie ważnym aspektem mają być same bitwy. Najnowszy Total War ma być dużo bardziej złożony i realistyczny niż Empire. Aby bardziej sprawę skomplikować dorzućmy jeszcze fakt, że tury mają tutaj trwać 2 tygodnie (każda kampania to około 200 takich tur), a rekrutacja jednostek ok. 5 tur. Żołnierze nie będą tu bynajmniej mięsem armatnim, a każdy wojak ma być na wagę złota. Podobnie generałowie – na początku dostaniemy określoną ich liczbę i jeśli któryś zginie, nie będzie już odwrotu. Jedynie sam Bonaparte nie będzie mógł zginąć, co najwyżej jeżeli odniesie w boju rany, może być wyłączony z bitew. Oprócz tego nie będzie już trzech rodzajów agentów, a jedynie dwa: dżentelmen oraz szpieg.

Wojna może być piękna

Najnowszy Total War powstaje na silniku poprzednika, jednak twórcy i tak stanęli na rzęsach i zamachali uszami, by wycisnąć z niego wszystkie soki. Efekt może nie oszałamia, ale Napoleon naprawdę może się podobać. Zwłaszcza, gdy na ekranie kłębią się setki (jeśli nie tysiące) jednostek, nad polem bitwy unosi się dym, z karabinów wydobywa się ogień, a wszystko to przy wtórze bojowych okrzyków i wrzasków rannych. Wojna w rzeczywistości jest paskudna, ale w grze takiej jak Total War można zaryzykować stwierdzenie, że jest piękna.

Możliwość wcielenia się w najsłynniejszego taktyka wszechczasów może okazać się magnesem na fanów strategii.


Wzorem ostatniej części Totala w najnowszej odsłonie powalczymy również na morzu. Pojawią się też całkiem istotne zmiany w interfejsie (m.in. ikonka pokazująca morale i liczebność oddziału), większe znaczenie mają mieć wspomniani już generałowie. Twórcy obiecują rzekomo też coś ekstra, ale w tej chwili ciężko powiedzieć na ten temat coś więcej. Na szczęście premiera już niebawem, więc będzie można sprawdzić jak wszystkie obietnice Anglików pokrywają się z rzeczywistością. A także ocenić tryb multi, o którym obecnie wiadomo jedynie, że ma być dużo bardziej rozbudowany niż poprzednio.

Warto czekać?

Choć tak naprawdę Napoleon: Total War wygląda w sumie na nieco tylko poprawiony Empire, w praktyce może okazać się, że wszystkie te usprawnienia i zmiany, które wprowadzają twórcy do sprawdzonej już skądinąd formuły, mogą zadecydować o powodzeniu tytułu. Premiera w Polsce już 26 lutego, więc za niecały tydzień będziemy mogli przekonać się, czy Napoleon: Total War to w istocie pełnoprawny sequel, czy jedynie przerośnięty add-on, a może tylko podrasowany Empire, którym jarać się będą tylko najwięksi fani serii. Tak czy inaczej – to na pewno będzie kawał dobrej strategii.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?