Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» Xbox 360» WWE 2K15

Informacje

  • Autor: The_Game
  • Dodano: 15 listopad 2014 16:20
  • Czytano: 1,446 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry WWE 2K15 (Xbox 360)

Okładka gry WWE 2K15
  • Producent: Yuke's
  • Wydawca: 2K Sports
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Gatunek: bijatyki, sportowe
  • Premiera: 28 październik 2014 r.
  • Premiera PL: 31 październik 2014 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: DVD8
  • Cena: 249.90 zł
  • Nasza ocena

    6.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

Wymagania: konsola Microsoft Xbox 360

Kilka słów na początek
Świat wrestlingu ma zarówno swoich fanów, jak i przeciwników. Zwykle słyszy się o reżyserowanych pojedynkach, udawanych zachowaniach zawodników i o sztuczności tego "sportu". Jest w tym trochę racji, lecz nie aż tyle, ile się niektórym wydaje. Głównym powodem reżyserowania walk jest przede wszystkim bezpieczeństwo. Zawodnicy niejednokrotnie powtarzają, że to co robią jest skrajnie niebezpieczne i nie należy próbować ich działań w domu ani gdziekolwiek. Wszystkie rzuty, uderzenia i popchnięcia niosą za sobą konsekwencje a w szczególności ból - tego nie da się udawać. Spoglądanie jednego zawodnika na drugiego i "dawanie mu się" również nie jest bez uzasadnienia. Publiczność płaci za bilety i chce zobaczyć dobre walki. Wrestlerzy muszą sobie pomagać, by show wypadło jak najlepiej. Cały problem w tym, że niektórym to wychodzi lepiej, a niektórym gorzej - stąd negatywny odbiór.

WWE 2K15 to już siedemnasta odsłona symulacji wrestlingu i druga spod ręki 2K po upadku THQ. Studio ma doświadczenie w tworzeniu podobnych gier, np. NBA 2K15. Poprzednią edycję, WWE 2K14, uważam za jak najbardziej udaną. Wprowadziła w świat sportowej rozrywki wiele innowacji, jak chociażby nowe OMG Moments czy niepowtarzalny tryb kariery - 30 Years of Wrestlemania. Chwyty i animacje postaci również doczekały się poprawek. Wraz z kolejną odsłoną nie mogło zabraknąć też nowych postaci. Niestety system w WWE jest bezlitosny i wraz z wygaśnięciem lub niepodpisaniem kontraktu zawodnicy znikają z głównego rosteru w grze.

Dobrze, że publiczność nie przypomina już tylko prostokątów



2K zdążyło się zaklimatyzować w świecie wrestlingu i postanowiłem być bardziej krytyczny dla ich nowego dzieła. Przydługi wstęp miał na celu uświadomić czytelnikom, że 2K chyba zaczyna brnąć w stronę zarobku na fanach aniżeli w rozwój gry. Tworząc WWE 2K14 można odnieść wrażenie, że deweloperzy stworzyli sobie coś w rodzaju podstawki, którą będą powielać w przyszłych latach. Jako wierny fan tego sportu wychwyciłem to natychmiast. Grając w WWE 2K15 często miałem wrażenie, że przechodzę upgrade WWE 2K14. Jednak przyjrzyjmy się najpierw nowościom, jakich bądź co bądź trochę było.

"2K Showcase" i "Who Got NXT?"
Takie nazwy noszą dwa tryby kariery. 2K Showcase to tryb, który podzielony jest na dwie odrębne historie w WWE sprzed kilku i kilkunastu lat. Pierwszy z nich przedstawia głośny i kontrowersyjny konflikt dwóch zawodników CM Punka oraz Johna Ceny. 19 dostępnych walk prowadzi nas od początku do (prawie) samego końca ich potyczek. Dlaczego prawie? Otóż walcząc w dziewiętnastu różnych pojedynkach liczyłem, że finał będzie taki jaki był w realnym świecie. Przeliczyłem się i mocno się rozczarowałem, gdy na końcu obejrzałem jedynie cutscenkę.
Druga historia opowiada o dwójce najlepszych przyjaciół, ale jeszcze lepszych wrogów - Triple H oraz HBK-a Shawna Michaelsa. Tutaj sprawa była nieco inna, bo większość walk toczyła się, gdy ja o WWE w ogóle nie słyszałem. Była to więc frajda poznać historię jednych z najlepszych zawodników.

Jeśli mam ocenić całokształt 2K Showcase, to wypada on jedynie "w porządku". Łącznie mamy 33 różne walki - 19 CM Punk vs. John Cena oraz 14 Triple H vs. HBK. W trakcie każdej potyczki mamy oczywiście (jak było to w ubiegłej edycji) jakieś cele do spełnienia, jeśli chcemy odblokować dodatkową zawartość (w postaci strojów czy postaci). Po każdej walce pojawiają się przerywniki filmowe, by zobrazować nam obecną sytuację. Największą bolączką tego trybu kariery jest fakt, że walczymy zaledwie kilkoma zawodnikami na zmianę. W zależności od tego, kto w danym czasie wygrał, tą postacią sterujemy. Przez 19 czy 14 pojedynków robi się to naprawdę nużące i ociężałe, a mimo to całą karierę można zamknąć w 2-3 godzinach gry.

Tryb 2K Showcase



Who Got NXT to drugi tryb kariery, w którym przedstawionych jest pięciu zawodników-nowicjuszy. Każdym z nich musimy ukończyć 4 pojedynki, co łącznie daje nam 20 walk. Po ukończeniu wyzwania danym żółtodziobem, mamy go odblokowanego w głównym rosterze. Starcia są zróżnicowane zarówno pod względem trudności, jak i samych celów. Zwykle jest to wykonanie akcji firmowej, a potem finishera. Poza tym spotkamy się z zadaniami typu "nie dopuść do otrzymania lekkich obrażeń", "pokonaj przeciwnika nie wykonując finishera" czy "doprowadź rywala do krytycznych obrażeń". Who Got NXT to taka odskocznia od głównej części WWE, sterujemy postacią, która nie jest zbyt znana, co może powodować niechęć. Z drugiej strony, jeśli ktoś lubi nowe, niezbadane tereny, może go to zainteresować. Po ukończeniu wszystkich walk mamy możliwość zmierzenia się z mistrzem Johnem Ceną. Tutaj liczą się jedynie statystyki a żeby wygrać trzeba wytrzymać z nim w ringu 30 minut.

Jedna walka z "Who got NXT?"



Pozostałe nowości
2K przed premierą chwaliło się, że poszerzy dialogi komentatorów. Uważam, że nie wyszło im to najlepiej. Podczas walki słyszymy ciągle jakieś historie o innych zawodnikach, wydarzeniach i o akcjach. W sumie to teksty zaczynają się już powtarzać po kilku starciach. Jakby tego było mało, czuć przejścia między jednym tekstem a drugim. Nawet są różnice w jakości nagranego dialogu, co strasznie irytuje, gdyż podczas walk nie ma muzyki i słyszy się tylko głosy zza stołu komentatorskiego.

Nowością jest wprowadzenie głosu zawodników podczas wejścia na ring czy po zakończeniu walki. Tutaj też nie ma zbytnio szału, bo głosy są strasznie ciche, mimika twarzy nie odpowiada wymówionym tekstom. Wypadło to moim zdaniem tak, jakby ktoś to robił na siłę.

Fajnie, że zawodnicy zaczynają w końcu coś "mówić" przy wejściu



Rzeczą, która rzuciła mi się już w pierwszym pojedynku to pot. Nareszcie mokre wygląda jak mokre, a nie jak coś, co ma to jedynie przypominać. Taki skromny detal na pewno ucieszy niejedno oko.

Wizerunki postaci jak zawsze doczekały się swojej aktualizacji. Dostępne postacie (a jest ich około 50) wyglądają jak obecni zawodnicy z TV. W tym roku do rosteru zostali dodani tacy wrestlerzy jak Bray Wyatt, Rusev, Eric Rowan, Luke Harper, Big E, Ulimate Warrior (dostępny w dodatkowej zawartości WWE 2K14) czy The Sting (dostępny tylko w zamówieniach pre-order). Swojej aktualizacji wizerunku doczekali się Triple H, Kane, Undertaker oraz The Miz. Oczywiście są to przykłady wyjęte z pamięci, jest tego znacznie więcej, ale nie chcę Wam psuć odkrywania nowości.

Pełny roster



Duże i pozytywne wrażenie zrobiła na mnie muzyka w menu głównym. WWE zawsze słynęło z dobrej muzyki i również tym razem nie odbiega od normy. Zawsze były to utwory bezpośrednio związane z wrestlingiem, czy to muzyka wejściowa zawodników, czy tematyczna gal PPV. W tym roku zostało to zmienione i utwory są... inne i różnego gatunku. Głównie jest to rap, w którym uczestniczył sam John Cena, ale znalazł się i... dubstep. O ile za rapem nie przepadam, tak przyjemnie się go słucha w grze.

Spory niedosyt
Po ukończeniu WWE 2K15 czuję, że czegoś brakuje, brakuje tego powiewu świeżości. Na początku wspomniałem, że edycja z 2014 roku w ogóle nie musiała wychodzić jako osobna gra. Podtrzymuję to stwierdzenie, bo mechanicznie nie ma w tej grze nic nowego od ubiegłego roku. Przecież jest jeszcze tyle do zrobienia.

Od samego początku bodajże nie jest zmieniany system kontrowania ciosów – jedna z najbardziej irytujących rzeczy. Wyczuć moment i w ciągu mikrosekundy nacisnąć odpowiedni klawisz. Podobnie sprawa ma się z sytuacjami, gdy ogłuszony przeciwnik może bez problemu skontrować każdy cios, nawet finishera.

Drugą najbardziej drażniącą sprawą wymagającą zmiany jest system odpinowania. Dla niewtajemniczonych szybkie wyjaśnienie - pinu dokonuje się, gdy chcemy skończyć walkę. Leżącego przeciwnika przytrzymujemy na macie ringu i sędzia odlicza najczęściej do trzech uderzeń. Gdy stajemy się osobą pinującą - nie ma problemu. Nic w tym czasie nie robimy. Jeśli jesteśmy przypinowaną, zaczynają się schody. Pojawia się pasek, który musimy uzupełnić do odpowiednio wyznaczonego miejsca. Im bardziej postać jest poturbowana, tym węższe staje się to miejsce i przyspiesza poziom wypełnienia. Jest to bardzo drażniące, bo walka prowadzona przez kilkanaście minut może zakończyć się w każdej chwili fiaskiem. W tym momencie liczą się niebywałe umiejętności refleksu i niesamowitego skupienia. Od samego początku seria WWE praktykuje to rozwiązanie i sądzę, że najwyższy czas to zmienić.

Znienawidzona już przeze mnie "minigra" dotycząca pinu



Zmiany dotyczą też dźwięków uderzeń, zniszczeń i zderzeń. Nowe hałasy brzmią naprawdę dobrze i pasują do sytuacji doskonale. Sęk w tym, że wiele z nich nie jest zsynchronizowanych. Dźwięk upadku rywala usłyszymy sekundę wcześniej lub później od rzeczywistego upadku. Do tego buga można się na szczęście przyzwyczaić, jednak nie zmienia faktu, że nie powinno to mieć miejsca.

Mamy rok 2014, na rynku są mocne komputery osobiste, światem zawładnęły konsole następnej generacji, część graczy siedzi jeszcze na poprzedniej, a 2K co robi? Miksuje twarze zawodników, które tylko po części przypominają prawdziwe facjaty. Brak rzęs przy oczach sprawia, jakby zawodnicy dostali co najmniej lekkiego wytrzeszczu oczu. Zamiast iść do przodu, cofamy się - nie tędy droga, 2K!

Jeden z serwisów zwrócił uwagę na to, że gry WWE to zwyczajne naciskanie odpowiednich klawiszy w danym momencie. Zgodzę się z tym, lecz nie do końca. To stwierdzenie pasuje idealnie do sytuacji, które wyżej opisałem. Podczas walk gra pokazuje nam kiedy jaki klawisz nacisnąć w ramach podpowiedzi. Nie każdy jest mistrzem i niektórzy nie wiedzą, jak ma być zawodnik ustawiony pod finisher czy akcję firmową danego wrestlera. Przerobiłbym nieco to stwierdzenie na "przydałoby się więcej kombinacji, większy wpływ gracza na działania sportowca". Chciałbym doczekać czasów, gdy to ja będę decydował, z której strony narożnika zepchnąć rywala i w jaki sposób. Niestety na obecną chwilę mogę go jedynie umieścić w rogu ringu i za pomocą jednego przycisku obserwować jak ciągle robi to samo.

Odświeżony The Undertaker vs. Brock Lesnar



Słowem zakończenia
Z żalem muszę przyznać, że 2K poszło na łatwiznę w tym roku. Dobrze, że produkcja ruszyła na konsole nowej generacji, grafika na pewno została solidnie podrasowana, ale to nadal nie zmienia tego co powinno zostać dopracowane już dawno temu. Dostaliśmy nowy tryb kariery, który można przejść w kilka godzin szybko się nudzi. Nowe dialogi i głosy zawodników podczas wejść wypadły kiepsko - nie ma co się oszukiwać. Jednak jedna - najważniejsza - rzecz została bez zmian. Pomimo spędzenia kilku godzin w ringu, nadal ma się ochotę na kolejny łomot następnym rywalom. W dalszym ciągu działa jak narkotyk, więc zatwardziali fani przymkną oko na jakość dostarczonego im towaru.
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 3 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 3 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 4h

Najważniejsze cechy: Wciągająca na godziny, 2K Showcase, Who got NXT,

Plusy

  • Klimat
  • Dwa tryby kariery
  • Sporo zawodników
  • Dobry soundtrack

Minusy

  • Brak innowacji w systemie pinu oraz kontry
  • Kiepskie głosy zawodników
  • Krótki tryb kariery
  • Mogłaby posłużyć jako uaktualnienie poprzedniej edycji
  • Słabe dialogi komentatorów
Avatar użytkownika The_Game
The_Game mówi:

Liczyłem, że 2K pójdzie za ciosem i wyda następną świetną część z nowymi pomysłami. Gra okazała się jednak tylko bardziej doprawionym, odgrzanym kotletem. Fani dla zaspokojenia rozrywki na pewno będą zadowoleni z kolejnej edycji, ale zważając która to już część wymaga się już czegoś więcej niż tylko samego mordobicia.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?