Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» Xbox 360» Obcy: Izolacja

Informacje

  • Autor: LordTyrranoos
  • Dodano: 26 październik 2014 17:50
  • Czytano: 1,833 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Obcy: Izolacja (Xbox 360)

Okładka gry Obcy: Izolacja
  • Producent: Creative Assembly
  • Wydawca: SEGA
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Gatunek: akcji, FPP, science-fiction, skradanki, survival horror
  • Premiera: 7 październik 2014 r.
  • Premiera PL: 7 październik 2014 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: Polski / Angielski
  • Nośnik: DVD8
  • Cena: 169.90 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 3

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Microsoft Xbox 360

Nie spodziewałem się, że tego dożyję. Naprawdę, to wydawało się kompletną abstrakcją, niemożliwą wręcz do osiągnięcia. A jednak – wszem wobec ogłaszam, że po długich latach oczekiwania i ogrywania kolejnych, co najwyżej średnich gier z uniwersum Obcego, wreszcie otrzymaliśmy produkt, który z dumą reprezentuje jedną z najbardziej kultowych kreacji science fiction w historii. Wreszcie też twórcy poszli po rozum do głowy i nie stworzyli następnej powierzchownej strzelaniny, w której masakrujemy setki nieporadnych ksenomorfów. Obcy: Izolacja proponuje za to konwencję survival horroru z graczem w roli tego bezbronnego, w dodatku w taki sposób, że zdecydowanie zapadnie w pamięć każdemu, kto choć na kilkanaście minut postawi stopę na pokładzie stacji kosmicznej Sewastopol.

Tyle czasu wystarczy bowiem na zorientowanie się, że nie mamy i nie będziemy mieli do czynienia z intensywną rozgrywką, wysokim jej tempem czy w ogóle z protagonistą, który w mgnieniu oka potrafi ukręcić obcemu łeb. Bohaterem, a raczej bohaterką w tym przypadku, jest Amanda Ripley, córka znanej skądinąd Ellen, która chcąc poznać, co tak naprawdę stało się z jej rodzicielką, wyrusza w niebezpieczną podróż kosmiczną na wspomnianą już stację. Tam bowiem znajduje się czarna skrzynka z kultowego Nostromo, zawierająca wszelkie informacje na temat wydarzeń z pierwszej filmowej odsłony. W międzyczasie oczywiście coś idzie nie tak i w mgnieniu oka ze zwyczajnej misji typu „poleć, odbierz, wróć”, głównym celem Amandy jest już tylko „przeżyć”. Jak do tego doszło, co ową sytuację spowodowało i wszelkie dodatkowe informacje celowo pomijam, ponieważ warto ścieżkę fabularną poznać na własną rękę. Obcy: Izolacja to bowiem osadzona piętnaście lat po wydarzeniach z Obcego: 8 Pasażera Nostromo, kanoniczna kontynuacja filmu Ridleya Scotta, przede wszystkim dzięki posiadaniu praw do marki przez wydawcę gry, japońskiego koncernu Sega. Jeśli więc chcecie poznać to uniwersum z nieco innej perspektywy, jak najbardziej polecam, fani filmowej sagi nie powinni czuć się zawiedzeni.

Obcy na wybiegu


Zawiedzeni nie będą również miłośnicy intensywnych doznań, powodujących przyspieszone bicie serca. Obcy: Izolacja to bowiem czystej krwi survival horror – przez przeważającą część rozgrywki poluje na nas jeden ksenomorf, którego (nie)stety nie jesteśmy w stanie unicestwić, możemy go co najwyżej na kilka sekund spłoszyć. To właśnie obcy gra tutaj pierwsze skrzypce i jest największą atrakcją, zaś wcielając się w postać Amandy musimy za wszelką cenę unikać bezpośredniego kontaktu z zabójczym milusińskim. Chowamy się więc do szafek, wchodzimy pod biurka, kryjemy się też w podziemnych szybach i modlimy się, by zagrożenie jak najszybciej minęło. W międzyczasie zaś wykonujemy określone zadania, mające przybliżyć nas do ucieczki z tego piekła. Poruszamy się bardzo powoli, metodycznie zbliżając się do określonego celu, z kultowym motion trackerem w lewicy, przeraźliwie informującym nas o nadchodzących niebezpieczeństwach.

Opis może nie jest aż tak porywający, ale w praktyce prezentuje się to wprost świetnie i zarazem niezwykle naturalnie. Nawyki ksenomorfa nie są oskryptowane, jego zachowanie dostosowuje się do sytuacji w najbliższym otoczeniu – nawet najmniejszy dźwięk czy błysk światła powoduje, że zostanie zwabiony w naszym kierunku. Najbardziej podobało mi się jednak to, że obcy wchodził do szybów wentylacyjnych, a gdy nie było go w zasięgu mojego wzroku, atakował z góry, wciągając protagonistkę do przewodu. Kiedy więc wydawało mi się, że jestem względnie bezpieczny, widziałem scenę zabójstwa Amandy – niezwykle gęsty klimat i zwyczajny strach odczuwane są więc dosłownie na każdym kroku, bowiem każdy gracz przekona się na własnej skórze, że w Izolacji nie istnieje pojęcie „względnego bezpieczeństwa”.

Miotacz ognia załatwi sprawę... czy aby na pewno?


Teoretycznie jesteśmy w posiadaniu kilku giwer w przeciągu całej rozgrywki – rewolwera, strzelby, kołkownicy, miotacza ognia – ale amunicja to absolutna rzadkość, a i tak żadną z tych broni nawet nie draśniemy ksenomorfa. Jedynie płomieniami jesteśmy w stanie spłoszyć zwierzaka na kilka cennych sekund, ale paliwo również bardzo szybko się kończy. Wówczas pozostaje albo modlić się o przetrwanie i metodycznie skradać się od jednego schronienia do drugiego, albo samemu skombinować sobie całkiem przydatne przedmioty. Muszę przyznać od razu, że system craftingu w Izolacji działa perfekcyjnie: zbieramy potrzebne części z pokładu Sewastopola (o które czasem wcale nie jest łatwo), zaś sam proces tworzenia odbywa się w czasie rzeczywistym, więc jeśli nie ulokujemy się we „względnie bezpiecznym” miejscu, jesteśmy narażeni na atak i brutalne zakończenie naszej przygody. A przedmioty wytwarzać warto - koktajlami Mołotowa jesteśmy bowiem w stanie przepędzić obcego, mina EMP dezaktywuje irytujące androidy, dobrze rzucona bomba rurowa zabije uprzykrzających nam życie innych ludzi, zaś hałaśnik skupi na sobie uwagę wszystkich wyżej wspomnianych. Innymi słowy, odpowiednio użyte itemy zdecydowanie ułatwią rozgrywkę.

Napisałem o androidach i ludziach – ci też znaleźli swoje miejsce na pokładzie Sewastopolu i, jak nie trudno się domyśleć, w dziewięćdziesięciu procentach przypadków są do Amandy wrogo nastawieni. O ile sztuczna inteligencja innych żywych nieszczęśników stoi na niskim poziomie (potrafią patrzeć się w stronę Amandy przez kilkanaście sekund, kompletnie nie reagując) i zlikwidowanie lub ominięcie ich nie stanowi wielkiego wyzwania, o tyle humanoidalne roboty nie dość, że nie są atakowane przez samego obcego, to odznaczają się ogromną wytrzymałością i siłą fizyczną. Potrzeba albo parę potężnych ciosów wręcz, albo kilka strzałów w głowę, by takiego gagatka powalić, to zaś wytwarza hałas i zanim się zorientujemy, za naszymi plecami czai się już zwabiony głośnym dźwiękiem ksenomorf.

Niestety, w Izolacji trzeba się do takiego widoku przyzwyczaić


Umówmy się – Obcy: Izolacja to jedna z najtrudniejszych gier ostatnich miesięcy, nawet na średnim poziomie trudności, który bez wątpienia w pozostałych produkcjach byłby tym „wysokim”. Wyostrzone zmysły tytułowego zabójcy i praktyczna bezbronność Amandy to jedno, ale swoje robi też zupełnie niedzisiejszy, ale jakże pasujący do tej produkcji system zapisu postępu. Zapomnijcie o save'owaniu w dowolnym momencie czy nawet funkcji autosave. W Izolacji możemy tego dokonać tylko w określonych punktach – budkach telefonicznych – i nie jest to także automatyczny i błyskawiczny proces. Musimy przy nich odczekać trzy sekundy, będąc całkowicie odsłoniętym i podatnym na wszelakie ataki, więc przy braku szczęścia trzeba będzie powtarzać kilku- lub kilkunastominutowy etap. Gracze pozbawieni cierpliwości zdecydowanie wpadną w szał, bo nie dość, że sama rozgrywka jest często frustrująca, to konieczność pięciokrotnego powtarzania tej samej, stresującej sekwencji nie wpłynie dobrze na zdrowie i nerwy. Jak zatem ocenić wysoki poziom trudności? Moim zdaniem właśnie takowy idealnie pasował do tej konwencji gry z obcym – w końcu to my jesteśmy bezbronną zwierzyną płci pięknej, nie jak w poprzednich produkcjach, uzbrojonym po zęby, łowcą-mięśniakiem.

Poza wszystkimi już wspomnianymi powyżej aspektami, niepowtarzalny klimat i gęstą atmosferę buduje także kreacja świata przedstawionego, a więc głównie stacji kosmiczna Sewastopol, która tak naprawdę jest ogromnym kompleksem mieszkalno-doświadczalno-technicznym na orbicie gazowego olbrzyma KG348, przepełnionym szczegółami, elementami wyposażenia czy nawet smaczkami dla miłośników filmowej sagi. Owa placówka została tak zręcznie zaprojektowana, że kolejne pomieszczenia i sektory przywodzą na myśl kultowe filmy – miłośnicy owych bez wątpienia uśmiechną się na ten widok. Na pokładzie znajdziemy porozrzucane przedmioty codziennego użytku, pozostawione przez przerażonych mieszkańców Sewastopola, jak również wiele nagranych wiadomości dźwiękowych, stanowiących dodatkowe źródło informacji na temat zarówno odwiedzanych miejscówek, jak i rzucających nowe światło na poznawane w trakcie rozgrywki fabularne fakty. Warto dodać, że dostęp do wszelkich komputerów i terminali uzyskamy po ukończeniu jednej z kilku przygotowanych przez twórców minigier, testujących naszą spostrzegawczość i refleks. Duży plus za niezłą ich różnorodność, nie jesteśmy bowiem zmuszani do oglądania tej samej sekwencji kilkadziesiąt razy z rzędu.

Sewastopol to również kompleks mieszkalny


Technicznie rzecz biorąc, Obcy: Izolacja wyciska ostatnie soki z poczciwego Xboksa 360 i pokazuje jednocześnie, jak nadal ogromne pokłady mocy ma ta wiekowa już konsola. Oprawa utrzymana jest w charakterystycznej dla filmu stylistyce, prawdopodobnie dzięki wykorzystaniu odpowiednich filtrów graficznych. Kolejne pomieszczenia, sektory i odwiedzane lokacje zachwycają dbałością o szczegóły, nasyceniem kolorami i zadowalającą jakością tekstur. Fantastycznie prezentuje się oświetlenie, co zresztą jest kluczowe dla każdego szanującego się survival horroru, zaś wykorzystanie latarki lub racy świetlnej tylko utwierdza w tym przekonaniu. Pochwalić należy też pracę animatorów – ksenomorf nie porusza się tak karykaturalnie, jak w niesławnym Aliens: Colonial Marines, choć od czasu do czasu można zauważyć niewielkie niedociągnięcia. Oprawa audio idealnie współgra ze wspominaną już kilkukrotnie gęstą atmosferą, budując ciągłe napięcie – gwarantuję, że przeraźliwe ryknięcia obcego, przerywające ciche, ambientowe odgłosy otoczenia wywołają szybsze bicie serca i zmotywują gracza do większego skupienia. Pojawiające się zaś od czasu do czasu motywy muzyczne przy oskryptowanych scenach przywodzą na myśl kinowe klasyki, czego chcieć więcej?

Ano chciałoby się mniejszej liczby błędów natury technicznej, których niestety nie zabrakło w Izolacji. Zacinające się androidy i ludzie na jakichś przedmiotach, lewitujące w pomieszczeniach elementy wyposażenia stacji czy poważne spadki płynności rozgrywki podczas walki wręcz nie wpływają diametralnie na odbiór tej gry i są tak naprawdę jedynym wyraźnym zastrzeżeniem z mojej strony, ale z dziennikarskiego obowiązku nie mogę o nich nie wspomnieć.

Jedna z kilku kreatywnych minigier


Obcy: Izolacja pochwalić się może też naprawdę długą kampanią dla pojedynczego gracza. Ukończenie jej na średnim poziomie trudności to kwestia osiemnastu do dwudziestu godzin rozgrywki, co stanowi świetny wynik na tle konkurencji. Na całe szczęście, twórcy poszli drogą nowego Wolfensteina i zrezygnowali całkowicie z jakiegokolwiek trybu wieloosobowego, koncentrując cały nakład pracy, czas i dostępne fundusze na przygotowanie świetnej przygody dla samotników. Po ukończeniu kampanii możemy jeszcze sprawdzić swoje umiejętności i nerwy w przygotowanych dla graczy wyzwaniach trybu Ocalałego, w którym by uzyskać jak najwyższy wynik punktowy, musimy nie tylko się streszczać, ale rzecz jasna unikać kontaktu z polującym na nas ksenomorfem. Dodatkowe wrażenia, co prawda opcjonalne, ale warto po ujrzeniu zakończenia misji Amandy udać się jeszcze na kilka spotkań z obcym.

Kończąc swój wywód powiem, że Izolacja to, obok ostatniego Wolfensteina, najbardziej pozytywne zaskoczenie tego roku w branży rozrywki elektronicznej. Studio Creative Assembly, znane do tej pory głównie ze świetnych strategii Total War, pokazało wszystkim, jak należy potraktować temat filmowego Obcego w grach komputerowych, budując niezwykle bogate środowisko stacji Sewastopol i kreując niezapomnianą atmosferę bycia bezbronną ofiarą. Wysoki poziom trudności i długość kampanii mogą wielu zniechęcić, ale nie oszukujmy się – Izolacja to nie jest tytuł dla każdego. Miłośnicy intensywnych wymian ognia się tu nie odnajdą, podobnie jak gracze niecierpliwi i o niskim poziomie tolerancji strachu. Fanom Obcego ze srebrnego ekranu powiem zaś tylko tyle – w trakcie rozgrywki odwiedzimy taką lokację, dzięki której to sporawe zaskoczenie obecnego roku kupi was z miejsca i sprawi, że nie odejdziecie od ekranu telewizora przed długi czas. Podsumowując, zdecydowany kandydat do tytułu gry roku.
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 20h

Najważniejsze cechy: Jest nadzieja dla Obcego w wydaniu elektronicznym!

Plusy

  • świetny, mroczny klimat
  • ksenomorf w końcu należycie wyeksponowany i zaimplementowany
  • wysoki poziom trudności
  • charakterystyczny, bogaty świat przedstawiony
  • bardzo dobra oprawa audiowizualna
  • długa, wciągająca opowieść

Minusy

  • nieliczne błędy techniczne
  • szwankująca sztuczna inteligencja (głównie ludzi)
Avatar użytkownika LordTyrranoos
LordTyrranoos mówi:

Spore zaskoczenie, ale w jak najbardziej pozytywnym tych słów znaczeniu. Polecam każdemu miłośnikowi nie tylko kultowych filmów, ale i survival horrorów w ogóle.

Komentarze (1)

  • Avatar użytkownika Karfein
    #1 | Karfein mówi:28 październik 2014

    Przywrócono wiarę w serię tą grą. Tego właśnie było jej trzeba.