Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PSV» Valkyrie Drive: Bhikkhuni

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 19 luty 2017 03:16
  • Czytano: 610 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Valkyrie Drive: Bhikkhuni (PSV)

Okładka gry Valkyrie Drive: Bhikkhuni
  • Producent: Meteorise
  • Wydawca: Marvelous / PQube
  • Dystrybutor PL: PQube
  • Gatunek: akcji, multiplayer, science-fiction, slashery, TPP, visual novel
  • Premiera: 10 grudzień 2015 r.
  • Premiera PL: 30 wrzesień 2016 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: japoński z napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 159.00 zł
  • Nasza ocena

    8.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Seks

    Seks
    W grze pojawiają się nagość i/lub zachowania seksualne lub nawiązania do zachowań o charakterze seksualnym.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation Vita lub PlayStation TV

Nie da się ukryć, że ciężko dziś o exclusive’a na przenośną konsolę Sony. Mało tego, jeszcze ciężej o dobry tytuł. Nie zapominajmy jednak, iż w Japonii takich gier jest dość sporo, tylko do nas rzadko która dociera. I pozostaje się cieszyć, że PQube dostarczyło tę produkcję. Recenzja pokaże, iż są po temu różne powody, nie tylko wizualne.

Adekwatne trofeum.



Wirus jak marzenie
W Valkyrie Drive: Bhikkhuni śledzić będziemy historię dwóch sióstr Kagurazaka. Rinka i Ranka przybywają na wyspę Bhikkhuni, odciętą od świata sielankę, ponieważ wykryto u nich wirusa powodującego znaczny przyrost siły. W ośrodku tym zainfekowane dziewczyny uczą się panować nad emocjami i tym samym nad nieokiełznaną potęgą. Leczenie polega z kolei najzwyczajniej w świecie na praktycznym podejściu – walkach. Poprzez połączenie się w procesie zwanym Drive, dziewczęta dzielą się na role: Liberator – władającą bronią i walczącą na froncie; Extar –zmieniającą się w rzeczoną broń pod wpływem stymulacji. W trakcie przygody poznamy jeszcze 5 dziewczyn walczących z tą chorobą. I siłą rzeczy ze sobą. Wszystkie posiadają barwne osobowości i każda zapada w pamięć poprzez swoje czyny. Momo straciła pamięć, ale ma wspomnienia z pól bitew i najchętniej wszystkich by zabiła. Mana czuje się słabsza od innych, ale ma wielkie ambicje na wdrapanie się na sam szczyt. Viola jest przedstawicielką elity i pragnie za wszelką cenę być zauważona przez przewodniczącą tej małej 7-osobowej klasy, Koharu. Jak to często w japońskich grach bywa, nie brakuje obżartucha, który myśli tylko o jedzeniu – tutaj jest to Manpukumaru.

Podpisz obrazek.



Ta siódemka to tytułowe valkyrie. O ile na początku ich perypetie polegają na integracji, szkolnym życiu (odizolowane od świata mają przez czas pobytu normalne lekcje), a także wprawianiem się w umiejętność kontroli wirusa. Przez Drive’y lepiej poznają nie tylko uczucia przeciwników, ale także swoich bitewnych partnerów. Nad wszystkim czuwa pani dyrektor, towar dostarcza Echigoya, a nad rozwojem dziewczyn czuwają nauczyciele – wielkie mechy również będące valkyriami: Kongo, Gouzanze, Daiitoku, Gundari. Czemu są to wielkie roboty, a nie normalnie wyglądające kobiety? Czy uda się opanować w pełni wirusa i wrócić do rodziny? A może wyspa Bhikkhuni skrywa więcej sekretów, jakich odkrycie może spowodować lawinę konsekwencji? To wszystko już musicie poznać na własną rękę. Czeka Was kilkanaście rozdziałów wstępnych, gdzie w zależności od Waszej skuteczności odblokujecie ścieżkę chaosu lub ładu. Te oferują trochę odmienne zakończenia i pozwalają zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. Pojedyncze ukończenie Valkyrie Drive zajmie Wam jakieś 20 godzin, ale chcąc poznać całą prawdę, potrzeba przygotować co najmniej kilka godzin więcej. A warto poznać wszystko, fabuła mimo swoich często pełnych seksualności motywów ma sporo sensu i jest przyjemna w odbiorze.

To jednak nie wszystko. Za tytuł ten odpowiada ekipa mająca na swoim koncie Senran Kagura, więc możecie liczyć na różne miłe oku widoki (o ile lubicie duże piersi i kobiece ciała). Możecie nie tylko poznać dziewczyny między sobą bliżej i poczytać ciekawe dialogi – choć tutaj muszę ponarzekać, jako że liczne literówki psują trochę odbiór fabuły. Te romanse to zresztą nie wszystko. W szatni możecie dostosować fryzurę, ubranie, akcesoria, a przede wszystkim bieliznę dziewczyn. Opcji jest od groma, a odblokowanie wszystkiego zajmie Wam kilkadziesiąt godzin jak nic. Ale na tym się fan service nie kończy – w przebieralni można sobie też trochę pomacać, a jeśli włączycie mikrofon, także bezdotykowo dźwignąć spódniczkę Waszej wybranki. Do tego dochodzi minigra Heart Catch, w której celujemy palcem w wyskakujące serduszka, co odpowiada bodajże masowaniu i dziewczęta reagują odpowiednio na dotyk. Na najwyższym poziomie z kolei można doprowadzić je do ekstazy i nasze molestowanie staje się im przyjemniejsze... Niemniej jednak historia i parę zwrotów akcji może się spodobać również damskiej heteroseksualnej części społeczności graczy.

Efekty ataków prędko się nie znudzą.



Teoria znana, czas na praktykę
Poza częścią visual novel, w trakcie której poznajemy fabułę Valkyrie Drive: Bhikkhuni, mamy jeszcze solidną część slasher. Każda dziewczyna posiada nieco inny styl walki, małe drzewko kombosów oraz ataki specjalne. Każdą misję możemy rozegrać na trzech poziomach trudności i pod koniec dostajemy ocenę wynikającą z zadanych obrażeń i szybkości ukończenia misji. Spora część z nich skrywa także fragmenty odblokowujące dodatkowe zestawy bielizny, wyzwania dające nowe akcesoria i inne, a także weryfikatory biustu... Otóż pamiętacie macanki w szatni? Otóż w ten sposób rośnie poziom danej valkyrii, a biust Liberatora zostaje sprawdzony przez specjalnego robota. Sukces zapewnia nowy obiekt oraz dodatkowe fundusze na różne dodatki (muzyka, obraz, akcesoria, unlocki). Wrogowie są zróżnicowani – będą tłumy cisnąć do walki wręcz, ale też będą takie jednostki, które wpierw się oddalą, a potem będą pruć z dystansu. Napotkamy również latających nieprzyjaciół, a nawet wsparcie, jakie wyleczy rannych pobratymców. Nie zabraknie też większych mechów oraz oczywiście pojedynków z innymi valkyriami i nauczycielami.

Uważajcie na zazdrosne partnerki w realu.



Wróćmy do umiejętności dziewczyn. Ich kombosy są modyfikowane przez poziom Drive’u. Na pierwszym możemy skorzystać z pewnych ulepszeń, ale dopiero wyższe dają nam największe bonusy i możliwość wykorzystania najlepszych ataków specjalnych. Warto dodać, że im wyższy poziom partnerstwa, tym większy negliż – spokojnie, chmurki zakrywają nagość wtedy, więc się nie zapędzajcie. Moc ataku zależy od ilości zebranych ładunków synchronizacji nabijanych przez zadawanie obrażeń. Można jednak sobie w tym pomóc. Jeśli na przykład wybijemy przeciwnika w powietrze, a następnie ruszymy do niego szybkim ruchem, możemy następnie skorzystać z rozmaitych sposobów na dalsze ataki. Łączenie tych taktycznych natarć, odpowiednio wymierzone czasowo uniki, oszczędzanie ładunków synchronizacji to klucz do tego, by bonus zadawanych obrażeń mógł osiągnąć nawet 400%. O ile na niższych poziomach trudności nie ma to takiego znaczenia, o tyle warto potrenować, jeśli macie zamiar celować w jakieś wymagające trofea. Czekają bowiem w trakcie misji wyzwania, gdzie czasem będzie trzeba wykazać się umiejętnością trzymania nieprzyjaciela przez pół minuty w powietrzu. Zdarzy się, że wystarczy udać się szybko do celu, pokonać wszystkich przed limitem czasowym albo zanim stale spadające życie się nie wyczerpie, a nawet skosić trawę, ale niektóre mogą dać w kość, jeśli się do nich odpowiednio nie przygotujecie. Czasem może to oznaczać grind, gdyż nie od samego początku dostaniecie dostęp do ostatecznego Drive'a, gdzie pękają szwy na bieliźnie. Ale jak rzadko kiedy, tak muszę przyznać, iż grind tu nawet jest przyjemny, gdyż walki są po prostu satysfakcjonujące i wciągające.

Ci najbardziej zaprawieni w boju mogą podjąć się dodatkowych trybów wyzwań i survivalu na kilku poziomach trudności – początek jest prosty, zwłaszcza po grindzie, ale potem kończą się żarty i zaczyna ostry wycisk. Zresztą to jeszcze nie wszystko, co oferuje Valkyrie Drive: Bhikkhuni. Jest tu też tryb sieciowy z kilkoma zasadami rozgrywki, choć trochę w multi jest pusto – na szczęście w razie potrzeby można skorzystać z botów, jakie wypełnią nam luki i przygotują do gry. Czasem chodzi tylko o obrażenia, innym razem punktowana jest nagość wroga. Szkoda tylko, że namierzanie jest mało wygodne, jeśli chcemy z większej ilości celów wybrać ten odpowiedni – twórcy mogli się pokusić o dalsze wykorzystanie ekranu lub panelu dotykowego niż tylko macanki. Zresztą to nie jedyna rzecz, jaka Was może wkurzyć. Często wyjście z szatni kończyło się crashem gry – tyle dobrze, że autozapis wykonuje się przed tym, więc właściwie traciło się tyle czasu, ile trwał restart gry. To akurat była kwestia 20-30 sekund, toteż da się jakoś to znieść. A to dlatego, bo jak już pisałem, rozgrywka jest po prostu wciągająca – i bez obnażonych ciał by taka była.

W paru momentach będziemy grać w trybie 2,5D.



Wygląda zacnie, brzmi jeszcze lepiej
Valkyrie Drive: Bhikkhuni może nie prezentuje się jak Uncharted: Złota Otchłań, ale i tak jest śliczna. A tym bardziej należy się za to pochwała, iż gra chodzi płynnie. Trzeba naprawdę sporych tłumów na ekranie, żeby odczuć jakiś spadek ilości klatek na sekundę. Lokacje są zróżnicowane, choć nieraz przyjdzie nam wrócić w znajome dzielnice z tą różnicą, że ścieżka będzie inna (niektóre części mapy będą w różnych misjach zapieczętowane). Przyjemnie patrzy się na animacje i efekty specjalne. Łatwo zidentyfikować rodzaje przeciwników, dzięki czemu możemy wygodnie dostosowywać technikę. Zauważyłem, że spora część roślinności jest pikselowata, czego nie widać z daleka, a zapewne sprzyja to framerate’owi. Taka ciekawostka – ruszanie kamerą w danym kierunku wprawia w ruch biust bohaterek w kierunku przeciwnym...

Względem oprawy audio mogę mieć tylko same pozytywy, ale na wstępie polecam pobrać spore darmowe DLC z udźwiękowieniem wysokiej jakości. Dubbing jest świetny, pełen emocji, westchnień i wdzięku, kiedy gra akurat nie ocieka seksem, efekty dźwiękowe zostały zrealizowane poprawnie, a soundtrack jest doskonały. Wpada na długo w pamięć - wręcz nie mogę się go nasłuchać i ciągle do niego wracam. Brawa dla kompozytora, bo wykonano tu mistrzowską robotę.

Connect to ostatnia zdolność, jaką odblokujemy.



Vita wciąż żyje
Może nie jest to takie życie, jakiego by dla tej kieszonsolki życzyliby sobie fani zachodnich produkcji z przedziału AAA, ale fani japońskich produkcji mają w co grać. Valkyrie Drive: Bhikkhuni dumnie wpisuje się w repertuar exów tej platformy, choć do perfekcji mu brakuje. Dobra fabuła, świetna oprawa audiowizualna i wciągająca rozgrywka są nieco popsute przez literówki i bugi, ale i tak przez wiele godzin będziecie mieli co robić. Jeśli do tego znajdziecie ludzi do gry po sieci, chętnie zostaniecie na Bhikkhuni na dłuższe wakacje. Potem możecie odwiedzić Mermaid w anime z uniwersum Valkyrie Drive.


Grę do recenzji udostępnił wydawca PQube:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 20h

Najważniejsze cechy: dobra fabuła, świetna oprawa, dobra walka i tryby; bugi, literówki

Plusy

  • zaskakująco dobra fabuła
  • genialny soundtrack
  • świetny system walki i wyzwań
  • dużo trybów i rzeczy do zrobienia
  • dobra grafika i optymalizacja

Minusy

  • bugi i crashe
  • multum literówek
  • szwankujący system namierzania
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Po raz kolejny byłem zdziwiony, jak, wydawałoby się, głupiutka produkcja na błahy temat może podjąć poważniejsze motywy i w paru momentach zaskoczyć. Valkyrie Drive: Bhikkhuni to świetna propozycja dla fanów japońskich gier posiadających PS Vitę.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?