Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PSV» Odin Sphere: Leifthrasir

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 20 listopad 2016 01:47
  • Czytano: 1,735 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Odin Sphere: Leifthrasir (PSV)

Okładka gry Odin Sphere: Leifthrasir
  • Producent: Vanillaware
  • Wydawca: Atlus / Bandai Namco
  • Dystrybutor PL: NIS America
  • Gatunek: akcji, fantasy, platformówki, RPG, slashery
  • Premiera: 14 styczeń 2016 r.
  • Premiera PL: 24 czerwiec 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: PSV Game Card
  • Cena: 159.00 zł
  • Nasza ocena

    9.5

  • Twoja ocena

    10 / 10

    Średnia: 10 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation Vita lub PlayStation TV

W grach wideo przyszło nam już poznać niejedną opowieść. Znamy historie epickie, tragiczne, smutne, ale są też takie, które po prostu uznać można za piękne. I taką właśnie możemy poznać w Odin Sphere, a dzięki remasterowi tytuł jest łatwy do zdobycia. I recenzja doda do tego, iż konieczny.

Kilka pasków życia to w przypadku bossów standard.



Zwaśnione rody
W Odin Sphere poznajemy pięć protagonistów związanych z lub będących członkami wysokich rodów poróżnionych ze sobą nacji. Trudnej w realizacji dyplomacji absolutnie nie ułatwia przepowiednia zagłady świata, jaką wielu stara się powstrzymać, ale tak naprawdę stąpa dokładnie po niciach uwitych przez przeznaczenie. Historia nie jest przedstawiona w porządku idealnie chronologicznym i nieraz przyjdzie nam pominąć jakieś ważne wydarzenie, ponieważ kierowany przez nas bohater akurat nie brał w nich udziału. Nie ma tego złego – wszystko się uzupełnia wraz z ogrywaniem kolejnych rozdziałów. Dowiemy się, gdzie magia zmieniła bieg wydarzeń, gdzie jej brak to uczynił, albo gdzie przekonanie, że magia działa, pociągnęło za sobą jakieś konsekwencje.

Przyjdzie nam wcielić się w 5 postaci, valkyrię Gwendolyn będącą córką króla, ludzkiego księcia Corneliusa wkrótce potem potraktowanego klątwą zmieniającą go w stworzenie zwane pooka, księżniczkę wróżek Mercedes, mrocznego rycerza Oswalda i przedstawicielkę antycznego rodu Velvet. Każda z opowieści oferuje inny punkt widzenia i nieraz przyjdzie nam stoczyć walki z protagonistą innego rozdziału. Sama fabuła raczej nie dostarczy nam jakichś dylematów moralnych, bo i dopiero pod koniec dodaje nieliniowości, gdzie musimy przeanalizować przepowiednię, by osiągnąć prawdziwe zakończenie – aczkolwiek polecam wpierw sprawdzić wszystkie inne drogi, by poznać pełną wersję zwieńczenia historii. Ale poza tym dostarczy wiele innych emocji, nieoczekiwanie pokaże miłość, rozterki panujących, współczucie okazane w sytuacji, gdzie spodziewalibyśmy się całkiem odmiennego rozwinięcia. Przede wszystkim to jednak końcówka nabiera potężnego rozpędu i może chwycić za serce, a być może i wycisnąć łzy. A to wszystko w ślicznej baśniowej oprawie tu i ówdzie przetykanej epickimi wydarzeniami. Gdybym miał jednym słowem opisać opowieść przedstawioną w Odin Sphere: Leifthrasir, bez zastanowienia odpowiem, iż jest po prostu piękna.

W tej lokacji bardzo lubiłem walczyć jak najwyżej niezależnie od stylu postaci.



Wszyscy razem nie w jednym tempie
Odin Sphere: Leifthrasir to gra całkowicie osadzona w dwóch wymiarach, ale jako action RPG sprawdza się równie doskonale jak inni przedstawiciele tego gatunku. Mało tego, sterowanie pięcioma odmiennymi protagonistami dostarcza dużej dozy satysfakcji, kiedy już opanujemy ich styl walki. Postaci nie tylko dysponują własnymi drzewkami cech i umiejętności (dzielonych na magiczne i niemagiczne), ale również posiadają zdolności, których u innych próżno szukać. I tak dla przykładu Gwendolyn atakuje szybko i często oraz potrafi długo szybować w powietrzu, Cornelius wyprowadza przeważnie potężne ataki i sieje zamęt głównie na ziemi, Mercedes potrafi latać i strzela z kuszy, więc wszystkich trzyma na dystans, Oswald realizuje swój potencjał głównie w trakcie szału bitewnego, a Velvet walczy łańcuchem, jaki może się skojarzyć wielu graczom z Ostrzami Chaosu z God of War. Różnice pojawiają się nawet w przypadku prędkości biegu czy sposobie wykonywania uników. Oczywiście, jest parę wspólnych cech i umiejętności do ulepszenia, aczkolwiek nie wpływa to wcale negatywnie na rozgrywkę, a wręcz dodaje spójności.

Protagoniści uzbrojeni są w bronie z unikatowymi kryształami zwanymi Psypherami, które są zdolne do przechowywania Phozonów czyli energii uwalnianej przez stworzenia po śmierci i obiekty po zniszczeniu. Phozony używane są do ulepszania odblokowanych umiejętności, a także uzupełniania energii potrzebnej do rzucania zaklęć, jak również pielęgnowania zasadzonych roślin, których owoce będą nam potrzebne do alchemii i przyrządzania potraw zwiększających maksymalny poziom punktów wytrzymałości czy doświadczenia. Nowe cechy nabywamy za punkty zyskiwane podczas awansu na kolejny poziom, zaś nowe umiejętności odblokowujemy poprzez znajdowanie Phozon Prismów dostępnych po wygraniu określonych walk, a także rozwiązania zagadki. Niemal każda kraina będzie posiadała ukryty Prism schowany za wydawałoby się murem nie do przejścia, albo dopiero po wykonaniu jakiejś czynności w konkretnym miejscu. Wskazówkę znajdziemy w samym drzewku, po czym będziemy musieli wykombinować rozwiązanie.

Mercedes ma nawet sekwencje shoot'em up!



Świat przemierzamy przemieszczając się po zapętlonych bądź niezapętlonych lokacjach, gdzie znajdziemy przejścia do kolejnych takich części danej krainy. Niemało z nich będzie obciążonych sekwencją bitewną, w czasie jakiej zostaniemy ocenieni i na podstawie naszych poczynań dostaniemy ocenę od D do S oraz nagrodę adekwatną do wyniku starcia. W pozostałych przyjdzie nam po prostu przejść dalej, ale nie braknie otwierania skrzyń, niszczenia obiektów zawierających rozmaite pomniejsze skarby czy Phozony. Wspomniana wcześniej alchemia jest mocno rozbudowana i możemy na ślepo łączyć składniki, by sprawdzić, co z tego wyniknie, albo czekać cierpliwie i zbierać recepty na eliksiry. Efekty są przeróżne, od tak oczywistych jak uzupełnienie energii życiowej i magicznej czy uzyskania dodatkowych Phozonów, przez ukrycie, podmianę skarbów na ziemi, zwiększenie szczęścia albo szybszą regenerację staminy (do umiejętności niemagicznych), po mikstury ofensywne wyrzucane w stronę nieprzyjaciela – tutaj mamy całą gamę efektów, na przykład cyklon, spowolnienie czasu, światło na nieumarłych, falę ognia, trującą chmurę, przemianę w żaby i inne. Jest tego naprawdę sporo, a to wciąż nie wszystko, bo jeszcze są inne obiekty, jakimi możemy rzucać w przeciwnika celem jego ogłuszenia.

W miejscach oznaczonych jako przeznaczone do odpoczynku będziemy mogli odwiedzić wędrownych kupców i przenośną restaurację Maury’ego, który za dostarczone produkty i przepisy przyrządzi nam różne posiłki. Te są bardzo przydatne przy zwiększaniu potęgi naszego bohatera. Kupcy pomogą nam z kolei ulepszyć nasz ekwipunek, jaki składa się ze statystyki obrony oraz dodatkowych efektów. Te możemy także dopaść po walkach w wybranych lokacjach, ale wtedy jesteśmy skazani na zadowolenie się tym, co znajdziemy i trzeba będzie się przemęczyć częściowo z nieadekwatnym uzbrojeniem. Do tego jeszcze dochodzi wioska pooka, gdzie możemy również skorzystać z całej gamy potraw kupowanych za unikatowe monety Valentine zdobywane w trakcie walk i odkopywane z ziemi. W ziemi przyjdzie nam jeszcze wykopać mandragory nieocenione do realizacji przepisów na posiłki i dekokty. Z tym, że trzeba je wpierw poskromić, bo mandragory tanio skóry nie sprzedają, uciekają od nas i używają przemocy.

Ślicznych efektów nie brakuje.



Wspomniałem o przemierzanych krainach. Prawie każda z nich przynależy do określonej nacji i przyjdzie nam się w niej zmierzać z typowymi dla niej przeciwnikami. W Nebulapolis powalczymy z valkyriami, w Titanii krwi napsują nam rycerze i magowie, w krainie wróżek należy szykować się na wielu latających wrogów, zaś w krainie umarłych wiele potworów będzie się przed nami ukrywać, chyba że potraktujemy je światłem bądź poczekamy na odpowiedni moment do ataku. Zdarzy się też natrafić na miejsca zablokowane ścianą lodu czy ściekającą lawą i będzie trzeba skorzystać z mocy eliksirów, by móc dotrzeć do danej części krainy. W wybranych mapach napotkamy też na ogólną przeszkodę w postaci burzy śnieżnej czy piaskowej albo wszędobylskiej trującej chmury, co nieraz będzie wymagać od nas dopasowania ekwipunku, by pokonać kłody rzucone nam pod nogi przez daną lokację.

Leifthrasir to zresztą nie tylko audiowizualny remaster i odświeżony interfejs. Czeka nas dodatkowo tryb Xtra New Game, w którym przeniesiemy ekwipunek i zdolności, ale przygotować się trzeba na znacznie solidniejszy i liczniejszy opór. Hardkorowi gracze mogą zmierzyć się z trybem piekielnym, gdzie nie będzie można zwiększyć maksymalnej ilości punktów wytrzymałości, przez co później większość będzie miała nas na 2-3 trafienia albo nawet na hita. To nie wszystko, żądni wyzwań bowiem mogą liczyć na maraton z bossami – 30 walk pod rząd z nielicznymi przerwami na uzupełnienie inwentarza za ceny wzięte z kosmosu. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. A jeśli nie jesteście fanami remasterów i tylko pragniecie zagrać w klasyczną wersję rodem z konsoli PS2, nie ma sprawy – ekipa z Vanillaware udostępniła tryb klasyczny. Czego chcieć więcej?

W trakcie berserka nie ma mocnych.



Bajecznie bajkowo
Odin Sphere: Leifthrasir na konsoli PlayStation Vita wygląda wręcz obłędnie. Zwiększona rozdzielczość na małym ekranie handhelda daje niebywałą ostrość, przez co wszystko wygląda prześlicznie. Projekty graficzne poszczególnych krain (wulkaniczna, zaświaty, śnieżna, miejska, pustynna, leśna, magiczna i inne) to małe dzieła sztuki i wielokrotnie złapałem się na tym, że spoglądam na pierwszy lub dalszy plan i nic poza tym nie robię. Jedyny zarzut można mieć do częstych rewizyt w przypadku kolejnych bohaterów – odwiedzane krainy zaczną się względnie szybko powtarzać i choć mapy będą złożone inaczej, wizualnie zmieni się bardzo mało, a niektórych może to nieco znużyć. Na PS Vita też w tych kilku lokacjach z ogólnymi efektami (mgła, burza śnieżna bądź piaskowa i tym podobne) framerate dostał delikatnej czkawki – to drobna niedogodność i nie przeszkadzała prawie wcale, ale czegoś musiałem się przyczepić, tak bardziej z obowiązku.

Ścieżka dźwiękowa to kolejne dzieło sztuki w wykonaniu twórców Odin Sphere: Leifthrasir. Wszystko brzmi fenomenalnie i doskonale podkreśla stylistykę gry, a także udostępniono obie wersje językowe podłożonych głosów, więc fani japońskiego mogą zagrać w oryginale, ale jest też opcja usłyszeć angielski dubbing. W obu przypadkach aktorzy są dobrze dobrani i grają wybornie, więc nie mam tu żadnych „ale”. Jeśli nieco odświeżony soundtrack Wam nie przypadnie do gustu, zawsze możecie skorzystać z trybu klasycznego, gdzie wszystko zachowano po staremu.

Najpotężniejsze umiejętności sieją popłoch w trakcie cut-scenki.



Zrób sobie prezent i zagraj
Odin Sphere stał się grą kultową wśród posiadaczy PlayStation 2 i pozostaje się tylko cieszyć, iż powstał remaster. Niezależnie od tego, czy posiadasz PS3, PS4 czy PS Vita, koniecznie musisz skorzystać z tej okazji i nabyć jak najprędzej Odin Sphere: Leifthrasir. To jest prawdziwa perełka wśród gier i dostarczy niezapomnianych wrażeń. Jeśli akurat widzicie w promocji, to brak zakupu możecie wręcz poczytywać jako grzech. Jeśli zaś kiedyś zechcecie zmienić platformę, nie ma przeszkód – Leifthrasir dostał także funkcję cross-save. Przestań czytać tę recenzję i idź kupić, nie pożałujesz.


Grę do recenzji udostępnił europejski wydawca NIS America:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 10 / 10
  • Czas gry: 40h

Najważniejsze cechy: piękna opowieść, cudowna oprawa, urozmaicona rozgrywka

Plusy

  • piękna historia w baśniowej oprawie
  • cudowne grafika i soundtrack
  • wciągająca i urozmaicona rozgrywka
  • dwa języki dubbingu do wyboru
  • nowe tryby gry i opcja gry w wersję klasyczną

Minusy

  • sporadyczne małe spadki płynności na Vicie
  • recykling wizualny odwiedzanych ponownie krain
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Szykowałem swego czasu oszczędności, by złapać drogą używkę na PS2. Jakie to szczęście, że w tym czasie zdążyłem doczekać ogłoszenia remastera. Odin Sphere: Leifthrasir to must-have dla fanów gatunku.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?