Recenzja gry Gal*Gun: Double Peace - PSV

Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PSV» Gal*Gun: Double Peace

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 09 październik 2016 14:50
  • Czytano: 1,491 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Gal*Gun: Double Peace (PSV)

Okładka gry Gal*Gun: Double Peace
  • Producent: Inti Creates
  • Wydawca: Alchemist
  • Dystrybutor PL: PQube
  • Gatunek: akcji, FPP, humorystyczne, rail shooter
  • Premiera: 6 sierpień 2015 r.
  • Premiera PL: 22 lipiec 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: japoński z napisami
  • Nośnik: PSV Game Card
  • Cena: 159.00 zł
  • Nasza ocena

    7.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Seks

    Seks
    W grze pojawiają się nagość i/lub zachowania seksualne lub nawiązania do zachowań o charakterze seksualnym.

Wymagania: konsola Sony PlayStation Vita

Macie czasem ochotę porzucić wszelkie resztki powagi i zatopić się w bezdennej komedii? Jakiś czas temu wzięło mnie na gry poważne, skłaniające do refleksji i tak dalej. Ale trzeba zrobić sobie czasem przerwę, nawet jeśli nieco perwersyjną. I to jaką! Ciekawość pobudzona? Recenzja ją zaspokoi.

Na basenie jest to przynajmniej drobna stópka.



Szaleństwa początek
Ekoro to elitarny anioł miłości, który dopiero się szkoli. W trakcie egzaminu ma za zadanie pomóc znaleźć miłość szaremu niepopularnemu studentowi. Nasz główny bohater Houdai Kudoki ma jednak pecha, gdyż zgrabna i powabna kupidynka rozkojarzona widokiem demona w trakcie wykonywania zadania domowego strzela w protagonistę 32x silniejszym strzałem niż to było zamierzone (i wystarczające). Kurona, demon, postanawia wykorzystać ten fakt i jeszcze bardziej dopiec ofierze nadmiernego w wyniku strzału pożądania u płci pięknej. Nie dość, że zmienia niektóre dziewczęta w miłośniczki sado-maso, to jeszcze bruździ u dwóch jedynych osób, na które klątwa miłości nie działa ze względu na ich ukrytą profesję. Czy Houdai wybierze starszą i odpowiedzialną siostrę Shinobu, a może młodszą i słodką Mayę? Nie ma wiele czasu na zastanowienie, gdyż cała miłość życia Houdaia skumulowała się ze względu na strzał w tym jednym dniu. Jeżeli do końca dnia nie znajdzie prawdziwej miłości, już nigdy jej nie zazna - nawet zwierzęta będą się od niego odsuwać. Rzecz jasna, Double Peace to historia pełna humoru i zabawnych sytuacji, ale nie można odmówić też w paru miejscach poważnego podejścia do tematu (na przykład, siostry są świadome swoich uczuć i żadna nie będzie chciała skrzywdzić tej drugiej). Szkoda tylko, że w epizodach visual novel zabrakło loga – uważajcie więc na ekran dotykowy, by sobie przypadkiem nie ominąć jakichś kwestii.

Czyli ruchy frykcyjne?



Nikt nie chce żyć w samotności, więc Houdai z pomocą amora Ekoro stara się odnaleźć szczęście w morzu pragnących go dziewczyn i kobiet (nauczycielek klątwa nie omija). W pewnym momencie przyjdzie się zdecydować na jedną z dziewczyn i ruszyć w tango. Od tej pory co jakiś czas będziemy częstowani wyborem kwestii dialogowych, które mogą zwiększyć poziom uczuć w stosunku do głównego bohatera. W zależności od tego, jak nam pójdzie w dialogach i minigrach, dotrzemy do prawdziwego lub innego zakończenia. Co więcej, na wyborze spośród dwóch dziewczyn się nie kończy. Jeśli dojdziemy do outro jedną z dróg, możemy się pokusić o poderwanie... Ekoro lub Kurony! Jeśli z kolei dotrzemy do obu pierwszych zakończeń... możemy spróbować drogi bigamistycznej. Możemy też po tym wszystkim polecieć na postać z gry poprzedniej (Gal*Gun), a nawet rzucić to wszystko i wyjechać w Biesz... znaczy się do Ameryki - ale tutaj musimy dać odpowiednio dużo dotacji na zespół LOVEHEARTS. Jak widać, opcji jest niemało, a każda z dróg trochę czasu zajmuje, więc Double Peace powinien zapewnić co najmniej kilkanaście godzin niczym nieskrępowanej zwariowanej miłosnej rozrywki.

Dotykowy panel i doki-doki
Gal*Gun: Double Peace to rail shooter na kształt Virtua Cop (że przytoczę klasyk) lub Until Dawn: Rush of Blood (że przytoczę świeży tytuł), z tym że tutaj strzelamy feromonami do napalonych dziewczyn, by te upadły na kolana z pożądania i dały nam przynajmniej na chwilę spokój. I wszystko byłoby spoko, gdyby ktoś z twórców nie zapomniał, że przenośna konsola PS Vita jest nieco słabsza od PS3 i o wiele słabsza od PS4. Tak się składa bowiem, że grafika jest tu bardzo ładna, a nawet za ładna i zbyt ostra (mówię o rozdzielczości), przez co cierpi płynność rozgrywki. A zapewniam Was, wycelowanie w odpowiednie miejsca graniczy z cudem, kiedy framerate spada bodaj do 10-15 klatek. A dzieje się tak często i niekoniecznie na otwartych przestrzeniach. Naprawdę nie obraziłbym się, gdyby Double Peace wyglądało gorzej, ale chodziło bez zacinki. Nawet grając na pamięć, powtarzając poszczególne etapy miałem ogromny problem z wycelowaniem w kluczowe miejsca.

PS Vita króluje w doki-doki dzięki ekranowi dotykowemu.



Co może być takiego w celowaniu w dziewczyny? Otóż tak się składa, że każda ma swoje preferencje, choć przeważnie strzał w głowę jest skuteczny. Ale samo używanie feromonów to nie wszystko - mamy też w grze prośby odczytane z SMS-ów, za sprawą których wiemy, że ta a ta uczennica poszukuje zgubionego dziennika, zeszytu, podręcznika czy bielizny (sic!). Zdarzy się też, że możemy odpowiednim strzałem zwinąć dodatkowy ciuszek, w jaki możemy ubrać poszczególne postaci, a poziomy są najeżone małymi Mr. Happinessami, które dają dodatkowe punkty. Naturalnie wycelowanie przy niepłynnej rozgrywce w drobne miejsca w szkole czy na ciele dziewczyn graniczy z cudem. A w minigrach przyjdzie nam też celować w drobne latające obiekty, które popchną etap do przodu. Poza zwykłym możemy oddać również ładowany strzał obszarowy, choć jego zasięg spory raczej nie jest, użyć zbliżenia, co ujawnia ukryte za rozmaitymi obiektami dziewczyny i wspomniane znajdźki, jak również pozwala dojrzeć bieliznę dziewcząt... Jak się można domyślić, zbliżenie i słaby framerate wywołują frustrację, kiedy kamera zaczyna lecieć w inną stronę, a my nie mamy szansy nawet spróbować złapać dojrzany obiekt. Można co prawda kolejnym przyciskiem spowolnić ruch celownika, ale to nic nie daje, kiedy przeszkadza nam skaczący ekran.

Wersja na PS Vita to jednak nie same wady, bo i handheld ma swojego asa w rękawie. W trakcie gry nabijamy sobie licznik potrzebny do aktywacji trybu doki-doki - w języku japońskim oddającym odgłos bijącego serca, gdyby ktoś był ciekawy. A serce może tutaj zabić mocniej, gdyż w tym trybie wybieramy od jednej do trzech dziewczyn (warto więc nabić licznik do maksa), które następnie będziemy zadowalać poprzez dotykanie ich czułych miejsc. Każda ma swoje preferencje, więc słabe punkty będziemy musieli odnaleźć, patrząc na to, jakie serduszka (pęknięte, małe czerwone, duże czerwone z poświatą) będą unosić się z masowanych bądź klepanych miejsc, bo i forma ma znaczenie. Na PS4 i PC robimy to za pomocą wskaźnika jak celownikiem, zaś na PS Vicie możemy bezpośrednio używać ekranu dotykowego, by móc zadowalać sieb… dziewczyny, co ostatecznie doprowadza je do euforii i wybuchają polem miłości jednocześnie unieruchamiając pozostałe na widoku żądne miłości przedstawicielki płci pięknej. Niektóre minigry będą też wymagały od nas ciągnięcia lub popychania, co również lepiej sprawdza się na handheldzie Sony.

To nie to się klei, o czym myślisz, zbolu.



Wspomnę na koniec jeszcze o rodzajach przeciwniczek, jakie staną nam na drodze. Otóż nie wszystkie będą pragnęły fizycznego zbliżenia tak od razu. Oczywiście, część ruszy nas obcałować – wtedy będzie trzeba machając gałkami wyrwać się z ich uścisku, albo zaliczyć całusy i szminkę na ekranie. Inne nie będą się bawić w objęcia, tylko wyjmą swój liścik miłosny i z całą mocą swych uczuć zdzielą nas nim w twarz (jeśli odblokujemy dodatkowe akcesoria, możemy taki liścik zamienić na tablet, żeby bardziej czuć realistyczność spadku paska wytrzymałości). Jeszcze inne staną w oddali i wykrzyczą nam wyznanie miłości, co można zablokować strzelając feromonami w źródło tych słów bądź w same słowa (w postaci hiragany i kanji lecących różnymi trajektoriami w naszą stronę). Wspomniałem o sado-maso – otóż Kurona dźga swoją włócznią w niektóre ofiary i te natychmiast biegną nas przewrócić, a potem przydeptać, okazując swą dominację. Zneutralizować je można przez unicestwienie mini-Kurony przyczepionej do ich ciał, po czym "dobijając" feromonami. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że nauczycielki mają zwiększoną odporność na naszą amunicję i trzeba w nie władować więcej feromonów, by efekt był zadowalający.

Płakał jak optymalizował
Wspomniałem już o tragicznym frameracie spowodowanym brakiem dostosowania grafiki do możliwości Vity. I faktycznie na przenośnej konsoli Gal*Gun: Double Peace wygląda niemal tak samo jak na PS4, ale szczerze wolałbym, żeby gra wyglądała jak pierwsza część (nigdy nie wyszła poza granice Japonii) i chodziła płynniej. Niestety, tnące się animacje, ruch kamery i celownika to nie wszystkie bolączki praktycznie zerowej optymalizacji pod PS Vitę. Otóż gra potrzebuje około dwóch minut (liczyłem to), żeby się w ogóle włączyć! Do tego dodać należy niemało czekania na ładowanie się menu gry po filmiku czy cut-scence, a także dłuższą chwilę na załadowanie się poziomu, walki z bossem czy minigry.

Nie mogło w takiej grze zabraknąć macek.



Oprawa audio jest tu bardzo dobra. Muzyka pocieszna i pasująca do lekkiej atmosfery gry, a dubbing szczery i emocjonalny. Tak, dziewczyny wydzierają się wniebogłosy i nawet na słuchawkach wszyscy będą słyszeć, w co takiego gracie, a i na głośnikach w miejscach publicznych grać radzę na poziomie jednej kreski – w porywach. Towarzyszące dziwnym uśmieszkom spojrzenia, którymi mnie dziewczyny w pracy obdarowały, jak dałem euforię trzem dziewczynom w trybie doki-doki – bezcenne.

Wybór platformy według potrzeb
Ogólnie grę polecam wszystkim, którzy chcą się porządnie odmóżdżyć i roześmiać się na zwariowane pomysły Japończyków. Jeśli chodzi o platformę, to zależy, jakie będą Wasze oczekiwania. Jeśli chcecie płynnego strzelania w domowym zaciszu, rozważyć musicie wybór między PS4 a PC Steam. Jeśli zaś wolicie móc zagrać gdziekolwiek i bezpośrednio dotykiem wpływać na rozwój wydarzeń bez względu na framerate - wybór niech padnie na PS Vitę. Niezależnie od selekcji jedno mogę zapewnić – kupę radochy z gry. Ocena ostateczna jest obniżona za sprawą bardzo słabej optymalizacji. Jak dorwę kiedy na pozostałe platformy, spodziewajcie się porównania. Wy możecie dorwać już teraz świeżutką wersję na Steama, albo przecenioną na PS4 i/lub PS Vitę.

Ojej, jakie słodkie!




Grę do recenzji udostępnił wydawca PQube:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 16h

Najważniejsze cechy: szalona radocha, dotykowe doki-doki na Vicie, ładna oprawa kosztem płynności i loadingami

Plusy

  • szalony pomysł i wykonanie
  • nawet ma sens fabularny
  • PS Vita i dotykowy tryb doki-doki
  • przyjemna oprawa audiowizualna…

Minusy

  • … okupiona tragicznym framerate’em na Vicie
  • długie wczytywania
  • brak loga w części visual novel
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Myślałem, że Himiko drze się w Eiyuu Senki: The World Conquest. Dzięki lokalizacji za sprawą PQube dowiedziałem się, że można bardziej i więcej. Do tego stopnia, że Finka poprosiła mnie, bym grał w Gal*Gun: Double Peace, kiedy jej nie ma w pobliżu. Ciężko będzie ograć importowany prequel na PS3, oj ciężko...

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?