Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» VR Invaders

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 30 kwiecień 2017 14:35
  • Czytano: 160 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry VR Invaders (PlayStation 4)

Okładka gry VR Invaders
  • Producent: My.com
  • Wydawca: My.com
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, FPP, rzeczywistość wirtualna, science-fiction, strzelanki
  • Premiera: 18 kwiecień 2017 r.
  • Premiera PL: 18 kwiecień 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 75.00 zł
  • Nasza ocena

    6.5

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 2x PS Move

Jeśli ktoś czekał na to, aż pojawi się strzelanka na PlayStation VR bez elementów dodanych, gdzie po prostu będzie mógł celować i strzelać bez obaw o elementy horroru czy inne taktyczne aspekty, to wreszcie się doczekał na tytuł dla siebie. Recenzja VR Invaders w wydaniu kompletnym.

Zanurz się w VR
Wirtualna rzeczywistość stanowi ucieczkę od codziennych problemów – dopóki sama nie stanie się problemem. Ludzie spędzają w VR coraz więcej czasu, ale niektórzy mogą się z niej nie wydostać na skutek błędów systemu bądź wirusa. Od tego właśnie są nurkowie – hakerzy specjalizujący się w ratowaniu ludzi z takich opresji. Wcielamy się w jedną z takich osób i ruszamy wykonać zlecenie praktycznie tak jak co dzień. Ale ten dzień będzie inny ze względu na wyjątkowo złośliwego wirusa, który opanował ten kawałek kodu. Czy sami staniemy się więźniami wirtualnej rzeczywistości?

Te błyski najładniej wyglądają z bliska.



Vanessa Mills, nasza przełożona, wysyła nas, byśmy odratowali Alice Gella – sławną artystkę i kształcerza wirtualnej rzeczywistości – więźnia systemu Imagine. My, jako Thomas Hall, musimy podłączyć się do systemu, zneutralizować zagrożenie i wydostać stamtąd nasz cel. Brzmi ambitnie, ale tak naprawdę prawie nic nie zobaczymy, bo wszystko i tak skupiać się będzie na strzelaninie. Jeśli nie macie podzielności uwagi, to też dodatkowo popsuje Wam szyki, bo niemało dialogów wymienianych jest w trakcie rozgrywki. Napisów też nie ma, tak więc przyjdzie Wam nadstawić ucha. Teksty są nawet nawet, ale fabuła ani nie ciągnęła mnie do przodu, ani też nie zrażała do siebie – ot, okolice przeciętniaka. Na szczęście samo strzelanie odwalało tu mokrą robotę i kazało wykonywać dalsze misje, aż ukończyłem wszystkie 8, co zajęło jakieś niecałe 2 godziny.

Gladiator wirtualnej rzeczywistości
W VR Invaders będziemy przeważnie walczyć przeciwko kolejnym falom wrogów – jeśli nie będziemy wystarczająco szybcy, następne eskadry pojawią się, zanim pozbędziemy się poprzednich. Tryb fabularny jest opcjonalny i jeśli bardzo nie chce nam się słuchać dialogów, możemy od razu przejść do czystej akcji. Do wyboru są 3 poziomy trudności, aczkolwiek opcja trudniejsza daje o wiele więcej punktów, a ilość tych przekłada się na wynik misji – do 3 zwykłych gwiazdek, albo do 3 złotych. Niestety na tym kończy się batalia o punkty, gdyż z jakiegoś powodu... w grze nie ma rankingów online. Niestety bardzo skraca to żywotność gry, jako że nie możemy porównać swoich wyników nawet ze znajomymi.

Nie boicie się ciemności?



Samo strzelanie bardzo wciąga. W jednej ręce mamy broń, a w drugiej tarczę, którą oczywiście można blokować nieprzyjacielskie pociski. Z niektórych wrogów wypadają dodatki takie jak leczenie, nieśmiertelność czy zmiana trybu naszego pistoletu. Domyślnie jest to zwykły strzał, można jednak dopaść szybki karabin, strzelbę, laser i plazmę. Poza innym rodzajem celowania różnią się mocą zniszczeń i działaniem na różne rodzaje osłon. Nieśmiertelność sprawia, że nasza tarcza jest niepotrzebna, więc na czas trwania dodatku możemy strzelać z dwóch broni naraz.

Oczywiście znakomita większość nieprzyjacielskich statków po prostu lata w jakiejś formacji i pruje do nas z daleka. Część będzie stanowić coś na kształt lotniskowca i po zniszczeniu takiego i tak trzeba będzie się wysilić i ustrzelić ministatki, jakie uciekną przed eksplozją. Zdarzą się też platformy, które będzie trzeba uszkodzić w kilku miejscach, by się ich pozbyć, a także miny kierujące się powoli w naszą stronę. Część pocisków po prostu odbierze nam część paska życia widocznego na broni, ale niektóre wyłączą nam na jakiś czas tarczę i możliwość spowalniania czasu. Jak widać, jest więc do czego strzelać, a jeszcze pod koniec każdego z głównych 8 poziomów czeka na nas boss.

Efekty destrukcji otoczenia są zacne.



Poza zwykłymi trybami jest jeszcze strzelnica, gdzie cały czas mamy do dyspozycji dwie bronie i musimy zestrzeliwać zbliżające się miny. Ponadto jest jeszcze survival, gdzie eliminujemy coraz trudniejsze fale wrogów. Te sposoby rozgrywki otrzymały swoje osobne trofea, więc i tam będziemy mogli się wykazać. Niestety ponownie szkoda, że nie da się motywować wzajemnie porównując osiągnięcia z innymi graczami.

Wachlarz efektów
Jak przystało na porządną strzelankę science-fiction, nie brakuje tutaj wielobarwnych pocisków i osłon, efektownych wybuchów, wiązek energii i tego typu. Tę feerię kolorów dopełnia możliwość niszczenia otoczenia, co może zarówno nam pomóc, jak i napsuć krwi. Z jednej strony dopadniemy łatwiej przeciwników, z drugiej im też jest nas łatwiej trafić. Frajdy jest niemało i o ile będzie dawkowana ostrożnie, prędko się nie znudzi. Gra pod tym względem świetnie się nadaje na pokazywanie przyjaciołom, co potrafi PS VR. Muzyka z kolei skutecznie motywuje do walki. Poszczególne efekty dźwiękowe spisują się na medal – wyraźnie słychać, kiedy nadlatuje mina bądź zagubiony pocisk i kiedy musimy się uchlycić albo zasłonić tarczą. Aktorzy choć nie mieli wiele do gadania, swoje role odegrali dobrze. Ogólnie oprawa robi dobre wrażenie, jakie pozostaje pozytywne przez cały czas spędzony z VR Invaders.

Część bossów szczególnie przypadnie Wam do gustu.



Na krótką metę świetna
Największy zarzut, jaki będę podkreślał ciągle to brak rankingów online. Grać samemu dla siebie czy raptem z kimś w domu to względnie mały bodziec do tego, by po zgarnięciu trofeów faktycznie wracać do VR Invaders - Complete Edition, a szkoda, bo to dobra gra, tylko przydałoby jej się więcej trochę więcej szlifu. W obecnej formie kompletną edycją bym tego nie nazywał, bo to rodzi niepokój o to, że możliwość porównywania swoich wyników nigdy nie zostanie dodana. Jeśli Wam na nich nie zależy, a pragnęliście czystej strzelanki bez dodatków i udziwnień, możecie brać VR Invaders już teraz – w przeciwnym razie poczekajcie na jakąś przecenę.


Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca My.com:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 4 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 2h

Najważniejsze cechy: soczyste strzelanie, bardzo dobra oprawa; brak rankingów online, monotonia na dłuższą metę

Plusy

  • soczysta strzelanka
  • bardzo dobra oprawa audiowizualna
  • dużo rodzajów przeciwników

Minusy

  • brak rankingów online
  • po pewnym czasie monotonna
  • krótka fabularnie
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Pierwsze wrażenia pozytywne. Drugie też. Ale trzecie i czwarte sprawiły, że VR Invaders nieco oberwało po ocenie.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?