Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Fairy Fencer F: Advent Dark Force

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 16 luty 2017 12:03
  • Czytano: 100 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Fairy Fencer F: Advent Dark Force (PlayStation 4)

Okładka gry Fairy Fencer F: Advent Dark Force
  • Producent: Compile Heart
  • Wydawca: Idea Factory International
  • Dystrybutor PL: Idea Factory International
  • Gatunek: fantasy, RPG, TPP, turowe
  • Premiera: 5 listopad 2015 r.
  • Premiera PL: 29 lipiec 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.00 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Seks

    Seks
    W grze pojawiają się nagość i/lub zachowania seksualne lub nawiązania do zachowań o charakterze seksualnym.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Zdarza się, że jakaś gra dostaje drugą szansę w postaci usprawnionego portu na inną platformę. Podbija się wtedy grafikę, dodaje postać, lokację, parę questów. Ale rzadko się zdarza, żeby produkcja dostała w nowej wersji jakieś dwa razy tyle fabuły, 2 nowe zakończenia i wiele innych ulepszeń. Recenzja Fairy Fencer F w edycji Advent Dark Force.

To nawet pasuje na tapetę



Epicko z humorem
Fairy Fencer F to opowieść o leniwym i narcystycznym Fangu, który natrafia na pewną legendę. Według niej jeśli komuś uda się wyciągnąć pewien miecz osadzony w ziemi od początku założenia miasta, w jakim się znajduje, wróżka spełni dowolne jego życzenie. Tak się składa, że Fangowi udaje się to, co przez tyle lat nikomu nie wyszło, po czym poznaje ducha zaklętego w mieczu – Eryn. Dość rzec, że już pierwsze słowa wymieniane między tymi postaciami to niezła komedia, a później czeka nas jeszcze więcej zabawnych dialogów i śmiesznych sytuacji. Rzecz jasna, jak to często bywa w tego typu JRPG-ach, nie raz i nie dwa będziemy świadkami podejmowania przez bohaterów trudnych decyzji mających poważne konsekwencje. Bywa tragicznie, bywa rozpaczliwie, a i czeka nas parę zwrotów akcji. Ale ten opis ogranicza się jedynie do Fairy Fencer F.

Edycja Advent Dark Force wprowadza kosmetyczne zmiany do tradycyjnej linii fabularnej. Dzięki temu poznamy lepiej motywy niektórych postaci, a także trudniej będzie przeoczyć kluczowe zadania poboczne potrzebne do rekrutacji opcjonalnych postaci. Najważniejszym dodatkiem są jednak dwie dodatkowe ścieżki historii, jakimi możemy podążyć w zależności od ilości wyciągniętych furii z bóstw. Fajne jest też to, że jedna z tych dróg ma znacznie wyższy poziom trudności dostosowany odpowiednio do New Game+, więc nie ma mowy o nudzie. Jeśli jednak będzie za trudno, mamy teraz do wyboru aż 5 poziomów trudności. Rzecz jasna trudniejsze wyzwania gwarantują dodatkowe trofeum i loot zbierany po bitwach. Grind czasami jest potrzebny, ale to już nie ten sam poziom powtarzalności, co w tradycyjnym FFF. Teraz dodatkowe postaci przyłączyć jest znacznie prościej. A jeśli chcecie poznać się z antagonistami bliżej, wystarczy podążyć jedną z dróg fabularnych ADF.

Ona jest taka hot... znaczy gorąco jej jest.



Pojedyncze podejście przy chęci wyczyszczenia większości rzeczy, jakie oferuje ten tytuł, może nam zająć nawet około 50 godzin. Decydując się na kolejne dwie linie historyczne spokojnie przeznaczymy na grę grubo ponad 100 godzin. Poza questami pobocznymi są jeszcze zadania z pubu, ale tych nie warto czytać, bo się powtarzają i nie ma w nich nic ciekawego – warto jednak na nich zwiększyć poziom lub dwa i dorobić się grosza i itemów.

Hyperdimension Fencer
Jeśli ktoś już miał do czynienia z grami z tego gatunku autorstwa Compile Heart, ten wie, na czym polega rozgrywka. Sama historia przedstawiana jest niemal w zupełności w trybie visual novel z nielicznymi wyjątkami. Poza tym naszą bazę stanowi miasto, gdzie możemy nabywać i wytwarzać ekwipunek, rozmawiać z mieszkańcami (ciekawe krótkie zabawne dialogi), popychać fabułę do przodu, zbierać zadania z pubu, a także wyciągać furie z bóstw. Furie to bronie z określonymi mocami dla naszych wróżek, ale też mających zdolność kształtowania świata. Wystarczy nieużywaną wróżkę z furią wbić w okolice lokacji, do której się udamy, by ta miała globalny efekt – na przykład więcej doświadczenia, ale słabsza defensywa magiczna, albo brak możliwości odzyskiwania punktów umiejętności (do rzucania czarów i używania zdolności niemagicznych) ze znacznymi zyskami po walkach. Jest tego dość sporo, a w drugiej połowie gry można dzięki temu znacznie skrócić sobie grind poprzez utrudnienie walk, ale niemal dwukrotny przyrost wszystkich ważnych punktów (doświadczenia do poziomowania, broni do uczenia się nowych zdolności i ataków, pieniędzy do opisanych już powyżej zakupów).

Potworów jest cała masa różnego typu. Nawet takiego.



Ciekawym rozwiązaniem jest to, że niemal każda nasza akcja liczona jest w statystykach dla poszczególnych postaci. Na przykład atak na przeciwnika, ucieczka z pola bitwy, zbieranie expa nie biorąc udziału w bitwie, bycie wskrzeszanym, albo podmienianie się z innymi członkami drużyny. Osiągnięcie kamieni milowych (dajmy na to, pół godziny bycia liderem, 3 godziny, potem jeszcze więcej) podnosi statystyki. O ile poszczególne szczeble dają pomniejsze bonusy (na przykład 20 punktów wytrzymałości), tak najwyższy próg to spory zastrzyk ułatwiacza (aż 300 punktów wytrzymałości, 100 punktów atrybutu).

Sama walka to w dużej mierze Hyperdimension Neptunia, ale w innym uniwersum. Z tym że w porównaniu z Fairy Fencer F tutaj mamy usprawnienia. Interfejs jest czytelniejszy, w bitwie bierze udział 6 postaci (w starej edycji raptem 4), a i zrebalansowano poszczególne potyczki. Wcześniej ludzie narzekali, że gra jest za łatwa, teraz na hardzie gra się robi bardziej wymagająca i parę niefortunnych krytyków od napotkanych potworów może nas wrócić do punktu kontrolnego. Mamy tu do czynienia z systemem turowym bez ograniczenia czasowego. Możemy dowolnie się przemieszczać w polu naszego zasięgu, spróbować ucieczki na brzegu areny, poczekać na lepszy moment, zamienić się z postacią z rezerwy, użyć przedmiotu, zdolności specjalnej lub unikatowej (niektóre postaci mają dedykowane umiejętności, na przykład potężna bariera, albo potężne obrażenia kosztem celności), albo po prostu zaatakować odpowiednio przygotowanym kombosem. Kiedy naładujemy pasek napięcia, możemy także skorzystać z opcji Fairize, czyli połączyć się z wróżką (lub wróżkiem, bo w sumie nie ma w tej kwestii dyskryminacji), co pozwala użyć bardzo silnych ataków specjalnych kosztem sporej ilości punktów umiejętności, jak również określonego procentu paska życia.

Bóg toalety? Wyznawałbym.



Możliwości jest sporo, a do tego dochodzi coś, co lubię w tego typu produkcjach. Potwory mają swoje odporności i słabe punkty, bardzo ważne jest więc nauczenie się, z jakiej broni lub żywiołu magii akurat skorzystać, by osiągnąć najlepszy efekt. Jest to o tyle istotne, że wykorzystywanie słabości obniża poziom obrony przeciwnika, a jak zostanie przełamany punkt krytyczny, można wywołać lawinę ciosów – wtedy każdy sojusznik w pobliżu wykonuje swoją serię ataków zwykłych. Jeśli u wszystkich odblokujemy najdłuższe kombosy, strategia częstych lawin może uratować z niejednego potrzasku. Walki zdarzają się dość często, ale bardzo przyspiesza grę pomijanie animacji, dzięki czemu nie ma tu mowy o sztucznym przedłużaniu. Rozgrywka stale daje przyjemność, nawet w obliczu grindu, choć z obowiązku pozwolę sobie go wytknąć w minusach, bo mniej odporni na monotonię mogą się nieco nakląć. Lepiej wówczas od razu zagrać na normalu czy coś.

Nowa stara oprawa
Lifting przeszła także grafika w Fairy Fencer F: Advent Dark Force. Animacje są płynne, tekstury w wyższej rozdzielczości, a całość wyświetlana jest w Full HD. Przyjemnie ogląda się sekwencje visual novel rysowane dokładną kreską, przy czym nie tylko zmieniają się wyrazy twarzy, ale także gesty, a do tego widać, jak postaci oddychają. Mimo tych pochwał nie da się ukryć, że lifting jest dość powierzchowny i grafika jak na standardy nowej generacji nie porywa, nawet jeśli brać pod uwagę fakt, że nie jest to jakaś produkcja AAA. Nie oczekujcie więc standardów choćby zbliżonych do Final Fantasy XV.

Na mocniejsze ataki przyjemnie się patrzy.



Pozytywnie za to prezentuje się oprawa audio. Do dyspozycji oddano nam dwie wersje językowe dubbingu, więc możecie skorzystać z wygodnego i dobrze zagranego angielskiego lub wiernego specyfice japońskiej dubbingu z Kraju Kwitnącej Wiśni. Muzyka wpada w ucho, a melodie są charakterystyczne i część na pewno wpadnie Wam na dłużej do głowy, a i pojawiły się nowe kompozycje. Jeśli uda Wam się w trakcie walk wykraść odpowiednie przedmioty, możecie potem wycraftować w mieście obiekty pozwalające w karczmie przeglądać kluczowe grafiki oraz odsłuchiwać sobie soundtrack.

Chcę więcej takich next-genowych portów
Fairy Fencer F: Advent Dark Force to świetny dowód na to, jak można średniego JRPG-a przerobić na zacny tytuł godny uwagi każdego fana gatunku. Jeśli lubisz się pośmiać, śledząc perypetie drużyny mającej ocalić... bądź dzięki nowym ścieżkom fabularnym pogrążyć świat, to FFF: ADF może być strzałem w dziesiątkę. Jeśli podoba się Wam specyfika Hyperdimension Neptunia, to bierzcie ten tytuł bez zastanowienia. W przeciwnym wypadku spróbujcie go wyhaczyć w promocji. Od siebie polecam na długie godziny. Jeśli nie macie konsoli, bez obaw – ulepszona wersja trafiła kilka dni temu na Steam.

Na najpotężniejsze ataki patrzy się zaś z niedowierzaniem.

  • Grafika: 5 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 50h

Najważniejsze cechy: o wiele lepsza fabuła, dobry soundtrack, przyjemna i starcza na długo

Plusy

  • potężne ulepszenie fabuły
  • bardzo dobry soundtrack
  • przyjemny gameplay
  • starcza na bardzo długo
  • ulepszona oprawa...

Minusy

  • ... ale grafika i tak nie imponuje
  • na wyższych poziomach grind jest konieczny
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Bardzo się cieszę, że odbiłem się od najbardziej znanych tytułów, by móc poznać Fairy Fencer F: Advent Dark Force. Jest to produkcja godna uwagi każdego fana gatunku, a zwłaszcza tych lubiących uniwersum Hyperdimension.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?