Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Shadow of the Beast

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 10 sierpień 2016 16:42
  • Czytano: 933 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Shadow of the Beast (PlayStation 4)

Okładka gry Shadow of the Beast
  • Producent: Heavy Spectrum Entertainment Labs
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, beat 'em up, fantasy, przygodowe
  • Premiera: 17 maj 2016 r.
  • Premiera PL: 17 maj 2016 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 63.00 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network (brak w przypadku pudełkowego wydania ekskluzywnego dla krajów azjatyckich)

Są gry, które nie są dla wszystkich z różnych względów. Shadow of the Beast należy do jednej z nich, a recenzja pokaże Wam wszystkie powody ku temu stwierdzeniu. Przy końcowej ocenie będzie trzeba użyć umiejętności matematyki na poziomie przedszkola.

Jak Kimimaro z Naruto.



Kto bestią wojuje
Aarbron to tytułowa bestia. Jednak nie było tak zawsze – jeszcze jako chłopczyk został porwany i przemieniony magicznie w przerażającego wojowniczego sługę złego władcy Maletotha. Protagonista jest zatracony w swym okrucieństwie, jednak wspomnienia wracają, kiedy przychodzi mu zabić człowieka, w którym rozpoznaje swego ojca, jaki do końca okazał mu miłość. Wtedy poprzez gniew odzyskuje panowanie nad sobą, rani Maletotha, po czym rusza za nim w pogoń, pokonując przy tym całe rzesze przywołanych przez znienawidzonego pana sługusów.

I w zasadzie można by powiedzieć, że to tyle, aczkolwiek poznaną historię możemy sobie trochę rozszerzyć odblokowując kolejne części opowieści osi czasu, jak również wydając nabyte punkty many na tłumaczenie kwestii mówionych przez różne rasy i postaci. Generalnie bowiem wszystkie słowa są ukazane w napisach jako różne dziwne fantazyjne czcionki, jakich nie sposób zrozumieć. Historia zyskuje wtedy nieco głębii, a już na pewno nie błądzimy umysłem tak bardzo po omacku. Sęk w tym, że nie ma opcji, by wszystko odblokować przy pierwszym podejściu, więc czeka nas żmudne powtarzanie etapów w celu poznania wszelkich tajemnic skrywanych przez fabułę Shadow of the Beast. A inne rzeczy równie mocno będą kusić – jak możliwość ogrania oryginalnego SotB z 1989 roku! A że tamta gra była piekielnie trudna, można sobie włączyć (za punkty many) także nieśmiertelność.

Tu z kolei mam skojarzenia z serią God of War.



Powrót do starych czasów
Można by powiedzieć, że Shadow of the Beast jest w gruncie rzeczy durne, bo niemało walk idzie przejść po prostu waląc w przyciski jak leci, a pojedyncze ukończenie tytułu zajmie nam co najwyżej 6 godzin. Ale wielu redaktorów jadących po tej grze zapomniało o jednej rzeczy – to nie jest produkcja stworzona, by ją przejść i odstawić. W Shadow of the Beast należy wpierw odblokować wszystkie możliwe umiejętności i usprawnienia bohatera, przy okazji trenując, a potem bić się ze znajomymi o najlepsze wyniki. Ale po kolei. Walka polega na ataku (warto też zważać na moment), ogłuszaniu, unikach i blokach i korzystaniu z umiejętności specjalnych – a wszystko to w dwóch wymiarach. Przeciwnicy różnią się zachowaniem, choć sztucznej inteligencji w tym mało, a jedynie oskryptowane zachowania. Na przykład ludzie po prostu atakują, stwory napotkane w późniejszych etapach już zaczynają blokować, nasyłać jakieś spore bestie i na każdego trzeba używać innej taktyki. Niby jednostajnie, aczkolwiek w ten sposób można się dobrze wprawić do późniejszego nabijania punktów. Tym bardziej, że później można przeznaczyć punkty many na więcej gniewnych ataków, szybszy przyrost krwi, talizmany wzmacniające i ochronne (ochrona przed upadkiem kosztem krwi, odnawianie krwi poza walką i inne efekty), jak również zwiększony przyrost życia bądź punktów na ataku specjalnym.

Później jest coraz trudniej przy składaniu kombosów.



Map zbyt wiele niestety nie ma, ale za to są dość rozbudowane i ładne wizualnie. Gorzej niestety na ostatnich poziomach, gdzie w ogóle nie wiadomo, dokąd się udać, by popchnąć rozgrywkę do przodu, a co więcej, zasady gry przeczą logice. Że zasugeruję chętnym mającym dopiero ogrywanie przed sobą – po jednych drzwiach da się wspiąć, a po innych nie, a i nie idźcie w ciemność, choć da się ją pokonać, najpierw znajdźcie artefakt. I takie tam głupoty rodzące sporą frustrację tak naprawdę nie z winy gracza lecz projektanta danej lokacji. Wygląd to bowiem nie wszystko, trzeba jeszcze trochę tutaj pomyśleć. Skoro już o myśleniu, to jakieś tam zagadki są czy platformowe rozkminki, ale nic, czego nawet przeciwnik gier logicznych by nie ukończył w kilkanaście sekund. Tutaj więc duży minus za nieprzemyślane rozwiązania. Przy okazji ludzie pragnący tylko raz ukończyć Shadow of the Beast raczej mało frajdy będą mieć z gry, bo do niczego konkretnego nie dojdą, a już zobaczą napisy końcowe.

Taa, ja ciebie też.



Nie ma lipy
Do rozgrywki więc można mieć zarówno zarzuty, jak i pochwały, ale względem oprawy skupić się można głównie na tych ostatnich. Lokacje są wprost piękne, efekty specjalne bardzo ładne (najlepszy teleport, jaki dotąd widziałem), zaś brutalność realizowana na wysokim poziomie, chociaż po kilku godzinach animacje mogą zacząć nudzić. Wybornie prezentują się potwory, groteskowe mutacje humanoidów z wszelakim robactwem z domieszką piekieł. Do samego końca nie można się napatrzyć na tę wspaniałą brzydotę (turpistyczne doznania gwarantowane). Do tego Shadow of the Beast działa płynnie w 60 klatkach na sekundę, dzięki czemu akcja maluje się na ekranie w cudnych barwach.

Także audio realizuje wysokie standardy. Wita nas epicka muzyka inspirowana oryginalnym soundtrackiem sprzed ponad ćwierćwiecza, a jeśli będzie to komuś przeszkadzać, za punkty many może podmienić ścieżkę dźwiękową na tę z poprzedniego tysiąclecia właśnie. Świetny zabieg i kolejny ukłon w stronę klasycznej części, gdzie w dzisiejszych czasach bywa, iż depcze się po pierwowzorze. Na lekki minusik tylko wspomnę, że nie zapamiętałem większości kawałków, które fajnie przygrywały podkreślając klimat gry.

Urzeka mnie paleta barw w tej lokacji.



Dla graczy starej dobrej szkoły
Shadow of the Beast nie jest produkcją wybitną, ale na pewno zalicza się do ponadprzeciętnych. Sęk w tym, że pomimo zalet wielu graczy stwierdzi, że to tytuł nudny, krótki i nic z niego konkretnego nie wynika. Ale równie dobrze można by ograć Wiedźmina omijając wszystkie zadania poboczne i wyłączając filmiki. To jest tytuł przede wszystkim dla tych, którzy pamiętają czasy bicia rekordów punktowych i przechwalania się przed kumplami, że ten czy ta już nie jest na topie. Ostatecznie więc ocenę końcową uśredniam, ale Wam pozostawiam proste działanie matematyczne. Jeśli lubicie grę przejść raz, odejmijcie cały punkt, zaś jeśli lubicie bić rekordy ze znajomymi, dodajcie cały punkt. Ci ostatni bowiem znajdą w SotB pokłady frajdy na bardzo długi czas.

Niby proste QTE, a tak łatwo je spaprać.




Grę do recenzji udostępnił wydawca Sony Interactive Entertainment Polska:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 6h

Najważniejsze cechy: świetne dla bijących rekordy - słabe "na raz"

Plusy

  • nostalgiczna podróż przez remake
  • Shadow of the Beast z 1989 do odblokowania
  • zacna oprawa audiowizualna
  • wykręcenie rekordu wymaga umiejętności
  • świetna do rywalizacji z przyjaciółmi...

Minusy

  • ... nie nadaje się dla samotników na raz
  • kilka źle zaprojektowanych rozwiązań
  • krótka
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Ja to nawet lubię do pewnego stopnia walczyć ze znajomymi o pozycję na podium, ale sęk w tym, że mało mam takich znajomych. Brak czasu również nie ułatwia zadania, ale myślę, że za jakiś czas wrócę do Shadow of the Beast odblokować jeszcze to i owo.

Komentarze (2)

  • Avatar użytkownika Bodzio_Gracz
    #1 | Bodzio_Gracz mówi:14 sierpień 2016

    Przede wszystkim w mojej osobistej opinii grę należy zrozumieć i poznać ją w całości, gdyż nie sztuką jest włączyć grę i powiedzieć " Ee ten tytuł jest nudny, nieciekawy i nie będę w niego grał". Każda gra zasługuje na szanse, którą należy dać poprzez poznawanie gry z każdej możliwej strony.
    Opisywana przez Ciebie gra według mnie jest warta zainteresowania. W przyszłości nie wykluczam tego tytułu ze swojej kolekcji i jej zakup jest jak najbardziej realny.
    Recenzja jak zawsze świetna Karfeinie Smile.

  • Avatar użytkownika DrakeBurn
    #2 | DrakeBurn mówi:11 sierpień 2016

    Szkoda tylko, że exclusive, bo brzmi ciekawie, no ale cóż, kolejny powód, by posiadać PS4.