Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» The Last of Us Part II

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 14 lipiec 2020 20:37
  • Czytano: 567 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry The Last of Us Part II (PlayStation 4)

Okładka gry The Last of Us Part II
  • Producent: Naughty Dog
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, postapokaliptyczne, survival, TPP, TPS
  • Premiera: 19 czerwiec 2020 r.
  • Premiera PL: 19 czerwiec 2020 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: BD
  • Cena: 289.00 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Wokół drugiej części The Last of Us pojawiło się sporo kontrowersji i narobiło się szumu. Czy gracze słusznie gniewali się na twórców za określone rozwiązania? O ile sam gniew rozumiem, to kompletnie nie dociera do mnie, z jakiej paki oberwało się tym aspektom tytułu, a nie innym, jakie nadpsuły mi radość z gry. Recenzja The Last of Us Part II.

Doświadczymy też nieco spokoju.



Nie dajcie się zwieść narzekaczom
Na samym początku pragnę nadmienić, iż określone orientacje bohaterów na dobrą sprawę przez zdecydowaną większość gry nie wpływają na konstrukcję fabuły. Raptem jeden motyw musiałby pozostać niezmieniony, a tak można by namieszać, wszystkich wyprostować i tylko przerobić miłość na przyjaźń, by historia pozostała taka sama. Nie ma więc żadnych przesłanek, żeby narzekać na to, że scenarzyści celowali na siłę w SJW kosztem jakości napisanej fabuły. A czy ta stanowi godne rozwinięcie wątków z części pierwszej? Choć część zwrotów akcji można przewidzieć, a projekt postaci jest wbrew pozorom dość prosty i w mojej ocenie nie wykorzystano potencjału rozwoju bohaterów, to mimo wszystko historia jest wciągająca i chętnie śledzi się dalsze losy postaci. Jednej rzeczy też nie sposób odmówić – ekipa Naughty Dog doskonale oddała brutalne realia, jakimi kieruje się postapokaliptyczny świat przedstawiony w The Last of Us. Dziennik Ellie doskonale opisze też przemilczane na ekranie wydarzenia, a znalezione listy i zapiski skutecznie uzupełnią lore (i dadzą wskazówki do niektórych zagadek).

Ogólnie akcja ma miejsce kilka lat po części pierwszej. Ellie i Joel mieszkają w Jackson, a wydarzenia, jakich dziewczyna będzie świadkiem podczas jednego z patroli spowoduje, że uda się do Seattle w poszukiwaniu określonych osób. Nie powiem więcej, bo to i tak już terytorium spoilerów. Zdecydowaną rzeczą na plus The Last of Us Part II jest to, że nawet jeśli nie będziemy lizać ścian, spokojnie gra zajmie nam jakieś 20 godzin, a chcąc znaleźć wszystko i zgarnąć platynę, dokładna eksploracja i ewentualne czyszczenie rozdziałów po ukończeniu TLoUP2 może dobić do łącznie około 40 godzin. Jak na grę akcji, jest to świetny wynik, wziąwszy pod uwagę fakt, że nie czuje się, by jakieś wątki naciągnięto celem sztucznego wydłużenia czasu do przejścia tego tytułu. Przypominam, zarzuty o poświęcenie jakości fabuły na rzecz odhaczenia punktów politycznej poprawności można włożyć między bajki. Ale jeśli kogoś ogólnie takie motywy drażnią, będzie musiał jakoś to przełknąć, bo mimo wszystko historię warto poznać do końca.

Nie zabrakło łamigłówek.



Oszukany survival Part II
Kiedy parę lat temu ogrywałem The Last of Us Remastered na PS4, denerwowały mnie niektóre aspekty rozgrywki do tego stopnia, że psuły mi świetną atmosferę tej produkcji. Rzeczy takie jak bycie pod nieustannym ostrzałem, ale po wczytaniu gry po cichym wybiciu nagle wypadał 1 nabój do wzięcia czy to, że bohaterowie uznają, że kilka lub kilkanaście naboi (w zależności od broni) w czasach pandemii maczużnikowej to wystarczająca ilość do trzymania przy sobie, by przetrwać, to totalny absurd. Jeśli denerwowało Was to w pierwszej części, nie inaczej jest tutaj. 8 naboi do strzelby, 9 do karabinu snajperskiego, 12 do rewolweru, 16 do pistoletu i tak dalej... Czy tylko ja mam wrażenie, że każda poczytalna osoba zrobiłaby absolutnie wszystko, by móc mieć przy sobie więcej amunicji? To nie koniec dziwnych akcji. Kiedy postać znajdzie paczkę z 3 nabojami, ale brakuje jej tylko 1 do limitu ekwipunku, to weźmie wszystkie i 2... bo ja wiem, wyrzuci, albo zje. W każdym razie nie da się w razie potrzeby wrócić później po pozostałe 2 sztuki amunicji. Bywa też, że jak przejdziemy za określony punkt kontrolny, to mimo braku zagrożenia, bohaterowie nie wrócą się do poprzedniego pokoju, mimo że tam czeka apteczka, której już nie daliśmy rady wziąć. I jeszcze jeden zarzut. Kiedy wytwarzamy przedmioty, będąc w stanie przygotować ich więcej naraz, to mając limit 6, posiadając aktualnie 4, a mogąc wytworzyć naraz 3, postaci po prostu odmówią wytworzenia przedmiotu, zamiast stworzyć 3, z czego 1 zostawić na ziemi czy coś. Jeśli chcecie wytworzyć więcej strzał wybuchowych, skradając się, a będąc blisko limitu ekwipunku – trudno, musicie zdradzić swoje położenie, wpierw wystrzeliwując zbędną strzałę…

Skradanie się to tutaj codzienność. A nawet cokilkuminutość.



Wszystkie powyższe zarzuty składają się na jeden poważny błąd tej gry – sztucznie wykreowany oszukany aspekt survivalu. Jest to o tyle nieprzemyślane, że mimo pewnego nacisku na skradanie się i wybijanie przeciwników po cichu, nie da się na przykład przenosić ciał, co oczywiście potrafi sknocić całą naszą strategię, bo koledzy z patrolu zaraz wypatrzą trupa. Jeszcze rozumiałbym brak takiej opcji, bo i tak psy by coś wyniuchały, ale ludzie mogliby już przecież nie zauważyć śladów krwi po przesuwaniu ciała, kiedy dookoła rośnie wysoka trawa. Zresztą takie coś można by wykorzystać, żeby wrogów wabić w określone miejsca. Można by też się rzucić, że rozgrywka raczej nie zmieniła się zbytnio od czasów części pierwszej, ale chyba nie ma co kopać w czymś, co się dobrze sprawdza (z wyjątkiem sztucznie wymuszonego survivalu). Naturalnie wiele razy będziemy robić podobne rzeczy, to jest analizować ścieżki patroli wrogów ludzkich czy schemat (mimo iż bardziej czasem bardziej chaotyczny) poruszania się potworów, po czym próbować po cichu zabijać, nim nas ktoś wykryje i wówczas korzystać z dostępnego głośnego arsenału. Domyślny poziom trudności jest doskonale wymierzony, ale gdyby ktoś miał fantazję podkręcić wyzwanie albo ułatwić sobie przejście gry, nic nie stoi na przeszkodzie – twórcy udostępnili możliwość bardzo dokładnej personalizacji. Chcecie dostawać duże obrażenia, ale też by towarzysze byli bardziej agresywni? Nie ma sprawy. Można też dostosować wzrok, słuch i węch przeciwników, albo ustalić dostępność zapasów w okolicy. Nie żartowano, kiedy mówiono, że opcji jest bardzo dużo. Ustawień tutaj jest od groma i naprawdę można dostosować rozgrywkę pod siebie. Bardzo dobrze rozplanowano również układ przycisków, kiedy korzysta się z gry zdalnej poprzez konsolę PS VitaNaughty Dog nie tylko wrzuciło handhelda do paru scen, ale również dobrze się nim zaopiekowali w kontekście Remote Play.

Powspominamy także lepsze czasy.



Bez lipy i tak
Chociaż mógłbym ponarzekać na pewną powtarzalność powyższych (analiza ścieżek, ciche wybijanie, głośne wykańczanie w razie nieudanego skradania), to twórcy przygotowali zróżnicowane otoczenia, w których przyjdzie nam toczyć bój, dlatego narzekania tutaj ostatecznie nie mogę podjąć, bo za każdym razem bawiłem się dobrze. Ponadto od czasu do czasu pojawiają się jednorazowe zróżnicowane krótkie momenty pełne napięcia, kiedy stały element rozgrywki jest modyfikowany, bądź też przyjdzie nam strzelać podczas jazdy konno czy samochodem, albo kiedy nie możemy się ruszyć przywaleni szafą, a przez hałas ruszają w naszą stronę zarażeni i klikacze. Oczywiście, im dalej, tym większy opór stawią przeciwnicy. Wytresowane psy, postaci doskonale radzący sobie w zwarciu, snajperzy czy flankujące zgrane oddziały, to w dalszych rozdziałach The Last of Us Part II chleb powszedni. Ciężkie do dosłyszenia kroki czmychaczy, atakujących znienacka, klikacze spadający z wysoka, gdy nie wypatrzymy z daleka i nie zareagujemy, nowy typ wroga, człapacz, a także purchlaki – to wszystko się nie nudzi do samego końca. Od czasu do czasu przyjdzie nam też ratować się ucieczką albo gonić kogoś, będąc pod ostrzałem lub starając się omijać przeszkody. Krótko mówiąc, jeśli nie wadzi Wam oszukany survival i pewna powtarzalność akcji, rozgrywkę w TLoUP2 po prostu pokochacie do szaleństwa.

Jak Ellie się wkurzy, to nie ma mocnych.



Fani rozwoju umiejętności postaci znajdą tutaj także coś dla siebie. Odnajdowanie kabur na broń krótką i długą pozwoli szybko zmieniać bronie, a nie wyciągać ich nagle z plecaka, kiedy dookoła szaleje grzyb albo latają kule, bełty, strzały i Mołotowy, czasopisma survivalowe odblokują kolejne opcje rozwoju, tabsy pozwolą w nich się zagłębić, a znajdowane tu i ówdzie części pozwolą na usprawnienie broni w warsztatach. Przy tych ostatnich dodam, że nie można się napatrzeć na animacje ulepszania broni – aż się nabiera ochoty, by wymaksować wszystkie ulepszenia broni. Jeśli nie zdążymy tego dokonać, zawsze możemy zrobić to w trakcie Nowej Gry +. Może podrzucę kilka konkretów. Dla postaci są to oczywiste rzeczy jak zwiększone zdrowie, craftowanie większej ilości rzeczy za tę samą ilość zasobów, czy szybsze korzystanie z apteczek. Są też ciekawsze jak możliwość wstrzymywania oddechu w trakcie celowania, bardziej klarowne nasłuchiwanie, jak również dalszy zasięg nasłuchiwania, czy szybsze poruszanie się w trybie nasłuchiwania albo kiedy ma się zakładnika. Względem broni są to zwiększona stabilność i celność, większe obrażenia czy pojemność magazynka, szybsze przeładowywanie, zmniejszony odrzut, ale też dodanie lunety bądź dalmierza. Ze znalezionych zasobów (szmaty, alkohol, proch, ostrza, pojemniki, taśma) wytworzymy apteczki, tłumiki, dodatkowe strzały (w tym wybuchowe), koktajle Mołotowa, bomby dymne czy noże do ratowania się, kiedy pochwyci nas potwór.

Niektóre lokacje na długo zapadną w pamięć.



Jak widać, rozgrywka i tak jest dość złożona, więc pewne rzeczy ostatecznie można wybaczyć twórcom, gdyż koniec końców gra się przyjemnie, nawet jeśli imersję trochę się kłuje w oko tym niedorobionym survivalem. Powtarzalność skutecznie zredukowana jest tym, iż bodaj każdy wróg ma imię. Kiedy zastrzelimy kogoś, to nie ma po prostu odgłosów, że ktoś padł, tylko słychać dramatyczne wołanie tej osoby po imieniu. Ten niby drobny zabieg dodał dla mnie coś, czego wcześniej w grach nie doświadczyłem. Lokacje są dość korytarzowe, ale mimo to zapewniają kilka dróg do celu, więc nie czuje się tych ograniczeń w przestrzeni. W paru miejscach jeszcze dopatrzyłem się absurdów w logice, ale o tym nie będę wspominać, bo to jednorazowe akcje, a zresztą nieco już mogłyby robić za spoiler, więc się zamknę, zanim pójdę o jedno zdanie za daleko. Przypomnę tylko, że w przeciwieństwie do części pierwszej, nie ma tutaj trybu wieloosobowego, ale długa kampania w pełni to rekompensuje.

Tryb foto: różnych gatunków zwierząt nie brakuje.



Uczta dla oczu i uszu
Choć w paru miejscach można się zdenerwować na pewne aspekty rozgrywki czy fabuły, tak jedno jest pewne. The Last of Us Part II ma zaiste fenomenalną oprawę. Na siłę szukając, mógłbym tylko ponarzekać na brak trójwymiarowości fal, kiedy woda jest spokojna, co i tak jej nie przeszkadza wyglądać cudownie i trzeba patrzeć specjalnie pod kątem, by dostrzec wspomnianą płaskość. Poza tym dbałość o szczegóły jest po prostu epicka. Podróżując przez las, miałem ochotę kręcić się w kółko, ponieważ nie mogłem się na niego napatrzeć. Miasto opanowane przez roślinność, dotknięte zębem czasu obiekty, pojazdy, budynki, efekty specjalne wybuchów, ognia, animacje postaci, biegające tu i ówdzie zwierzęta – cudo! Wszystko jest tu tak cudowne, że co bardziej uzdolnione osoby spędzą chyba całe godziny w dobrze zaopatrzonym trybie fotograficznym, tworząc prawdziwe arcydzieła ujęć. Zresztą nie trzeba się starać, by zrobić zrzuty ekranu tak foto-realistyczne, że osoby postronne spokojnie dadzą się nabrać, że to fotka z Waszego wypadu do lasu.

Dramatycznych i brutalnych scen jest tu pod dostatkiem.



Osobny akapit pochwał należy się udźwiękowieniu. Wszystko brzmi tu tak doskonale, że nie mam zarzutów. Zarówno głosy oryginalne, jak i dubbing polski stoją na wysokim poziomie (choć przy tym pierwszym jest oczywiście lepsza synchronizacja ruchu ust). Muzyka wybornie podkreśla zarówno spokojne, jak i dynamiczne sceny, dodając niebywałej głębi lub napięcia. Odgłosy wydawane przez potwory są tak dobrze nagrane, że mając dobre głośniki, słuchawki czy sound bar ma się wrażenie, że stwory chowają się tuż za telewizorem. Soundtrack także daje sporego kopa do klimatu The Last of Us Part II i choć nie słucha się go jakoś szczególnie super poza grą, tak w trakcie rozgrywki po prostu wymiata, jak należy. Co więcej, dzięki odpowiedniej reżyserii dźwięku nierzadko odczuwałem większy strach o postać niż podczas typowego survival-horroru.

Jeśli polubiliście część pierwszą, koniecznie zagrajcie w sequel.



Warto przeżyć
Osobiście uważam, że wiele JRPG-ów przedstawia znacznie lepszy design postaci, ich gradualną zmianę charakteru, ale nie oznacza to, że The Last of Us Part II całkowicie pokpił sprawę. Survival jest tu wepchnięty na siłę i irytował mnie przy niemal każdej okazji, ale mimo to rozgrywka jakimś cudem była przez niemal całą grę bardzo przyjemna, a historia na tyle ciekawa, że nie sposób było odłożyć kontroler. Ze względu na wyżej wymienione zarzuty i kilka innych pojedynczych bolączek do dychy trochę zabraknie, jednak wiedzcie jedno: The Last of Us Part II to przygoda, którą i tak warto przeżyć, a dzięki 20-40 godzinom gry w pełni zasługuje na zakup przy pełnej cenie. Zresztą w pakiecie idzie wyborna oprawa i doskonała atmosfera. Tylko przejdźcie wpierw The Last of Us (Remastered), bo inaczej się pogubicie w historii. A jeśli Wam nie wadzi oszukany survival, dodajcie do końcowej oceny jedno oczko.


Grę do recenzji udostępnił wydawca Sony Interactive Entertainment Polska:
  • Grafika: 10 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 30h

Najważniejsze cechy: perfekcyjna oprawa, wciągająca fabuła, świetny klimat; oszukany survival, parę nielogicznych rozwiąz

Plusy

  • wyborna grafika
  • fenomenalne udźwiękowienie
  • wciągająca historia
  • przyzwoita długość
  • świetna atmosfera i przedstawione realia
  • bardzo fajne momenty

Minusy

  • oszukany survival
  • kilka niezbyt logicznych scen
  • rozgrywka w dużej mierze podobna do części pierwszej
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Najlepsze jest to, że sporo wymienionych przeze mnie bolączek zapewne twórcy mogliby dość szybko naprawić. The Last of Us Part II to godny następca części pierwszej i ktokolwiek pokochał TLoU, powinien koniecznie poznać sequel.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?