Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Ski Jumping Pro VR

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 02 maj 2020 23:56
  • Czytano: 114 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Ski Jumping Pro VR (PlayStation 4)

Okładka gry Ski Jumping Pro VR
  • Producent: Yippee Entertainment
  • Wydawca: Kalypso Media Digital
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: FPP, rzeczywistość wirtualna, sportowe, symulacje
  • Premiera: 6 grudzień 2019 r.
  • Premiera PL: 6 grudzień 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 84.00 zł
  • Nasza ocena

    5.5

  • Twoja ocena

    6 / 10

    Średnia: 6 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 1,46 GB wolnego miejsca na dysku

Bardzo lubię skoki. Miło wspominam zarówno oglądanie tego sportu w telewizji, jak i niemałą ilość godzin przegranych w Deluxe Ski Jump za młodu. Nie będę ukrywać, rozmyślałem, jak to będzie, kiedy wreszcie pojawią się skoki w wirtualnej rzeczywistości. I teraz mamy Ski Jumping Pro VR – a wraz z tą grą recenzja.

Nie kojarzę sterowców w Zakopanem.



Nowy mistrz
W grze prowadzimy swoją postać, ale jeśli to dało Wam nadzieję na kreator, to z góry mówię – nic takiego tu nie ma. Ot, nasz sportowiec rozwija statystki podczas treningów, zdobywa pieniądze i sławę dzięki zwycięstwom w zawodach, co pozwana na podpisanie lepszych kontraktów ze sponsorami i zakup droższego sprzętu, jaki pozytywnie wpłynie na nasze zdolności. Nie są to puste liczby, jako że choć wyskok wychodził praktycznie tak samo na początku gry, jak i pod koniec, to za sprawą treningów i sprzętu byłem w stanie zalecieć znacznie dalej. Potrzeba takiego rozwoju postaci skutecznie wydłuża żywotność gry, choć tylko najwięksi fani skoków zgarną platynę, jako że tutaj ciągle robi się to samo. Taki podstawowy pakiet przejścia gry to kilka godzin, żeby ukończyć cały sezon i wygrać wszystkie puchary.

I tu zaczynają się pewne schody. Chociaż skocznie są realnie istniejące, to już przy zawodach twórcy pojechali po bandzie. Już turniej czterech skoczni mnie zdziwił, kiedy ostatni etap rozgrywany był w Finlandii, ale skoki drużynowe, gdzie w zasadzie każdy gra solo to już jawna kpina (próbowałem doszukać się jakichkolwiek znaków, że moje punkty idą do wspólnej drużynowej puli, ale nic takiego nie miało miejsca). Pozostałych zawodów już się po prostu popsuć nie dało, więc dalszych zgrzytów się nie doszukałem. Wpierw musimy wykazać się w pucharze kontynentalnym, żeby następnie przystąpić do pucharu świata, ale między nimi specjalnej różnicy nie ma i wszyscy skaczą mniej więcej tak, jak my – prawdopodobnie, żeby zachować balans rozgrywki. Niby fajnie, ale znów sztucznie to wygląda, jak rekordy skoczni są tak wyśrubowane, że nikt nie jest w stanie się do nich choćby trochę zbliżyć (zresztą aktualnie trofeum za pobicie wszystkich rekordów ma 0,0% graczy).

Zawody drużynowe niczym nie różnią się od solowych.



Królestwo za imersję
Robienie w kółko tego samego jeszcze nie jest takie straszne, bo sam zjazd, wyskok i lot zrealizowano fajnie, prędkość na zjeździe i podczas lotu świetnie czuć. Przeszkadza mi natomiast to, że skoczek bardzo mocno hamuje i staje w miejscu nawet na mocno pochylonym zjeździe, co jest wbrew wszelkim zasadom fizyki. Możliwe, że chodziło o ograniczenie możliwości wystąpienia dyskomfortu związanego z VR, ale wówczas można było po prostu dodać opcję do ustawień i kto woli realistyczny zjazd, to by sobie go włączył. Sam zjazd rozpoczynamy wtedy, kiedy wiatr jest najspokojniejszy, co nie do końca ma się do prawdziwego skakania, ale dodaje to element rozgrywki i szybko się do tego przyzwyczaiłem. Niestety do samego końca jednak przeszkadzały mi w odbiorze gry wszelkie pomocne ikonki. Tak, widzę, że zbliżam się do wyskoku – nie potrzebuję do tego licznika metrów i napisu „SKACZ TERAZ” na progu. Zwłaszcza po oddaniu kilkudziesięciu skoków! Ponadto na zjeździe pojawia się strzałka, żeby nas informować, w którą stronę przechyla się skoczek i jak to skorygować – tak jakbym sam nie umiał dostrzec, że mi wzrok odjechał w bok.

Idealne ujęcie, by nie zobaczyć lądowania.



Co ileś skoków naładujemy skupienie, co pozwoli utrzymać balans na zjeździe i to choć na moment chowa tę strzałkę, ale już potem cała reszta wraca niestety, również w locie. To jeszcze nie wszystko, gdyż z jakiegoś powodu niemal ciągle byłem zmuszony korygować ustawienie wzroku, bo skoczek domyślnie był obrócony o parę stopni w bok, co dodatkowo mi psuło rozgrywkę. Na koniec dodam, że sterować można tylko za pomocą DualShock 4 – jeśli ktoś liczył na to, że wyciągnie kontrolery ruchu PS Move za siebie i będzie mógł utrzymywać balans w locie rękami, to Was zawiodę. Tutaj za wszystko odpowiada żyroskop joypada i gałki analogowe. Ale nawet do tego w końcu się przyzwyczaiłem i jakąś tam radość ze skoków czerpałem, choć często przerywaną irytacją.

To jednak nie jedyne, co mi odbierało radość skakania. Chcąc trenować postać, można było albo po prostu kupić punkty umiejętności, ale wtedy nie trenuje się rozgrywki osobiście, a poza tym kosztuje to dużo i brakuje wówczas kasy na sprzęt. Wystarczy więc trenować samemu, co jest możliwe jednokrotnie pomiędzy skokami turniejowymi. I tutaj ponownie pojawia się zgrzyt, gdyż żeby przejść z turnieju do treningu, trzeba wrócić się do menu głównego, przenieść się do ustawień postaci (których wiele nie ma) i tam wreszcie czeka trening. A potem ponownie wracać się do turniejów. W ciągu paru godzin skakania to latanie po menu zmarnowało mi kilka, a może nawet kilkanaście minut. Dlaczego ekipa Yippee Entertainment nie pokusiła się o skrót do treningu za pomocą jednego z nieużywanych w menu przycisków?

Mój ulubiony widok ze skoczni.



Średnie loty
O przeszkadzającym interfejsie już wspominałem, ale gdy spróbować go nie zauważać, pozostaje jeszcze niedoskonała grafika. Nie powiem, otoczenia oddano dość wiernie, niebo wykonano nieźle, a efekt zjazdu i lotu potęgują smugi powietrza. Szkoda jednak, że tekstury nie są w najwyższej rozdzielczości, wszyscy skoczkowie mają jedną i tę samą twarz, a podczas treningu wypatrzyłem, jak znaczniki odległości wyrastają w powietrzu. Może jeszcze powyższe niedoskonałości jakoś bym przebolał na PS4, ale grając na PS4 Pro, oczekiwałem jednak grafiki wyższych lotów. Do udźwiękowienia nie mam większych zastrzeżeń, muzyka przyjemnie przygrywa w menu i pomiędzy rundami. Przydałoby się jednak więcej sampli do lądowania czy wiwatów widowni, bo powtarzalność rzuca się w uszy. Chętnie też bym pooglądał powtórki z kilku innych ujęć niż te same, które nie do końca wygodnie zostały według mnie ustawione.

Gdyby nie te strzałki i napisy, imersja byłaby pełna.



Projekt dobry, wykonanie mniej
Ski Jumping Pro VR cierpi na tę samą przypadłość, co Spike Volleyball. Projekt rozgrywki wykonano dobrze, część elementów wykonano poprawnie, ale grze zabrakło ewidentnie kilku sporych szlifów, jak również przeprojektowania menu, co akurat nie powinno zająć szczególnie wiele czasu. Jak się tak zastanowić, to dużo wyliczonych w poprzednich akapitach wad dałoby się załatwić porządnymi aktualizacjami, ale te do dziś od premiery się nie pojawiły i wątpię, by jeszcze ktoś nad tym tytułem aktywnie pracował. Skakanie fanom skoków sprawi radość, ale i też nadszarpnie nerwy, przy okazji psując nieźle zapowiadającą się imersję. Dlatego polecić mogę tylko lubiącym ten sport, a i to jedynie podczas promocji, ponieważ 84 zł to cena właściwa, tylko jeśli pojawią się patche.


Grę do recenzji udostępnił wydawca Kalypso Media
  • Grafika: 4 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 5 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Czas gry: 4h

Najważniejsze cechy: skoki w VR, czuć prędkość; interfejs psujący imersję, frustrujące menu, przekłamane zawody

Plusy

  • wreszcie skoki narciarskie w VR
  • czuć prędkość na zjeździe i w powietrzu
  • dobra rozgrywka
  • przyjemne udźwiękowienie

Minusy

  • inwazyjny interfejs
  • nieintuicyjne menu
  • nienaturalnie szybkie hamowanie po skoku
  • przekłamania w zawodach
  • brak możliwości sterowania PS Move
  • nienajlepsza grafika
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Skłamałbym, gdybym powiedział, że Ski Jumping Pro VR nie dał mi pewnych pokładów radochy. Boli jednak, że w zasadzie trochę więcej wkładu producenta i wydawcy zaowocowałoby skokiem oceny o co najmniej 1 oczko, jak nie więcej.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?