Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» AI: The Somnium Files

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 25 grudzień 2019 22:33
  • Czytano: 278 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry AI: The Somnium Files (PlayStation 4)

Okładka gry AI: The Somnium Files
  • Producent: Spike Chunsoft
  • Wydawca: Spike Chunsoft
  • Dystrybutor PL: Numskull Games
  • Gatunek: detektywistyczne, logiczne, przygodowe, thriller, visual novel
  • Premiera: 17 wrzesień 2019 r.
  • Premiera PL: 20 wrzesień 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.00 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Kotaro Uchikoshi to człowiek odpowiedzialny za wspaniałą serię, jaką jest Zero Escape. Czy po zawieszeniu sobie poprzeczki na tak wysokim poziomie można wciąż spełniać wysokie oczekiwania graczy? Recenzja potwierdzi Wam, że jak najbardziej.

Często jednak pojedynczy dowód nie wystarczy.



Sny są tylko Twoje?
Kaname Date, w którego wciela się gracz, to członek tajnej jednostki policyjnej zwanej ABIS (Advanced Brain Investigation Squad). Ich zadaniem jest wejść do snu przesłuchiwanej osoby, złamanie mentalnych blokad i dotarcie do skrywanych tajemnic. Akcja AI: The Somnium Files rozpoczyna się od poszukiwania mordercy Shoko Nadami, który swojej ofierze wydłubał oko, a ją samą przywiązał do konia na karuzeli. Kiedy Kaname Date słyszy hałas z wnętrza karuzeli, włamuje się do środkowej kolumny, gdzie znajduje córkę ofiary i swoją podopieczną... z zakrwawionym szpikulcem do lodu w rękach. Niestety na skutek traumy Mizuki Okiura cierpi na afonię, toteż nie może zostać przesłuchana i tutaj pierwszy raz przydają się umiejętności protagonisty, który korzysta ze specjalnej maszyny, by w 6 minut starać się przebić przez oniryczne zagadki czyjegoś snu.

Fabuła jest do pewnego stopnia nieliniowa, ale jak to bywa u Kotaro Uchikoshiego, na swój sposób wątki z różnych scenariuszy w jakiś sposób się przeplatają, acz nie będę wchodzić w szczegóły, żeby nie zepsuć radości z odkrywania tajemnic. Najczęściej rozdroża fabularne znajdziemy w decyzjach podejmowanych w somniach przesłuchiwanych osób, ale zdarzy się też kilka momentów, gdzie zadecydujemy o kolejnych wydarzeniach na podstawie typowego wyboru jak to bywa w gatunku visual novel. Jeśli trafimy na negatywne zakończenie, nie ma stresu o zapisane stany gry, jako że w The Somnium Files możemy dowolnie skakać po scenach i rozegrać je od nowa bądź kontynuować dochodzenie. Śledztwo zabrnie w różne miejsca, ujawni powiązania z politykami, członkami yakuzy, zdrajcami w szeregach – jest tych wątków pełno, a w różnych scenariuszach poznamy odmienne fakty dotyczące wydarzeń.

Nie, to nie elementy RPG.



Poza ogólnie fajnie napisanymi dialogami, doskonale zarysowaną intrygą z tylko drobnymi podpowiedziami co do tego, o co naprawdę chodzi, zanim jest to powiedziane wyraźnie w grze, mocną stroną AI: The Somnium Files są postaci zaprojektowane przez Yūsuke Kozakiego (pracował między innymi przy seriach No More Heroes, Fire Emblem oraz grze Xenoblade Chronicles 2). Niepowtarzalnym partnerem detektywa jest jego lewe oko wyposażone w najnowszej technologii sztuczną inteligencję. AI Ball, czy w skrócie Aiba, to SI, ale z dużą dozą takiej ludzkiej oceny sytuacji, możliwości komentowania rzeczywistości, a także z dodatkowymi funkcjami jak możliwość przełączania się na kamerę termowizyjną, rentgenowską, wykonywanie i odbieranie połączeń, zdalne hakowanie czy wyświetlanie obrazów w rzeczywistości rozszerzonej. Wyróżnić warto też wschodzącą gwiazdę internetową, A-Set (inaczej Tesa), która była promowana również na YouTube na kanale Lemniscate (dostępny po angielsku i japońsku) w trakcie powstawania The Somnium Files. Nie będę opisywać pozostałych postaci, bo warto osobiście ich poznać, a zapewniam, że zostaną w pamięci i może nawet w sercu na długo.

W snach ukryto też trochę znajdziek i dodatkowych tajemnic, co odpowiednio wydłuża przygodę z grą, a spokojnie spędzicie z nią około 30 godzin, które będą obfitować w świetnie zaprojektowane tajemnice, niezłe zwroty akcji, pełno humoru i trochę przesady. Z jednej strony ta ostatnia przejawia się w tym, że twórcy nieco odjechali z bohaterstwem niektórych osób, a z drugiej protagonista nieco zbyt często rzuca żartami z podtekstami erotycznymi. Jeszcze nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że niektóre dowcipy są słabe i naciągane czy podsumowując jednym słowem – niepotrzebne. Polecam na każdym kroku analizować wszystko, co jest w zasięgu wzroku, tym bardziej że szary napis wyraźnie wskaże nam, że już zbadaliśmy dokładnie dany element rzeczywistości, a zielony ujawni, iż można jeszcze drążyć temat. I naprawdę warto – w paru miejscach popłakałem się ze śmiechu przez komentarze osób zainteresowanych. No i z tego tytułu są też do zgarnięcia trofea.

Rzecz jasna, celownik chwieje się, żeby nie było zbyt łatwo oddać strzał.



Przygodowe visual novel
Jeśli ktoś liczy na przygodówkę pełną akcji, to powinien przypomnieć sobie poprzednie tytuły, nad którymi pracował Kotaro Uchikoshi. Większość gry to visual novel i badanie otoczenia czy rozmowa z osobami. Wspominałem już, że warto zerować lokacje i nie szczędzić czasu na analizę każdej rzeczy. Ale to nie wszystko, co czeka na graczy w AI: The Somnium Files. W paru miejscach przyjdzie nam reagować na elementy QTE, ale bez obaw, limit czasu jest dość hojny i jeśli tylko kontroler jest w zasięgu ręki, powinniście zdążyć. Nieco nietypowym QTE jest celowanie ze wspomaganiem AI zamontowanego w oku detektywa – w zwolnionym tempie będziemy starali się nakierować celownik na cel, ale zanim wystrzelimy, przyjdzie nam naładować coś w rodzaju pewności, że trafimy idealnie. Kilka razy będziemy też przesłuchiwać podejrzanych, próbując udowodnić im, że kręcą, albo że dowody świadczą przeciwko nim. Poziom trudności nie jest wygórowany, aczkolwiek brak pomyłek podczas przesłuchania nagradzany jest trofeami (przypominam o powrocie do scen w dowolnym momencie gry, jeśli zależy Wam na cyfrowych pucharkach).

Sprawdzajcie wszystko. Niektóre komentarze rządzą. Tutaj odnośnie krzaczka.



Najwięcej rozgrywki jako takiej jest podczas eksploracji czyichś snów. Mamy 6 minut na odkrycie docelowych tajemnic, aczkolwiek dzięki funkcjom maszyny, za pomocą której łączymy się z mózgiem przesłuchiwanej osoby, czas niemal stoi w miejscu, o ile czegoś nie robimy. Sekundy płyną normalnie jedynie wówczas, gdy poruszamy się projekcją Aiby po śnie, albo wykonujemy określone czynności, gdzie system wyświetla informację, ile sekund minie, gdy się na dany wybór zdecydujemy. Ponadto określone akcje nagrodzą lub ukarzą nas modyfikatorami czasu, które pozwolą albo zmniejszyć kilkukrotnie bądź do określonej ilości sekund czas potrzebny na wykonanie czynności, albo wręcz wydłuży go kilkukrotnie. Jeśli ostatnia akcja zakończy zadanie powodzeniem, ma prawo przekroczyć przepisowe 6 minut. Badanie otoczenia kosztuje cenne sekundy, ale jednocześnie często dostarcza wskazówek co do tego, jak należy podejść do zdjęcia danej blokady mentalnej. Nieraz sny mocno bazują na wydarzeniach, toteż należy uważnie śledzić fabułę, gdyż pozwoli to płynniej poruszać się po somniach.

Niektóre decyzje w snach bardzo kuszą...



Doskonale odegrane role
Pod względem graficznym mamy cel-shadingowe postaci i w pełni trójwymiarowe otoczenia. Również dialogi w formie visual novel mają w pełni trójwymiarową prezentację, ale dzięki portretom w każdym możliwym ujęciu doskonale widać mimikę twarzy rozmówcy. Można by się jedynie przyczepić do nie zawsze w pełni szczegółowego otoczenia, nie najwyższej rozdzielczości tekstur, drętwych animacji, zwłaszcza w momentach pełnych akcji, gdzie mocno wychodzi na wierzch to, że gra była celowana jako bardziej statyczna detektywistyczna przygodówka, aniżeli tytuł sensacyjny.

Wybornie za to przedstawia się udźwiękowienie. Świetnie dopasowana muzyka, która potrafi zawitać w pamięci na dłużej, przyzwoite efekty, ale przede wszystkim doskonale odegrany dubbing, tak japoński, jak i angielski. Acz rozegrałem część scen w obu językach i jak rzadko kiedy odniosłem wrażenie, iż to angielski był tutaj górą. W smutnych wspomnieniach po zabitej osobie, monolog był odegrany tak dobrze, że od samego słuchania opowieści miałem świeczki w oczach. Kiedy miała być ironia, była ironia, kiedy smutek, był smutek, kiedy złość, była złość – i wszystko idealnie dawkowane. Tylko raz aktorom zdarzyło się pomieszać imiona, ale przymknę oko ze względu na wyborny całokształt.

Gdy ShovelForge wejdzie za mocno.



Gra jak ze snu
AI: The Somnium Files to kolejny dowód na to, że talent Kotaro Uchikoshiego wciąż ma się dobrze i całe szczęście, że Spike Chunsoft zaufało mu przy tworzeniu nowej gry. Przesadzona w sekwencjach z akcją, przesycona żartami erotycznymi, miejscami kulejąca w kwestii animacji, ale za to wciągająca niebywale fabuła, przyzwoite pomysły na rozgrywkę, dobra oprawa audiowizualna ze szczególnym uwzględnieniem doskonałej gry aktorskiej, duża doza humoru rekompensują skutecznie wszelkie bolączki. Im prędzej zagracie, tym AI zostanie z Wami na dłużej, więc i ja polecam Wam nie czekać na promocje, tylko brać w obroty od razu. A jak się trafi zniżka, to już w ogóle nie ma wymówki. Wspierajcie jego dzieła, to dostaniemy ich więcej.

Tak, twórcom i wydawcy dziękujemy za kopię recenzencką.




Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Spike Chunsoft:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 30h

Najważniejsze cechy: świetna fabuła, obłędny dubbing, dobra oprawa; przegięcia i ilości żartów z podtekstami

Plusy

  • świetna fabuła
  • dwa genialne dubbingi
  • dobra oprawa audiowizualna
  • przyjemna rozgrywka i pokręcone zagadki w somniach

Minusy

  • przegięte sekwencje akcji
  • za dużo żartów o podtekstach seksualnych
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

AI: The Somnium Files nie zawiódł i choć w paru miejscach zaliczyłem facepalma, to na ogół Kotaro Uchikoshi przekroczył moje oczekiwania. Jeśli zależy Wam na świetnej fabule, bierzcie w ciemno – naprawdę warto.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?