Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Ace Combat 7: Skies Unknown

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 24 grudzień 2019 20:20
  • Czytano: 138 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Ace Combat 7: Skies Unknown (PlayStation 4)

Okładka gry Ace Combat 7: Skies Unknown
  • Producent: Project Aces
  • Wydawca: Bandai Namco Entertainment
  • Dystrybutor PL: Cenega S.A.
  • Gatunek: akcji, multiplayer, rzeczywistość wirtualna, samolotowe, symulacje, zręcznościowe
  • Premiera: 18 styczeń 2019 r.
  • Premiera PL: 18 styczeń 2019 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.90 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, opcjonalnie PlayStation Camera i gogle PlayStation VR

Seria Ace Combat powraca po 4-letniej przerwie w świetnym sprawdzonym stylu. Tylko że pewnie dla niektórych ten sprawdzony styl może już nieco nużyć. Tak czy owak, to bardzo dobra część sagi, której fani nie powinni pomijać, a zainteresowani powinni spróbować. I o tym właśnie ta recenzja.

Dużo czasu spędziłem na oglądaniu powtórek.



Winda kosmiczna
Choć część serii rozgrywa się na Ziemi, akcję Skies Unknown umiejscowiono w Strangereal. AC7 stanowi sequel do Ace Combat: Distant Thunder i Ace Combat: Squadron Leader. Osea konstruuje międzynarodową windę kosmiczną w nadziei na przyspieszenie odbudowy kraju po uderzeniu odłamków asteroidy Ulysses i skutkach Wojny Kontynentalnej. Napięcie narasta między Oseą i Królestwem Erusejskim, a kulminacja tego następuje, gdy Erusea przypuszcza zmasowany atak za pomocą dronów na Oseę, zajmując większą część kontynentu Usea wraz z windą kosmiczną, w której ukrywa się wciąż przywódca Federacji Oseańskiej, Vincent Harling. Gracz wciela się w pilota o pseudonimie Trigger, ale same przerywniki filmowe przedstawiające historię pomiędzy misjami przedstawiane są z perspektywy trzech osób: Avril Mead – oseańskiej cywilnej mechanik samolotów, którą aresztowano, gdy latała zreperowaną maszyną, gdy wybuchła wojna; księżniczki Rosy Cosette D’Elise – członkini erusejskiej rodziny królewskiej; doktora Schroedera – belkańskiego naukowca, który opracował technologię dronów dla Erusei.

Filmiki są bardziej statyczne w tej części, ale równie fajne.



Fabuła nie rozwija się jednak tylko i wyłącznie pomiędzy misjami – także w trakcie lotu postacie rozmawiają między sobą, komentują bieżące wydarzenia, a dowódcy udzielają wiadomości, gdy uznają, że ma to znaczenie dla pilotów aktualnie w boju. Weterani serii bez problemu powinni odnaleźć się w natłoku informacji, ale nowoprzybyłych może to nieco przytłoczyć, zwłaszcza że nazwy bywają podobne. Mimo wszystko fabułę śledzi się przyjemnie, zawiera kilka ciekawych zwrotów akcji i ładnie spaja się ze zróżnicowanymi projektami poszczególnych misji. Może i szłoby poprowadzić niektóre wątki lepiej, jednak nie ma co narzekać – jest dobrze.

Ostrożna sprawdzona rozgrywka
Ekipa Project Aces (część Bandai Namco Studios) dostarczyła nam wysokiej jakości zręcznościowy symulator lotów bojowymi myśliwcami, w którym dopracowano elementy dotychczasowo spotykane bodaj w każdej części serii. I tutaj może pojawić się zarzut od weteranów – brak większych nowości. Nie zasiadamy za sterami innych maszyn niż myśliwce, nie dopatrzyłem się jakichś wyjątkowych czy eksperymentalnych mechanik, z kolei multiplayer to tylko dwa tryby – Battle Royal (fajna nazwa na zwykły deathmatch z respawnami) i Team Deathmatch... Nabijanie punktów na konto swoje bądź drużyny i kto pierwszy dobije do limitu lub ma najwięcej punktów po określonym czasie rozgrywki, zwycięża potyczkę. Niby niewiele, ale lata i strzela się przyjemnie, a po dziś dzień wciąż jest do kogo i to bez oczekiwania na innych asów przestworzy.

Uwielbiam rozbłyski nocą.



Choć akcję umiejscowiono w fikcyjnym świecie, mamy tutaj większość prawdziwych samolotów oraz kilka stworzonych na potrzeby gry. Mamy więc klasykę w postaci A-10, F-15, Mirage 2000, MiG-29 czy nowe w serii Su-30, ale jest tego znacznie więcej, a gdy zaoszczędzimy walutę MRP po ukończonych misjach, będziemy mogli porwać się również na nowoczesne futurystyczne samoloty. Każdy uzbrojony jest w karabin z nieskończoną amunicją (na niższych poziomach trudności), sporą ilość rakiet standardowych przeciw celom naziemnym i powietrznym, a także jeden typ broni specjalnej, przy czym każdy samolot ma nieco inny arsenał do wyboru. I tak możemy wyposażyć się w railgun, bomby naprowadzane laserowo, liczne pociski wystrzeliwane na wszystkie oznaczone cele etc. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo zanudzę, ale jest w czym wybierać. Na to wszystko jeszcze możemy dorzucić od 8 ulepszeń samolotu, co usprawni moc naszego uzbrojenia, osłonę kadłuba, zwrotność myśliwca czy takie nowinki jak ograniczenie osadzania się lodu na płatowcu samolotu czy zwiększona odporność na uderzenia w ziemię. Niektóre usprawnienia dostępne są tylko w kampanii, a niektóre tylko w trybie wieloosobowym. Ich odblokowanie też kosztuje pewną ilość MRP i udostępni dalsze gałęzie rozwoju technologicznego. Nie zabrakło też skinów, by dostosować samolot do własnych upodobań wizualnych.

Tyle wrogów do zestrzelenia, że nie wiem, którego olać jako pierwszego.



Nie ma miejsca na nudę
Na kampanię składa się 20 misji, gdzie twórcy naprawdę przyłożyli się do tego, żeby robienie mniej więcej tego samego nie znudziło się przez do parunastu godzin, które spędzimy z Ace Combat 7: Skies Unknown. Oczywiście trochę zależy też od naszych umiejętności i tego, czy chcemy wbijać trofea za rangę S w każdej misji i zgarniać medale za określone wyczyny. Tryb VR to w zależności od naszych umiejętności godzina lub dwie emocjonujących wypraw powietrznych. Co więc przyjdzie nam robić? Naturalnie dużo w tym wszystkim strzelania do celów powietrznych i naziemnych, ale typowy kontekst kończy się po początkowych misjach. Latanie w trakcie szalejącej burzy z piorunami, poszukiwanie ciężarówek z nowoczesną bronią w burzy piaskowej, walka nocą w mieście, gdzie szwankuje identyfikacja swój-obcy, konieczność omijania rakiet o sporym zasięgu rażenia przy jednoczesnym eliminowaniu licznych maszyn nieprzyjaciela, lot na niskim pułapie przez kanion, omijając światło reflektorów, a do tego dodatkowe opcjonalne minigry w postaci lądowania czy tankowania w locie... Nie ma tutaj miejsca na nudę, cele misji potrafią zmienić się z minuty na minutę i tylko punkty kontrolne można by rozmieścić nieco hojniej, a nie tylko w trakcie przerywników filmowych w obrębie misji, gdzie nie raz można stracić kilkanaście minut przez durny błąd czy brak kilku dodatkowych sekund, by zlikwidować ten ostatni cel.

Ta misja sprawdzi Waszą umiejętność manewrowania maszyną.



Prawdziwa nowość w serii – VR
Tryb rzeczywistości wirtualnej nie jest zbyt wielki, ale jest świetnym uzupełnieniem gry, więc jeśli posiadacie gogle PS VR, nie zapomnijcie odpalić kampanii. Tutaj gracz wciela się w protagonistę Distant Thunder, Mobius 1, walcząc z terrorystycznym ugrupowaniem Wolna Erusea. Wydarzenia te poprzedzają te przedstawione w Skies Unknown o 5 lat i są całkowicie oderwane od głównej kampanii. Należy dodać, że nie ma możliwości zagrania głównej kampanii w VR i misji VR-owych na płaskim ekranie. Poza 3 misjami wraz z sekwencjami startowania i lądowania, mamy też tryb wolny oraz pokaz sztuczek lotniczych oglądany z lotniskowca. W rzeczywistości rozszerzonej możemy oglądać akcję tylko z perspektywy pilota w kabinie, a i sterowanie ograniczono jedynie do trybu zaawansowanego, co wymaga treningu, jeśli dotąd grało się na wygodnym sterowaniu zręcznościowym.

Muzyka godna niebios
Ace Combat 7 bez problemu sięga po tytuł najładniejszej w serii z oczywistych względów. Tylko rzadko zdarzało mi się dostrzec podczas rozgrywki na PS4 Pro słabsze tekstury w mieście czy w lasach, a i to raczej tylko w trakcie powtórek po misjach. Wybornie wyglądają też efekty pogodowe, eksplozje, lot w trakcie deszczu czy przez chmury, a efekt turbulencji w VR to już w ogóle sprawiał, że wbijało mnie w fotel. Tu i ówdzie też nie omieszkano dorzucić małych smaczków w formie tarcz słonecznych, refleksów na wodzie... AC7 jest po prostu śliczne i wyraziste, a i zadbano też o zróżnicowanie lokacji, więc oko się nie nudzi.

Trzeba było brać uzbrojenie powietrze-ziemia...



Chociaż grafika zdecydowanie robi wrażenie, to moje serce skradł soundtrack. Epicki, pełen zapadających w pamięć melodii, popychający do działania, motywujący do dalszej walki w przypadku porażki, doskonale podkreślający atmosferę. Co tu dużo mówić, posłuchajcie sobie w Internecie – nie pożałujecie. Twórcy przygotowali dla nas dwa dubbingi – angielski i japoński. Oba brzmią dobrze, a że angielski wcale nie stoi w tyle za oryginałem, ze względu na liczne wiadomości przekazywane w trakcie misji zalecam grać po angielsku. Jeśli nie rozumiecie tego języka, z pomocą przyjdą napisy polskie, acz nie będzie łatwo czytać wszystko naraz przy jednoczesnym locie i wykonywaniu celów misji.

W sam raz
Ace Combat 7: Skies Unknown to kolejna mocna część serii, potwierdzająca jej wysoką jakość. Może funkcjonować jako więcej tego, co kochają i znają fani serii, jak również jako solidny punkt wejścia dla nowych potencjalnych fanów. Jeśli posiadacie PlayStation VR, nie zapomnijcie wypróbować trybu rzeczywistości rozszerzonej, bo jest zacnym, choć krótkim, dodatkiem do gry. Gra warta swojej ceny, a aktualnie przez jeszcze ponad 3 tygodnie jest w promocji (DLC też), więc tym bardziej polecam skorzystać. Kto wie, może spotkamy się w multi.

VR: Te loty, te wybuchy, te widoki, te turbulencje...




Grę do recenzji udostępnił partner Publicis Consultants:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 15h

Najważniejsze cechy: zróżnicowane misje, wspaniała muzyka; mało nowości, rzadkie punkty kontrolne

Plusy

  • zróżnicowane misje
  • wspaniała muzyka
  • dwa solidne dubbingi
  • multum maszyn i uzbrojenia
  • przyzwoita grafika
  • krótki, ale bardzo dobry tryb VR

Minusy

  • dla weteranów serii mało nowości
  • system punktów kontrolnych
  • 2 bardzo podstawowe tryby wieloosobowe
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Ace Combat 7: Skies Unknown to moja pierwsza styczność z serią Ace Combat, ale nie pierwsza ze zręcznościowymi symulatorami lotu. I muszę przyznać, iż sprawiła, że mam ochotę zaopatrzyć się w poprzednie części.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?