Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Racket Fury: Table Tennis VR

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 13 październik 2019 23:56
  • Czytano: 160 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Racket Fury: Table Tennis VR (PlayStation 4)

Okładka gry Racket Fury: Table Tennis VR
  • Producent: Pixel Edge Games
  • Wydawca: Pixel Edge Games
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: FPP, rzeczywistość wirtualna, sportowe, symulacje, zręcznościowe
  • Premiera: 4 październik 2018 r.
  • Premiera PL: 4 październik 2018 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 99.00 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    10 / 10

    Średnia: 10 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola PlayStation 4, PlayStation Network, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 2x kontroler ruchu PS Move

Jeśli lubicie tenis stołowy, ale nie chce Wam się wychodzić z domu, to mając gogle PlayStation VR i kontrolery ruchu PS Move, jesteście ustawieni. Tak się składa, że Racket Fury: Table Tennis VR od polskiego studia jest doskonałą symulacją ping-ponga. Oto nasza recenzja.

Robotyczna rozgrzewka
Na samym początku, kiedy gra wyszła ponad rok temu na PS4, oferowała tylko i wyłącznie tryb single player w postaci wymagającej kampanii. Ta polega na zmierzaniu się z coraz to bardziej zdolnymi robotami, gdzie na końcu nasz wynik podsumowany jest za pomocą gwiazdek – 1 to ledwo wygrane, 2 to po prostu wygrane, a 3 to miażdżące zwycięstwo. Prawie zawsze na początku miałem wrażenie, że danego oponenta nie da się pobić, ale w miarę treningu (przed rozpoczęciem meczu możemy dowolną ilość czasu ćwiczyć) i powtórek w końcu udawało mi się wbić nawet komplet gwiazdek. Warto zaznaczyć, że rywale miewali różne mocne i słabe strony, toteż z każdym gra się inaczej, co mimo robienia niby tego samego niwelowało skutecznie monotonię i popychało do wypracowywania nowych taktyk. Poprzez kolejne rozgrywki zyskiwaliśmy również walutę, jaką mogliśmy wydać na odblokowane opcje modyfikacji naszej postaci. Przyszedł jednak wreszcie czas na patch 1.01 i teraz nie jesteśmy skazani tylko na wieczną robotyczną rozgrzewkę.

Zardzewiałe roboty łatwo ograć, nawet do zera.



Graj jak chcesz
Bardzo pozytywne zaskoczenie stanowił dla mnie ogrom ustawień, za pomocą których można dopasować rozgrywkę w Racket Fury do naszych upodobań. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o wysokość stołu czy kąt obrócenia w stosunku do niego. Mamy też siłę uderzenia, lewo- bądź praworęczność, a nawet rodzaj uchwytu rakietki – klasyczny i piórkowy wraz z ich odmianami. Złapałem się na tym, że dokładnie tak samo, jak to było pokazane w grze, trzymałem też Move’a z wysuniętym palcem. Na samym początku niektórzy mogą zechcieć włączyć też widoczność trajektorii piłeczki, jak również tryb zręcznościowy, w którym piłeczka łatwiej będzie wpadać na stół, jeśli nie dość dobrze ją odbijemy. Osobiście zalecałbym tryb symulacji, co robi niewielką różnicę, a bliżej mu jednak do rzeczywistości i zauważyłem, że w nim też ludzie chętniej grają w trybie wieloosobowym. A fizyka w Racket Fury jest po prostu bezbłędna. Pamiętam, jak w VR Ping Pong narzekałem na to, że nie da się podkręcać i uderzenia zawsze są za silne. Tutaj wszystko od razu zachowuje się tak, jakbym tego oczekiwał od rzeczywistej gry w tenis stołowy. Można wyprowadzać mocne ściny, a także techniczne podkręcenia, za które tak polubiłem ping-pong w Sports Champions jeszcze z czasów PS3. W zasadzie jedyne, czego mi trochę zabrakło, to jakieś dodatkowe tryby zręcznościowe, ale to mała ujma przy grze skupionej na symulacji.

Ale już przy plastikowych tak łatwo nie ma.



Graj z kim chcesz
Aktualizacja 1.01 wprowadziła do Racket Fury: Table Tennis VR bardzo potrzebny tej grze tryb wieloosobowy. Już w kampanii widać było fajne reakcje robotów, kiedy zdobywały lub traciły punkty, ale miłym zaskoczeniem było to, że absolutnie wszystkie ruchy głowy i obu rąk widać w trakcie gry wieloosobowej, a ponadto można też przy okazji komunikować się za pomocą wbudowanego do PS VR mikrofonu. Nie tylko sprzyja to przygotowaniu się na to, jak piłeczka zostanie uderzona, ale też kiedy za wysoko ją wybijemy, fajnie się patrzy, jak przeciwnik śledzi ją, wodząc wzrokiem gdzieś po suficie. Rzecz jasna, możemy grać ze znajomymi, ale też zdać się na ślepy los i zagrać z kimś obcym z wybranego regionu (naturalnie zaleca się ten, w którym geograficznie aktualnie się znajdujemy). Lagi występują rzadko lub wcale, ale najczęściej to nie tyle lagi, ile problem ze śledzeniem, kiedy światło kontrolera zasłoniłem drugim kontrolerem przy serwie, ale do tego łatwo się dostosować, żeby uniknąć skakania rakietki.

Graj w różnych otoczeniach
Racket Fury: Table Tennis VR cechuje bardzo dokładna grafika z odpowiednim wygładzeniem krawędzi, więc niska rozdzielczość PlayStation VR w ogóle nie jest dostrzegalna. Po premierze dało się nieco znudzić się pojedynczym tłem (kosmos), ale teraz po łatce mamy do wyboru kilka miejscówek, oferując przy tym tryb dzienny i nocny. O dokładnym odwzorowaniu animacji graczy już wspominałem, a dzięki multi dostosowywanie swojego awatara ma znacznie większy sens niż przy rozgrywce solo, kiedy gra się w FPP. Zresztą można modyfikować też kolor stołu, piłeczki, a także rakietki, więc w razie ochoty możemy pokombinować przy innych konfiguracjach kolorystycznych. Fajna nuta przygrywa tylko w głównym menu, jakie jest intuicyjne, a w trakcie meczów mamy tylko odgłosy gry i aplauz niewidocznej dla nas widowni w przypadku udanych zagrań. Dobrze jednak komponuje się to z rozgrywką, gdyż nie przeszkadza w skupieniu się na grze.

A po necie bywa różnie, ale ciężko sobie odmówić rewanżu... lub dziesięciu.



Po prostu graj!
O ile rok temu Racket Fury: Table Tennis VR dostałby ode mnie jakąś mocną siódemkę, tak w przypadku v1.01 pozostaje mi zbliżyć ocenę do dyszki. Symulacja jest bardzo dokładna, kampania przemyślana i dająca odpowiednio coraz bardziej w kość, tryb multiplayer wciąga jak wir na rwącej rzece, a ilość ustawień pozwoli idealnie dostosować rozgrywkę do swoich upodobań czy oczekiwań. Liczba modyfikacji do wykupienia także starczy na dłuższy czas. Pozostaje mi zachęcić Was do gry. Po aktualizacji Racket Fury: Table Tennis VR jest zdecydowanie warte tych 99 złotych, a teraz z okazji trzecich urodzin PS VR kosztuje zaledwie 42 złote! Kto lubi ping-pong i ma dostęp do VR i Move’a, a nie zakupi, ten trąba.


Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Pixel Edge Games (kiedyś 10Ants Hill):
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Czas gry: 7h

Najważniejsze cechy: doskonała symulacja, wymagająca kampania, wreszcie jest multi; brak dodatkowych trybów

Plusy

  • doskonała symulacja tenisa stołowego
  • wymagająca kampania
  • multiplayer z zachowanymi animacjami
  • pełno ustawień

Minusy

  • brak dodatkowych trybów zręcznościowych
  • z rzadka problemy ze śledzeniem
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Aktualnie dzięki patchowi Racket Fury: Table Tennis VR to po prostu najlepsza symulacja tenisa stołowego dostępna na PS4.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?