Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Crystar

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 27 wrzesień 2019 15:06
  • Czytano: 141 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Crystar (PlayStation 4)

Okładka gry Crystar
  • Producent: FuRyu / Gemdrops
  • Wydawca: FuRyu / Spike Chunsoft
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, fantasy, RPG, TPP
  • Premiera: 27 sierpień 2019 r.
  • Premiera PL: 30 sierpień 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.00 zł
  • Nasza ocena

    7.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Łzy na ogół interpretowane są jako oznaka słabości. Crystar pokazuje, że płacz to nie powód do wstydu, ale źródło siły. Czy warto ronić łzy nad tym tytułem, pokaże nasza recenzja.

Takich historii w grze jest więcej. Znacznie więcej.



Za błędy trzeba płacić
Rei Hatada trafia do czyśćca, chociaż nie wie dlaczego – przebywała w domu w swoim pokoju i tutaj wspomnienia się urywają. Co więcej, do tego dziwnego miejsca dostaje się również jej siostra, Mirai. Rodzeństwo wkrótce przez atak wielkiego potwora zostaje rozdzielone, a Rei widząc, jak siostra spada w otchłań, pogrąża się w płaczu. Czyściec, jak zdążyły się przekonać Rei i Mirai, nie jest bezpiecznym miejscem – roi się w nim zjaw i upiorów, które polując na dusze, mogą dostąpić odrodzenia. Rei nie jest jednak bezbronna, gdyż kiedy płacze, słyszy głos, a gdy otwiera oczy, w ręce dzierży miecz i jest ubrana w zbroję. Dopiero później odkrywa naturę tego błogosławieństwa – to Strażnik Heraklit, który nad nią czuwa i służy radą.

Kiedy Rei odnajduje siostrę, pojednanie zakłóca potężny upiór, Anamnesis, który, jak się okazuje, ściągnął rodzeństwo do czyśćca siłą, a ponadto poprzez podstęp i sprytną grę na emocjach doprowadza do tego, że Rei w gniewie atakuje. Gdy orientuje się, że przebiła ciało siostry, jest już za późno. Może jednak odkupić swój błąd – podpisuje pakt z demonami, zarządcami czyśćca, którzy w zamian za Ideę mogą udzielić odrodzenia siostrze. Na mocy kontraktu staje się egzekutorem, którego zadaniem jest unicestwianie przemierzających czyściec zjaw i upiorów. Idea z kolei to skrystalizowane silne emocje wydzielane poprzez łzy przez świadome byty w czyśćcu – demony zbierają ten cenny surowiec w tylko im wiadomym celu. Kiedy jednak oddaje się Ideę, traci się część siebie.

Udręki będą nas nawiedzać po pokonaniu upiorów.



Czwórka sprawiedliwych
Rei nie jest osamotniona w tej walce, jako że przyjdzie jej połączyć siły z Kokoro Fudoji, niedoszłą matką, której nienarodzone dziecko pochłonęła Anamnesis, napadając na nią i jej chłopaka. Starsza egzekutorka pragnie oczywiście zemścić się na morderczyni. Sen Megumiba to uczestniczka wypadku autobusu, z którego jedynie ona wyszła cało – na skutek spisku jednego z upiorów jej dusza prawie ulega zniszczeniu, ale w porę ratuje ją kontrakt z demonami, dzięki któremu staje się również egzekutorką. Ostatnią członkinią jest Nanana, dziwny upiór, który zachował większość świadomości. Skupiona na zabawie i uczuciu do Rei pragnie z nią podróżować i pomóc w realizacji celu.

Choć w paru miejscach przewidywalna, to fabuła Crystar ogólnie stoi na wysokim poziomie. Osobiście zaskoczyło mnie, jak można było w taki sposób rozwinąć historię, gdzie akcja gry toczy się tylko w czyśćcu (no, minimalnie też w pokoju Rei, gdyż egzekutorzy mogą swobodnie przenosić się pomiędzy światem żywych i czyśćcem). Naturalnie, z dialogów nie dało się zbyt wiele wyciągnąć, ale i tak jest nieźle. Na pochwałę zasługują za to motywy, które można by nazwać „grubymi”, a także kilka przemyślanych zwrotów akcji. Jak to zwykle bywa przy japońskich grach, cokolwiek dziwnego znajdziecie w trakcie przygody, gdzieś po drodze lub przy końcu zostanie to wyjaśnione i wszystko nabierze sensu.

Kiedy serce przepełniają udręki, należy je opłakać i przekuć w siłę.



Crystar oferuje trochę opcji dialogowych, ale zdecydowana większość wnosi tylko zmianę kilku linijek wypowiadanych kwestii. Czeka na nas również kilka zakończeń, ale wszystko po prawdzie odbywa się liniowo, a następne przejścia będą nas katapultować do późniejszych rozdziałów, żeby nieco ograniczyć backtracking. Rzecz jasna to późniejsze wydarzenia w fabule będą sprawiać, że zechcemy grać dalej i poznać, co się stało bądź stanie. Poznamy bowiem zarówno istotne wydarzenia z przeszłości, jak i osiągniemy inne cele u końca podróży przez czyściec.

Kopiuj wklej
Crystar to gra akcji z elementami RPG, gdzie w czyśćcu eksplorujemy mapę i walczymy, a w pokoju opłakujemy udręki unicestwionych upiorów, co przekłada się na nowe elementy ekwipunku. Zarówno w tym pierwszym, jak i drugim aspekcie mamy raczej standardowe opcje i nie ma tu co wypatrywać rewolucji. Rodzajów przeciwników nie ma zbyt wiele – są oczywiście słabsi i silniejsi, są atakujący w zwarciu, są dystansowi, na początku większość dysponuje pojedynczym atakiem, w późniejszych rozdziałach zyskują czasem dodatkową zdolność. Bywa też, że boss później staje się typowym mobkiem, gdzie w grupie staje się niemałym zagrożeniem, tym bardziej że miotane zaklęcia nakładają wszelakie osłabienia na protagonistki. Tutaj w sukurs przychodzą słodkości, które potrafią leczyć bądź niwelować skutki osłabień. Trochę mi jednak zabrakło łakoci odnawiających energię potrzebną do używania zdolności specjalnych, co zwiększyłoby dynamizm potyczek.

Aż szkoda, że tak wyglądają tylko w sekcji visual novel.



Do nieprzyjaciół wrócę jeszcze na moment. Typowym widokiem w japońskich grach są bowiem rekolory, czyli stwory o tym samym modelu, ale innym skinie, co oczywiście tworzy nowy rodzaj wroga. Sęk w tym, że twórcy tutaj się mocno rozleniwili – w późniejszych rozdziałach... kolory zaczynają się powtarzać. Proces ten powtórzono również wielokrotnie, więc we wspomnieniach zmarłych są różne nazwy przeciwników, ale większość wygląda tak samo. Zresztą sporą ilość map też w dużym aspekcie wykorzystano ponownie, toteż mając lepszą pamięć, będziemy niektóre etapy przechodzić już z głowy. Nie pomaga niestety fakt, że nowe umiejętności zdobywamy z kolejnymi poziomami doświadczenia, ale te nie wpadają zbyt często, nawet czyszcząc do cna poziomy czyśćca.

Podczas walki możemy stosować uniki, podskoki, ataki lekkie i potężne. Kombosy są tu nieliczne, toteż szybko podstawowe ofensywy nam się opatrzą. Nowe umiejętności urozmaicają rozgrywkę, ale tylko na moment, a rzadkie nabywanie kolejnych zdolności pogłębia niestety monotonię. Energię potrzebną do wykorzystania umiejętności czy zaklęcia nabijamy poprzez podstawowe ataki lub szczęśliwe zalevelowanie w trakcie bitwy. Niestety, przez brak łakoci regenerujących energię rozgrywka potrafi się lekko wlec. Na późniejszych etapach uzyskujemy naprawdę potężne zdolności, ale w zamian uszczuplają nasze zapasy energii. Mamy jeszcze motyw łez wykorzystywanych w trakcie walki. Każdy atak czy oberwanie uzupełnia nam zapas płaczu – możemy też przystanąć i opłakać aktualną sytuację, lecz nasza postać jest wówczas bezbronna i traci szybko energię. Kiedy łez jest wystarczająco dużo, możemy wejść w tryb, gdzie nasze ataki są jeszcze mocniejsze, a potężne umiejętności sieją naprawdę spore zniszczenie. Kosztem zakończenia tego swoistego przebudzenia jest atak ostateczny poprzedzony kombosem, zatrzymującym czas. Ładnie to wygląda, ale przydałby się choćby jeden alternatywny atak ostateczny na osobę.

Niektóre efekty zdolności naszych czy przeciwników są bardzo efektowne.



Protagonistki mają swoje sposoby walki. Rei używa szerokich cięć mieczem, może nieźle przywalić wszystkim naraz dookoła, a także potrafi osłabić przeciwnika zaklęciem z daleka. Kokoro wyprowadza powolne uderzenia pięściami, ale w walce jeden na jeden jest niezastąpiona. Sen najbardziej opiera się na szybkich kombosach, co przydaje się do zwiększenia ilości łez uzyskiwanych na atak (porządny łańcuch potrafi przyspieszyć kilkukrotnie nabijanie płaczu). Nanana z kolei w zupełności polega na atakach dystansowych, aczkolwiek niektóre jej umiejętności skutecznie potrafią zarówno powalić przeciwnika, jak i nabić pełen zbiornik łez wybornym kombosem, co uczyniło z niej pod koniec gry moją ulubioną wojowniczkę. Te wszystkie skille powinny jednak wpaść o wiele szybciej albo twórcy powinni dać choćby jeden dodatkowy punkt energii na poziom, żeby można było częściej z nich korzystać – dla wyrównania balansu trudności wystarczyło podkręcić ich obrażenia albo częstotliwość ataków. No i te słodkości do regeneracji, a raczej ich brak.

Mimo wszystko pojawiło się parę rozwiązań, które uznałem za dobrze pomyślane. Minimapa normalnie jest oddalona, ale w trakcie walki automatycznie się przybliża, by lepiej móc podejrzeć pozycję przeciwnika, kiedy ten jest poza widokiem kamery. Łakocie niwelujące osłabienia czy regenerujące życie domyślnie są ustawione na automatyczne wykorzystywanie, więc nie musimy denerwować się o to, że zginęliśmy tylko dlatego, że nie dopilnowaliśmy akurat paska zdrowia lub zapomnieliśmy kliknąć, dzięki czemu możemy skupić się na walce. Co akurat tutaj trochę daje Crystar w kość, gdyż walka jest z lekka pozbawiona głębi. Część walk z bossami stanowiła ciekawe wyzwanie, ale z kolei inni to powiększone mobki, albo magowie spamujący osłabieniami, co sztucznie wydłużało potyczkę, jeśli chciało się bawić w uniki. Fajnie akurat, że im bardziej uszczuplić im życie, tym nowszymi atakami nas będą częstować.

Motyw płaczu można dostrzec czasem w innych miejscach.



Czysty czyściec
Z jednej strony bałem się, że wizualnie czeka mnie totalna monotonia, jako że cały czyściec oparty jest na klockowatych podłożach i różnorakich tłach. Ekipy FuRyu i Gemdrops jednak tutaj świetnie wykorzystały potencjał całej palety barw i motywów w połączeniu z fabułą, że pomimo powtarzania rozdziałów oczy prawie nie zdążyły się znudzić tymi samymi widokami. Mamy tutaj początkowe fioletowe mistyczne otoczenie, jest imitacja szkoły, mroczne więzienie z licznymi kratami, jest różowy baśniowy las, mamy też złote osiedle, jest i też mroczna knieja, świetliste tryby blisko dna czyśćca, gdzie dusze przepisywane są na nowo. Efekty zaawansowanych umiejętności też robią wrażenie, a i nie odmówię ślicznej kreski postaciom w trybie visual novel. Minusem były pojawiające się w niezbyt dużej odległości potwory (z daleka były niewidzialne), a grałem na PS4 Pro, więc takie coś raczej nie powinno mieć miejsca.

Crystar oferuje dwa dubbingi – oryginalny japoński i angielski. Ten pierwszy naturalnie jest bardziej ekspresyjny, co wydaje mi się bardziej pasować do ogólnego klimatu gry, ale dobrze spisuje się również lekko stonowany angielski, co dla zachodniego odbiorcy może nawet bardziej pasować. W japońskim pragnę wyróżnić Pheles, czyli jedną z demonów, która przy okazji mówi tak słodko, że to jest aż na swój sposób przerażające. Bardzo miłą towarzyszką przygody była muzyka – praktycznie każdy poziom czyśćca czy fabularne momenty miały wyborny soundtrack i trudno go nie polubić, czy nawet nucić po zakończeniu gry. Moja rada – podkręcić głośność, bo mało ją słychać, a szkoda w tym względzie stracić.

Nie sposób się napatrzeć na okolicę na tym poziomie czyśćca.



Płacz nad brakiem szlifu
Jestem zły, bo chciałbym móc dać wyższą ocenę za sprawą oprawy i fabuły, lecz rozgrywka skutecznie sprawia, że Crystar lepiej sobie dawkować niż brać wielogodzinnymi sesjami. Walka w pewnym momencie w końcu zacznie nużyć, a tutaj prawie wyłącznie się walczy właśnie. Gdyby twórcy lepiej rozwinęli ten element, nawet wielokrotny backtracking nie rzucałby się aż tak w oczy. Jeśli ktoś nienawidzi monotonii albo traktuje fabularne aspekty jako drugorzędne, niech odejmie 1 oczko od oceny końcowej. Polecam więc zagrać, ale może niekoniecznie za pełną cenę, chyba że komuś niestraszna rutyna.


Grę do recenzji udostępnił wydawca Spike Chunsoft:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 35h

Najważniejsze cechy: dobre fabuła i oprawa; powtarzalna rozgrywka, niezbyt rozwinięta walka

Plusy

  • przyzwoita fabuła
  • ładna grafika
  • solidny soundtrack
  • dwa dobre dubbingi

Minusy

  • powtarzalna rozgrywka
  • niezbyt rozwinięta walka
  • powtarzalni wrogowie
  • ogólnie sztuczne przedłużanie gry
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Gdyby nie fakt, że nie chciałem opóźniać recenzji, chętnie grałbym sobie w Crystar na raty i to też zalecam tym, co kupią ten tytuł. Nie zawiedziecie się, o ile nie uprzecie się łyknąć go na raz (no dobra, więcej – w jedną dobę ciężko się uwinąć).

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?