Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» The Sinking City

Informacje

  • Autor: Dosiak
  • Dodano: 20 sierpień 2019 09:12
  • Czytano: 134 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry The Sinking City (PlayStation 4)

Okładka gry The Sinking City
  • Producent: Frogwares
  • Wydawca: Bigben Interactive
  • Dystrybutor PL: CDP
  • Gatunek: detektywistyczne, przygodowe, sandbox, TPP
  • Premiera: 27 czerwiec 2019 r.
  • Premiera PL: 27 czerwiec 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: BD
  • Cena: 249.00 zł
  • Nasza ocena

    6.0

  • Twoja ocena

    0 / 10

    Średnia: 0 / Głosów: 0

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Nie jest łatwo napisać dobry kryminał, ponieważ musi mieć ciekawe postaci, na czele z głównym bohaterem prowadzącym śledztwo, oraz zajmującą intrygę, sprawiającą, że czytelnicy zapragną samodzielnie rozwikłać zagadkę. Sprawa nie może być ani zbyt zagmatwana, ani zbyt oczywista, bo wówczas odbiorcy również stracą zainteresowanie. Jeszcze trudniej jest stworzyć grę opartą na rozwiązywaniu detektywistycznych zagadek, rozmowach z podejrzanymi oraz podejmowaniu decyzji, które zaważą na losach protagonistów. Na palcach jednej ręki mogę policzyć udane gry tego typu, ale nie zmienia to faktu, że ilekroć usłyszę o kolejnej produkcji zawierającej elementy kryminału, mam ochotę sprawdzić, czy tym razem twórcy stanęli na wysokości zadania. Materiały promocyjne The Sinking City obiecywały interesującą rozgrywkę łączącą przygodówkę z survival horrorem utrzymanym w realiach opisywanych przez H.P. Lovecrafta. Kryminał plus liczne nawiązania do tak zwanej mitologii Cthulhu? Zapowiadała się rewelacyjna gra, ale niestety po drodze coś poszło nie tak.


Niektórzy mieszkańcy Oakmont są dość... osobliwi.




Głównym bohaterem jest prywatny detektyw Charles Reed, który przyjechał do niewielkiego miasteczka Oakmont w poszukiwaniu wyjaśnienia nurtujących go wizji. Od pewnego czasu mężczyzna cierpi na koszmary senne oraz przerażające, niezwykle intensywne przywidzenia pełne odrażających stworów i makabrycznych zdarzeń. Wszystko wskazuje na to, że urojenia w jakiś sposób łączą się ze wspomnianym miasteczkiem, które zostało częściowo zatopione przez gwałtowną, niespodziewaną powódź. Zadaniem detektywa jest nie tylko wyjaśnienie pochodzenia tajemniczych wizji, ale też pomoc mieszkańcom zmagającym się z wieloma problemami wywołanymi przez powódź, przestępców lub potwory pojawiające się w niektórych częściach miasta. Już sam wygląd Oakmont oraz zachowanie miejscowych wskazują, że coś jest nie w porządku. Ludzie bardzo nieufnie podchodzą do przyjezdnych, traktując ich z lekceważeniem i niechęcią, a miasto ciągle zalewają ulewne deszcze sprowadzające na ulice istotny nie z tego świata. Charles Reed musi zmierzyć się z własnymi lękami oraz słabościami, by przetrwać w miejscu opanowanym przez anomalie i szaleństwo.


Detektyw Charles Reed na tropie.




Nie chcę zaczynać od narzekania, więc najpierw wspomnę o tym, co udało się osiągnąć ukraińskiemu studiu Frogwares. Przede wszystkim na pochwałę zasługuje wykreowanie niepokojącej atmosfery przypominającej odczucia towarzyszące lekturze nowel Lovecrafta. Wszechobecne zagrożenie obłędem, dziwne istoty objawiające się bohaterowi znajdującemu się na pograniczu jawy i snu, a także osobliwi mieszkańcy o zwierzęcych cechach wyglądu, jednoznacznie przywodzący na myśl ryboludzi z opowiadania Widmo nad Innsmouth, sprawiają, że rozgrywka przepełniona jest motywami zaczerpniętymi z twórczości Samotnika z Providence. The Sinking City zawiera to, czego zabrakło najnowszemu Call of Cthulhu, czyli ciągłe poczucie zagrożenia i niepewności oraz charakterystyczne wrażenie nadciągającego szaleństwa, przed którym nie ma ratunku. Gra obfituje w wiele zadań pozwalających zwiedzić miasto, poznać różne postaci uwikłane w trudne sytuacje oraz spotkać przerażające monstra, więc jest to tytuł, który zapewnia kilkanaście godzin rozrywki.


Lepiej uciekać przed potworami niż z nimi walczyć.




The Sinking City zawiera także ciekawą mechanikę prowadzenia śledztwa. Wprawdzie dla osób zaznajomionych z wcześniejszymi produkcjami Frogwares, nie będzie ona zaskoczeniem, ponieważ podobne rozwiązanie zastosowano w grach o Sherlocku Holmesie, ale pozostali powinni wiedzieć, czego mogą się spodziewać. Gracz musi uważnie eksplorować wskazane w danej misji miejsca, zbierać dowody, badać poszlaki oraz rozmawiać ze świadkami i podejrzanymi, by później wszystko, czego się dowiedział, właściwie wykorzystać w tak zwanym pałacu umysłu, czyli trybie pozwalającym budować hipotezy oraz łączyć wątki. Do odbiorcy należy również decyzja, komu zaufać, a kogo oskarżyć o popełnioną zbrodnię. Niestety zmarnowano potencjał tego rozwiązania, ponieważ wybory gracza rzadko mają znaczenie dla dalszego rozwoju fabuły. W praktyce zatem nie ma wielu momentów, w których rzeczywiście warto dłużej zastanowić się nad osądem, zwłaszcza że uratowana postać czasami i tak ginie pod koniec zadania. W zasadzie tylko raz odczułam satysfakcję z podjętej decyzji, ponieważ jej konsekwencje były widoczne w dalszej części gry. Większość wątków została poprowadzona w ciekawy sposób i bohaterowie, z którymi styka się Reed, zostają uwikłani w przeróżne zbrodnie oraz intrygi, więc tym bardziej szkoda, że użytkownik nie ma dużego wpływu na ich losy.


Pływanie łodzią wymaga od gracza sporo cierpliwości.




Rozgrywka nie należy do zbyt dynamicznych, gdyż przez większą jej część należy po prostu szukać na mapie właściwych lokacji, udać się we wskazane miejsca i porozmawiać z konkretnymi osobami. Akcję spowalnia też system walki, który nie został dobrze przemyślany. Potyczki z potworami utrudnia przede wszystkim toporne sterowanie sprawiające, że główny bohater porusza się wolno, a przeładowanie broni trwa stanowczo zbyt długo. Zdobywanie punktów doświadczenia i odblokowanie kolejnych umiejętności powoduje, że detektyw może posiadać więcej naboi w magazynku lub pomieścić w ekwipunku dodatkową broń, ale starcia z potworami wciąż są frustrująco powolne i nieciekawe. Chociaż same monstra wyglądają dość przerażająco i charakteryzują się odmiennymi sposobami ataku, to walka z nimi nie daje satysfakcji. Na domiar złego potwory odradzają się, gdy tylko opuścimy pomieszczenie, więc ich ponowne likwidowanie to syzyfowa praca. Zatem jeśli sytuacja na to pozwala, lepiej zignorować maszkary.


Coś wisi nad miastem.




Eksplorowanie świata w The Sinking City to równie mozolne zadanie, co prowadzenie walki. Teoretycznie nie ma się do czego przyczepić, bo mapa jest rozległa, a podróż między poszczególnymi dzielnicami można odbywać błyskawicznie po odblokowaniu odpowiednich punktów, ale w praktyce przemieszczanie się z jednego krańca na drugi zajmuje zbyt dużo czasu. W trakcie rozgrywki miałam też wrażenie, że wciąż biegam albo pływam łódką tymi samymi ulicami, bo projekt miasta nie należy do szczególnie różnorodnych. Magazyny wyglądają identycznie jak hale czy opuszczone fabryki, a rozkład pomieszczeń w domu burmistrza jest bliźniaczo podobny do willi każdego innego prominentnego mieszkańca. To sprawia, że po trzech godzinach grania można odnieść wrażenie, iż poznaliśmy już każdy zakątek Oakmont. Na krytykę zasługuje także sterowanie wspomnianą łodzią. Zwiedzanie zalanych ulic mogłoby być interesujące, gdyby tylko w zatopionych dzielnicach działo się coś innego niż w pozostałych częściach miasta, a sam pojazd był szybszy i bardziej zwrotny.


Nikt nie mówił, że praca detektywa jest łatwa.




Ewidentnie gra miała potencjał, a twórcy kilka dobrych pomysłów, ale rozgrywka wypada przeciętnie. Irytuje niedopracowany system wyborów moralnych, niepotrzebnie odradzający się przeciwnicy, monotonia otoczenia oraz ten sam schemat obowiązujący przy wykonywaniu większości misji. The Sinking City przyciąga atmosferą oraz dobrze zarysowanymi wątkami fabularnymi, ale odpycha mechaniką i brakiem dopracowania detali. Być może to wina ograniczonego budżetu lub założenia, że produkcja obroni się nawiązaniami do twórczości Lovecrafta, ale nie da się ukryć, że grze należało poświęcić więcej pracy. Nie twierdzę, że czas poświęcony temu tytułowi był zupełnie stracony, ale niestety nie mogę również tej produkcji zdecydowanie polecić.


Grę do recenzji udostępnił polski wydawca CDP

  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 6 / 10
  • Nowatorstwo: 5 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 15h

Najważniejsze cechy: przygodowa, elementy grozy, zagadki kryminalne

Plusy

  • Nawiązania do nowel Lovecrafta
  • Główny wątek fabularny
  • Ciekawe misje poboczne
  • Intrygujący bohaterowie

Minusy

  • Brak dynamicznej akcji
  • System walki
  • Brak wpływu na losy postaci
Avatar użytkownika Dosiak
Dosiak mówi:

The Sinking City to gra z potencjałem i trudno oprzeć się wrażeniu, że mogłaby zapewniać godziny dobrej zabawy, gdyby tylko poświęcono jej więcej uwagi. Polecam fanom twórczości Lovecrafta i zagadek kryminalnych.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?