Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Vane

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 12 maj 2019 11:52
  • Czytano: 488 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Vane (PlayStation 4)

Okładka gry Vane
  • Producent: Friend & Foe
  • Wydawca: Friend & Foe
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: eksploracyjne, indie, logiczne, platformówki, przygodowe, TPP
  • Premiera: 15 styczeń 2019 r.
  • Premiera PL: 15 styczeń 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 92.00 zł
  • Nasza ocena

    7.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network

Lubicie, gdy gra trzyma Was za rączkę i prowadzi grzecznie od punktu A do punktu B? Jeśli nie, a do tego cenicie sobie eksplorację, subtelność wskazówek i niesamowitą atmosferę, to Vane będzie czymś dla Was. Oto nasza recenzja.

Mimo iż mało się tu dzieje, jest to mój ulubiony fragment.



Wiatrowskaz
Akcja gry Vane rozgrywa się w tajemniczym fantastycznym świecie, który bywa trawiony przez wyniszczające burze. Historia przedstawiona jest bez słów, wyłącznie za pomocą wydarzeń, dlatego możemy się jedynie domyślać szczegółów naszej przygody. Prolog wprowadza nas w burzliwą scenę, gdzie biegniemy chłopcem, ale wkrótce potem mamy okazję eksplorować świat pod postacią ptaka. Protagonista bowiem jest w stanie przemieniać się w ptaka, gdy grozi mu upadek z wysokości, ale wraca do formy człowieka, gdy zbliża się do tajemniczych złotych kul niewiadomego pochodzenia. Co jest naszym zadaniem? Ano twórcy stwierdzili, że specjalnie Vane tworzyli tak, żeby gracz sam poprzez przemierzanie lokacji i subtelne wskazówki mógł rozwiązywać zagadki.

Faktycznie gra bez interfejsu i z minimalnym nakierowywaniem gracza ma swój urok, jednak gdy się nieco zablokujemy przy szukaniu czegoś bez końca albo próbach dojścia, jak sobie z czymś poradzić, wkrada się monotonia, gdyż nie ma tutaj żadnego systemu podpowiedzi. Ratuje to wszystko natomiast niezwykle gęsta atmosfera, zwłaszcza wyczuwalna w prologu i dalszych rozdziałach. Vane długie nie jest, możemy albo ukończyć grę w 2 godziny, albo mierzyć się z nią nawet 5, jeśli tylko zechcemy spróbować zdobyć wszystkie trofea, ale w tym przypadku lokalizacji niektórych celów musimy się domyślać sami. Przed aktualizacjami gra posiadała raptem kilka punktów kontrolnych na początku każdego z rozdziałów, ale później dodano checkpointy i już nie trzeba martwić się, że będziemy powtarzać niepotrzebnie 20 minut gry, bo za szybko wyłączymy konsole, musząc wyjść do sklepu czy coś.

Spędzimy trochę czasu w jaskiniach i podziemnych konstrukcjach.



Raz na wietrze, raz pod wiatr
Nie da się ukryć, że spora część wyżej wspomnianej monotonii wynika z tempa, z jakim porusza się protagonista pod postacią chłopca. Kiedy wędrujemy po okolicy, szukając czegoś, można zdążyć się znudzić, bo synek chodzi tak, jakby ciągle biegł pod wiatr, choć w sumie biegiem ciężko to nazwać. Ja wiem, że przyspieszenie jego ruchów jeszcze bardziej by skróciło grę, ale zwiększyłoby frajdę, a w dzisiejszych czasach wartościowych gier jest za dużo do przejścia, by chcieć nudą wypełniać czas spędzony w grze. Trochę szkoda mi tego, że nie możemy czasem po prostu w dowolnym momencie przemienić się w ptaka i z powrotem w chłopca – dodając oczywiście do tego jakiś limit czasowy czy lokalizacyjny.

Podróż pod postacią ptaka to z kolei sama radość i nawet sterowanie szybko staje się intuicyjne. Subtelne wizualne wskazówki skutecznie nakierują nas na główne cele, a i szukając na własną rękę tych pobocznych, co do których nie ma wskazówek, odczuwa się sporą frajdę. Nie da się ukryć, że część zagadek do rozwiązania pod postacią chłopca też trzyma poziom, ale jego tempo poruszania się naprawdę potrafi zirytować.

Taki widok otrzymujemy w nagrodę za zgarnięcie trofeum.



Warto wspomnieć tutaj o unikatowej cesze Vane, jaką jest możliwość przywracania dawnej świetności okolicznym obiektom. Tajemnicze kule wymuszające formę chłopca mają specjalną cechę – najbliższa okolica zostaje odbudowana. Kiedy toczymy kulę dalej, odległe miejsca wracają do ruiny. Możemy też zebrać towarzyszy i krzyczeć w kierunku kuli, co sprawia, że ta ma większy zasięg i pulsacyjnie regeneruje otoczenie. Mechanikę tę wykorzystano bardzo fajnie i zagadki były logiczne, aczkolwiek do części trzeba było dochodzić bez ani grama podpowiedzi. Naturalnie, satysfakcja z ich rozwiązania była niemała, ale chcąc najpierw zweryfikować, czy czegoś w okolicy nie pominęliśmy, pod postacią chłopca potrafiło trwać dobrych kilka, jak nie kilkanaście minut.

Łowcy burz
Vane może nie jest doskonałe pod względem technicznym, a projekt rozgrywki nie każdemu przypadnie do gustu, ale nie można odmówić tej grze jednego. Ma gęstą atmosferę. Niezależnie od tego, czy akurat szaleje burza o niebywałej sile destrukcji, kiedy czuć potężny majestat tego żywiołu, czy kiedy jest pogodnie spokojnie i można swobodnie eksplorować skąpaną w blasku słońca pustynię. Grafika nie jest realistyczna, bo oparta na nieco niższej ilości wielokątów, ale bez przesady, jak to bywa w niejednej grze indie. Tutaj twórcy ze studia Friend & Foe trafili celnie w złoty środek. Jedynym mankamentem są technikalnia – kiedy widać, że ptaki, zamiast stąpać po ziemi, skaczą po powietrzu, albo jakoś dziwnie zlatują na wiatrowskaz, żeby go odpowiednio obciążyć.

Regeneracyjna kula potrafi odtwarzać nawet mosty w powietrzu.



Nie tylko grafika udziela się w kwestii budowania niezwykłego klimatu. Swoje trzy grosze (a raczej trzy złote) dorzuca soundtrack. W chwilach spokoju towarzyszy nam jedynie wiatr, ale kiedy nasila się burza, albo zbliżamy się do celu, przygrywa wkradająca się w głąb umysłu synthowa ścieżka dźwiękowa. Ciężko ją odtworzyć poza grą, ale w trakcie przygody z Vane skutecznie umila chwile spędzone z tym tytułem.

Wiatr pod skrzydła
Vane to ciekawa propozycja, od jakiej należy oczekiwać innego podejścia do rozgrywki niż zazwyczaj w dzisiejszych czasach. Jeśli cenicie sobie taki projekt gameplayu, nawet jeśli gra jest na kilka godzin, możecie spróbować szybciej. Pozostali zapewne zechcą poczekać na jakąś zniżkę, gdyż niepewna i miejscami monotonna rozgrywka może skutecznie zniechęcić przy cenie na poziomie 92 złotych, nawet jeśli atmosfera i snuta opowieść są enigmatyczne i interesujące.

Burzę trzeba po prostu zobaczyć w ruchu. Jest przerażająca i majestatyczna.




Grę do recenzji udostępnił partner Plan of Attack:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 5 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 3h

Najważniejsze cechy: gęsta atmosfera, klimatyczna oprawa, ciekawe zagadki; wkrada się monotonia, brak podpowiedzi

Plusy

  • niezwykła grafika (ta burza)
  • gęsta atmosfera
  • sterowanie ptakiem i jego tempo
  • ciekawe zagadki
  • dobry synthowy soundtrack
  • po patchach wreszcie są checkpointy

Minusy

  • wkradająca się monotonia
  • brak systemu podpowiedzi do zagadek
  • sterowanie chłopcem i jego tempo
  • mimo patchy jeszcze niedoskonała technicznie
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Nie powiem, w paru momentach Vane mnie urzekł, ale też w paru zdążyłem się lekko znudzić, szukając rozwiązania. Tytuł warto sobie gdzieś zapisać, choćby na potem, chyba że jest się fanem swobodnej eksploracji i szukania rozwiązań na własną rękę.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?