Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Electronauts

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 17 marzec 2019 21:18
  • Czytano: 577 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Electronauts (PlayStation 4)

Okładka gry Electronauts
  • Producent: Survios
  • Wydawca: Survios
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: FPP, muzyczne, rzeczywistość wirtualna
  • Premiera: 7 sierpień 2018 r.
  • Premiera PL: 7 sierpień 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 89.00 zł
  • Nasza ocena

    8.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 2x kontroler ruchu PS Move

Marzycie o karierze DJ-a, który świetnie miksuje utwory, ale nie macie za grosz do tego smykałki? Dzięki Electronauts możecie spełnić po części to marzenie i chyba tylko tłumu zabraknie. Chociaż w sumie nie, Wasi znajomi chętnie zobaczą, jak Wam idzie! Tak działa Electronauts, a oto nasza recenzja.

Najpierw będziemy testować wszelkie dostępne w utworze instrumenty.



Solidna baza
Nie da się ukryć, że w przypadku aplikacji opartej na miksowaniu muzyki liczy się w dużej mierze porządna i długa tracklista. Ponad 40 kompozycji różnych gatunków muzyki elektronicznej to spory kawał audio, jaki nieprędko uda nam się w całości przesłuchać, a co dopiero dokładnie ogarnąć na wszystkich narzędziach, które Survios udostępniło w Electronauts. A kto dołożył się do repertuaru tej apko-gry? Mamy tutaj takich twórców jak The Chainsmokers, TOKiMONSTA, ODESZA, DJ Shadow, Steve Aoki, Tiesto czy ZHU, także we współpracy z różnymi muzykami. Uwierzcie, że to jest tylko część twórców, jakich kawałki możemy odpalić, zmiksować i przerobić na niemalże swoje własne utwory. Naturalnie, nie każda kompozycja trafiła w mój gust, aczkolwiek w dość paru przypadkach złapałem się na tym, że do gotowego miksa rapowałem zwrotki z nielegala nagranego z kumplem jeszcze w 2004 roku.

A jak w ogóle to wszystko działa? Otóż wpierw musimy przemęczyć się przez intro, gdzie za każdym włączeniem każą nam czytać ostrzeżenia przez ileś sekund na temat wirtualnej rzeczywistości, a potem ustawiać wysokość. Wreszcie w menu po przeczytaniu kilku krótkich instrukcji (zalecam ich lekturę), wybieramy utwór z przeróżnych kategorii, jakie akurat mamy na oku. Kiedy zatrzymamy wskaźnik na którymś, po chwili odpali się podsłuch, jaki jednak niekoniecznie musi oddawać to, co może oferować względem niego Electronauts, toteż polecam spróbować nawet potencjalnie nielubianych kompozycji, jako że czasem te lubiane niekoniecznie spełniały moje oczekiwania, z kolei te niepozorne przyciągały nawet na godzinę dłubania przy wszystkich narzędziach. Sprawia to, że szybko możemy zechcieć sprawdzić całą tracklistę, o ile tylko muzyka elektroniczna nam niestraszna.

Bawiąc się po drodze wizualną oprawą i kolorystyką.



Ogrom możliwości
W Electronauts wcielamy się w tytułową postać, jaka ma do dyspozycji różne moduły. Te podzielono na narzędzia oraz instrumenty. Te pierwsze to backing track, czyli tło naszego miksa. W zależności od utworów mamy tam spokojne intro i outro, dynamiczne części takie jak groove czy deep, ale też przejściowe jak build czy break. W każdym z nich da się wyciszyć każdy instrument, jeśli nam na przykład chwilowo nie pasuje bas, perkusja, albo jakieś efekty czy jeszcze coś innego. Możemy również zdecydować się na jedno z czterech przejść pomiędzy partiami utworu. Warto przy każdym z teł pobawić się też kostką efektów (FX Cube) – można tam spowolnić bądź przyspieszyć utwór, a także skorzystać z remiksów, dzięki czemu zredukujemy monotonię miksa. Możemy robić to w czasie rzeczywistym albo zaplanować drugim przyciskiem do kilku taktów do przodu, co pozwoli na zabawę innymi narzędziami. Arrange to układ całego utworu, wrzucamy tam kostki tła ze skonfigurowanymi przejściami, instrumentami oraz długością. Tam też będziemy mogli skorzystać z opcji Save, by zachować stan naszego miksa. Na koniec jeszcze Vocals – część kompozycji bowiem stanowi piosenki i możemy w swoim miksie dorzucić wokale. Naturalnie mamy tutaj wybór, czy ma lecieć któraś zwrotka bądź refren.

Później zapiszemy melodię do automatyzacji.



Te drugie moduły, czyli instrumenty, oferują rozmaite możliwości względem melodii z wykorzystaniem dźwięków pochodzących z danego utworu. Najczęściej bawić się będziemy orbami – siedem kul wybranego sampla oferujące tyle samo wysokości tonów, co zawsze składa się na dobrze brzmiącą melodię. W ogóle warto wspomnieć o autorskim silniku Music Reality Engine, który zmienia elementy piosenek na interaktywne elementy, jakie nigdy nie dają razem kakofonicznego połączenia. Możemy również dla każdego tła z modułu Arrange wybrać inną melodię i ją zapisać, ale niestety ta obejmuje jedynie 1 takt i niemiłosiernie się powtarza, co znacznie podcina skrzydła, jako że nie pozwala napisać nawet jednej pełnej frazy. Pobawić się możemy także harfą, działającą podobnie, ale gra się nieco inaczej, ponieważ trzeba szarpać struny. Ciekawą opcją jest Synth Ball, czyli kula plazmowa, w której szukamy wysokości dźwięku. Jest Looper, czyli efekty, jakie możemy włączyć na stałe i nadać im przy okazji intensywność. Do tego dorzucono Grenades działające tak, iż dany efekt dźwiękowy odpali się, kiedy granat zostanie wyrzucony.

Ogólnie rzecz biorąc, jest tego dość sporo, a bywa, że mamy aż trzy moduły orbów w 1 utworze. Boli ograniczenie do 1 taktu, ale nawet z tym limitem da się stworzyć niezły miks, a i zawsze można na żywo przy odpalonej całościowej aranżacji odegrać samemu zaplanowaną melodię, aczkolwiek nie jest to łatwe, kiedy chce się jednocześnie wrzucić remix tła i przy przejściu rzucić kilka granatów dla dobrego efektu. Brakuje zresztą całkowitej automatyzacji niektórych modułów (granaty czy kula synth nie mają tej opcji), a poza tym możemy jedynie wyciszyć dany moduł – nie doszukałem się nigdzie regulacji ich głośności z wyjątkiem intensywności Looperów. Te bolączki nie przeszkadzają jednak w niesamowitej frajdzie, jaką daje miksowanie w Electronauts. Naturalnie, chętnie przywitam aktualizację dodającą to, czego mi tak brakuje, ale już teraz zapewniam Was, że przetwarzanie muzyki jest tutaj banalnie proste i ani się obejrzycie, a minie godzina lub dwie, choć zakładacie gogle tylko na kwadrans czy coś w ten deseń.

Wyłączymy niechciane instrumenty, dodamy przejścia i ewentualnie zaaplikujemy wokale.



Neonowe sny
Electronauts jest całe utrzymane w konwencji muzyki elektronicznej, a żeby jeszcze pogłębić imersję w tym gatunku, mamy kilkanaście motywów graficznych tła inspirowanych neonową stylistyką i charakterystycznym retrofuturyzmem. Z modułów mamy jeszcze w narzędziach Visuals – możemy tam zmodyfikować kolorystykę otoczenia, prędkość poruszania się do przodu (jest i opcja stop, jeśli ktoś nie czuje się komfortowo w mobilnym otoczeniu VR), a także dodatkowa kamerka, do której możemy wywijać. Sama konsola z narzędziami jest przejrzysta i łatwo się we wszystkim połapiemy. Osobiście pozostaje mi pochwalić wygląd Electronauts, a o soundtracku już wspominałem na początku, iż jest trafnie dobrany i sporych rozmiarów.

Muzyka jest językiem wszechświata
Kto miał do czynienia z tworzeniem muzyki, ten wie, że w to da się nieźle wciągnąć, a do tego daje niesamowitą satysfakcję, gdy to, co stworzymy, nam się spodoba i w jakiś sposób nas wyraża. Electronauts pozwala w pewnym stopniu właśnie na to i bawiłem się z tym programem wybornie. Brakuje mi paru funkcji, a zwłaszcza 4 taktów przy sekwencerze oraz regulowania poziomu głośności, ale i tak będę często wracać, a także pokazywać znajomym, jaką frajdę potrafi dać miksowanie muzyki, nawet jeśli elektroniczna nie jest ulubionym gatunkiem. Electronauts domyślnie kosztuje 89 złotych i według mnie jest warte swojej ceny. A że do 4 kwietnia jest za jedyne 21 złotych, to jeśli macie PlayStation VR, powiem tyle: BRAĆ!

By na koniec stworzyć układ miksa i dopieszczać dodatkowymi efektami.




Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Survios:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 9 / 10
  • Czas gry: 10h

Najważniejsze cechy: spora tracklista, łatwość miksowania, wciąga; ograniczone możliwości sekwencera

Plusy

  • sporo zróżnicowanych utworów
  • niezwykła łatwość miksowania
  • przyjemna grafika
  • potrafi wciągnąć

Minusy

  • tylko 1 takt w sekwencerze
  • brak automatyzacji niektórych efektów i instrumentów
  • brak regulacji głośności poszczególnych segmentów
  • męczące intro
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Czy Survios może się kiedyś powinąć noga? Szczerze wątpię. Po wybornych Raw Data oraz Sprint Vector przyszedł kolejny bardzo dobry produkt, jakim jest Electronauts. Czas najwyższy ogarnąć Creed: Rise to Glory – ich bokserską grę.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?