Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Astro Bot: Rescue Mission

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 06 grudzień 2018 05:08
  • Czytano: 46 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Astro Bot: Rescue Mission (PlayStation 4)

Okładka gry Astro Bot: Rescue Mission
  • Producent: SIE Japan Studio
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, familijne, humorystyczne, platformówki, przygodowe, rzeczywistość wirtualna, science-fiction, zręcznościowe
  • Premiera: 2 październik 2018 r.
  • Premiera PL: 3 październik 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: BD
  • Cena: 169.00 zł
  • Nasza ocena

    10.0

  • Twoja ocena

    10 / 10

    Średnia: 10 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, joypad DualShock 4

Kiedy ostatni raz cieszyliście się jak dziecko dzięki grze wideo? Pamiętacie, jak to jest? Ja pamiętam, jakby to było dziś. A, bo to było dziś – dzięki Astro Bot: Rescue Mission. Recenzja pisana z wielką przyjemnością.

To ja, joypad i kapitan Astro.



Misja ratunkowa
Gdyby ktoś jeszcze nie był świadomy, po raz pierwszy pomysł na Rescue Mission pojawił się w darmowym zestawie demek The Playroom VR skupionym na dostarczaniu różnej maści wyzwań dla wielu graczy z wykorzystaniem PlayStation VR. Tutaj pomysł dema Na ratunek robotom (w oryginale Robot Rescue) został rozwinięty do granic możliwości z pominięciem wcześniej możliwej opcjonalnej kooperacji. Ale nie szkodzi – takie coś można dorzucić ewentualnie w DLC, Astro Bot radzi sobie doskonale jako samodzielny tytuł w pełni skupiony na graczu korzystającym aktualnie z gogli PS VR. Tutaj wcielamy się tylko i wyłącznie w postać gracza przesuwanego powoli do przodu tak, jak daleko pójdzie nasz kapitan. Cofać się nie da, ale nic straconego – przy powtarzaniu danego poziomu wystarczy zrobić to, co pominęliśmy i wyjść do menu, a wszystkie nowe osiągnięcia zostaną zaliczone. Przejdźmy teraz do tego, co nas czeka w tym tytule.

Wygląda jak nawiązanie do Metal Gear Solid.



Asobi zostaje zaatakowana przez wielkiego zielonego kosmitę, wskutek czego traci kluczowe elementy statku rozsiane po całym kosmosie. My wcielamy się w pomocnika kapitana Astro i ruszamy na ratunek zaginionym botom. Czeka na nas 20 poziomów, gdzie skrywa się po 8 botów wołających (przeważnie) o pomoc – znajdą się jednak i takie, które będą do uratowania tylko przez kilka sekund, albo spokojnie w ciszy będą medytować bądź pozować w jakimś zakątku. Nie trzeba ratować absolutnie wszystkich botów, aczkolwiek nie da się tylko przejść poziomów bez dbania o załogę, gdyż konkretne ilości botów są potrzebne, by pokonać blokady bossów. Skoro o tym mowa, jest 5 walk z szefami i finałowe starcie z ufoludem. Mało? To jeszcze doliczcie wyzwania za każdy etap, przy czym niektóre potrafią solidnie dać w kość. Zmieszczenie się w wyznaczonych limitach czasowych nagradza nas srebrnymi i złotymi botami, tak więc jeśli chcemy w pełni wykonać misję ratunkową, spędzimy z Astro Bot spokojnie ponad 10 godzin, chyba że będziemy nieoczekiwanie we wszystkim wymiatać. Ale nawet jeśli jakimś cudem ktoś wymiecie wszystko, chętnie wróci, bo Rescue Mission po prostu niesamowicie wciąga i daje niebywałą frajdę.

Pełne zanurzenie za 3, 2, 1...



Poczuj dziecięcą radość
Co sprawia, że Astro Bot: Rescue Mission jest tak dobre? Otóż przede wszystkim ekipa Asobi! Team zawarła tutaj całą gamę świetnych pomysłów na platformówkę osadzoną w 100% w VR. Ale bez obaw, wszystko jest wprowadzane stopniowo, toteż nie ma opcji, byście poczuli się przytłoczeni. Zawsze zresztą można powtórzyć levele i zapewne często się na to skusicie, chociażby z tego względu, że zechcecie uratować całą załogę, bądź odnaleźć trudniejsze do znalezienia kameleony odblokowujące wyzwania (wydają specyficzne odgłosy, więc nie będziecie skazani na szczęście czy sokole oko). Naturalnie, nie zabraknie elementów zręcznościowych, a także pokonywania całej masy niemilców, chcących nas powstrzymać. Dorzućmy do tego zabawę touchpadem kontrolera, mikrofonem gogli, a także konieczność wyginania głowy w tę i we w tę przy zachowaniu względnie niskich wymagań, jeśli chodzi o miejsce potrzebne do grania (wystarczy zarezerwować trochę miejsca dookoła krzesła, żeby nie przywalić głową, gdy będziemy się wychylać). Jest tego tyle, że o ile w przypadku innych gier czasem da się pomyśleć, że gdyby twórcy odpowiednio przerobili interfejs i sterowanie, dałoby radę tę grę przenieść na płaski ekran – przy Astro Bot: Rescue Mission takich myśli nie ma, ponieważ tutaj wszystko jest spójne, przemyślane i zaprojektowane w całości pod rzeczywistość wirtualną.

Astro będzie zasłaniać oczy, gdy świecić latarką prosto w niego.



Wyliczankę zalet czas zacząć. Zacznijmy od przeciwników. Na początku są to zwykłe żółwiopodobne przeszkadzajki kroczące w naszą stronę. Później dostaną też kolce, a i pod koniec zmierzymy się z ich opancerzonymi przerośniętymi odpowiednikami. Natrafimy także na różne ciapy, jakie trzeba będzie wpierw odpowiednio osłabić, przy okazji unikając kapitanem śmiercionośnych kul i samemu uchylając się przed zasłaniającymi ekran kulami różowej mazi. Bywają też wieżyczkowate ustrojstwa składające się do kupy w młotek, albo w jakąś formację ninja. Są też górnicze pochody, latające balony i młotki (że tak to nazwę po swojemu), ptaki czy też duchy, jakich nie da się ubić w tradycyjny sposób. Nie zabrakło też rażących prądem ryb, meduz, bączków, płomieni plujących ogniem, naładowanych robocików do zniszczenia tylko poprzez skok nad nimi czy piłkarzy, których można powstrzymać tylko odbijając piłkę główką. Jak widać, zasoby są całkiem spore i starczyłoby ich spokojnie na kilka gier VR-owych, a to wszystko mamy w jednej produkcji.

Chaos!



Drugim ważnym elementem są modyfikacje naszego joypada. Możemy przyczepić tam hak z liną, wyrzutnię shurikenów, latarkę, karabinek maszynowy, armatkę wodną albo procę do wystrzelenia kapitana przez kręgi na końcu każdego poziomu. Im więcej kręgów zaliczymy, tym więcej zyskamy monet potrzebnych do zdobywania kolejnych nagród do kokpitu, gdzie możemy pooglądać boty w zabawnych sytuacjach. Oczywiście monety są też do zdobycia po drodze na każdym z poziomów. Wracając do modyfikacji, hak pozwala łączyć joypad giętką liną z miejscami do tego przeznaczonymi. Astro (wrogowie zresztą też) może poruszać się po linie, zjeżdżać po niej, a także skakać jak na trampolinie, gdy wstrząśniemy padem. Czasem trzeba będzie też przyciągnąć pada do siebie, żeby wyciągnąć jakąś kładkę albo skruszyć mur. Shurikeny przydadzą się do ścinania bambusów, przeszkadzania przeciwnikom, a także do wbijania w matę, tworząc małe platformy dla Astro. Latarka nie tylko oświetli drogę, ale też sprawi, że niewidzialne przejścia będą istnieć, kiedy są oświetlone. Pozwala też odganiać duchy wzmocnionym uderzeniem światła, ale wówczas światło na moment gaśnie i trzeba uważać, by nie spaść z niewidzialnej platformy w ostatniej sekundzie. O przydatności karabinka maszynowego pisać raczej nie muszę, ale świetnie wykorzystano za to armatkę wodną. Nie tylko służy do podlewania kwiatków, by coś wyrosło, ale też naładowuje jakąś platformę, dzięki czemu ta się przesuwa za sprawą zasilenia wodą. Przydaje się też do studzenia lawy i rozgrzanych do czerwoności platform. Dużo tego, a część i tak jeszcze odkryjecie sami.

Jazda zaczyna się dość niewinnie, a kończy się grubo.



Wspominałem o tym, jak to wszystko jest świetnie osadzone w VR. Otóż jako że nie kierujemy samym Astro, ale jeszcze jego odległość od nas wyznacza postęp naszego lewitującego robota, to musimy nie tylko uważać na kapitana, lecz na samych siebie. Co więcej, sami też możemy bezpośrednio wpływać na bliską okolicę. Nieraz trzeba przywalić głową w jakiś obiekt, żeby zrobiło się przejście dla Astro. Bywa też, że gdzieś możemy dojrzeć tylko, jak się wychylimy. Zdarza się, że kameleona dostrzec idzie jedynie po spojrzeniu za siebie. O odbijaniu piłki z powrotem do przeciwnika wspominałem, ale są jeszcze inne pułapki – nie brakuje tutaj bomb czy ciap wystrzelonych w naszą stronę. O ile ciapa tylko zasłoni nam widok, tak bomby czy inne przeszkody pokroju ognistego podmuchu wpierw przyprawią nam pęknięcia na goglach, ale drugi atak już nas wyeliminuje i wrócimy do jednego z dość gęsto rozmieszczonych punktów kontrolnych. Rzecz jasna, same wyzwania zręcznościowe też świetnie zaprojektowano, a później trzeba będzie łączyć umiejętności celnego skakania i biegania z jednoczesnym wyciąganiem platform pod nogi Astro. Krótko mówiąc, będzie się działo. Dla pragnących czegoś więcej pozostają wyzwania na czas.

Jedna z tych sytuacji, gdy warto mieć trochę miejsca z boku.



Czy zatem są jakieś wady Astro Bot: Rescue Mission? Wadą bym tego nie nazwał, ale osobiście troszkę zabrakło mi możliwości cofnięcia się, gdy coś za późno zauważymy. Przechodzenie ponowne poziomów jest jednak na tyle przyjemne, że to absolutnie nie stanowi problemu. Raz zdarzyło mi się, że gra się wysypała do menu konsoli, ale raz, że aktualizacja po drodze mogła już wyeliminować ten błąd, a dwa, że od razu zagrałem wtedy jeszcze raz i próbowałem nawet wymusić zamknięcie aplikacji poprzez bieganie i skakanie w okolicy felernego miejsca, ale nic takiego się nie stało – była to jednorazowa akcja. Mogę więc ostatecznie odpowiedzieć jednym słowem na pytanie o wady: brak.

Świat elektroniki
Etapy podzielono na 5 światów, ale w dość nietypowy sposób – nie mamy tutaj bowiem jednolitych tematów danych planet, ale pomieszanie z poplątaniem. Zabieg ten sprawia, że nasze oko się nie nudzi, kiedy po raz wtóry widzimy jakieś pomarańczowe skały kanionów, plażę, czy też podziemia. Podoba mi się szczególnie, że wszystko łączy jednak tematyka elektroniki, robotyki i mechaniki – często dostrzegać będziemy układy scalone, specyficzną budowę obiektów. Ponadto grafika wygląda świetnie – jest barwna, różnorodna, a do tego wygładzona (również na zwykłej PS4PS4 Pro korzysta tylko z delikatnych usprawnień, ale tutaj naprawdę więcej nie trzeba). Wyborne są też animacje i poczucie humoru przy projektowaniu robotów w potrzasku czy ich animacje w samym kokpicie statku. Sam Astro też często będzie reagował, gdy będzie zmierzać w naszym kierunku. Po prostu uśmiech sam na twarzy się rodzi, kiedy się na to patrzy.

Unik głową, sterowanie Astro unikając ognia, lanie wody pod jego nogi... i jeszcze pamiętać o screenshocie.



W doskonałym guście są też wszelkie efekty dźwiękowe i soundtrack. Idealnie dopasowany do klimatu, zachowujący jednak tę specyficzną lekkość familijnej gry platformowej. Oczywiście w trakcie potyczek z bossami jest odpowiednio żywsza i daje kopa. Za sprawą zróżnicowania poszczególnych światów muzyka też rzadko kiedy się powtarza, więc nie czuć znudzenia także na tym polu. Zresztą ścieżka dźwiękowa jest na tyle dobra, że miło słucha jej się również poza grą, a dzięki pozytywnym skojarzeniom skutecznie umili Wam na przykład czas spędzony w pracy.

Dziękuję
Bywało tak, że kiwałem z aprobatą głową przy różnych grach. Miewałem opady szczęki, kiedy widziałem fenomenalną grafikę przy niektórych grach. Śmiałem się do łez z niektórych żartów czy sytuacji przy niektórych grach. Płakałem też przy zakończeniach ze wzruszenia przy niektórych grach. Ale mimo to zawsze gdzieś były jakieś „ale”, coś choćby lekko frustrowało, a przede wszystkim mimo sporych pokładów frajdy nie było tej takiej specyficznej radości, jaką się odczuwało jako dziecko, kiedy odkrywało się coś nowego, a jednocześnie niebywale ekscytującego. I właśnie tę dziecięcą radość dał mi na całej długości Astro Bot: Rescue Mission. Moja osobista gra roku 2018 i dycha w ocenie bez cienia zawahania. Dziękuję.

Podczas wyzwań też niełatwo było sobie przypomnieć o zrzutach ekranu.




Grę do recenzji udostępnił wydawca Sony Interactive Entertainment Polska:
  • Grafika: 10 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 10 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 10h

Najważniejsze cechy: <3

Plusy

  • fenomenalne wykorzystanie VR
  • perfekcyjnie zaprojektowana rozgrywka
  • doskonała oprawa audiowizualna
  • multum poziomów i sporo wyzwań
  • świetne poczucie humoru

Minusy

  • brak!
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Nie musiałem wbijać platyny, a i tak po sesjach z Astro Bot: Rescue Mission miałem odpowiednik simsowego platynowego nastroju. Miejcie i Wy!

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?