Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» The Walker

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 07 listopad 2018 02:59
  • Czytano: 61 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry The Walker (PlayStation 4)

Okładka gry The Walker
  • Producent: Haymaker Game
  • Wydawca: Winking Entertainment
  • Dystrybutor PL: Winking Entertainment
  • Gatunek: FPP, horror, rzeczywistość wirtualna, strzelanki
  • Premiera: 3 lipiec 2018 r.
  • Premiera PL: 4 lipiec 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 79.00 zł
  • Nasza ocena

    5.5

  • Twoja ocena

    6 / 10

    Średnia: 6 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, kontroler DualShock 4 lub 2x kontroler ruchu PS Move

Wracasz do domu, marzysz o pójściu do łóżka, ale noc będzie dłuższa niż myślisz, jako że odzywa się Twoje dziedzictwo jako ostatniego egzorcysty. Trudno uwierzyć, ale kiedy bierzemy do rąk miecz i rewolwer, a w naszym kierunku suną umarlaki, wszystko staje się jasne. A oto nasza recenzja tej przygody.

Pilnujesz bezbronnego cywila, a z boku pewnie już zbliża się śmierć.



Egzorcyzmy Szanghaju
W zasadzie o ile początek jest dość dobrze zarysowany – najpierw dzieją się niepokojące rzeczy, zakłócenia elektryczności, roje insektów, a potem tajemnicza postać zstępująca po schodach, jaka dopiero ma nam wyjaśnić, o co się rozchodzi – to potem już tak różowo nie jest. Ożywiona starożytna zbroja będzie w sumie nas informować, jak nam idzie, a i dawać porady, gdy powinie nam się noga, ale to za bardzo do historii niczego nie wnosi. Ta wraca na tapet dopiero gdzieś na końcu, a przy tym i tak nie satysfakcjonuje. Na szczęście rozgrywka, choć także niepozbawiona wad, prezentuje się znacznie ciekawiej.

Magia i miecz oraz broń palna
The Walker, wbrew temu, czego można by oczekiwać po tytule, to statyczna strzelanka, w której bronimy się przed falami wrogów, starających się nas dopaść z każdej strony, a jedyny ruch to obrót o 90 stopni w lewo lub w prawo. Oczywiście nie licząc ruszania ramion i dłoni, bo za ich pomocą celujemy do nieprzyjaciół. Do wyboru jest sterowanie za pomocą joypada DualShock 4, ale jest nieco sztywne i nie da się tak fajnie wczuć w bycie w świecie gry. Naturalnie, lepszym i zalecanym przeze mnie wyborem jest duet obu kontrolerów ruchu PS Move. Tutaj celowanie się działa bez najmniejszych zarzutów. Wówczas zresztą nie ma problemu, żeby celować w jedną stronę, a przyglądać się talizmanom w drugiej ręce. Te ostatnie stanowią tę magiczną część naszego arsenału, choć niestety ich potencjał jest lekko zmarnowany. Mamy bowiem do dyspozycji talizmany błyskawic oraz lodu – i to już wszystko. Kiedy klikamy przycisk, pojawiają się nam paski materiału i gdy są rozświetlone, możemy pochwycić jeden i nałożyć go na aktualnie używaną broń. Efektem jest paraliż i zwiększone obrażenia w przypadku elektryczności bądź zamrożenie i rozkruszenie na kawałki przy zaklęciu lodowym. Szkoda tylko, że ich efekt trwa bardzo krótko i nie można się nim nacieszyć dłużej, co pomogłoby na wyższych poziomach trudności, gdy tałatajstwa jest naprawdę sporo.

Miecz na bliskie spotkania trzeciego stopnia sprawdza się dopiero, gdy jest wzmocniony talizmanem.



Map jest niestety jedynie 5, ale same podzielone są na kilka sekcji, a też każdą można po przejściu wszystkich rozegrać na wyższym poziomie trudności – tych z kolei jest 3. Każda lokacja zajmie nas na jakieś kilka minut, ale za to jest dość intensywnie. Zwiedzimy swój pokój, mroczne zaułki miasta, plac budowy, stację metra oraz przejedziemy się metrem. Między sekcjami ze strzelaniną będziemy mieć też momenty budowania grozy, gdy ekran będzie mieć zakłócenia, usłyszymy dziewczęcy złowieszczy śmiech, a tu i ówdzie będzie się materializować jakaś nawiedzona panna w białej sukience, albo kiedy skrzydlaty potwór będzie próbował przedrzeć się do nas przez jakieś drzwi. Muszę przyznać, że nawet potrafiło wzbudzić to niepokój, a u ludzi o słabszych nerwach najpewniej bez problemu wywoła po prostu strach. Podobało mi się, że nie wszystkie momenty w misjach to było jedno wielkie „zastrzel wszystko” – zdarzyło się, że trzeba było się uchylać przed atakami bossa (zarezerwujcie sobie trochę miejsca dookoła siebie), albo chronić jakiegoś cywila, ku jakiemu brnęły stwory.

I jeszcze ta mała liczba map tak nie przeszkadza dzięki różnym poziomom trudności. Nawet ta para talizmanów tak nie psuje frajdy, zwłaszcza że po ukończeniu każdego zestawu misji dostajemy ulepszenie podstawowych broni. Najbardziej zawodzi różnorodność przeciwników – tutaj padnie kolejna niska liczba, bo aż 3, nie licząc bossów czy przemalowań. Mamy więc ghule, które pełzną na czworaka po ścianach czy po ziemi, będą nas z bliska podgryzać, a z rzadka któryś z odległości na nas wskoczy. Drugi rodzaj to opancerzeni wrogowie wyposażeni w tarczę i miecz. Łatwo ich jednak pozbawić ochrony zdejmując im hełm z głowy celnym strzałem w czaszkę bądź stopę lub machnięciem ostrza w czułe punkty. Ostatni to łucznicy pojawiający się zwykle w wyżej postawionych miejscach i szyjący do nas z ognistych strzał. Lecą one na tyle wolno, że możemy je łatwo zablokować mieczem czy uchylić się, jednocześnie prowadząc ostrzał. Sęk w tym, że jak nieprzyjaciół dookoła jest pełno i trzeba pilnować co najmniej trzech stron świata, robi się niełatwo, a nie mając czasu na regenerację, padamy po 2-3 otrzymanych obrażeniach. Wspominałem o przemalowaniach – dotyczy to po prostu mocniejszych wersji nieumarłych, gdzie, o dziwo, tylko ghule dostały nowy skin, a reszta wygląda do znudzenia tak samo. Eliminowanie ożywieńców przynosi satysfakcję, zwłaszcza kiedy jednocześnie przywołamy talizman, a przed sekundą zablokujemy mieczem strzałę, ale to się sprawdza na wyższych poziomach trudności już jedynie z doskoku.

Kto wciąż pamięta nieśmiertelny cytat z Terminatora 2?



Pełno wyrw w rzeczywistości
Względem oprawy do The Walker mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy dość szczegółowe lokacje, w których często panuje półmrok i wymusza naszą wzmożoną czujność. Z drugiej tu i ówdzie da się dostrzec słabsze tekstury niższej rozdzielczości, co mocno się odznacza, kiedy niskiej jakości ulica ma jakieś pojedyncze płyty w wyraźnie lepszych teksturach. Na niskim poziomie trudności potwory wychodziły głównie gdzieś zza rogu, z dachu czy podchodziły z wnętrza budynku do okna. Na średnim i wysokim jest tego tyle, że twórcom się nie chciało tworzyć dla nich ścieżek i bardzo często widać, jak na naszych oczach potwory się pojawiają bez żadnych efektów teleportu, obracają w naszą stronę i atakują. Żeby było śmieszniej, te wewnątrz da się czasem dopaść kulami naszych broni palnych, więc ekipa Haymaker Game powinna dopracować ten element. O muzyce ciężko cokolwiek napisać, jako że jej praktycznie w grze nie ma. Można by powiedzieć, że nieźle buduje klimat, podobnie jak chiński dubbing, ale to również przy dłuższych sesjach z tym tytułem może znużyć. Efekty dźwiękowe już przyzwoite – zwłaszcza te związane z budowaniem atmosfery grozy, co wewnątrz PS VR daje wielokrotny efekt.

Teraz już wiadomo, o co tutaj „chodzi”
The Walker to średni wave shooter, w którym będziemy odpierać ataki nieumarłych napierających z różnych stron. Zastosowany element horroru pochodzi z wyraźnie innej stylistyki niż to ma miejsce w Until Dawn: Rush of Blood. Niestety ogólnie mała ilość zawartości i kilka niedoróbek sprawiają, że nie sposób wystawić wyższej oceny przy domyślnej cenie na poziomie 79 złotych. O ile za pełną kwotę nie polecam kupować, tak w promocji fani tego typu strzelanek wyposażeni w PlayStation VR mogą brać w ciemno. Pozostali mogą ominąć ten tytuł albo w przypadku lekkiego zainteresowania niech poczekają na grubszą przecenę.

Ta morda widziana tak blisko siebie w VR potrafi nieźle przestraszyć.




Grę do recenzji udostępnił wydawca Winking Entertainment:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 7 / 10
  • Grywalność: 6 / 10
  • Żywotność: 4 / 10
  • Nowatorstwo: 5 / 10
  • Fabuła: 3 / 10
  • Czas gry: 3h

Najważniejsze cechy: atmosfera grozy, wrogowie ze wszystkich stron, niezła grafika; słaba fabuła, słaby miecz, błędy

Plusy

  • dobre budowanie atmosfery grozy
  • wrogowie atakują ze wszystkich stron
  • dobrze zaprojektowany niski poziom trudności
  • niezła grafika...

Minusy

  • ... poza wrogami pojawiającymi się na oczach gracza i słabszymi teksturami
  • fabuła olana po ciekawie zapowiadającym się początku
  • miecz słabo ciacha potwory
  • tylko 3 rodzaje potworów
  • kilka innych niedociągnięć
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Nie żałuję czasu spędzonego z The Walker, miejscami nawet bardzo dobrze się bawiłem, ale też nie miałbym zbytnio czego żałować, gdyby mnie ten tytuł miał ominąć.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?