Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Gal*Gun 2

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 13 październik 2018 22:25
  • Czytano: 164 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Gal*Gun 2 (PlayStation 4)

Okładka gry Gal*Gun 2
  • Producent: Inti Creates
  • Wydawca: PQube
  • Dystrybutor PL: PQube
  • Gatunek: akcji, FPP, FPS, humorystyczne, rail shooter, strzelanki
  • Premiera: 13 kwiecień 2018 r.
  • Premiera PL: 13 kwiecień 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: japoński z napisami
  • Nośnik: BD
  • Cena: 209.00 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Seks

    Seks
    W grze pojawiają się nagość i/lub zachowania seksualne lub nawiązania do zachowań o charakterze seksualnym.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Pamiętacie może Gal*Gun: Double Peace, taką zakręconą grę, w której strzelaliśmy feromonami do zakochanych dziewczyn? PQube pokusił się o wydanie u nas sequela tej szalonej przygody. A oto recenzja tej nie mniej zabawnej gry.

Ta zadowolona mina nauczycielki z okazji pierwszego megastrzału miłości...



Umowa na czas określony
Na wstępie tylko dodam, że Gal*Gun 2 to bardziej kontynuacja Double Peace niż Gal*Gun (które poza granice Japonii jak dotąd nie wyszło). Protagonista to zwykły uczeń, który niczym się nie wyróżnia. Przyjaźni się z Nanako (uprzejma koleżanka z klasy) oraz Chiru (dziewczyna z sąsiedztwa, maniaczka gier). Pewnego dnia na swoim biurku szkolnym znajduje pakę, a w niej coś, co przypomina suszarkę oraz gogle. Kiedy to czyni, zaczyna działać Popul-aura przyciągająca do niego dziewczyny z okolicy, jakie natychmiast uznają go za cudownego przystojniaka i wszystkie, włącznie z nauczycielkami, pragną mieć go dla siebie. Ów sprzęt jednak służy przede wszystkim do czego innego, a powyższe to raptem efekt uboczny. Pozwala on widzieć istoty nadprzyrodzone jak anioły i demony, a za pomocą Feromonowego Pistoletu powstrzymywać te ostatnie i przy okazji odpierać ataki nadgorliwych dziewcząt.

Aż nie wiadomo, na którą patrzeć.



To wszystko tłumaczy chłopakowi Risu, elitarny anioł z Angel Ring Company, który dostał za zadanie powstrzymać działalność demona Kurona, jaka swoimi minidemonami robi kawały nieświadomym niczego ofiarom. Wedle postanowień paktu anioły i demony nie mogą bezpośrednio walczyć ze sobą, ale za to mogą w tym celu posługiwać się ludźmi, dlatego główny bohater trafia w sam środek wojenki sił nieba i piekła. Protagonista ma 20 dni (pojedyncza misja zajmuje pół dnia) na dokończenie fabuły, co stanowi bardzo długi okres i bez problemu dotrzemy do finału, nawet robiąc po drodze multum zadań pobocznych czy lojalnościowych. Tak się składa bowiem, że przyjaciółki nieraz będą prosić o pomoc w różnych sprawach, kiedy z nimi pogadamy i podarujemy im wystarczającą ilość prezentów. W zależności od tego, z kim pogadamy, ile pogadamy, a także kiedy pogadamy, dotrzemy do jednego z sześciu zakończeń. Fani sióstr Kamizono z Double Peace chętnie też ogarną ich poboczną linię fabularną. Osobiście wolałem opowieść snutą w pierwszej części, gdzie na zakończenie wpływały opcje dialogowe (tutaj nie mają prawie żadnego znaczenia), ale nie da się ukryć, że Gal*Gun 2 wciąż potrafi rozbawić tekstami i niecodziennymi sytuacjami z erotycznym podtekstem. Pierwsze ukończenie gry zajmie jakieś 7 godzin, z kolei następne będą krótsze, ale same misje to nie wszystko…

Mina anioła jest bezcenna.



Przeminęło z wiatrem
Główny trzon sequela stanowią misje, polegające na przemierzaniu terenu szkoły i eksterminacji bądź zasysania minidemonów, jakie sieje Kurona. W przeciwieństwie do Gal*Gun: Double Peace postać nie porusza się sama, a my wybieramy ścieżkę, kiedy jest dostępnych więcej dróg. Brakuje jednak płynnego chodu, każda zmiana lokacji następuje poprzez teleport. Większość dziewczyn będzie biec w naszą stronę, uderzać nas, albo okładać prezentami, a nawet starać się przewrócić, a następnie w zależności od osobowości (kilkadziesiąt uczennic, kilka nauczycielek i wszystkie mają swoje określone teksty, preferencje i zawołania) będą nas obcałowywać, deptać albo ugniatać. Inne z daleka będą wykrzykiwać w naszą stronę wyznania miłosne i komplementy – tę będą wizualizowane w postaci lecących ku nam liter, jakie będzie można zestrzelić lub wciągnąć do pistoletu. Co jakiś czas zdarzą się również opętane dziewczyny, które będą odporne na nasze ataki, dopóki nie odstrzelimy minidemonów od ich ciała. Co więcej, ataki z dystansu będą okraszone czaszką zamiast kolorowym kanji i wciągnięcie ich spowoduje uszkodzenie funkcji wsysania pistoletu. A ta jest dość przydatna, bo po ulepszeniu pozwoli nawet wciągać ubrania dziewczyn i natychmiast je unieszkodliwiać. Zbliżenie na twarz z kolei pozwoli naładować megastrzał obszarowy, ale jest to ryzykowne zagranie, gdyż nie możemy się bronić przed innymi napalonymi uczennicami.

Wygląda jak atak szarańczy.



To oczywiście nie wszystko. Nasze zlecenia mogą się sprowadzać do obrony określonych osób przed zmasowanym atakiem minidemonów. Wówczas jedna lub więcej osób będzie stać w miejscu (do trzech grupek), a naszym zadaniem będzie niedopuszczenie do tego, by demony wyssały całą odporność z ciał dziewcząt. W przypadku tradycyjnych i obronnych misji możemy wspomagać się zestrzeleniem lub wessaniem Mr. Happiness, czyli słodziutkiej różowej skrzydlatej ciapki, co uzdrowi nas, albo zregeneruje wytrzymałość grupek. Znajdą się też misje poszukiwawcze, gdzie psotnik zapodział gdzieś upragnione przedmioty zleceniodawczyni. Ostatnie to coś w rodzaju masażu, który wydobędzie małe kopie Kurona, z ciała masowanej, a my będziemy mogli te stworki wessać bądź zestrzelić. Jeśli będzie nam dobrze szło, dziewczyna zostanie rozebrana do bielizny (tzw. fan service). Swoista zmodyfikowana wersja doki doki, do której będziemy mieć dostęp również w trakcie spotkań z dziewczynami między misjami (jest to wówczas nazwane fantazjowaniem). Walki z bossami są niestety mniej wymyślne, niż to miało miejsce w oryginale. Pierwsze starcie jest nawet ciekawe, ale każde kolejne to niestety kopiuj-wklej i wręcz nudzi. Zresztą poszczególne misje poboczne też walą w twarz monotonią, jeśli zechcemy zrobić ich za dużo z rzędu – różnią się zbyt małą ilością detali.

Wspomniałem o spotkaniach pomiędzy misjami – gdy wykonamy określone misje poboczne, otrzymamy w nagrodę numery telefonów uczennic. Możemy wtedy zadzwonić w wolnej chwili i umówić się gdzieś w szkole, by pogadać, pooglądać, a także obdarować prezentami. Gdy dziewczyna nas polubi (czyli dostanie wystarczająco dużo ulubionych smakołyków – trzeba się tego domyślić po opisie dostarczanym przez Risu), będziemy mogli ją także zaprosić do siebie na wieczór. Nie robi to wielkiej różnicy, ot, dodatkowe teksty. Dziewczę możemy poprosić o przyjęcie różnych postaw, inspirowanych atakami z tradycyjnej rozgrywki – np. żeby nas okładała listem miłosnym, albo przewróciła i całowała. Fantazjowanie pozwoli przy dobrym wietrze zobaczyć trochę ciała, a jak jesteśmy niecierpliwi, możemy po prostu użyć ssawki i wciągnąć ubranie, ale wtedy się na nas obrazi i przez jeden dzień nie odbierze telefonu, a i spadnie nam wskaźnik polubienia, więc zmarnujemy trochę zasobów żarcia.

Oto, czego się można dowiedzieć z tej gry.



Skąd weźmiemy te wspomniane parę razy łakocie? Otóż stanowią nagrodę za misje poboczne, jak również wynagrodzenie za dobre wyniki pracy na rzecz firmy aniołów. Co więcej, osiąganie konkretnych ilości punktowych pozwoli uzyskać nam też dostęp do różnych figurek, obiektów, plakatów czy poduch, jakimi możemy udekorować nasz pokój, do którego wracamy wieczorem. W szkole będziemy mogli pogadać z Nanako i rozwinąć jej ścieżkę fabularną, zaś w domu możemy zagadać do Chiru, która przy okazji od czasu do czasu przez swoją pasję do konsol i sprzętu komputerowego będzie w stanie usprawnić działanie gogli oraz pistoletu – zwiększy to naszą odporność na zaloty, a także podniesie moc strzałów i ssania. Ogólnie jest to pozytywnie zakręcona zabawa, która przywołuje uśmiech na twarzy, aczkolwiek lepiej brać w mniejszych porcjach – w przeciwnym razie może nas dosięgnąć monotonia. Po jednym przejściu zalecam skorzystać z opcji New Game +, by nie musieć wszystkiego nabijać od zera.

Dawanie przyjemności daje tyle przyjemności...



Słodko i zaszczytnie
Gal*Gun 2, podobnie jak Double Peace zresztą, ma bardzo przyjemną oprawę. Wszystko tu jest okraszone bardzo ładną kreską (choć można by się przyczepić, iż uczennice są do siebie zbyt podobne poza posturą i włosami), a i kolorystyka jest miła dla oka, zaś twarzyczki i uśmiechy dziewczyn słodziutkie (weeb ścieli się gęsto). Lokacje nie są przepełnione detalami, aczkolwiek ich nadmiar mógłby przeszkadzać w rozgrywce. Bardzo dobrze do tej absurdalnej gry dopasowano dubbing, a także skomponowano adekwatną ścieżkę dźwiękową pełną skocznych melodyjnych utworów. Oczywiście, znalazło się miejsce dla nieco groźniej brzmiących (motyw Kurony), jak również rockowych (walki z bossami), ale trzon stanowi przyjemna elektronika.

No wiesz, grało się w prequel.



Zgodnie z oczekiwaniami
Gal*Gun 2 dostarcza tego, czego się w gruncie rzeczy można spodziewać po sequelu – kolejną porcję zabawnej rozgrywki ze śmieszną i absurdalną fabułą z solidną dawką fan service’u w polewie słodkiej grafiki i fajnego soundtracku. Nie ma tutaj szału w kwestii zróżnicowanej czy angażującej rozgrywki, parę rzeczy można by zrobić lepiej, ale to są wszystko kwestie w przypadku tego tytułu poboczne. Polubiliście Gal*Gun: Double Peace? Polubicie i sequel.


Grę do recenzji udostępnił wydawca PQube:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 5 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 8h

Najważniejsze cechy: zakręcony pomysł, zabawna fabuła, przyjemna oprawa; powtarzalność

Plusy

  • zakręcony pomysł i wykonanie
  • zabawna fabuła z 6 zakończeniami
  • tryb doki doki i spotkania z dziewczynami
  • przyjemna oprawa audiowizualna

Minusy

  • powtarzalna rozgrywka
  • walki z bossami na jedno kopyto
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Bawiłem się dobrze, aczkolwiek to już nie było tak świeże doświadczenie, jak w przypadku Double Peace. Mimo to miło będę wspominać Gal*Gun 2. I kto wie, może nawet skuszę się kiedyś na jakieś DLC i zadzwonię...

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?