Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Bravo Team

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 18 lipiec 2018 16:56
  • Czytano: 657 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Bravo Team (PlayStation 4)

Okładka gry Bravo Team
  • Producent: Supermassive Games
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, FPP, FPS, rzeczywistość wirtualna, strzelanki, taktyczne, TPP
  • Premiera: 6 marzec 2018 r.
  • Premiera PL: 7 marzec 2018 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: BD
  • Cena: 169.00 zł
  • Nasza ocena

    6.0

  • Twoja ocena

    6 / 10

    Średnia: 6 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, opcjonalnie 2x kontroler ruchu PS Move lub kontroler celowniczy PS Aim

Słowem wstępu ostrzegam, iż ta gra to nie Farpoint bez fantastyki. Bravo Team ma inny pomysł na siebie i kładzie nacisk na inne elementy rozgrywki. Skoro to już sobie wyjaśniliśmy, możemy przejść do tekstu właściwego. Recenzja najnowszego dzieła Supermassive Games.

W patchu pojawiły się nowe pukawki, dzięki czemu nieco zredukowano monotonię.



Zamach
Akcję gry umiejscowiono w mieście fikcyjnego państwa Europy Wschodniej, Mordeo. Obserwujemy wraz z innymi towarzyszami broni, jak pani prezydent Toma dziękuje nam za eskortę, opowiada coś o swoich dzieciach, ale wkrótce potem następuje wybuch, głowa państwa zostaje zamordowana, zaś my musimy wraz z jedynym ocalałym towarzyszem broni dotrzeć do miejsca, skąd śmigłowiec w miarę bezpiecznie może wylądować i zabrać nas z samego środka piekła, jakie rozpętuje się tuż po zamachu. Choć sam początek wydaje się zapowiadać ciekawe wydarzenia, tak potem głównie wysłuchujemy rozkazów od Glindy, czyli pani operator, która profesjonalnie, acz nudnie, trzyma się tylko podpowiadania nam, że zaraz nas zaleje kolejna fala wrogów z tej czy tej strony, albo że teraz warto po cichu działać, bo nieprzyjaciel nie jest świadom naszej obecności. Dopiero pod koniec robi się znów gorąco, historia nabiera jakiegoś znaczenia, a nawet znalazło się miejsce na zwrot akcji oraz więcej niż jedno zakończenie i kilka trofeów w zależności od naszych decyzji w ostatniej misji. Całość przygód żołnierskiego duetu Scarecrow-Tinman powinna nam zająć mniej więcej 3 godziny.

Niektóre miejscówki są dość malownicze.



Nie tak to sobie wyobrażano
Przede wszystkim przypominam, iż Bravo Team ma inne założenia niż typowe strzelanki VR. Pierwszą rzeczą, jaka rzuci się Wam w oczy to brak swobodnego poruszania się między przeszkodami. Zamiast tego celujemy bronią bądź wzrokiem tam, gdzie chcemy się udać i jednym przyciskiem możemy przejść do wyznaczonego osłoniętego przynajmniej z jednej strony punktu. Na początku to mocno daje się we znaki, ale system ten nawet jest przyjemny, kiedy już się do niego przyzwyczaić, a i za sprawą statycznej kamery TPP w momencie przechodzenia pomiędzy przeszkodami ryzyko wystąpienia nudności jest absolutnie zerowe. Nie ma najmniejszej szansy, by nawet osoba totalnie świeża w wirtualnej rzeczywistości poczuła dyskomfort i to dla wielu może być plus – taki Farpoint był wygodny w rozgrywce tylko przy swobodnym ruchu, ale ryzyko wystąpienia nudności było wysokie. Chętnie bym jednak zobaczył opcjonalne ustawienie, żeby widok był cały czas FPP, by zwiększyć imersję, aczkolwiek ciche zabójstwa zwykle również oglądane w TPP, mogłyby być mało wygodne.

Zdecydowanie mój ulubiony fragment. Gdyby tylko nie te samoczynne obracanie się broni...



Naturalnie, podczas przechodzenia z punktu do punktu jesteśmy wystawieni na ostrzał, ale możemy przy tej okazji przynajmniej przeładować magazynek, a ponadto wymusza to większy nacisk na taktykę. Przeciwnicy dość szybko się chowają, gdy poślemy w ich stronę serię z karabinu maszynowego, dlatego pomaganie sobie ogniem zaporowym przy zmianie osłony jest nader wskazane. Szkoda tylko, że ciężko dograć się z losowym graczem w multi, jako że lobby narzuca nam wybór mapy – przydałoby się dać opcję dołączenia do jakiejkolwiek gry. Partner sterowany przez sztuczną inteligencję radzi sobie zwykle poprawnie, ale gdy przywołamy interfejs komend na kontrolerze, brakuje dokładnej informacji, która opcja na krzyżaku oznacza jaki rozkaz. Co ciekawe, grać można zarówno na DualShock 4, dwóch kontrolerach ruchu PS Move, jak i za pomocą kontrolera celowniczego PS Aim. Rzecz jasna, ten ostatni najlepiej się sprawdza, ale dość intuicyjne i wygodne było też strzelanie za pomocą dwóch różdżek.

Warto podkreślić fakt, że taktyka potrafi nam naprawdę ocalić skórę. Wrogowie, zwłaszcza po niedawnej aktualizacji, dysponują większą siatką punktów, a i nie omieszkają szturmować flanki, gdy tylko przestaniemy tam posyłać pociski. W razie problemów można szybko wrócić do ostatniego zajętego punktu, jak również szybko obrócić się o 90 stopni na bok, bądź za siebie (przed patchem dostępna była tylko ostatnia opcja obrotu). Tutaj chętnie zobaczyłbym możliwość płynnego ruchu, co pozwoliłoby swobodnie dostosowywać się do sytuacji, gdy wróg naciera z różnych stron jednocześnie, a partner też znajduje się pod ostrzałem i ma problem nas wspomóc. W takich sytuacjach przydałby się również jakiś granat odłamkowy, dymny bądź hukowy, aczkolwiek w Bravo Team ograniczony mamy ekwipunek do głównej broni z ograniczoną amunicją oraz drugorzędnego pistoletu z tłumikiem, przy którym nie musimy martwić się o naboje. Giwer nie ma za wiele, choć ostatnio patch nieco ten stan poprawił. Postrzelamy za pomocą paru karabinów maszynowych (z mniejszym lub większym rozrzutem, celownikiem laserowym lub zwykłym), strzelby czy karabinu snajperskiego (uwielbiam te fragmenty). I wszystko byłoby cacy, gdyby nie fakt, że broń czasem mimo sztywnego trzymania w jednej pozycji zaczyna w grze obracać się w bok, nawet aż do 45 stopni!

Tryb punktowy wciąga szybszym tempem akcji.



Jednym z głównych zarzutów, jakie mogę skierować pod adresem Bravo Team to sztuczne wydłużanie gry za sprawą zbyt dużej ilości wrogich żołnierzy na dany sektor aktualnie ogrywanej lokacji. W paru miejscach wymusza to campienie, gdyż na wyższych poziomach trudności wychylenie się, zanim uszczuplimy siły przeciwnika, grozi śmiercią, a przynajmniej stanem, gdzie siedzimy i możemy tylko strzelać z pistoletu i liczyć na to, że nasz kompan nas uratuje. Żeby chociaż wrogowie byli bardziej zróżnicowani, ale to w większości atak klonów. Później faktycznie zdarzą się postaci schowane za ciężkim karabinem maszynowym, albo mocno opancerzone i szybko zmniejszające dystans do nas, by potem grzać z bliska ze strzelby. Snajperzy z kolei wpierw celują z pomocą lasera, a potem zadają spore obrażenia, o ile nie będziemy szybsi od nich. Gdy już opanujemy misje, możemy zmierzyć się w trybie punktowym, gdzie liczy się to, jak szybko zabijamy nieprzyjaciół, jak również to, czy robimy to poprzez trafienia w głowę czy inne części ciała. Nie da się ukryć, że tryb ten potrafi skutecznie zaangażować.

Do realizmu brakuje
Bravo Team wygląda i brzmi dość dobrze, zwłaszcza jak na tytuł dedykowany PlayStation VR. Tym bardziej bolał fakt, że ilekroć przełączała się perspektywa przy zmianie osłony, tekstury lubiły gubić szczegóły i potrzebowały się załadować raz jeszcze, co zwykle zajmowało mniej więcej 1 sekundę, ale już wpływało na poczucie imersji – świat tak na co dzień nie miga. Przeszkadzał mi jednak atak klonów – większość żołnierzy wyglądała i brzmiała dokładnie tak samo, jak kilkunastu z poprzedniej fali, gdzie każdy jęczał z bólu w dziwnie podobny sposób. Dodaje to niestety to kolejne trzy grosze do skarbonki monotonii, pomimo faktu, że lokacje są przyjemnie zróżnicowane i musimy za każdym razem starać się wpierw ogarnąć okolicę, zanim zdecydujemy się na zajęcie pozycji za murkiem czy pojazdem. Muzyki tutaj nie ma prawie wcale, co ułatwia komunikację, ale jednocześnie może niektórych lekko znudzić, gdy na słuchawkach ciągle będą brzmieć tylko kroki, okrzyki żołnierzy i odgłosy wystrzałów. Pochwalić mogę za to polską lokalizację – przetłumaczona poprawnie i brzmi bardzo dobrze, toteż nie ma się do czego przyczepić.

Ciche zabójstwa realizujemy przez wybranie osłony, gdy tuż obok znajduje się wróg obrócony plecami.



Brawo, team
Supermassive Games ma na swoim koncie takie tytuły jak Until Dawn, Until Dawn: Rush of Blood czy Ukryty plan. Z tego względu oczekiwania wobec Bravo Team były dość wysokie i ludzie oczekiwali hitu. Niestety przez problemy w ekipie związane z pośpiechem i liczebnością przydzieloną do tytułu mamy grę przeciętną. Możliwe, że jeszcze doczekamy aktualizacji, jakie naprawią pozostałe bolączki, ale już teraz jak pojawi się promocja, właściciele kontrolera PS Aim mogą dać się skusić na zakup. Nie ma tragedii, jaka przywitała graczy po premierze, ale szału na chwilę obecną także totalnie brakuje.


Grę do recenzji udostępnił partner Publicis Consultants:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 5 / 10
  • Żywotność: 6 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 3h

Najważniejsze cechy: zerowy dyskomfort, niezła oprawa, patch poprawił to i owo; sporo bolączek psujących frajdę z gry, by

Plusy

  • zerowe ryzyko dyskomfortu
  • niezła oprawa graficzna
  • patch poprawił system osłon i wiele innych rzeczy
  • przyjemny tryb punktowy
  • bardzo dobra polska lokalizacja

Minusy

  • samoczynne obracanie broni do 45 stopni
  • monotonia spowodowana zbyt wieloma wrogami na falę
  • multiplayer narzuca wybór mapy – ciężko znaleźć kompana
  • brak opcji tylko z FPP
  • przydałby się płynny obrót za przeszkodami
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Bravo Team na chwilę obecną to gra przeciętna. Wciąż ma szansę stać się grą dobrą, ale potrzebuje patcha lub dwóch, które usprawnią rozgrywkę i kilka wymienionych przeze mnie bolączek. Jak pojawi się aktualka, chętnie wrócę, bo kilka misji miło wspominam (snajperki!).

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?