Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Detroit: Become Human

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 15 lipiec 2018 23:41
  • Czytano: 461 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Detroit: Become Human (PlayStation 4)

Okładka gry Detroit: Become Human
  • Producent: Quantic Dream
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: przygodowe, science-fiction
  • Premiera: 25 maj 2018 r.
  • Premiera PL: 25 maj 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: Polski / Angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 279.90 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

O androidach, ich ewentualnej świadomości, zagrożeniach zaawansowanej technologii powiedziano już bardzo dużo w licznych książkach, filmach czy grach. Z tego powodu Detroit: Become Human raczej Ameryki nie odkrywa w tej dziedzinie, ale za to opowiada świetną historię w wykreowanym przez Quantic Dream uniwersum. A oto nasza recenzja.

Totalnie spaprałem ten moment za pierwszym razem i skończyło się niebezpiecznym pościgiem i kolejnym trudnym wyborem..



Ja żyję!
W nowym dziele autorstwa Davida Cage’a przyjdzie śledzić nam losy trzech androidów. Connor to zaawansowany robot wyposażony w najnowszą technologię, dzięki czemu potrafi rekonstruować wydarzenia na podstawie znalezionych śladów. Jego zadaniem jest rozwiązywanie spraw kryminalnych związanych z androidami wyprodukowanymi przez CyberLife. Później jego główną misją jest powstrzymanie buntu androidów i ich przywódcy, Markusa. Ten ostatni to opiekun bogatego artysty, Carla. W wyniku sprzeczki z jego synem zostaje niemal nieodwracalnie zniszczony, ale gdy udaje mu się odzyskać sprawność i zwolenników, próbuje walczyć o równe prawa dla mechanicznych istot. Ostatnią postacią, jaką pokierujemy, jest Kara służąca jako pomoc domowa, nie umiejąca bezczynnie przypatrywać się, jak głowa rodziny znęca się nad swoją córeczką. Kiedy z nią ucieka, będzie musiała podjąć wiele trudnych decyzji, by spróbować zapewnić jej przetrwanie, a także normalne życie.

Takich oaz spokoju za wiele nie ma.



Może nie brzmi to jakoś szczególnie odkrywczo i nawet dla niejednego z Was będzie trącić banałem, ale muszę przyznać, że wykreowane postaci są zaprojektowane wzorowo i z wieloma z nich zżyjecie się naprawdę na dłużej, zwłaszcza że pojedyncze ukończenie Detroit: Become Human to zabawa na około 10 godzin! Co więcej, praktycznie wszystkie rozdziały są bardzo ciekawe, złożone i wiele wyborów już nawet na samym początku ma wpływ na to, co się zadzieje w końcówce bądź w połowie historii. Ta w dużej mierze obraca się wokół defektów, czyli androidów, które wyłamały się poza swój schemat behawioralny na skutek jakichś traumatycznych wydarzeń (uszkodzenia spowodowane przez człowieka, niewłaściwe traktowanie na poziomie społecznym, widok człowieka w śmiertelnym niebezpieczeństwie itp.). Wówczas są w stanie symulować w kodzie emocje człowieka, zaczynają odczuwać ekwiwalent strachu, przywiązania, a nawet miłości.

Nie zawsze potknięcie oznacza śmierć - często ktoś może nas uratować... o ile przeżył we wcześniejszych rozdziałach.



Naturalnie, łatwo dostrzec motywy, które gdzieś indziej się już pojawiały – gdy defekt poczuje się zagrożony, może nawet dokonać samozniszczenia (kojarzy się z samobójstwami robotów w Binary Domain), Connor współpracujący z nielubiącym robotów detektywem Hankiem może przywołać na myśl powieść Pozytonowy detektyw Isaaca Asimova. I mozna by tak wymieniać jeszcze długo. Detroit nie zaskoczy nas żadną wyjątkową filozofią, ale fabuła wciąga niesamowicie, ogrom możliwości i odblokowywanie kolejnych partii schematu historii przyklejają do telewizora jak superklej. Ani się obejrzałem, a po ponad tygodniu grania byłem w trakcie trzeciego podejścia, tym razem grając w innym języku. Nakład emocji w trakcie każdej rozgrywki był spory, i to nawet gdy dokonywałem wyborów sprzecznych z moim ogólnym usposobieniem, bo tylko kierowała mną ciekawość, co się wówczas stanie – i tak zdążyłem się przywiązać do tych alternatywnych kreacji postaci.

Tradycja z paroma niuansami
Znający poprzednie gry autorstwa Quantic Dream poczują się tu jak w domu. Ponownie obserwujemy wydarzenia z perspektywy trzeciej osoby (z kilkoma wyjątkami, kiedy widzimy świat oczami protagonisty), poruszamy się i podejmujemy akcje za pomocą kliknięć bądź machnięć gałką – część działań podejmiemy stukając w panel dotykowy joypada bądź szurając po nim palcem. W momentach, gdy liczy się zręczność bądź siła bohaterów, przyjdzie nam oczywiście testować swój refleks przy licznych QTE. Co ciekawe, udostępniono dwa poziomy trudności – na casualu korzystamy tylko z klawiszy X oraz O, a ponadto nie ma kontroli ruchu; część śmierci jest zablokowana fabularnie, a do tego w trakcie śledztwa Connora mamy linie naprowadzające na interesujące nas obiekty lub miejsca. Można też więcej razy potknąć się podczas walki, a i tak wyjść cało lub z raptem z raną z jakiejś opresji. Należy jednak pamiętać, że niefortunne decyzje fabularne wciąż mogą doprowadzić do przykrego finału dla danej postaci.

Przyznam szczerze, zachowałem się tutaj jak robot.



Wybór odpowiednich opcji dialogowych to dość kluczowa rzecz odnośnie prowadzenia historii zgodnie z naszymi życzeniami, dlatego w paru momentach zdenerwowałem się, gdy jedyne, co miałem do wyboru to „prawda” i „kłamstwo”, przy czym dużo zależałoby od tego, jak miałoby brzmieć to kłamstwo. Oczywiście wiem, że nie należy oczekiwać opcji dialogowych na kilka linijek tekstu jak w Baldur's Gate, ale jakieś króciutkie podsumowanie na kilka słów by nikogo nie zabiło. Muszę przy tej okazji jeszcze pochwalić polskie tłumaczenie, które raptem w kilku mało znaczących miejscach zaliczyło lekką wpadkę (nietrafione tłumaczenie słowa albo za dużo tekstu, jaki wyjeżdża poza granice czytanego e-zinu), ale poza tym miejscami rzucało tekstami lepszymi nawet niż w oryginale. Niestety uciążliwe są wciąż sporadyczne crashe następujące w tych samych momentach, o ile podążymy dokładnie taką samą ścieżką wyborów jak przy poprzednim wysypaniu się gry. Twórcy aktywnie wydają aktualizacje co tydzień, więc można liczyć, że ten problem będzie niebawem w pełni wyeliminowany.

Wybory decydujące o życiu podejmujemy tutaj bardzo często.



Piękno audiowizualne
Detroit: Become Human może pochwalić się fenomenalną oprawą audiowizualną. Wszystkie widoki na pierwszym i dalszym planie są pełne szczegółów, mimika postaci jest bezbłędna, a na plus idzie także interesująca wizja niedalekiej przyszłości, w tym rozwiązań technologicznych. Trudno nie zauważyć także ciekawych projektów odnośne architektury, broni, pojazdów czy nawet mody. Wszędzie gdzie nie spojrzeć, tekstury w wysokiej rozdzielczości, należycie zagospodarowane przestrzenie, a choreografia walk czy pościgów to coś wybornego i prędko się nie znudzi fanom dobrej akcji. Szczególnie dobrze wypadały momenty, kiedy sterowane postaci dynamicznie się zmieniały ze względu na rozwój sytuacji, a bywały też momenty, gdzie musieliśmy wybrać, kim chcemy w danym momencie kierować.

Przyklasnąć należy też oprawie dźwiękowej Become Human. Nie da się nie odnotować wysokiej klasy gry aktorskiej wszystkich postaci i to zarówno w oryginalnym dubbingu, jak i przy pełnej polskiej lokalizacji. Głosy dopasowane są świetnie, kwestie zagrane wybornie i tylko w polskiej wersji lekko czasem zawiedzie synchronizacja z ruchem ust, ale przy 10-godzinnej grze z nieliniową fabułą trudno przetłumaczyć wszystkie zdania tak, by idealnie zgrywały się z ruchem ust. Doskonale nadaje nastrój wszelkim scenom ścieżka dźwiękowa, jakiej melodia nieraz zapadnie nam w pamięć, a efekty dźwiękowe dostarczą świetnego wykończenia.

Żeby w takich miejscach człowiek spotykał się ze swoim managerem, a nie w jakichś salkach...



Android, który został człowiekiem
Detroit: Become Human to jedna z najlepszych pozycji z gatunku gier z mniejszą ilością elementów rozgrywki. Oceniam jako taki typ gier, dlatego też nie ma co tutaj narzekać na to, że mało w tym wszystkim gameplayu (jeśli ktoś koniecznie chce porównywać z ilością rozgrywki w innych grach, niech sobie odejmie 2 oczka od oceny ostatecznej). Zapamiętywalne, świetnie skrojone postaci, doskonała oprawa audiowizualna, wciągająca nieliniowa fabuła z wieloma trudnymi wyborami starczająca na około 10 godzin przy pojedynczym podejściu, a obiecuję, że będzie ich co najmniej kilka, a do tego bardzo dobra polonizacja. Polecam zagrać wszystkim posiadaczom konsoli PS4, nawet kupując bez promocji – to warto przeżyć. I zobaczyć, ile w Waszych wyborach będzie człowieczeństwa... sam parę razy zachowałem się jak plastikowa maszyna.


Grę do recenzji udostępnił partner Publicis Consultants:
  • Grafika: 10 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 10h

Najważniejsze cechy: świetne fabuła i postaci, oprawa, rozgrywka, lokalizacja i długość; jeszcze zdarzają się crashe

Plusy

  • świetna fabuła i wykreowane postaci
  • realny wpływ na rozwój wydarzeń
  • fenomenalna oprawa audiowizualna
  • bardzo dobra polska lokalizacja
  • przyjemna rozgrywka
  • długa

Minusy

  • jeszcze z rzadka się crashuje
  • pojedyncze wpadki w polskim tłumaczeniu
  • z rzadka zbyt skromny opis akcji
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Gdyby nie te sporadyczne crashe, kusiłoby mocno dać Detroit: Become Human jeszcze pół oczka więcej. Dawno się tak nie wciągnąłem w jakąś historię, by grę przejść tyle razy. Serio, doceńcie twórców i dajcie im zarobić – zasłużyli.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?