Recenzja gry Time Carnage - PlayStation 4

Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Time Carnage

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 11 czerwiec 2018 17:33
  • Czytano: 347 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Time Carnage (PlayStation 4)

Okładka gry Time Carnage
  • Producent: Wales Interactive
  • Wydawca: Wales Interactive
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, FPP, FPS, rzeczywistość wirtualna, science-fiction, strzelanki
  • Premiera: 6 kwiecień 2018 r.
  • Premiera PL: 10 kwiecień 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 79.00 zł
  • Nasza ocena

    5.5

  • Twoja ocena

    6 / 10

    Średnia: 6 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 1,6 GB wolnego miejsca na dysku

Gdyby wciąż nie było Wam dość gier VR-owych, gdzie zajmujecie jakąś pozycję i strzelacie z dwóch broni naraz, to mamy dla Was kolejną propozycję. Oto Time Carnage, jakie pozwoli unicestwić zarówno dinozaury, jak i mutanty, roboty czy potwory. A oto nasza recenzja.

Ponura wizja niedalekiej przyszłości.



Podróżnik w czasie
Jak sam tytuł wskazuje, w Time Carnage przyjdzie nam podróżować w czasie. Gdyby ktoś podejrzewał, że może twórcy dopisali do tego jakąś historię, to się rozczaruje. Przed każdym światem będziemy widzieli komentarz nie wiadomo kogo, mający rzekomo nas zmotywować do walki (chyba) – takie coś na kształt: o, tutaj będą dinozaury, postaraj się nie zginąć. I tyle. Nic poza tym. Osobiście uważam, że lepiej byłoby, gdyby tych dopisków w ogóle nie było, tylko czysty gameplay. Ten jest nawet w porządku, choć kampania jest dość monotonna. Przez 16 lokacji (4 na kazdy świat) będziemy wybijać zastępy wrogów atakujących w zwarciu bądź na odległość. W miarę postępów w kampanii uzyskamy dostęp do kolejnych lokacji, broni, wyzwań, a także specjalnych umiejętności dostępnych w trybach poza kampanią. Pierwsze dwie misje w danym świecie jeszcze jakoś ciekawią, bo są tam nowi wrogowie, ale zwykle już przy trzeciej i czwartej lokacji się nudziłem i czekalem, aż wybiję wszystkie 10 fal nieprzyjaciół. Kampania powinna zająć jakieś 4 godziny z hakiem, co odblokuje Wam większość zawartości Time Carnage.

Satysfakcjonujące wyzwania
Większość w tym momencie pewnie zada pytanie, czy warto w takim razie męczyć się przez nijako zaprojektowaną kampanię. Otóż wydaje mi się, że może w tym być dość trochę sensu. Tak się składa, że poza kampanią mamy jeszcze arcade i wyzwania i to te tryby zapewniają sporo frajdy. Kiedy już odblokujemy większość broni, można się nieźle bawić dobierając arsenał na wyprawę. Wraz z nimi będziemy też mieć już w zapasie niemało perków (zwiększone magazynki, automatyczne spowolnienie czasu przy krytycznych obrażeniach i wiele innych) oraz dostępnych wyzwań, gdzie na przykład mamy bardzo mało kul, a tylko headshoty oddają nam nabój z powrotem. Takie misje są znacznie bardziej interesujące i emocjonujące, zaś w trybie arcade dla urozmaicenia możemy dowolnie mieszać widzianych już wrogów. Nic nie stanie na przeszkodzie, by jednocześnie walczyć z dinozaurami i robotami, bądź potworami i zombie – jak macie chęć, nawet wszystkie naraz, bo i czemu nie?

A także pełna innego rodzaju niebezpieczeństw wizja prehistorii.



Choć do czynienia mamy z 4 typami wrogów, ich schemat się mocno powtarza – latające atakują na odległość, kilka naziemnych też, zaś reszta wali do nas najczęściej w linii prostej i trzeba po prostu nie dopuścić do zniszczenia własnego pola siłowego. Naturalnie roboty są ciekawsze od zombie pod względem mechaniki (np. drony potrafią wykonywać uniki, zaś roboty strzelać w biegu pociskami energii), ale kiedy się wybija ciągle te same rodzaje, w końcu się znudzimy, dlatego kampania zmuszająca do strzelania do jednorakich wrogów jest zleksza nietrafiona, tym bardziej, iż nie pozwala na korzystanie z odblokowanych ulepszeń za wyjątkiem nowych broni.

Sama podstawa strzelania i ładowania magazynków została ciekawie pomyślana. Dookoła naszego stanowiska mamy cztery bronie na wyciągnięcie ręki. Bierzemy do ręki jedną lub dwie, a pozostałe trzymamy w pogotowiu. Kiedy chcemy naładować amunicję, odstawiamy je na miejsce i chwytamy za pozostałe, jakie zdecydowaliśmy się zabrać ze sobą na misję. Giwery są zróżnicowane, od pistoletów, karabinów maszynowych i snajperskich, przez rakietnice i granatniki, po lasery, kusze, miotacze ognia, a nawet łuk Amora... Jest tego 25, a samo testowanie kolejnych pukawek jest fajne. Rzecz jasna, te mocniejsze nie będą zbyt szybko ładować amunicji w porównaniu ze słabszymi, dlatego balans tutaj zachowano całkiem przyzwoicie. Co jakiś czas jeszcze pojawi się niebieska kula zwiastująca paradoks czasowy – strzelenie do niej powoduje spowolnienie, co pozwoli nam uporać się z przeważającymi siłami wroga i zregenerować tarcze. Szkoda tylko, iż nieraz udało mi się zepsuć grę strzelając w ostatnim możliwym momencie. Wówczas czas spowalniał do końca misji, a muzyka cichła, co sprawiało, że wiało nudą z kilometra. Zauważyłem też, że jak weźmiemy dwa karabiny snajperskie jednocześnie, druga luneta kopiuje widok pierwszej, przez co nie da się jednocześnie wygodnie celować obiema na zmianę.

Nie brakło tutaj wątków fantasy.



Z wielu stron
Mapy są zróżnicowane wizualnie pomiędzy sobą, aczkolwiek ich konstrukcja jest dość podobna. Zawsze wrogowie mogą nas zaatakować z flanki bądź frontalnie – jedyną naszą bezpieczną stroną są nasze tyły. Warto zwracać uwagę też na oddalone korytarze, skąd przybywają przeciwnicy, by móc ich zdjąć już na wstępie. Odwiedzimy zatrute środowiska, wnętrze wulkanu, dżunglę, futurystyczne miasta, skute lodem górskie krainy, a także arenę i otwartą polanę. Prezentują się całkiem nieźle, aczkolwiek szału na miarę Robinsona nie ma. Tym bardziej każdy model wroga ma tylko jeden wariant kolorystyczny, a ponadto w oczy rzucają się dość drętwe animacje.

Dźwięk prezentował się różnie. Czasem te same ryki potworów lub zbyt mała ilość odgłosów kroków dawała się we znaki, z drugiej wyczekiwanie wroga, którego już było słychać, ale jeszcze nie dało się dostrzec budowało napięcie dość przyzwoicie. Odgłosy wystrzałów licznych giwer były w porządku. Ogólnie mamy tu przeciętność z przebłyskami ciekawszych momentów.

Futurystyczne lokacje i przeciwnicy to mój ulubiony kawałek tego tytułu.



Nie do odstrzału
W Time Carnage zabrakło mi urozmaiceń przy kampanii fabularnej, żeby odblokowywanie nowych map i broni było przyjemniejsze, a także choćby szczątkowej, nawet głupkowatej fabuły. Kiedy już dostaniemy dostęp do wszystkiego, można się całkiem nieźle pobawić przez dłuższą chwilę. Fajnie by było, gdyby twórcy pozbyli się błędów technicznych i poprawili nieco oprawę. Za kwotę 79 złotych raczej nie ma co brać, acz jak się trafi porządna promocja można dać szansę, jeśli wciąż Wam mało strzelania. Nie skreślałbym tej produkcji, ale zakupu za pełną cenę będziecie żałować.


Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Wales Interactive:
  • Grafika: 5 / 10
  • Dźwięk: 5 / 10
  • Grywalność: 6 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Czas gry: 5h

Najważniejsze cechy: urozmaicony arsenał, wyzwania i arcade; bugi, słaba kampania

Plusy

  • 25 zróżnicowanych broni
  • tryb arcade i wyzwania
  • mechanika zmiany broni

Minusy

  • bugi zmuszające do restartu
  • monotonna kampania
  • "fabuła" składająca się z kilku zdań
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Gdybym nie miał okazji zapoznać się z Time Carnage, raczej bym nie miał za czym płakać. Muszę jednak przyznać, że po słabszej kampanii przyszła kolej na ciekawsze tryby i tutaj już mi się podobało.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?