Recenzja gry God of War - PlayStation 4

Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» God of War

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 27 maj 2018 02:44
  • Czytano: 566 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry God of War (PlayStation 4)

Okładka gry God of War
  • Producent: SIE Santa Monica Studio
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, hack & slash, TPP
  • Premiera: 20 kwiecień 2018 r.
  • Premiera PL: 20 kwiecień 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: BD
  • Cena: 279.90 zł
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4

Nie powiem, udało się twórcom mnie zaskoczyć, gdy zobaczyłem powrót Kratosa. Nie spodziewałem się, że wpadną na pomysł wysłania go do innej mitologii. Czy i tym razem Bóg Wojny sieje takie spustoszenie, czy też skupia się bardziej na wychowaniu Atreusa, swojego syna? Oto nasza recenzja.

Pomyślałby kto, że będzie mniej ryzykować jako ojciec.



Nordyckie realia
Gdyby ktoś się zastanawiał, czy to reboot serii, odpowiem krótko: tak i nie. Pod względem rozgrywki mamy tutaj dość rewolucyjne zmiany w stosunku do reszty GoW-ów, ale fabularnie jest to sequel „trójki” i spokojnie mógłby się nazywać God of War IV. Od razu uprzedzę, że twórcy dość zgrabnie napisali historię i znawcy poprzednich części będą widzieć na twarzy Kratosa rozterki związane z różnymi tajemnicami w trakcie przygody, zaś gracze mający pierwszą styczność z Bogiem Wojny w końcu poznają większą część najważniejszych faktów z przeszłości protagonisty i nie powinni czuć się zbytnio stratni. Możliwe, że nowi fani serii poznają resztę wydarzeń z mitologii greckiej dopiero w drugiej części nordyckiej. No dobra, ale cóż to się dzieje w recenzowanej grze w takim razie?

Zaczynamy ścinając naznaczone drzewo, które zostanie użyte do przygotowania stosu pogrzebowego dla Faye, zmarłej matki Atreusa i żony Kratosa. Jej ostatnim życzeniem było, aby jej prochy rozwiać z najwyższego górskiego szczytu. Główny bohater bierze Lewiatana – topór otrzymany w spadku po małżonce – a syn zbroi się w Szpon, przygotowany przez matkę łuk, a także jej nóż. Ruszają na polowanie, jako że Kratos pragnie sprawdzić, czy Atreus jest gotów na taką wyprawę. Po powrocie odwiedza ich wytatuowany nieznajomy, mówiący, że wie, kim jest Kratos. Konwersacja kończy się dość typowo (jak na serię GoW) dla rozmówców po zabawnym zwrocie akcji, a tuż potem Kratos wraz z synem razem wyruszają w podróż, która okazuje się niezbyt spokojna ze względu na wskrzeszające się draugry i inne stwory przemierzające okolicę. Mówiąc delikatnie, relacje między tą dwójką są dość chłodne i widać z daleka, że Atreus był bliżej z matką. Tym bardziej odpycha od Kratosa go jego rzekoma obojętność na śmierć Faye, gdyż nie pojmuje, że można na różne sposoby opłakiwać utraconą osobę. God of War na PS4 przedstawia nam liniową fabułę z licznymi zadaniami pobocznymi, również konstrukcji linearnej (na mój gust nazbyt prostej – tradycyjne zamiatanie i sprzątanie). Warto je jednak wykonać, bo raz, że dają doświadczenie i wyposażenie, a dwa, że dzięki nim usłyszymy znacznie więcej rozmów ojca z synem, co da nam lepszy wgląd w charaktery obu postaci. Parę dość istotnych tematów poruszają właśnie w drodze do opcjonalnych celów wyprawy.

God of War jest piękny.



Ekipa z Santa Monica Studio przygotowała dla nas wyborną kampanię dla jednego gracza, która zgodnie z zapowiedziami faktycznie trwa ponad 20 godzin. Może historia nie jest wybitna, ale skutecznie przykleja do telewizora i pragnie się odkryć, co stanie się dalej, zwłaszcza że dobrych dialogów i monologów w nowym God of War jest pod dostatkiem. Gdy skusimy się na wykonywanie zleceń z różnych źródeł i odwiedzenie opcjonalnych światów wraz z odkryciem wszystkich ich tajemnic, czeka nas faktycznie około 40 godzin grania, co przy dzisiejszych standardach jest wynikiem bardzo dobrym. Co prawda, nie wchodzi to w zakres trofeów, ale gdy skusicie się na granie na poziomie trudności Bóg Wojny, rozgrywka God of War zamienia się pod względem walki w coś na kształt serii Souls z bardzo liczną ilością uników i bloków, a jego ukończenie spokojnie powinno zająć kolejne kilkadziesiąt godzin. Krążą jeszcze pogłoski o trybie Nowej Gry +, ale na potwierdzenie tego przyjdzie jeszcze chyba poczekać.

Odświeżona walka
Poprzednie części God of War przyzwyczaiły nas raczej do izometrycznego widoku, ale tym razem perspektywa zmienia się dość znacznie i akcję obserwujemy znad ramienia Kratosa. W bezpośrednich starciach siejemy spustoszenie toporem Lewiatan jednocześnie zamrażając, a dzięki zbliżonej kamerze, możemy również dokładnie celować, gdzie i jak chcemy toporem rzucić, co daje spore możliwości. Szybki rzut pozwala na zatrzymanie przeciwnika i dodatkowy atak (zwłaszcza po rozwiniętych umiejętnościach) pięściami lub toporem, a wycelowanie toporem w nogi podcina nieprzyjaciela. Potężny atak ma stabilniejszą trajektorię, potrafi przyszpilić do muru, a także zamrozić, co pozwala nam rozkruszyć ofiarę na kawałki lodu. Ze względu na bliską perspektywę wokół Kratosa pojawiają się wskaźniki w różnych kolorach informujące o pozycji wroga, jego zamiarze ataku w zwarciu bądź na dystans, dzięki czemu możemy dobrze wymierzyć nasze uniki i bloki, a parowanie na ostatnią chwilę pozwala na wyprowadzenie kontrataków. Niedługo później uzyskamy dostęp również do szybkich i mocnych ataków runicznych, które mają własne statystyki (obrażeń, ogłuszeń i zamrożenia, a także informacji o tym, na jakim obszarze działają – dookoła, linia, stożek). Możemy je wzmocnić nabytym doświadczeniem, co rozwinie ich potęgę i doda kolejne efekty. Jest tego jeszcze drugie tyle, ale nie będę zanudzać. Powiem tylko, że choć na początku walka z licznymi draugrami nie jest szczególnie fascynująca, to już po godzinie zaczyna się robić soczyście, a my wypracowujemy swój własny ulubiony styl wykańczania wrogów. Dla lubiących finishery mam tylko radę, by schować broń i naparzać pięściami, co wybornie nabija pasek ogłuszenia wroga i pozwala go potem efektownie rozpłatać.

Tryb foto: Zabawa minami owocuje śmiechem.



Czas najwyższy przejść do tego, jak w trakcie bitwy pomaga nam Atreus, skoro towarzyszy nam w wyprawie. Cóż, na początku szału nie ma – sami wydajemy mu komendę, kiedy ma strzelić, co zadaje małe obrażenia i pomaga ogłuszyć przeciwnika. Złapałem się na tym niejednokrotnie, że zapominałem w ogóle o tym, by ten mi pomagał eliminować wrogów. Później natomiast rola syna znacznie się zwiększa, kiedy dostanie nowy rodzaj strzał, nowe umiejętności, a także będzie mógł dokonywać runicznych przywołań, jakie będą potrafiły skutecznie odwrócić bieg walki, kiedy użyjemy ich w odpowiednim momencie. O ile na początku zapominałem o Atreusie, tak później gdy go choćby na moment zabrakło, miałem o wiele twardszy orzech do zgryzienia przy każdej potyczce, a jego nieobecność silnie odczuwałem. Po walce młody zwykle pyta, jak sobie radzi i Kratos na początku zwykle tylko zrzędzi i poucza, tak później coraz częściej chwali, a nawet wykrzykuje tuż po bardzo udanym wybiciu przeciwnika. Zakup odpowiedniego pancerza również sprawi, że Atreus stanie się bardziej pomocny – będzie skuteczniej dusił przeciwników skacząc im na plecy, albo wyszukiwał nam kamienie zdrowia, kiedy Kratos będzie ranny. A oberwie się mu (bądź Atreusowi, co na moment nie pozwala mu strzelać, chyba że go pochwycą i trzeba go ratować z opresji) nie raz i nie dwa, bo i przeciwnicy są dość zróżnicowani i liczni. Latający, atakujący z dystansu, wymagający czasowego zgrania z Atreusem, wzmacniający inne stwory, powolne ale silne, szybkie, słabe, ale bardzo liczne. Jest kogo tłuc, a Kratos wciąż jest brutalny jak zawsze. Ciutkę wolałbym bardziej zróżnicowanych bossów i pomniejszych bossów, ale tutaj pewnie twórcy poszaleją w sequelu. Dla wytrwałych pozostają wyzwania w krainie ognia, losowo generowany labirynt Niflheimu, a także starcia z walkiriami. W razie potrzeby można nabyć u krasnoludów pojedynczy kamień wskrzeszenia, co pozwoli dokończyć nam walkę w razie problemów.

Długo było o broniach i umiejętnościach, teraz czas poruszyć kwestię pancerza. Część zbierzemy ze skrzyń w trakcie podróży, część jednak będzie trzeba wytworzyć w sklepach krasnoludów, a każdy z nich ponadto można ulepszyć znalezionymi w trakcie wyprawy surowcami. Te z kolei wymiernie wpływają na statystyki protagonisty (siła, obrona, witalność, szczęście i inne), a także czasem oferują dodatkowe efekty jak większe obrażenia przy rzucaniu toporem, odporność na określone żywioły, albo dodatkową regenerację przy udanym bloku tarczą. Jest tego naprawdę multum i nie ma co się tu rozpisywać. Dodam tylko dla wrażliwych na wrażenia estetyczne, że wszystkie elementy pancerza (tułów, ręce, biodra) są widoczne na naszej postaci, tak więc również pod tym względem przyjdzie nam przymierzać czasem określone zbrojenia. Sam miałem przy tym niemało frajdy, a tu jeszcze warto by wspomnieć o talizmanach i rękojeściach broni, jakie również mają swoje właściwości, zaś efekty talizmanów potrafią czasem nas wybawić z tarapatów (wzmocnione bloki, odporności bądź mała regeneracja zdrowia). A, jeszcze gniazda zaklęć w ekwipunku wysokiej jakości, jakie można dodatkowo wzmocnić rozmaitymi działaniami magii.

Nawet back-tracking jest tu ciekawy przez wykorzystanie pogody.



God of War świetnie łączy cechy slashera z elementami RPG i metroidvanii. Pochwalić muszę konstrukcję świata oraz ukryte w nim tajemnice. Jest niemało miejsc, do których dotrzeć możemy dopiero po uzyskaniu odpowiednich mocy wynikających z głównej linii fabularnej. Część z nich ukryta jest tuż przy domu dwójki naszych podróżników, ale na szczęście jak dać temu trochę czasu, w pewnym momencie wrócimy tam skrótem, co pozwoli na ponowną dokładniejszą eksplorację niedostępnego wcześniej terenu. Nie brakuje tutaj sprytnie pomyślanych zagadek, gdzie nie wystarczy skorzystać z nowo uzyskanej potęgi, ale trzeba jeszcze zrobić to w określonej kolejności, pod konkretnym kątem i odpowiednio szybko, co nadto sprawdzi naszą zręczność. Możemy więc przeplatać rozgrywkę przepełnioną walkami z taką opierającą się na logicznym myśleniu, dzięki czemu nie ma tutaj żadnych szans na monotonię czy znudzenie. Z biegiem czasu świat będzie się zmieniać, ukazując nam skryte wcześniej ziemie, na przykład pod taflą wody. Nieprędko wyjdziecie z podziwu, jak dobrze w God of War pomyślany jest świat.

Prawdziwe muzeum
Na pewno nowa forma rozgrywki nie do końca przypadnie do gustu fanom dawnych części, ale jest jedna rzecz, co do której nie mam wątpliwości, że wszyscy przytakną. Oprawa graficzna stoi tutaj na tak wysokim poziomie, że ciężko to ująć słowami. Doskonałe tekstury, wyborne animacje, przepiękne projekty przemierzanych światów, zabawa paletą barw, dbałość o szczegóły do najmniejszych nawet detali – to wszystko zapiera dech w piersiach, i to wielokrotnie (nawet kraina umarłych ma na siebie pomysł, dzięki czemu nie stanowi po prostu nudnej lodowej pustyni). Nowy God of War to istna kopalnia cudownych tapet – wystarczy skorzystać z rozwiniętego trybu fotograficznego, by móc cieszyć się dłużej wspomnieniami. Możemy w trybie tym manipulować kamerą (chyba że to przerywnik filmowy), rozmaitymi filtrami, usunąć z kadru Kratosa, Atreusa i inne postaci, a nawet dobrać im jeden z kilkunastu dostępnych wyrazów twarzy, co pozwala tworzyć wyjątkowe sceny, a nawet bawić się w tworzenie komiksu, modyfikując ton konkretnych wydarzeń.

Tryb foto: Walkirie to zacne przeciwniczki. Dopóki nie stracą skrzydeł.



Również pod względem dźwiękowym God of War radzi sobie świetnie. Dubbing wypadł bardzo dobrze, i to w obu językach – w opcjach możemy dowolnie wybierać pomiędzy jednym i drugim oraz napisami. Muzyka jest idealnie dopasowana do nowej mitologii i podkreśla znakomicie sytuację na ekranie. Trochę mi jednak zabrakło melodii, które bym nucił jeszcze długo po przejściu gry, jak to miało miejsce po częściach osadzonych w Grecji. Nie muszę raczej dodawać, że efekty dźwiękowe tła czy bitwy stoją na najwyższym poziomie i dodają realizmu tej fantastycznej przygodzie.

Ponowne narodziny serii
God of War na PlayStation 4 to prawdziwy pokaz możliwości konsoli. Może czasem przyhaczy na wersji slim, ale to można jej wybaczyć. Na PS4 Pro wygląda obłędnie w 4K i cieszy oczy 60 klatkami w trybie wydajności. Fabuła może nie urwie tyłka, ale to najciekawsza część z całej serii i skutecznie wciąga, rozgrywka jest świetnie zaprojektowana i nie pozwala się nudzić, zaś oprawa wgniata w fotel. Nie jest może wyjątkowo nowatorska, ale w idealnych proporcjach łączy te elementy, jakie znamy z innych gier, tworząc wyborną mieszankę i ustanawiając God of War wysoko na liście życzeń posiadaczy najnowszej konsoli Sony.

Atreus również może oberwać - trzeba o niego dbać.




Grę do recenzji udostępnił partner Publicis Consultants:
  • Grafika: 10 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 25h

Najważniejsze cechy: prawie wszystko na plus; kilka pomniejszych rzeczy na minus

Plusy

  • najciekawsza fabularnie część serii
  • doskonała oprawa audiowizualna
  • wyborna rozgrywka i system walki
  • genialny design lokacji
  • faktycznie zajmuje 25-40h
  • pełen możliwości tryb foto

Minusy

  • trochę mało zróżnicowani bossowie i mniejsi bossowie
  • walka na samiutkim początku
  • prosta konstrukcja zadań pobocznych
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Zdecydowanie najambitniejsza część serii. Widać, że włożono w nią serce i to procentuje. Wcześniej ostrożnie podchodziłem do nowego God of War. Jak ogłoszą sequel, pierwszy wskoczę do wagonika hype’u.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?