Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Sprint Vector

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 22 kwiecień 2018 14:12
  • Czytano: 726 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Sprint Vector (PlayStation 4)

Okładka gry Sprint Vector
  • Producent: Survios
  • Wydawca: Survios
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, FPP, indie, multiplayer, platformówki, rzeczywistość wirtualna, science-fiction, sportowe, wyścigi, zręcznościowe
  • Premiera: 13 luty 2018 r.
  • Premiera PL: 13 luty 2018 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 104.00 zł
  • Nasza ocena

    9.5

  • Twoja ocena

    10 / 10

    Średnia: 10 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network

Wirtualna rzeczywistość ma to do siebie, że można do niej wprowadzić zupełnie nowe elementy rozgrywki. Tę możliwość w stu procentach wykorzystało studio Survios, po raz kolejny serwując nam świetny tytuł przeznaczony na wyłączność VR. Jak widać, da się. Oto nasza recenzja.

To uczucie, gdy się człowiek męczy, bo ominął wygodną rampę przyspieszającą...



Fluid Locomotion
Survios na potrzeby Sprint Vector opracowało technologię pozwalającą na poruszanie się w szybkim tempie po lokacjach w VR przy zachowaniu jak największego realizmu z jednoczesnym zabezpieczeniem gracza przed nudnościami. Osobiście już jestem na tyle zgrany z wirtualną rzeczywistością, że choroba lokomocyjna mi nie grozi, ale muszę przyznać, że Fluid Locomotion faktycznie łączy te wszystkie wymienione wyżej cechy. I to w rozgrywce, która wymaga od nas bardzo szybkiego biegu, lotu, zakręcania, a nawet wspinania. Podczas sprintu dookoła nas pojawiają się efekty cząsteczkowe i smugi, oszukujące nasz mózg, że niby stoimy w miejscu (takie złudzenie pobytu w kokpicie). Dzięki temu błędnik powinien nie szaleć, a my możemy skupić się na wyścigu.

Tempa nabieramy naprzemiennie wystawiając ręce do przodu, naciskając spust, jednocześnie szybko machając nimi za siebie, po czym puszczamy spust. Trochę to przypomina odpychanie się kijkami na nartach, a nasza postać zaczyna sunąć po trasie. Zakręcamy przechylając głowę w bok bądź driftując przyciągając jedną rękę do siebie z naciśniętym przyciskiem hamowania (druga w tym czasie może nas rozpędzać). W podobny sposób też szybko lądujemy w razie potrzeby, kiedy znajdziemy się wysoko w powietrzu po wyskoku (ewentualnie podwójnym). Jeśli chcemy poszybować dłużej, wystawiamy ręce do przodu niczym superbohater i przechylając je jak na kierownicy samochodu możemy jednocześnie wygodnie skręcać. Wspinaczka to trzymanie się ze spustem, ale jeśli machniemy dynamicznie w dół, postać wybije się wysoko w górę, co znacznie przyspiesza postęp w poruszaniu się po ściance. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze uchylanie się przed przeszkodami, chwytanie ramp przyspieszających, wbieganie w portale przyspieszające, omijanie przeszkód, pułapek i wybuchających beczek, a także korzystanie z 9 rodzajów power-upów. Bez obaw, do każdego elementu gameplayu są świetne samouczki, które wszystko Wam wytłumaczą po kolei, dzięki czemu w mniej niż godzinę możecie stać się niezłymi sprinterami. Potem pozostaje tylko praktyka i poznawanie map.

W powietrzu łatwiej ominąć efekty broni obszarowych.



Tych jest ponad 20, z czego część przeznaczona do wyścigów 8-osobowych, a część na rozmaite rodzaje wyzwań. W każdym trybie na każdej mapie możemy zgarnąć jeden z trzech medali, co przekłada się na walutę, pozwalającą odblokować dodatkowe skórki do naszych postaci, a tych jest zaś na chwilę obecną jakieś dziesięć. Część wyścigów nieco nagina nam ilość tras, jako że część z nich to po prostu ściganie się od mety do startu, aczkolwiek muszę przyznać, że samo to wraz z rozgrywką oferowaną przez Sprint Vector skutecznie różni je od oryginału, więc bardzo dobrze, że twórcy je wykorzystali. Niemniej jednak, po kilku godzinach biegania ma się tę chrapkę na coś więcej. Tutaj w sukurs przychodzą starania Survios we współpracy z firmą Intel – kwietniowa aktualizacja już dorzuciła mapkę Outer Vegas, a kolejny darmowy update pojawi się w maju. Nie wiem, jak Wasz, ale mój apetyt na razie skutecznie zaspokoili. Chętnie bym jednak zobaczył trochę więcej elementów na trasach – może jakieś rampy do ślizgu bez chwytania (jak w Ratchet & Clank), albo liny nad przepaścią, po których trzeba będzie się wspinać bez wybijania. No i nie pogardziłbym edytorem tras. Jak się to pojawi, będzie autentycznie dycha.

Aż miałem ochotę zwolnić, by podziwiać widoki.



Ładnie pachniesz. Biegłeś?
Ścigać możemy się zarówno z botami na różnych poziomach trudności, jak i z ludźmi przez Internet, gdzie przy okazji możemy dołączyć do głosowych rozmów – naturalnie w razie potrzeby możemy też z menu podręcznego wyciszyć wybranych graczy. A czy w tym wszystkim jest frajda? I to jeszcze jakie jej pokłady! Bawiłem się wybornie, docierając do mety nawet na ostatnim miejscu jak ostatnia łajza, zaliczając po drodze wszystkie możliwe przepaście, zbiorniki lawy czy kwasu. Oczywiście takie niefortunne ruchy cofają nas do poprzedniego punktu kontrolnego, a nie są one rozstawione zbyt gęsto, co sprawia, że ścigając się z maksymalną prędkością jednocześnie bardzo zaczynamy uważać na to, dokąd biegniemy. Co ciekawe, nawet pomimo startowania od poprzedniego checkpointu można wciąż zwyciężyć na danej trasie. Pomaga w tym też nieco jeden z dodatków pozwalający przeteleportować się do najbliższego gracza, który minął następny punkt kontrolny. Pozostałe power-upy to przyspieszenie, przebicie maksymalnej prędkości, rakiety sterowane, pola spowalniające czy zadające obrażenia. Warto dodać, iż nie jesteśmy bezbronni – zawsze beczkę czy skrzynię stojące na naszej drodze możemy rozbić podstawowym pociskiem.

Sprint Vector to nie tylko kupa frajdy przy próbach pokonania samego siebie, sztucznej inteligencji czy innych graczy po sieci. To także liczne krople potu spływające po całym ciele, gdy przebiegniemy kilka tras, dając z siebie wszystko. Zwykle gogle dociskałem jak najbliżej twarzy, żeby widzieć jak najwięcej, ale tutaj musiałem zostawiać mały lufcik, bo w przeciwnym razie już w trakcie trzeciego biegu czułem się, jakbym próbował pokonać gęstą mgłę – PlayStation VR było całe zaparowane. Mało tego, gumy musiałem wycierać, bo były całe mokre, a ja sam musiałem wskoczyć zaraz pod prysznic. Na drugi dzień przywitały mnie zaś zakwasy. Jeśli szukacie dobrej rozrywki i przy okazji chcecie spalić trochę kalorii, a na zewnątrz pogoda nie sprzyja, to Sprint Vector będzie idealnym wyborem, by nie stracić formy. Maratonu po tym nie przebiegniecie, ale za to będziecie mieli radochę z gry.

Nawet nie mam pomysłu, gdzie by tu wylądować.



Neonowe wyścigi
Survios poszło tym razem w specyficzny space punkowy styl, nawiązujący do futurystycznych wyobrażeń z lat 80. ubiegłego wieku. Otoczenie wyrzeźbione przeważnie małą liczbą wielokątów, feerie barw atakujące nas ze wszystkich stron, niesamowite poczucie prędkości za sprawą pędu i efektów specjalnych, zróżnicowane lokacje wśród dostępnych tras oraz cała gama postaci i skórek do wyboru. Muzyka to elektroniczne, szybkie kompozycje, potęgujące doznania, a to wszystko okraszone komentarzem na żywo, informującym nas, co się wokół nas dzieje bez konieczności oglądania się za siebie. Chyba że celem wystrzelenia jakiejś broni tak, byśmy mieli pewność, że dosięgnie ofiary.

Biegnij sprintem do PSN
Już przy Raw Data widać było, że Survios bardzo dobrze rozumie technologię wirtualnej rzeczywistości i potrafi wykorzystać drzemiący w niej potencjał. W przypadku Sprint Vector poszli kilka kroków dalej i zawiesili poprzeczkę jeszcze wyżej. Może nie ma tutaj zaskakującej fabuły (poza wprowadzeniem czy zwiastunem animowanym nie ma jej wcale), ale za to jest przełomowy gameplay z wykorzystaniem VR. A do tego kosztuje na PlayStation Network zaledwie 104 złote, co przekłada się na genialny stosunek jakości do ceny. Kupować, pobierać, przebrać się w ciuchy sportowe i do zobaczenia na wyścigach!

Jeden niewłaściwy ruch i wracamy do checkpointa.




Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Survios:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Czas gry: 4h

Najważniejsze cechy: pomysł i wykonanie, oprawa, frajda; brak edytora

Plusy

  • innowacyjny pomysł i Fluid Locomotion
  • świetna i wciągająca rozgrywka
  • wyrabia kondycję
  • oprawa audiowizualna
  • wyzwania dla wymagających
  • aktualizacje z nowymi mapami w przygotowaniu

Minusy

  • edytor tras byłby mile widziany
  • z rozgrywki da się wycisnąć ciut więcej
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Sprint Vector to dla mnie jak na razie najlepsza gra na PS VR, jakie dane mi było ograć. A było ich już ponad 50. Do tego tytułu będę wracać najczęściej. Też między innymi dlatego, że mam chwilowo nadwagę.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?