Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Light Tracer

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 21 luty 2018 04:40
  • Czytano: 1,431 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Light Tracer (PlayStation 4)

Okładka gry Light Tracer
  • Producent: Void Dimensions
  • Wydawca: Oasis Games
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: fantasy, logiczne, platformówki, przygodowe, rzeczywistość wirtualna
  • Premiera: 26 wrzesień 2017 r.
  • Premiera PL: 27 wrzesień 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 54.00 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 2x kontroler ruchu PlayStation Move

Zazwyczaj światła używamy w grach, aby zobaczyć coś skrytego przez mrok, albo żeby aktywować jakieś pola za pomocą wiązek laserowych. Tutaj jednak swiatło posłuży nam za swego rodzaju drogowskaz dla postaci, którą będziemy sterować. Recenzja Light Tracer, tytułu na PlayStation VR.

Robienie z księżniczki Mercy na siłę wychodzi tak sobie.



Błękitna krew
U podnóży wysokiej wieży spotykamy zagubioną księżniczkę. Sami stanowiąc jakiś wyższy, acz bliżej nieokreślony, byt prowadzimy ją promieniem światła wydobywającego się z różdżki w naszej ręce. Dziewczyna z początku wobec nas nieufna, później bardziej się rozgada w przerywnikach filmowych pomiędzy światami i opowie, kim jest, co spotkało ją i jej lud. Niestety w zasadzie te przerywniki to niemal jedyny sposób przedstawienia historii, co może powodować niedosyt. Chociaż poziomy przechodzi się w miarę szybko (oczywiście o ile się nie zablokujemy na którejś zagadce czy walce), to jednak brakuje większej ilości kwestii wypowiadanych przez tę charakterną dziewuchę. Czasem zadaje nam pytania, ale nawet nie możemy udzielić odpowiedzi kiwając bądź machając głową. Końcówka, do której dotrzemy w niecałe 5 godzin (tak uśredniając – wprawieni w rozwiązywaniu zagadek mogą się uwinąć nawet w 3 godziny) wyjaśnia co nieco nasze pochodzenie i wszystko to, co się stało, ale to wciąż trochę za mało. Inna rzecz, że ekipa z Void Dimensions udostępnili kilka ciekawych wyzwań za trofea, a i kostiumy dla księżniczki kosztują multum monet, więc odblokowanie wszystkiego może spokojnie rozciągnąć rozgrywkę aż do kilkunastu godzin.

No wybacz, pani, twórcy nie wykorzystali mikrofonu w goglach.



Ja mam z nią osiem światów!
Jak wspominałem, celujemy różdżką tak, by księżniczka nie wpadła w żadną dziurę, nie weszła w pułapkę, albo nie dała się złapać potworom. O ile na początku mamy do czynienia jedynie ze stawianiem kroków we właściwym kierunku, tak później dochodzi skakanie oraz miecz, jakim torować będziemy sobie drogę przez parę rodzajów potworów i osiem bossów na koniec każdego ze światów. Wieża Bellbatis, po której przyjdzie nam się wspinać, jest pełna lewitujących platform, wysepek, wind i innych urządzeń, dzięki którym dotrzemy na szczyt. Wspomniane stwory nie są wymyślne – szarżujące w naszą stronę, patrolujące dany obszar, wyskakujące z podziemi, a także strzelające jednym promieniem lub wieloma naraz. Pocisków w Light Tracer nie możemy nijak odbijać, ale możemy się przed nimi osłonić za ściankami czy skrzyniami.

Zagadki są ściśle związane z mechaniką danego świata – w zimowym mamy lodowiska, po których bohaterka sunie bez możliwości zatrzymania czy zmiany kierunku. W mechanicznym mamy sporo urządzeń operowanych przez postać samego gracza. Nie mogło zabraknąć odwracania grawitacji, stawania na kładki zmieniające otoczenie, celowania w kule koloryzujące nasze światło czy walki z czasem w przypadku biegu po zapadających się platformach. Nie będę wszystkiego wymieniać, bo szkoda czasu – wiedzcie tylko, że na nudę narzekać nie można, bo każdy świat wnosi jakiś własny odrębny od poprzednich element rozgrywki, a po kilku poziomach już mamy potyczkę z bossem niejako podsumowującą to, czego się nauczyliśmy za sprawą licznych i rozmaitych zagadek i pułapek. Mała uwaga – niektóre walki potrafią dać w kość, nawet po zapoznaniu się z atakami przeciwnika.

Tradycyjna zagadka w przypadku lodowych plansz w różnych grach.



Wirtualna rzeczywistość jest tu dobrze wykorzystana, a my nie tylko musimy się skupić na sterowanej postaci, ale też na otoczeniu, obsłudze ruchomych platform, obiektów czy obrocie kamery. Zdarza się, iż nie musimy obracać kamery w grze, a wystarczy chwilowo tylko obrócić głowę, by obejść jakieś piętro. O ile to wszystko sprawia radość, bo nawet księżniczkę możemy pogłaskać albo potrzymać za rękę, to jednak czasem kąt obrotu kamery poprzez chwyt drugą ręką jest jakiś dziwny i bywa, że ciężko wycelować widok tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Szkoda, że za pomocą przycisków drugiego kontrolera PS Move nie można wygodniej dostosowywać kierunku spojrzenia (jest powrót do kamery domyślnej, ale jak wiadomo, to obejście rzadko kończyło się sukcesem). Chętnie przywitałbym też opcję celowania w mechanizmy za pomocą ręki a nie wzroku – nieraz przypadkiem zepchnąłem księżniczkę ruchomą platformą, bo niechcący spojrzałem akurat na urządzenie znajdujące się tuż obok protagonistki. Pod koniec ponadto bardzo zapragnąłem mieć możliwość pominięcia dialogów, ale po kilku powtórzeniach udało mi się uporać z finałową walką.

Urokliwa wspinaczka
Light Tracer to nie tylko wciągająca rozgrywka w wirtualnej rzeczywistości. To także bardzo przyjemne doświadczenie audiowizualne. Dzięki aż 8 światom nasze oczy nie będą się nudzić, a wyraziste barwy poszczególnych elementów wieży czy samych potworów odznaczają się nawet z oddali, przez co wygodnie będzie nam się opracowywało strategię przejścia danego etapu. Sama postać przedstawiona jest w stylistyce chibi, a doczepić się jedynie mogę do przenikających się czasem ubrań czy trochę koślawych animacji stworów.

Na bossów jest czasem więcej sposobów. Na zwykłe etapy zresztą też.



Niebywale prezentuje się też udźwiękowienie – choć czasem trąci niższą jakością samych sampli, to do melodii nie mogę się przyczepić, jako że bardzo dobrze wpasowywały się w aktualne światy czy sytuację, ale też wpadały w pamięć. Dubbing jest poprawny, nie ma tutaj szału, ale też nie krzywiłem się słysząc wypowiadane kwestie. Jak wspomniałem wyżej, zabrakło mi tylko częstszych dialogów.

Lajtowa trasa
Przygoda z Light Tracer należy do bardzo miłych doświadczeń i komfortowej rozgrywki z wykorzystaniem PS VR. Fabuła może nas nie porwie, czasem rzuci się w oczy jakiś element gorzej wykonany, ale pomysłowe wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości, liczne zróżnicowane zagadki i 8 światów do zwiedzenia w trakcie kilku godzin gry z emocjonującymi bitwami z bossami to coś, na co warto wydać te 54 złote, które Oasis Games ustanowił za cenę jako wydawca tej produkcji. Niech Was nie zwiedzie fakt, że gra jest z Chin – bynajmniej nie prezentuje sobą niskiej jakości, a wręcz przeciwnie.

Interakcje z księżniczką są raptem dwie, ale obie wywołują efekt "awww".




Grę do recenzji udostępnił wydawca Oasis Games:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 5 / 10
  • Czas gry: 5h

Najważniejsze cechy: wykorzystanie VR, gameplay, bossowie, oprawa; mało fabuły

Plusy

  • ciekawe wykorzystanie VR
  • zróżnicowana rozgrywka
  • sporo zagadek logicznych
  • ciekawe walki z bossami
  • przyjemna oprawa audiowizualna

Minusy

  • lekki niedosyt fabularny
  • obrót kamery
  • parę niewygodnych rozwiązań
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Light Tracer dało mi wszystko to, czego się spodziewałem po zobaczeniu zwiastuna, a nawet więcej, zaskakując mnie ciekawymi rozwiązaniami tu i ówdzie. Niedoskonałości można spokojnie wybaczyć, tym bardziej, że cena za ten tytuł jest niska.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?