Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Shadow of the Colossus

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 30 styczeń 2018 13:55
  • Czytano: 1,507 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Shadow of the Colossus (PlayStation 4)

Okładka gry Shadow of the Colossus
  • Producent: Bluepoint Games
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, fantasy, przygodowe, sandbox, TPP
  • Premiera: 7 luty 2018 r.
  • Premiera PL: 7 luty 2018 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 169.90 zł
  • Nasza ocena

    9.5

  • Twoja ocena

    10 / 10

    Średnia: 10 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network

Istnieją gry, które może i nie są doskonałe, ale osiągnęły za sprawą swojej niezwykłej wartości status kultowych. Jednym z takich tytułów jest Shadow of the Colossus wydany na PS2 i zremasterowany na PS3. Teraz przyszedł czas na pełnoprawny remake na PS4. A oto nasza recenzja tej niesamowitej gry.

Tryb foto: Na początek mała rozgrzewka.



Bądź jak Wander
Mono została stracona, bo była obarczona klątwą. Z takim losem nie mógł się pogodzić Wander – młodzieniec wykradł więc Przedwieczny Miecz i ruszył do zakazanej krainy zamieszkałej przez ogromne kolosy i tajemniczy byt zwany Dorminem. Twierdzi on, że wbrew prawu śmiertelnych jest w stanie przywrócić życie dziewczynie, aczkolwiek będzie to miało swoje konsekwencje. Wander nie zwraca na to uwagi i bez zawahania przystaje na warunki i cenę, jaką przyjdzie zapłacić za swoje czyny. Dalsza część gry to w dużej mierze nieliczne wskazówki Dormina dotyczące typu kolosa, z jakim się następnie zmierzymy, chociaż pod koniec fabuła nabiera tempa, żeby pod koniec zaspokoić naszą ciekawość dość długim, częściowo interaktywnym, przerywnikiem filmowym. Fabuła jednak nie przedstawia wszystkiego i wielu rzeczy trzeba się domyślić, co zdążyło zrodzić różne teorie na temat historii przedstawionej w tej produkcji.

Nie powiem nic więcej, bo każde słowo wypowiedziane tutaj prosi się o ostrzeżenie o spoilerach, a Shadow of the Colossus nie jest tak długie, żeby Wam psuć satysfakcję z odkrycia prawdy. Pierwsza rozgrywka zajmie około 6 godzin, jeśli będzie tylko i wyłącznie zmierzać od kolosa do kolosa. Jeżeli dacie się skusić eksploracji, rozgrywka wydłuży się o godzinę lub dwie. Do tego zostaje tryb nowej gry z przeniesieniem rozwiniętych umiejętności, co jest bardzo przydatne na wyższych poziomach trudności oraz przy wbijaniu trofeów za maksymalizację zdolności protagonisty – a po temu potrzeba co najmniej kilku podejść do kampanii. Do tego doliczcie tryby ataku czasowego, reminiscencję, opcjonalną zabawę w lustrzanym świecie, tajemnicze monety dodane dopiero w tym remake'u, a okaże się, że wbicie platyny zajmie Wam jakieś 30-40 godzin. Nawet jeśli ten wartościowy puchar Was nie interesuje, wiedzcie, iż do Shadow of the Colossus się wraca. Do tego stopnia, że wersja PS4 skusiła mnie do ponownego odpalenia remastera na PS3.

Żeby potem bolało mniej! Akurat tę jedną walkę preferuję w Shadow of the Colossus HD.



W cieniu kolosa
Remake na PlayStation 4 cechuje bardzo wysoki poziom wierności oryginałowi. Jeśli ograliście poprzednie edycje, zastaniecie tu więcej tego samego, przy czym dodano parę unikatowych trofeów (w tym ciekawe wyzwania jak ubicie trzeciego kolosa nie niszcząc jego pierścienia ochronnego) oraz tajemnicze monety, których znaczenie dotąd nie zostało odkryte. Ale jak łatwo się domyślić, wielu jeszcze nie grało, tak więc pozwolę sobie teraz przybliżyć, na czym polega rozgrywka w Shadow of the Colossus.

Tytuł ten nie zawiera żadnych walk z pomniejszymi stworami, jedynie 16 boss fightów z różnego rodzaju olbrzymami. Powalczymy z kilkoma humanoidalnymi, a także zwierzęcymi – są dwa powietrzne, dwa wodne, jeden piaskowy, jeden skorpion, a także dwa mniejsze przypominające byki, acz nie należy ich lekceważyć. Na każdego z nich należy znaleźć sposób, najczęściej polegający na ujawnieniu ich słabego punktu bądź zmuszeniu ich do takiej pozycji, abyśmy byli w stanie wskoczyć i wdrapać się po ich futrzanej części. Wiele razy przyjdzie nam wykorzystać elementy okolicznego terenu, żeby w jakiś sposób uszkodzić pancerz kolosów. W razie problemów z odnalezieniem słabego punktu, możemy wykorzystać nasz miecz, kierując odbite światło w stronę tytana, które ujawni nasz cel. Na wysokim poziomie trudności często będziemy musieli zaatakować jeden czuły punkt więcej niż to ma miejsce w łatwiejszych trybach. Naturalnie kolosy będą starać się nas zrzucić, zwłaszcza jeśli znajdziemy się bezpośrednio nad ich czułym punktem.

Tryb foto: Chyba mój pulpit na kompie w biurze dostanie nową tapetę.



Jeśli spodoba nam się któraś walka, możemy wrócić na miejsce potyczki i pomodlić się nad poległym kolosem - wówczas włączy się tryb reminiscencji, a my będziemy walczyć z aktualnymi statystykami. Szukając wyzwań możemy pokusić się o walkę z czasem – wystarczy pomodlić się w świątyni przy bożkach, co pozwoli uzyskać dostęp do trudnej walki z domyślnym zestawem umiejętności. Zwycięstwa w tym trybie na poziomie normalnym i trudnym dadzą natomiast dostęp do unikatowych przedmiotów jak harpuny, specjalne strzały (np. odwracające lub przykuwające uwagę wroga), maski (np. zwiększone obrażenia) czy umaszczenie naszego wiernego towarzysza – Agro.

Skoro przy tym jestem, Agro to nieustraszona i bardzo mądra klacz, która poniesie nas nie tylko do areny, ale też w kilku starciach będzie kluczowa do osiągnięcia zwycięstwa. O ile na początku kolosy jedynie atakują w zwarciu, tak późniejsze będą do nas również strzelać, a bez szybkiego konia łatwo tutaj mocno oberwać – bez naszej towarzyszki pozostaje nam nurkowanie oraz chowanie się za osłonami. My poza mieczem mamy jeszcze na start łuk i strzały, dzięki którym możemy zmusić kolosy do klęknięcia po trafieniu w ich czuły punkt, albo wkurzyć je tak, by zaatakowały tam, gdzie chcemy, bądź weszły w miejsce dla nas ważne (np. gejzer, by obalić tytana). Na Agro można poza tym wykonać kilka sztuczek, jak chowanie się, szybki obrót o 180 stopni, albo stójka i wysoki wyskok w pożądanym kierunku w trakcie jazdy.

Tryb foto: A po premierze będę szukać kolejnych świetnych screenów graczy.



Nie samą walką jednak się tu żyje. Zanim zaczniemy bitwę, do areny trzeba dotrzeć, będąc wiedzionym przez światło odbite od miecza. Kraina jest cicha, w trakcie jej eksploracji nie przygrywa żadna muzyka, a my tylko słyszymy odgłosy flory i nielicznej fauny. Ten niesamowity spokój ma coś magicznego w sobie i nie raz po prostu sobie jeździłem i napawałem wzrok pięknymi widokami. Uczucie samotności skłania do refleksji, jakich pewnie będzie niemało po pierwszym ukończeniu gry, gdy będziecie snuć teorie co do tego, o co w tym wszystkim chodzi. Po krainie rozsiane są kapliczki, gdzie modlitwa zregeneruje nasze siły, a także będzie służyć za punkt zapisu. Zwykle w ich otoczeniu będą znajdować się jaszczurki, na które warto polować dla ich ogonów wydłużających pasek staminy. Podobnie warto zestrzeliwać owoce ze specjalnych drzew, gdyż ich jedzenie wydłuża pasek życia.

Jeśli mimo znajomości starszych wydań czytaliście powyższe akapity, zapewne mieliście wrażenie, że opisuję wersję z PS2 lub PS3. Remake jest, jak już wspomniałem powyżej, bardzo wierny tekstowi źródłowemu, a przy okazji niweluje niektóre bolączki wynikające z remastera. Gra została odpowiednio zbalansowana tak, żeby nie było problemów przy większej ilości klatek na sekundę. Zmieniono też nieco niektóre limity w wyzwaniach czasowych. Jeśli możecie już z zamkniętymi oczami pokonywać kolosy, warto rozważyć grę w lustrzanym świecie – zawsze choć troszkę namiesza nam w kierunkach. Ale dziwnie mi się patrzyło na Wandera, jak lewą ręką wbija miecz w cielsko kolosa.

Przez większość gry fabuła to tylko bieganie i bicie. Ale i tak wymiata, o czym się przekonacie sami.



Gdybym miał się do czegoś przyczepić względem rozgrywki, to fakt, że dla niektórych poziom skomplikowania walk jest dość niski jak na dzisiejsze czasy, aczkolwiek w późniejszych etapach przyjdzie czasem trochę pogłówkować, zanim nam się uda wdrapać na kolosa. Kamerze zdarzy się poszaleć, a nam dostrzec jak pancerz kolosa przenika jego ciało, bądź nasza noga utkwi gdzieś w skałach, ale to pomniejsze drobnostki, na jakie nie zwraca się zbytnio uwagi przy dziele tego kalibru.

Zakazane ziemie
Skoro remake Shadow of the Colossus jest taki wierny, pozostaje skupić się na tym, gdzie różnice są najbardziej widoczne. Grafika została dostosowana do dzisiejszych standardów (tekstury w wysokiej rozdzielczości, wysoka szczegółowość nawet bardzo oddalonych miejsc, nowe efekty specjalne, ale i animacje podobne do tych z oryginału), a kraina prezentuje się jeszcze okazalej niż kiedyś. Zachowano przy tym względnie matową paletę barw, która na myśl przywołuje oryginalną edycję SotC, ale jeśli zechcecie, możecie włączyć filtr obrazu i cieszyć się grą przy żywszej palecie, albo też poszaleć i skorzystać z filtru nocy bądź noir. Jedyne zastrzeżenie mam do tego, że w trakcie jazdy konno widać generujące się niedaleko nas cienie traw, a walka z piątym kolosem nie była dla mnie tak efektowna jak kiedyś – zredukowano przy Avionie ilość podmuchów powietrza, a także nadano im barwę bliższą tłu, przez co nie czuć tak dobrze pędu w tej wersji. Za to futro tytanów jest teraz w pełni oparte na silniku, a nie stanowi zwykłej tekstury, więc tutaj możemy liczyć na reakcje przeciwnie do ruchu. Ale każde inne starcie to już dla mnie ambrozja wizualna. Rzecz jasna, na PS4 Pro możecie oczekiwać usprawnień – posiadacze wyświetlaczy z obsługą 4K mogą pokusić się o tryb kinowy, albo zdecydować na tryb wydajności, gdzie odnowiony SotC trzyma twardo 60 klatek. A powiem Wam, że to nowa jakość dla mnie w przypadku tej gry. Jakość, jaką warto poczuć grając osobiście. Ponadto mamy tryb foto, dzięki czemu upamiętnimy wybrane momenty tak, że pozostaje sobie wydrukować i walnąć na ścianę.

Będę tu przyjeżdżać, by się wyciszyć. W prawdziwym życiu.



Oprawa dźwiękowa została nietknięta, z czego jestem bardzo zadowolony. O ile czasem odświeżenie soundtracku brzmi dobrze, to zawsze pojawia się to starcie z oryginałem, z którego nieraz pierwotna muzyka wychodzi zwycięsko (dla niejednego przykładem tego może być Yakuza: Kiwami). Tutaj wszystko zostało jak było – wciąż mamy kwestie wypowiadane w fikcyjnym języku, a wszędzie poza wspomnianą cichą eksploracją przygrywają nam piękne melodie, które skomponował Kow Otani. Ścieżka dźwiękowa jest majestatyczna w trakcie walk i delikatna przy spokojniejszych momentach. Ale co ja będę Wam nawijać o tym – to trzeba po prostu usłyszeć w trakcie rozgrywki.

Master of remaster… ekhm, remake
Bluepoint Games to mistrzowie remasterów, a teraz także remake’ów. Popłakałbym się ze szczęścia, gdyby ogłosili ponownie odświeżoną wersję ICO, pierwszej gry twórców Shadow of the Colossus. Tytuł ten stanowi perłę portfolio PlayStation, a najlepsze jest to, że chce się do niego wracać w nieskończoność, chociaż zostaje z nami na dłużej już po jednorazowym ukończeniu fabuły. Kosztuje 169 złotych, a polecić go mogę w ciemno wszystkim niezależnie od tego, czy graliście już kiedyś, czy to będzie dopiero pierwsza styczność z tym tytułem. Szkoda tylko, że edycja specjalna dostępna jest jedynie w Ameryce, więc trzeba szykować się na import, jeśli chcecie mieć piękne wydanie na półce. Ja na pewno będę polować, mimo że grę już mam na wszystkich platformach.

Nie mógłbym zapomnieć o wodnych przeciwnikach, którzy też potrafią nam... dopiec.




Grę do recenzji udostępnił wydawca Sony Interactive Entertainment Polska:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 10 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 6h

Najważniejsze cechy: wierny remake, świetna oprawa, samotność, epickie starcia; drobnostki

Plusy

  • remake wierny oryginałowi
  • świetna oprawa audiowizualna
  • poczucie samotności
  • epickie starcia z kolosami
  • liczne smaczki eksploracji
  • tryb foto, filtry, nowe trofea, tajemnicze monety

Minusy

  • walki nie są zbyt skomplikowane
  • parę drobnostek
  • osobiście 5. kolosa wolę bić na PS3
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Do Shadow of the Colossus na PS2 wracałem mimo problemów z framerate’em. Do Shadow of the Colossus na PS3 wracałem już chętniej. Teraz pozostał mi tam tylko piąty kolos, bo całą resztę wolę w nowej odsłonie na PS4.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?