Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» End Space

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 27 styczeń 2018 05:28
  • Czytano: 1,454 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry End Space (PlayStation 4)

Okładka gry End Space
  • Producent: Orange Bridge Studios
  • Wydawca: Orange Bridge Studios
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, FPP, indie, kosmiczne, rzeczywistość wirtualna, science-fiction
  • Premiera: 19 wrzesień 2017 r.
  • Premiera PL: 7 listopad 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 84.00 zł
  • Nasza ocena

    7.0

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 945,95 MB wolnego miejsca

Jeśli przeszkadzał Wam multiplayer w EVE: Valkyrie, zaś Space Rift pozostawił niedosyt, to bardzo możliwe, iż End Space będzie umiał wypełnić tę lukę. Co powiecie na zróżnicowane i rozbudowane misje wyłącznie dla jednego gracza z niezłą oprawą? Oto nasza recenzja.

Przy samej powierzchni niestety nie polatamy, ale da się machnąć bączka na pocieszenie.



Na krańcu kosmosu
Sektor Tartar zwany również tytułowym krańcem kosmosu to burzliwe miejsce, gdzie o dominację spierają się Konsorcjum Zjednoczonego Handlu i rebelianci z Frontu Wyzwolenia Tartaru. My wcielamy się w świetnego pilota kosmicznego myśliwca i wykonujemy zadania zlecone nam przez korporację. Między misjami towarzysz wprowadza nas w tajniki naszego zadania – w głównej mierze powtarzając to, co nam się wyświetla w menu – a i także komentuje w trakcie samej misji i wyznacza nowe cele. Walka dla odmiany po stronie wielkiej korporacji zamiast buntowników miała potencjał fabularny, ale pod tym względem jednak nie szukałbym zaspokojenia w End Space. Na tym polu lepiej wypadał Space Rift, ale z kolei walki odstawały, a End Space wiedzie prym właśnie niczego sobie rozgrywką. Na spory plus idą zróżnicowane misje, gdzie głównym celem rzadko kiedy będzie zwyczajne pozbycie się floty nieprzyjaciela. Częściej będziemy starali się po prostu zebrać kluczowe surowce, ochronić inne statki, oczyścić pole minowe albo uszkodzić konkretny element konstrukcji. Zadań do wykonania około 10, a każde powinno zająć od kilku do kilkunastu minut. Szału nie ma, ale kiedy zarobimy na lepsze uzbrojenie, chętnie wrócimy do wykonanych już misji, by poprawić swój wynik. Z restartami rozgrywka zamknie się w porywach w jakichś 3 godzinach.

Mam słabość do koloru fioletowego, więc oto on. Fiolet.



Głównie głowa
W End Space sterujemy statkiem za pomocą joypada, ale celowanie bronią odbywa się w zupełności za pomocą głowy. Kiedy zamierzamy korzystać z laserów, musimy mierzyć w mały celownik pokazujący się przed trajektorią lotu przeciwnika, zaś w przypadku rakiet patrzymy bezpośrednio na wroga przez krótki moment, aż system naprowadzania się uaktywni – następnie naciskami spust i już wkrótce mamy jeden problem mniej na głowie. Energia do laserów regeneruje się dość szybko, więc raczej ciężko przegrzać broń, ale rakiet potrafi zabraknąć, zwłaszcza kiedy próbujemy swoich sił z krążownikiem, posiadającym liczne wieżyczki o niemałym zasięgu. Strzela się fajnie, ale nieco szkoda, że ulepszenia dostępne do kupna w hangarze można policzyć na palcach jednej ręki, a ponadto dotyczą tylko i wyłącznie broni. Jeśli ciężko się Wam utrzymać przy życiu, niestety będziecie musieli ratować się szybszymi ucieczkami albo lawirowaniem między asteroidami. Pomijam fakt, że zarobione kredytki gdzieś w drugiej połowie gry są kompletnie nieprzydatne, bo zdążymy już wszystkie usprawnienia naszego myśliwca wykupić.

Przeciwników jest raptem kilka rodzajów, przeważnie pomniejsze statki kosmiczne z różnym uzbrojeniem, później oczywiście potężniejszym. Ciekawsze są natomiast wspomniane krążowniki, które nie dość, że mają potężną defensywę, to jeszcze same wypuszczają do ataku myśliwce. Niełatwo przed tym się bronić, ale wojnę podjazdową można spokojnie prowadzić, o ile nie zapuścimy się zbyt daleko albo zostawimy sobie odpowiednio dużo dopalacza, żeby w razie czego szybko uciec przed rakietami wycelowanymi w nasz pojazd. Znalazło się miejsce także na stację kosmiczną czy pola minowe, ale schemat pozostaje podobny jak przy typowych statkach czy krążownikach – uważać na defensywne działka i ostrzeliwać. Mimo niezbyt dużego zróżnicowania floty wroga, strzela się bardzo przyjemnie, a każde zwycięstwo czy poprawa wyniku poprzednio wykonanej misji sprawiają frajdę. Dla fanów gry w singlu w kosmosie to jest to w sam raz.

Takie widoki to jest coś, zwłaszcza w VR.



Lekki ślad korzeni
Od czasu do czasu da się dostrzec, iż End Space tak naprawdę zaczynał jako gra mobilna na Google Cardboard, teraz dostępny jako Minos Starfighter VR, święcący triumfy na Gear VR. Wersja na PlayStation VR oczywiście dostała kopa graficznego, choć do poziomu EVE: Valkyrie brakuje jeszcze dość trochę. Nie zmienia to faktu, że End Space ma do zaoferowania świetne widoki o rozmaitej kolorystyce przy wielkich czerwonych planetach, podobnych do naszej aktualnie terraformowanych, jasnych chłodnych przy pasie asteroid. Do tego robią dobre wrażenie wszelkie eksplozje. Zabrakło jednak efekciarskich wystrzałów z lasera czy smug z rakiet goniących nieprzyjacielski statek. Odgłosy walki są w porządku, a muzyka świetnie dopasowana jest do kosmicznej rozwałki. Nawet pan czytający nam cele misji wykonał swoje zadanie należycie mimo niskiej wagi jego tekstów.

Kolejna w kolekcji
Łącznie z End Space strzelanek kosmicznych jest aktualnie raptem kilka na PS VR, toteż każdy fan tego gatunku gier wideo powinien zainteresować się tą pozycją. Nie jest długa, fabułę jest mało ważna, ale za to miło będziemy wspominać wykonane misje, ładne widoki i spoko soundtrack. Rozgrywka trzyma tutaj odpowiedni poziom, a do tego w momencie pisania tekstu gra kosztuje 42 złote zamiast domyślnych 84 złotych (i tak do 8 lutego 2018 roku). Według mnie za taką kwotę jak najbardziej warto.

To by było dziwne, gdyby zabrakło widoków pierścieni z asteroidami.




Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca Orange Bridge Studios:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 6 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 5 / 10
  • Czas gry: 2h

Najważniejsze cechy: ciekawe misje i gameplay, dobra oprawa; mało ulepszeń, znikoma fabuła

Plusy

  • ciekawe misje
  • satysfakcjonująca rozgrywka
  • niezła oprawa audiowizualna

Minusy

  • mało ulepszeń statku
  • fabułę można by podkręcić
  • dość krótka
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Jak na niejako debiutancki projekt, tylko dopieszczony przez miesiące pracy i portowanie na PS4, to End Space prezentuje się dość okazale. Dla fanów kosmicznych shooterów jak znalazł.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?