Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Shooty Fruity

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 12 styczeń 2018 22:08
  • Czytano: 732 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Shooty Fruity (PlayStation 4)

Okładka gry Shooty Fruity
  • Producent: nDreams / Near Light
  • Wydawca: nDreams
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, FPP, FPS, humorystyczne, rzeczywistość wirtualna, strzelanki, symulacje
  • Premiera: 19 grudzień 2017 r.
  • Premiera PL: 19 grudzień 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 84.00 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 7

    PEGI 7
    Gra dla młodszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 2x PlayStation Move, PlayStation Network

Mieliśmy już w wirtualnej rzeczywistości rozmaite symulatory obsługi klienta, mieliśmy już sporo strzelanek z danej pozycji. Ale jeszcze nikt jak dotąd nie pokusił się o to, żebyśmy mieli połączenie tych dwóch jakże nie przystających do siebie gatunków. Ale od czego jest duet Near Light i nDreams! Recenzja wersji PS VR pokaże, że praca na kasie może być fajna.

Najniższa płaca oznacza najniższe ceny!
W Shooty Fruity wcielamy się w pracownika firmy Super Megamart – sieci sklepów wielobranżowych stylizowanych na amerykańskie supermarkety. Już samo ogłoszenie o pracę powinno dziwić, kiedy w wymaganiach poza podzielnością uwagi jest też chęć do obsługi z uśmiechem i strzelbą czy gotowość do upaćkania się miąższem i sokiem. Głos z głośnika w lobby tłumaczy nam, co i jak, faks drukowany na środku pomieszczenia opisuje kontekst i rzuca zabawnymi żartami, a my realizujemy się w jednym z trzech zadań - skanowanie produktów i kładzenie ich na taśmie, realizacja zamówień jedzenia bez mieszania, a także sortowanie czyichś zakupów. Brzmi całkiem zwyczajnie, ale jednocześnie nad głową suną nam do wzięcia liczne bronie, jakie sobie odblokujemy i przypiszemy do danego poziomu (chyba że ten blokuje własny wybór arsenału). A uzbrojenie służy to do odpierania ataków krwiożerczych... owoców. Co ciekawe, do dalszych etapów można przejść jedynie wypełniając zadania z wyzwań (każdy poziom oferuje takie 3), samo przeżycie niekoniecznie zagwarantuje nam uzyskanie cennej gwiazdki, ale też nie zawsze przetrwanie jest naszym największym priorytetem. W zależności od umiejętności ostatni etap (jest ich 24) da się odblokować w 4-6 godzin.

Łatwo zignorować banany, kiedy kula się ku nam arbuz. Ale to twarde dziady.



Spiorę was na kwaśne jabłka!
O ile część polegająca na symulacji pracy jest w miarę oczywista, choć naturalnie kluczowa i bardzo dobrze pomyślana, tak elementowi strzelania warto się przyjrzeć. Zaczynamy każdy etap z pistoletami, ale możemy otrzymać dostęp do lepszych broni po wykonaniu odpowiedniej ilości akcji czysto sklepowych. Rzecz jasna, lepszą część arsenału trzeba wpierw odblokować za pomocą gwiazdek, więc to się nabija niejako przy okazji. Za zarobiony sok (choć bardziej mi się tu ciśnie na usta sałata) możemy odblokowane giwery zakupić, przez co możemy je przypisać do dostępnego arsenału w trakcie wybranej misji (maksymalnie 6 elementów). A jest co odblokowywać, wykupywać i przypisywać, bo mamy po kilka sztuk z każdego typu: pistolety, pistolety maszynowe, karabiny maszynowe, rewolwery, strzelby, granaty, rakietnice i inne. Do tego dochodzi 6 rozmaitych ulepszeń, z jakich możemy korzystać, gdy dobrze nam będzie szło kasowanie produktów, wydawanie jedzenia bądź sortowanie zakupów. Wśród nich znalazły się spowolnienie czasu, strzał rozproszony, wybuchowa amunicja czy nieskończony magazynek. Oczywiście tak potężne doładowania są jedynie tymczasowe, ale potrafią wyciągnąć ze sporych tarapatów, a o te nietrudno, jeśli zbyt długo skupimy się jedynie na karierze sklepowego. Fajnym elementem jest możliwość chwycenia owocu, który nam wskoczy na ladę i użycia go przeciw swym pobratymcom. Jeśli też zabraknie nam ręki do odbezpieczenia granatu, możemy to zrobić ustami!

Poniżej przykład, jak nie sortować zakupów.



Naszymi przeciwnikami, jak sam tytuł wskazuje, będą owoce. Przypuszczać by szło, że nie będzie tu wielkiego zróżnicowania, ale nic bardziej mylnego. Mamy tutaj owoce turlające się po ziemi i atakujące w zwarciu z wybuchem (limonki), skaczące i atakujące wielokrotnie (cytryny, pomarańcze), docierające w pobliże i plujące pestkami (truskawki), latające (banany, wiśnie) dzielące się na lądujące i wybuchające bądź prowadzące ostrzał a nawet udające kamikaze. Dużo? Nie? No to lecimy dalej: wybuchające rozpryskowo (winogrona), ostrzeliwujące artyleryjnie (granaty), albo wielkie molochy (arbuzy, ananasy). Wiele pominąłem, bo tego jest naprawdę od groma, tak więc jest czym i do czego strzelać. A ponadto warto zwracać uwagę, która broń dobrze działa na który owoc, bo to czasem pomoże wykonać niektóre wyzwania, jakie wcześniej mogą wydawać się niemożliwe do przejścia. Gdy już zdobędziemy wszystko, przetestujemy na strzelnicy, możemy spróbować swoich sił w trzech maratonach, których wyniki można też sprawdzić w rankingach sieciowych.

Aha, więc jednak całodobowy. Jak SwiatGry.pl - nigdy nie wiadomo, kiedy wpadnie recenzja.



A jak Shooty Fruity sprawdza się w akcji? Ano wybornie! Wyzwania są nieco powtarzalne (zgarnąć tyle a tyle soku w ciągu takiego limitu czasu czy zeskanować łącznie x produktów), ale bywają też ciekawsze (załatwić określoną ilość konkretnego owocu danym rodzajem broni), co wymaga przygotowania nie tylko przed samą misją, ale także w jej trakcie, bowiem na granaty czy pistolety maszynowe wpierw trzeba sobie zasłużyć odpowiednim kasowaniem czy pakowaniem. Potem jeszcze warto odłożyć kluczowe uzbrojenie na półki i pilnować, by jakaś eksplozja owocu, który nadto zbliżył się do naszego stanowiska nie zdmuchnęła naszego arsenału spod ręki, kiedy ten będzie najbardziej potrzebny. Podzielność uwagi trzeba sobie wyrobić, ale z góry powiem, że proste to nie jest - chwil wytchnienia jest jak na lekarstwo, a niektóre owoce miast wprost brnąć na nas, to lawirują między półkami i wyskakują zza lady, gdzie ich wręcz nie widać. Nieraz przyszło mi powtarzać dany etap, bo się zagapiłem o kilka sekund za długo. Ale satysfakcja jest gwarantowana. Radocha też.

Bezpieczeństwo i higiena pracy tu nie obowiązują.



Przebojowe owoce
Grafika jest kolorowa i pełna ciepłych barw. Owocki mają śmieszne minki i rozbryzgują się na ciapkowate plamy soku. Aż mi brakowało ocierania twarzy z miąższu. Otoczenie jest wykonane przyzwoicie, półki można skutecznie oczyścić z produktów, jeśli całe magazynki wystrzelamy w ich stronę zamiast w owoce, a samym broniom niczego nie brakuje. Obrany kierunek artystyczny zaś skuteczne powinien obronić się przed upływem czasu. Dziwiło mnie też, dlaczego niezależnie od tego jak się ustawię czy skalibruję ponownie widok, to postać była bardzo blisko paneli i musiałem robić krok w tył. Mała rzecz, ale za każdym razem się odsuwać było ciut denerwujące.

Jak można się spodziewać w przypadku Super Megamart, gra cały czas muzyczka, bezpośrednio kojarząca się z robieniem zakupów w marketach. Może niektórych wkurzy pewna ich powtarzalność, aczkolwiek tyle się działo dookoła, że po prostu nie miałem czasu na to zwracać uwagi. Skupiłem się bardziej na ogłoszeniach przełożonego z głośnika, który często rzucał zabawne komentarze pod naszym adresem, ale czasem podpowiadał, ataku jakich owoców i skąd należy się spodziewać, o ile sami tego nie dosłyszeliśmy z efektów dźwiękowych. Dlatego też, że poświęciłem mu więcej uwagi, to jego powtarzalne teksty bardziej mi podpadły. Zdarzyło mu się też rzucić głupim przytykiem w postaci "skuteczniej jest strzelać niż rzucać bronią", podczas gdy chciałem po prostu pozbyć się bezużytecznej giwery (kiedy wystrzelamy cały magazynek, spluwa się efektownie rozpada). Skoro o tym mowa, pochwalić muszę odgłosy broni – pruły bardzo soczyście.

Broń maszynowa i wybuchowa amunicja skutecznie czyszczą półki sklepowe.



Uwielbiam hybrydy
Uwielbiam, jak twórcom udaje się połączyć dwa na pierwszy rzut oka niepasujące do siebie gatunki. Gry wideo są już w miarę pełne takich przykładów, ale na PlayStation VR Shooty Fruity jest pierwsze w swoim rodzaju. Jeśli polubiliście zarówno produkcje pokroju Job Simulator, jak i Until Dawn: Rush of Blood, to na pytanie, czy warto zakupić Shooty Fruity pozostaje mi tylko odpowiedzieć: soczywiście, że tak! Niech soki Waszych owocowych ofiar pomogą Wam na mojego suchara.


Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca nDreams:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 7 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 5h

Najważniejsze cechy: hybrydowy gameplay, spory arsenał; pomniejsze rzeczy

Plusy

  • unikatowa hybrydowa rozgrywka
  • multum broni i dodatków
  • przyjemna oprawa audiowizualna
  • humor
  • 3 tryby pracownika

Minusy

  • czasami nietrafione teksty z głośnika
  • kilka szczegółów
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Już wielokrotnie odkrywałem świetne hybrydy. Puzzle Quest, Rollers of the Realm, WizOrb, Supersonic Acrobatic Rocket-Powered Battle Cars (i jego sequel, Rocket League), niemało innych, a teraz Shooty Fruity dołącza do tej kolekcji. Brawo, nDreams!

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?