Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Stifled

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 08 styczeń 2018 04:58
  • Czytano: 62 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Stifled (PlayStation 4)

Okładka gry Stifled
  • Producent: Gattai Games
  • Wydawca: Sony Interactive Entertainment Europe / Gattai Games
  • Dystrybutor PL: Sony Interactive Entertainment Polska / Gattai Games
  • Gatunek: akcji, FPP, horror, rzeczywistość wirtualna
  • Premiera: 31 październik 2017 r.
  • Premiera PL: 31 październik 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 84.00 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, opcjonalnie PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 5,1 GB HDD

Wirtualna rzeczywistość inspiruje twórców do eksplorowania nowych sposób na rozgrywkę. Stifled jest owocem właśnie takich eksperymentów dzięki kreatywności twórców z Singapuru. Da się grać też bez korzystania z gogli PS VR, ale czy ma to sens? Recenzja prawdę Wam powie.

Bez PS VR da się grać, ale dopiero z mikrofonem przypomina rozgrywkę w goglach.



Nie ma że boli
David Ridley to wdowiec, który szuka ukojenia we wspomnieniach o swojej żonie, jakiekolwiek by one nie były – pozytywne czy negatywne. Ucieka się do dość drastycznych metod, w tym przebywaniu w wirtualnej rzeczywistości. Rzekłoby się, niezbyt doskonałej, wywołującej przerażające koszmary – krótko mówiąc, nie każdy by się porwał na takie rozwiązanie, ale żałoba miewa różne oblicza. My zaś wcielamy się w Davida i przeżywamy wraz z nim wydarzenia.

Fabuła w grze nie jest jakoś szczególnie porywająca – w dużej mierze dotyczy tego, że na początku małżeństwo było szczęśliwe, a potem zaczynają się problemy, mąż za dużo czasu poświęca pracy, nie dogaduje się z żoną odnośnie dzieci i tak dalej. W trakcie wędrówki możemy odnaleźć lalki przywołujące wspomnienia dialogów małżonków, a także różne dokumenty czy podpisane zdjęcia, z czego sobie składamy ogólny obraz życia tej dwójki. Detale naturalnie pominę, ale dodam, że można dotrzeć do dwóch zakończeń, przy czym jedno z nich jest kompletnie bez sensu (jak zobaczycie zapytanie, wybierzcie N – inaczej przeżyjecie zawód). Pojedyncze ukończenie powinno zająć nam około 2 godzin, chyba że koniecznie będziemy chcieli odnaleźć wszystkie teksty i lalki – wówczas możemy spędzić w grze jakieś 3 godziny.

VR: Nawet w realistycznych realiach wszystko jest surrealistyczne.



Po ciemku, po wielkiemu ciemku
Stifled dzieli się na dwa etapy, które rozgrywamy naprzemiennie. Częściowo to po prostu przygodówka eksploracyjna, gdzie musimy dojść do określonego miejsca, zobaczyć jakieś specyficzne wydarzenia, ujrzeć jakąś postać czy usłyszeć kawałek dialogu. W etapach tych najczęściej uzupełniamy właśnie luki fabularne, a także stanowią niejako chwilową przerwę na złapanie oddechu między etapami mrocznymi, gdzie widzimy jedynie kontury. I to właśnie te poziomy sprawiają, że warto zainteresować się Stifled.

W tytuł ten można grać zarówno za pomocą PlayStation VR, jak i na telewizorze, ale doskonale widać z daleka, iż ekipa z Gattai Games od początku planowała Stifled pod gogle wirtualnej rzeczywistości. Na telewizorze korzystamy z przycisku do wysyłania sygnału dźwiękowego, chyba że mamy podpięty headset lub PS Camera i korzystamy z ich mikrofonu. Jako że PS VR posiada wbudowany mikrofon, twórcy wykorzystali ten fakt i grając w VR wygodnie wydajemy dźwięki celem echolokacji. Oczywiście imersja wynikająca z przejścia do wirtualnej rzeczywistości jest nieskończenie mocniejsza, dlatego zdecydowanie polecam grać z goglami. Dostrzegamy jedynie białe kontury, cała reszta jest czarna. Kontury szybko znikają, toteż musimy regularnie wydawać odgłosy generując fale dźwiękowe, albo rzucać różnymi przedmiotami, żeby widzieć okolicę. Oczywiście tu i ówdzie jakiś wodospad, albo kapiące krople ułatwią nam rozpoznawanie otoczenia bez konieczności podstawiania się morderczym kreaturom.

VR: Ten moment, kiedy wstrzymujesz oddech, a potwór kręci się koło Ciebie dłuższy moment.



A zabawa zaczyna się właśnie, gdy w pobliżu kręcą się potwory. Wszystkie są ślepe, ale reagują na najdrobniejszy dźwięk, którego będziemy sprawcą. W tych sytuacjach musimy w jakiś sposób oszukać stwory i rzucać kamieniami w przeciwnym kierunku, kiedy sami nie będziemy w stanie po cichu się przekraść, bo czeka nas przeprawa przez głęboką wodę. Albo otwarcie skrzypiących drzwi poprzez obracanie zardzewiałego pokrętła. Muszę przyznać, że Stifled sprawiło, iż dosłownie wstrzymałem oddech i modliłem się, żeby akurat żona nie odezwała się do mnie z żadnym pytaniem, które mikrofon PS VR wyłapie i spowoduje atak potwora. Tych są trzy rodzaje – wszystkie widzimy na czerwono, ale tylko pierwsze widzimy cały czas. Później będziemy musieli unikać niewidzialnych istot ujawniających się tylko w momencie biegu w stronę hałasu. Na koniec przyjdzie nam oszukiwać wodne stworzenia pokazujące swą lokalizację za pomocą plusków w wodzie, którą to będziemy musieli odpompować w odpowiednich maszynach. Rzecz jasna, dookoła będzie pełno miejsc, gdzie każdy nasz krok wyda głośne pluśnięcie. Rozgrywka może nie jest jakoś szczególnie głęboka, ale zdecydowanie sprawia kupę frajdy, potrafi nieźle nastraszyć, a także daje satysfakcję, gdy uda nam się zostawić zagrożenie daleko w tyle.

Da się poznać
Stifled w dużej mierze oferuje nam czarno-białe doznania, aczkolwiek w momentach czysto eksploracyjnych widzimy normalne barwy, aczkolwiek wciąż musimy wydawać odgłosy, żeby widzieć wyraźnie okolicę. W takich sytuacjach grafika jest po prostu dobra, ale szału nie ma. Zresztą produkcja ta ma inne atuty, które za nią przemawiają. Muzyka i dubbing są tutaj znikome i mało ważne, ale Gattai Games zadbało o przejmującą oprawę z efektów dźwiękowych. Potwory wydają przerażające wrzaski, a gdy oporne drzwi głośno skrzypiały na całą okolicę, krzywiłem się nie tylko na hałas, ale również na myśl, że zaraz będę mieć za plecami towarzystwo rysowane czerwonymi kreskami.

VR: Znalazło się też miejsce na kilka jump scare'ów.



Zrób hałas i bój się
Stifled jest krótkie, operuje ograniczonymi elementami rozgrywki, ale za to jest niebywale nowatorskie w kwestii wykorzystania mikrofonu i wirtualnej rzeczywistości. Ma kilka mocnych momentów za sprawą bliskich spotkań z potworami, ale kuleje niezbyt porywającą historią i dorzuconym na siłę słabym zakończeniem. Jeśli nie macie pewności, czy to jest coś dla Was, możecie sprawdzić duchowy pierwowzór Stifled, czyli Lurking stworzony jeszcze przez Runneraway Games. Jeśli nie macie gogli, zadbajcie przynajmniej o jakiś mikrofon.


Grę do recenzji udostępnił partner Publicis Consultants:
  • Grafika: 7 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 3 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Fabuła: 5 / 10
  • Czas gry: 3h

Najważniejsze cechy: świetny pomysł, nieźle straszy; krótka

Plusy

  • innowacyjny pomysł
  • niesamowite efekty dźwiękowe
  • nieźle straszy

Minusy

  • pierwsze zakończenie jest słabe
  • krótka
  • mało ciekawa fabuła
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Stifled to innowacyjny horror, który od początku tworzony był z myślą o wykorzystaniu VR. Jeśli miało się styczność z [b]Lurking[/b] i polubiło się tę darmową gierkę, to Stifled należy ograć koniecznie.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?