Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 4» Baskhead Training

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 06 listopad 2017 01:53
  • Czytano: 64 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Baskhead Training (PlayStation 4)

Okładka gry Baskhead Training
  • Producent: VRLINES
  • Wydawca: VRLINES
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: FPP, rzeczywistość wirtualna, sportowe, zręcznościowe
  • Premiera: 11 październik 2017 r.
  • Premiera PL: 11 październik 2017 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 38.00 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 4, PlayStation Network, PlayStation Camera i gogle PlayStation VR, 244 MB HDD

Ciężko stworzyć coś ciekawego dla fanów koszykówki i rzeczywistości wirtualnej. Jest w sumie NBA 2KVR Experience, ale wygląda na bardzo typowe podejście do tematu. Jeśli zaś pragniecie innowacji w kwestii tego sportu, nie musicie szukać dalej. Recenzja Baskhead Training wyjaśni dlaczego.

Na chłodno się nie da - potrzebna rozgrzewka.



Rusz głową
Już rok temu ekipa VRLINES wydała na pecety Baskhead opierający się na tych samych zasadach, zawierający multiplayer i szczątkową ilość trybów. Baskhead Training to w sumie niemal ten sam tytuł, ale bez multiplayera, za to z czymś na kształt kariery czy kampanii lekko fabularnej. Najbliżej temu pod względem rozbudowanego singla do Headmastera, ale tutaj jest znacznie krócej i bez zwrotów akcji. Czeka na nas 20 poziomów, przy czym coraz dalsze oferują coraz trudniejsze wyzwania. Zabawny Hoopmaster opowiada o tym, jak to zaraz wkręci nas do jakiejś ligi i rzuca sucharami na temat koszykówki. I to w zasadzie tyle – nieco szkoda, że twórcy nie pokusili się o mocniejsze dowcipy i dziwniejsze akcje, skoro i tak gramy koszem...

Nadstaw karku
No właśnie, w Baskhead Training najbardziej niezwykła jest rozgrywka – to my jesteśmy koszem, a piłki lecą w naszą stronę. Musimy tak się wyginać i nadstawiać karku, ażeby złapać wszystkie piłki. W zależności od wyniku dostaniemy jedną, dwie lub trzy gwiazdki, przy czym wystarczy jedna, by odblokować kolejny etap. Często trafia się też opcja na bonus, gdzie możemy dostać cenne dodatkowe piłki do powtórki, by podbić swój wynik i zawalczyć o więcej gwiazdek. Poza tym zostaje jedynie tryb zręcznościowy, gdzie niemal minutę próbujemy nabić jak najlepszy wynik, po czym możemy porównać swój wyczyn z globalnym rankingiem. Naturalnie jest jeszcze kilka ciekawych trofeów do zgarnięcia jak złapanie piłki będąc obróconym do ściany, czy złapanie piłki do kosza... od dołu.

Okej, chyba poszło aż za dobrze.



Łapanie piłek do kosza nie brzmi zbyt ekscytująco, ale jeszcze nie wspominałem o rodzajach piłek i różnych strategiach nabijania punktów. Otóż poza tymi zwykłymi są jeszcze złote, które rozszerzają stopniowo na jakiś czas poręcz kosza. Złapiemy też lodową spowalniającą upływ czasu. Futbolówkę ciężej złapać, ale za to daje więcej punktów. Złapanie trzech ognistych pod rząd daje bonus do licznika combo, zaś kula do kręgli to nasz śmiertelny wróg – kiedy uderzy w poręcz, automatycznie kończymy etap z taką ilością punktów, jaką nabiliśmy do czasu uderzenia. Jeśli za to czysto ją złapiemy, dostaniemy spory zastrzyk punktowy, więc ryzyko trzeba odpowiednio kalkulować i wyliczać trajektorię. Piłki lecą dość szybko i na różne strony, więc z tą matematyką należy się ostro spieszyć, a tu jeszcze dochodzi nabijanie punktów za czas, jaki piłki się okręcają po naszej poręczy zanim wpadną do kosza, albo liczymy na bonus za czyste wsady. Jak widać, można nieźle tutaj pokombinować, a w połączeniu z zawrotnym tempem rozgrywka zdaje naprawdę egzamin. Zresztą świetnie obserwuje się z zewnątrz gracza, który próbuje złapać je wszystkie – polecam ten widok!

Nie patrzę, bo łapię piłki
Oprawa audiowizualna jest prosta – mamy tutaj szatnię w niektórych przerywnikach fabularnych i boisko do kosza we wszystkich innych sytuacjach (w tym w głównym menu). Szału graficznego nie ma, cheerleaderki nie są fotorealistyczne, ale szczerze powiedziawszy nie ma czasu na to patrzeć. Soundtrack zawiera cały jeden utwór, ale na szczęście brzmi fajnie i jest długi, więc wielokrotne wysłuchiwanie niezbyt daje się we znaki, aczkolwiek twórcy mogliby poświęcić temu ciut więcej uwagi. Nie da się ukryć, że Baskhead Training zdecydowanie jedzie na dobrej rozgrywce.

Jak ładnie odbija trofea z półek.



Daj sobie kosza
Te 20 poziomów da się ogarnąć w około dwie godziny, chyba że celujemy w złapanie wszystkich gwiazdek i zobaczenie swojej ksywki na szczycie rankingu, wtedy Baskhead Training przyciągnie nas na dłużej. Jest to więc gra na krótką metę, ale za to kosztuje raptem 38 złotych, dając przy tym sporo frajdy zarówno dla gracza, jak i kibica. Ranking motywuje do kolejnych podejść, zgarnianie dziwnych trofeów przywołuje uśmiech na twarzy, a to powinno wystarczyć, by produkcję tę polecić. Jeśli macie wątpliwości, poczekajcie na jakąś małą przecenę, ale fani koszykówki i spragnieni nowych wrażeń dzięki PS VR mogą brać od razu.


Grę do recenzji udostępnił producent i wydawca VRLINES:
  • Grafika: 6 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 3 / 10
  • Nowatorstwo: 9 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 2h

Najważniejsze cechy: frajda!, tania; krótka

Plusy

  • daje sporo frajdy
  • nawet śmiechowa kampania
  • niska cena...

Minusy

  • ... bo gra jest krótka
  • nie do końca wykorzystany potencjał singla
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Krótko, ze średnią oprawą, z kampanią, którą można by bardziej podrasować – ale i tak bardzo fajnie. I to na tyle, że chyba jeszcze zdarzy mi się wrócić do Baskhead Training. Choćby po to, by pooglądać znajomych, jak się wyginają na krześle lub na stojąco.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?