Recenzja gry Dragon Ball Z: Battle of Z - PlayStation 3

Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 3» Dragon Ball Z: Battle of Z

Informacje

  • Autor: Louis
  • Dodano: 10 marzec 2014 09:01
  • Czytano: 3,108 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Dragon Ball Z: Battle of Z (PlayStation 3)

Okładka gry Dragon Ball Z: Battle of Z
  • Producent: ARTDINK
  • Wydawca: Namco Bandai Games
  • Dystrybutor PL: Cenega Poland
  • Gatunek: bijatyki, zręcznościowe
  • Premiera: 23 styczeń 2014 r.
  • Premiera PL: 24 styczeń 2014 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 239.90 zł
  • Nasza ocena

    4.5

  • Twoja ocena

    4 / 10

    Średnia: 4 / Głosów: 3

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 3, PlayStation Network

Choć produkcja i emisja serialu Dragon Ball Z zakończyła się w Japonii już 18 lat temu, twórcom gier wideo nic nie stoi na przeszkodzie w przygotowywaniu kolejnych produkcji nawiązujących do jednej z najsłynniejszych japońskich animacji. Właściwie nic w tym dziwnego ponieważ uniwersum stworzone przez Akirę Toriyamę stało się kurą znoszącą złote jajka dzięki nieustannemu rozrastaniu się w potężny transmedialny system rozrywkowy, o czym świadczą chociażby wznowienia mang, odświeżanie anime, produkcja w ostatnich latach nowych filmów pełnometrażowych czy właśnie wydawanie kolejnych bijatyk z Son Goku i spółką na różne platformy. Wydaje się jednak, że czasy świetności DBZ ma już za sobą i to, czego świadkami jesteśmy dzisiaj, to już tylko odcinanie kuponów napędzane nostalgią rzeszy fanów. Właśnie w taki sposób odebrałem najnowszą grę studia ARTDINK utrzymaną w realiach świata Smoczych Kul wydaną przez Bandai Namco Dragon Ball Z: Battle of Z .

Gra przypomina graczom sceny z serialu.



Pierwszym, co zszokowało mnie po wrzuceniu płytki do napędu, był zupełny brak lokalnego multiplayera i ograniczenie się do grania z innymi osobami wyłącznie przez sieć. Zabieg ten przyjąłbym bez oporów, gdyby Dragon Ball Z: Battle of Z był tytułem na handhelda, a nie stacjonarną konsolę. Wydanie bijatyki, która nie ma możliwości rozegrania walki z drugim graczem siedzącym obok, to w moim odczuciu istny strzał w stopę. Przecież gatunek ten napędzają starcia prowadzone na wspólnym ekranie, dlatego brak chociażby najprostszego trybu dla dwóch osób odebrałem jako spory minus produkcji ARTDINK. Esencją rozgrywki jest natomiast sterowanie wojownikiem w widoku TPP i uczestniczenie w epickich pojedynkach znanych nam już doskonale z serialowego pierwowzoru czy jego filmowych spin-offów. Takie rozwiązane z jednej strony pozwala wygodniej poruszać się po rozległych mapach, ale z drugiej czyni prowadzenie walki trudnym i momentami naprawdę frustrującym. Warto w tym momencie dodać, że zazwyczaj w potyczce bierze udział więcej niż dwóch przeciwników (standardem zarówno w trybie single player, jak i multiplayer jest tutaj walka czterech na czterech), co wprowadza do zabawy sporo zamieszania. Podczas niektórych bitew trudno było mi się rozeznać w obecnej sytuacji – kogo atakuję, kto atakuje mnie, jak dopaść ściganego przeze mnie wroga oraz co wcisnąć, żeby uruchomić dany atak specjalny. Chaos informacyjny wywołany już w kilku początkowych walkach, a także ilość bodźców docierających do mnie spowodowały, że rozgryzienie Battle of Z zajęło mi trochę czasu.

Najważniejsze pojedynki również mają tutaj swoje pięć minut.



Gdy już troszkę ochłonąłem i miałem za sobą parę pojedynków, mechanika gry przestała wydawać się nieprzystępna. Przed zwarciem należy zaznaczyć wybranego oponenta specjalnym celownikiem, wówczas wszelkie nasze ataki będą skierowane w jego stronę. Dotyczy to ciosów, pocisków energetycznych czy specjalnych kombinacji. System sterowania w rzeczywistości jest bardzo prosty, dzięki temu już po mniej więcej dwóch godzinach grania dzieło ARTDINK nie było w stanie mnie czymkolwiek zaskoczyć. Niestety zaowocowało to ogromną monotonią – walczyć możemy wyłącznie przy użyciu dwóch klawiszy, jednym z nich kontrolujemy kończyny naszego awatara, drugim możemy zaś wystrzelić świetlisty promień lub kulę. Pozostałe klawisze pada odpowiadają za blokowanie, uniki, szybsze przemieszczanie się w powietrzu lub użycie unikalnego ataku. Zapomnijcie o uczeniu się kombinacji, transformacjach w trakcie walki, przełamywaniu bloków przeciwnika czy odbijaniu pocisków energetycznych – niczego takiego nie doświadczycie podczas zabawy przy Battle of Z . Jedynym odstępstwem od regularnego wymachiwania pięściami są ciosy łączone, które można wykonać z członkami naszej czteroosobowej drużyny poprzez synchronizowanie naszych działań z akcjami towarzyszy, zamykając wroga w klinczu lub potężnymi uderzeniami przerzucając go po planszy między sobą.

Czterech Goku w jednej drużynie - tylko w Battle of Z!



Gra umożliwia zabawę w trzech trybach rozgrywki, różniących się właściwie sposobem uczestniczenia w walkach. Pierwszy z nich to Single Player (choć klasyczna nazwa Story Mode byłaby bardziej adekwatna), w którym mamy do rozegrania kilkadziesiąt następujących po sobie misji luźno nawiązujących do wydarzeń prezentowanych w serialu. Przechodząc kolejne wyzwania i pokonując dziesiątki przeciwników odblokowujemy coraz silniejsze postaci, zdobywamy wirtualną walutę oraz zbieramy energię przesyłaną do enigmatycznego banku gdzieś na serwerach produkcji studia ARTDINK. Dodatkowo możemy zbierać karty wzmacniające cechy naszych wojowników takie jak moc pocisków KI, ilość zdrowia, szybkość poruszania się lub siła ciosów. W ten sposób kontrolowane przez nas awatary stają się potężniejsze i bardziej odporne na obrażenia zadawane przez oponentów. Za wygrane pieniądze kupujemy natomiast przedmioty dodające pewne profity lub umiejętności wykorzystywane w trakcie pojedynku. Opcji jest naprawdę sporo, dlatego dla graczy niechętnych spędzać cenne minuty na porównywaniu parametrów udostępniono automatyczną edycję osiągów bohatera, a także zapis wybranych wcześniej konfiguracji. Znacznie ułatwia i przyspiesza to nawigację w menu odpowiedzialnym za dokonywanie „operacji” na wybranym mistrzu sztuk walki.

Nie ma to jak gra świateł przy okładaniu przeciwnika w duecie.



Udostępnione są również dwa tryby przeznaczone do rozgrywki z innymi osobami przy wykorzystaniu łącza internetowego. Jeden z nich to wierne odzwierciedlenie Single Player, jednak tym razem w naszej drużynie znajdują się żywi gracze kontrolujący wybrane przez siebie postaci. Natomiast Battle Mode to coś na wzór popularnego Versus, w którym możemy toczyć walki czterech na czterech (albo klasyczny deathmatch każdy z każdym) ze spotkanymi w sieci ludźmi. Niestety granie przez Internet sprawia masę problemów – gra często się zacina, połączenie się zrywa, niekiedy musiałem czekać na synchronizację pozostałych graczy zanim mogłem kontynuować rozgrywkę. Krótko mówiąc, coś, co miało stanowić rdzeń DBZ: Battle of Z , zwyczajnie nie funkcjonuje zbyt dobrze, o czym świadczy to, że przez czas testowania tytułu miałem okazję rozegrać zaledwie kilka satysfakcjonujących partii przez nierówny poziom dobieranych graczy czy irytujące bugi. Dlatego też w trosce o swoje zdrowie lepiej pozostać przy trybie dla jednej osoby, choć i on nie jest pozbawiony wad. Najbardziej rzucającą się w oczy jest bardzo słaba praca sztucznej inteligencji – sojusznicy rzadko kiedy sprawiają wrażenie zorientowanych w sytuacji i bez wyraźnego wskazania im zadania (istnieje bowiem możliwość wydawania rozkazów swojej drużynie) padają jak muchy zaledwie po paru minutach starcia. Co więcej, wirtualni przeciwnicy zostali w dziwaczny i nieproporcjonalny sposób obdarzeni siłą i zdrowiem. Wywołuje to absurdalny efekt skoków poziomu trudności, gdyż co jakiś czas miałem okazję wybudzić się z monotonnego eliminowania kolejnych słabeuszy w chwili spotkania na swojej drodze wroga niemal nie do pokonania.

Przy tej grze można dostać małpiego rozumu.



Wizualnie dzieło ARTDINK co prawda nie straszy, ale widać liczne niedociągnięcia – miernej jakości tekstury rzucają się w oczy przy każdym zbliżeniu, zaś kontury postaci ujawniają się w postaci rozpikselowanych linii co dziwi, zwłaszcza że grę utrzymano w estetyce serialu animowanego i wykorzystano technikę cel-shading. W rezultacie bohaterowie zamiast przypominać kreskówkowe oryginały wyglądają raczej jak plastikowe figurki, w dodatku wykonane z miernej jakości tworzywa sztucznego. Nie trudno się domyślić, że od produkcji na PS3 oczekiwałem lepszej grafiki, bo szczerze mówiąc znacznie przyjemniejszą estetyką, wiernie oddającą kreskę Toriyamy, charakteryzuje się chociażby DBZ Tenkaichi Tag Team z 2010 roku… na PSP. Wiele do życzenia pozostawia też praca wirtualnej kamery często utrudniająca odnalezienie przeciwnika na sporych mapach bądź odpowiednio szybką reakcję na zmierzającą w naszą stronę gdzieś spoza kadru kulę energii. Na szczęście dźwięk Battle of Z jest w porządku, głosy postaci, odgłosy walki czy destrukcji aren brzmią należycie, a dodatkowym atutem jest możliwość wyboru pomiędzy angielskim i japońskim dubbingiem. Może gdyby jeszcze twórcy lepiej przemyśleli layout menu misji, z oprawą audiowizualną nie byłoby aż tak źle. Chyba jednak powinni pozostać przy wydawaniu symulatorów pociągów.

Wyrównywanie terenu w stylu DBZ zawsze stanowi atrakcję wizualną :)



Próbując zgrabnie podsumować swoją opinię na temat Dragon Ball Z: Battle of Z , pozostaje chyba tylko odradzić jej zakup, przynajmniej w najbliższej przyszłości w obecnej cenie. No chyba że jesteście naprawdę wiernymi fanami serii i jakoś przetrzymacie niedociągnięcia, słabą mechanikę walki, nawalającą kamerę, kiepsko opracowany tryb sieciowy i brak jakiegokolwiek lokalnego multiplayera. Japońska ścieżka dźwiękowa, przyjemne latanie w TPP czy niszczenie pagórków nie wystarczają, by z czystym sumieniem polecić komukolwiek tę produkcję. ARTDINK próbowało stworzyć bijatykę i chyba na próbach powinno poprzestać, zamiast oddawać graczom niedokończony produkt i marnując potencjał licencji świetnego anime. Jeśli macie ochotę na tytuł oferujący świetną zabawę w świecie DBZ, zainteresujcie się raczej starszymi pozycjami – ta najnowsza może Was bardzo rozczarować.
  • Grafika: 6 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 4 / 10
  • Żywotność: 4 / 10
  • Nowatorstwo: 3 / 10
  • Fabuła: 3 / 10
  • Czas gry: b/o

Plusy

  • japoński/angielski dubbing
  • przyjemne sterowanie
  • rozwijanie postaci

Minusy

  • brak lokalnego VS
  • szwankująca kamera
  • obsługa gry w sieci
  • przestarzała grafika
  • słaba mechanika
Avatar użytkownika Louis
Louis mówi:

DBZ: Battle of Z to słabej jakości wyrób bijatykopodobny tak naprawdę oferujący wyłącznie raczej przeciętny tryb dla jednego gracza. Wady tej gry całkowicie przesłaniają jej zalety, dlatego trudno uznać ją za wartościowe spożytkowanie licencji japońskiego serialu. Spokojnie możecie ją sobie odpuścić.

Komentarze (5)

  • Avatar użytkownika Karfein
    #1 | Karfein mówi:17 marzec 2014

    Przynajmniej Naruto trzyma się dobrze względem gier.

  • Avatar użytkownika panxryba
    #2 | panxryba mówi:12 marzec 2014

    W życiu obejrzałem może z 5 odcinków. Jakoś nie bawiło mnie to anime.

  • Avatar użytkownika Nakata
    #3 | Nakata mówi:12 marzec 2014

    Nigdy nie lubiłam uniwersum Dragon Ball, więc gry na pewno nie tknę.

  • Avatar użytkownika PePe
    #4 | PePe mówi:10 marzec 2014

    mnie dziwi ze ludzie jeszcze w to grają, osobiście w dzieciństwie tyle sie tego naoglądałem że teraz mam niedosyt i w gierkę napewno nie zagram Grin

  • Avatar użytkownika bart0ssy
    #5 | bart0ssy mówi:10 marzec 2014

    Czułem, że znowu wyjdzie badziewie. Gry korzystające z licencji Dragon Balla coraz gorsze...