Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PlayStation 3» Uncharted: Drake's Fortune

Informacje

  • Autor: niXon
  • Dodano: 25 listopad 2009 19:30
  • Czytano: 3,274 razy


Publikacja:


Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Uncharted: Drake's Fortune (PlayStation 3)

Okładka gry Uncharted: Drake's Fortune
  • Producent: Naughty Dog
  • Wydawca: Sony Computer Entertainment
  • Dystrybutor PL: Sony Computer Entertainment Polska
  • Gatunek: akcji, przygodowe, TPP, TPS
  • Premiera: 19 listopad 2007 r.
  • Premiera PL: 7 grudzień 2007 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: BD
  • Cena: 259.90 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

Wymagania: konsola Sony PlayStation 3

Grając w Uncharted: Drake’s Fortune przed oczami przewijało mi się wiele tytułów, z którymi ową grę można powiązać. Najbardziej klarowny tytuł, mówiący wiele o recenzowanej przeze mnie grze to seria Tomb Raider. Tak! Uncharted to taki Tomb Raider tylko, że w męskim stylu.

Mamy tu przeszukiwania grobowców, ruin, ale elementy zręcznościowo-logiczne przeplatają się bardzo często z soczyście dynamiczną akcją. Mam naprawdę wielki szacunek do przygód panny Lary Croft, ale muszę przyznać z całym przekonaniem, że w Uncharted pokazano jak powinna wyglądać prawdziwa przygoda w grach. Nadszedł zastępca Lary, poszukiwacz skarbów Nathan Drake!

Uwaga kobieta strzela!


Jeżeli zdarzyło się Wam przeczytać parę moich tekstów, zapewne wiecie, że w grach bardzo mocno cenię sobie świetnie nakreślonego bohatera. Jak już wcześniej wspomniałem, w Uncharted: Drake’s Fortune jest nim poszukiwacz skarbów Nathan Drake. Koleś szuka legendarnych artefaktów i skarbów, a jego niezwykle często znajdują kłopoty. Nie jest to jakiś nieudacznik, albo fajtłapa, ma po prostu pecha – a to w jego spadochronie jest dziura, a to podczas przeszukiwania wraku łodzi podwodnej strąci przez przypadek torpedę… każdemu się może zdarzyć, nie? Jedno jest pewne, nie sposób z tym gościem się nudzić. Jego styl życia a’la Indiana J., niesamowita charyzma i skłonność wypowiadania zabawnych tekstów z szybkością karabinu maszynowego, sprawiają, że ten koleś bardzo mi się podoba! Nie jestem jakiś homo nie wiadomo, ale gość zajebiście mi się podoba jako bohater gry.

Po prostu dawno nie miałem okazji wcielić się w tak wykreowanego i charyzmatycznego bohatera! Wolałbym nawet wszystkie Tomb Raidery przechodzić Nathan’en, bo dla mnie w grach liczy się zacna zabawa, a nie krągłe kształty… jak chcę popatrzeć na to i owo, to są do tego przeznaczone odpowiednie filmy, czy sesje fotograficzne :). Aha i żebyśmy się zrozumieli, nie mówię, że Lara Croft jest bee, w końcu to wielka ikona pop kultury, ale w porównaniu do Drake’a jest pusta jak moje kartkówki z chemii.

Dobra, koniec gadania o głównej postaci gry, powiedzmy w końcu sobie, czym jest ten Uncharted: Drake’s Fortune. Można by było napisać, że jest to gra akcji przeplatana fragmentami logiczno-zręcznościowymi i na odwrót (gra logiczno-zręcznościowa z fragmentami gry akcji), bo rozgrywka jest idealnie wyważona. Jednakże, Uncharted najlepiej opisać przytaczając poszczególne tytuły innych gier. Powiedzieliśmy sobie, że ma dużo wspólnego z „Tomb Raider”; (ogólnie podobne prowadzenie rozgrywki), a nie wypada nie wspomnieć chociażby o serii „Prince of Persia”, bo Nathan jest prawie tak zwinny jak Książę. Dajmy na to także „Gears of War”, z którego mądrze zaczerpnięto możliwość (wręcz obowiązek) „przyklejania się” do elementów otoczenia w celu uniknięcia pocisków wrogów. Inspiracje nie są złe, a jeśli dodatkowo stosuje się je mądrze i przemyślanie, to co tu narzekać?

Zaskoczyłem Was! Umiem przeskakiwać takie murki!


Zabawę z grą rozpoczynamy na łodzi, na którą zostaje wyłowiona trumna dziadka Drake’a, w której nie ma żadnego spróchniałego delikwenta, tylko pamiętnik i mapa do legendarnego skarbu El Dorado. Całe wydarzenie filmowane jest przez Elene Fisher – blondwłosą dziennikarkę, która wynajęła Nathana w celu nakręcenia reportażu życia. Jednak szybko okazuje się, że wieści na morzu rozchodzą się z prędkością fal i zmasowany atak na naszą łódź przeprowadzają piraci. Zaistniała sytuacja wymusza na dziennikarce odłożenie kamery, sięgnięcie po pistolet i obronę cennego znaleziska ramię w ramię wraz z Nathanem. Jak się później okaże, szukająca sensacji blondyneczka podczas naszej podróży nie raz nam pomoże, ale i nie raz wpędzi w niemałe kłopoty.

Moim skromnym zdaniem, nie ma sensu opisywać dalszych losów naszych bohaterów, ale wiedzcie, że fabuły do Uncharted nie powstydziłby się nawet autor scenariuszy do filmów z Indiana Jonesem w roli głównej.
Całej pikanterii grze nadaje fakt, że na legendarny skarb mają chrapkę także konkurenci Nathana… wywiązuje się nierówna walka. Nierówna, bo musimy na każdym kroku radzić sobie z bezwzględnymi najemnikami…

W tym miejscu najlepiej wspomnieć o tym, że twórcy gry, studio - Naughty Dog – aby nadać grze jeszcze bardziej wyrazistego charakteru filmu przygodowego, podzielili rozgrywkę na dwa, przeplatające się dość często ze sobą fragmenty – zręcznościowe zwiedzanie tajemniczych miejsc i efektowne strzelaniny.
Rozpisanie gry zacznijmy od tych pierwszych. Jeżeli graliście w Tomb Raidery lub w Prince of Persia to za pewne wiecie o co chodzi, a w zasadzie, wiecie o co się skacze i łapie. Nathan to zwinny człek, który bezbłędnie łapie się kamiennych krawędzi, huśta się na lianach, itp. itp.

Sekwencje w grze, w których musimy sobie poskakać i powspinać, są zrobione rewelacyjnie. Nic dziwnego, bo twórcy zjedli zęby na sławnej serii platformówek – „Crash”. Fragmenty zręcznościowe są rewelacyjne z wielu powodów. Po pierwsze, wszystko jest przemyślane i zrobione z pomysłem… a tu coś się urywa, a tu coś się kruszy, a to się rozpada – fajnie i co więcej, takie akcje zmuszają gracza w pozostaniu w pełnej gotowości. Po drugie, animacja Nathana. Koleś rusza się jak żywy, widać i czuć, że to co robi, mógłby zrobić człowiek. Warto też zwrócić uwagę na takie skromne ułatwienie wspinaczki… Chodzi o to, że Drake wyciąga rękę w kierunku, w którym jest coś czego można się złapać. Wyciągnięta łapa już z góry świadczy, że nie skaczemy w ciemno. No rewelacja! Co prawda, są drobne zgrzyty w animacji, ale na takie błahostki można przymknąć oko.

Ostatecznie dzieło wieńczy rewelacyjna praca kamery, sam fakt, że nie przeszkadza w wspinaczkach to dużo, ale jej efektowne oddalenia, przybliżenia i pokazywanie akcji pod wieloma kątami, sprawia że ta gra to arcydzieło! Bo jak można inaczej nazwać wspinaczkę na wielką ścianę frontu – kamera pokazująca scenerie w pełnej krasie, sypiące się ściany, słoneczko i fale obijające się o mury fortecy. Piękne i emocjonujące.

Masz łaskotki? Gili gili gili…


Druga cząstka gry to strzelaniny. W tym aspekcie mam niestety nieco więcej do ponarzekania, ale to wcale nie oznacza, że mi się nie podobały…
Przede wszystkim, uczestnicząc w strzelaninach, miałem ciągle wrażenie, że „już to gdzieś widziałem”. To prawda, bo niczym konkretnym się nie wyróżniają, a „przyklejanie się” do elementów otoczenia ewidentnie zaczerpnięto z Gears of War.
Mało tego, widać, że twórcy mocno wspomagali się skryptami. Przykład? Niewielkie pomieszczenie, a przeciwnicy wylewają się z niego w nieskończoność, dopóki nie przekroczymy magicznej, niewidzialnej linii.

Co do przeciwników, taka niesympatyczna uwaga: są za bardzo odporni na nasze kule. Skurczysynów dziurawisz porządną serią, a ten nadal trzyma się na nogach, baaa, w tej grze, nawet strzały w głowę nie są pewne!


  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 9 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 8h

Najważniejsze cechy: przygoda!

Plusy

  • świetne połączenie platformówki z grą akcji
  • niezapomniana przygoda
  • barwne postacie i niezwykle charyzmatyczny bohater!
  • rewelacyjna praca kamery
  • piękna oprawa audiowizualna
  • inteligencja najemników
  • przerywniki filmowe, które płynnie przechodzą w rozgrywkę

Minusy

  • za mocno widoczne skrypty
  • za duża odporność przeciwników na ostrzał
  • liniowe etapy
  • przydługie doczytywanie niektórych tekstur
  • mało różnorodne lokacje
  • za krótka!
Avatar użytkownika niXon
niXon mówi:

Jedna z pierwszych gier na konsole PlayStation 3, a już w znakomitym świetle zaprezentowała możliwości maszynki. Przygody charyzmatycznego Nathana Drake’a przywodzą na myśl odkrycia słynnej pani archeolog – Lary Croft, z tym, że w przeciwieństwie do bohaterki Tomb Raiderów, Nathan potrafi zrobić niemałą zadymę! Jego charakter i cięte, śmieszne teksty sprawiają, że to jeden z najfajniejszych głównych bohaterów w jakich miałem okazje się wcielić! Uncharted: Drake’s Fortune to interaktywny film przygodowy z rewelacyjna fabułą i świetnymi postaciami. Rewelacja przez duże „R”, ale niestety z wadami, które nie pozwalają wystawić mi jeszcze większej oceny. Polecam każdemu posiadaczowi „czarnego chlebaka”, a że gra obecnie kosztuje naprawdę niedużo, to grzech nie kupić!

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?