Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Mass Effect: Andromeda

Informacje

  • Autor: Finka
  • Dodano: 06 kwiecień 2017 03:08
  • Czytano: 356 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Mass Effect: Andromeda (PC)

Okładka gry Mass Effect: Andromeda
  • Producent: BioWare Corporation
  • Wydawca: Electronic Arts Inc.
  • Dystrybutor PL: Electronic Arts Polska
  • Gatunek: akcji, kosmiczne, RPG, science-fiction, TPP, TPS
  • Premiera: 21 marzec 2017 r.
  • Premiera PL: 23 marzec 2017 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 189.90 zł
  • Nasza ocena

    7.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 5

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Procesor Intel Core i5 3570 3.4 GHz/AMD FX-6350 3.9 GHz, 8 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce 660/Radeon 7850 lub lepsza, 55 GB HDD, Windows 7/8.1/10

Po zakończeniu przygody z komandorem lub komandor Shepard fani serii Mass Effect byli przekonani, że na tym seria się nie zakończy. W końcu nie zabija się kury znoszącej złote jaja. Nie minęło zbyt wiele czasu, nim ogłoszono kolejną część, Mass Effect: Andromeda.

Mimo braku kreatywności ładnie dobranych barw nie mogę odmówić.



Na końcowy efekt czekaliśmy 5 lat. A potem tak długo oczekiwany tytuł spod szyldu Mass Effect wreszcie stał się faktem 23 marca. Nadzieje już eksplodowały z siłą wszystkich wulkanów na Islandii razem wziętych. Czy zostały spełnione? Sprawdźcie sami, a ja postaram się w tej recenzji jak najlepiej udzielić Wam odpowiedzi na to pytanie.

Ojej, nie wyszło
Na początek musimy wybrać, którym z bliźniąt Ryderów zamierzamy pokierować – nią czy nim (domyślnie Scott i Sara). Po dokonaniu wyboru możemy zdecydować, czy chcemy skorzystać z domyślnego wyglądu postaci, czy raczej wolimy go spersonalizować. Co ciekawe, gra pozwala nam zmienić aparycję obu bliźniąt, dzięki czemu nawet po złości możemy stworzyć ich całkiem do siebie niepodobnych. Po zabiegach kosmetycznych wybieramy wstępny profil bojowy dla naszego bohatera lub bohaterki, imię (o ile nie chcemy domyślnego, drugie z bliźniąt zawsze kończy z domyślnym imieniem) i jesteśmy gotowi do drogi. Żeby było mi trochę łatwiej, przedstawię historię z perspektywy pani Ryder, którą grałam.

Trochę przypomina pewne Przebudzenie.



Początek historii Ryderów nie wróży dobrze. Ryder zostaje wybudzona z kriostazy tylko po to, by zaraz potem dowiedzieć się, że kapsuła jej brata została uszkodzona, a arka ludzkości – Hyperion – natrafiła na jakąś przeszkodę w przestrzeni kosmicznej. Niezbyt ciekawy początek po ponad sześćsetletnim śnie.

Pod koniec XXII wieku odkrycia na Marsie otworzyły przed wszystkimi rasami wrota do lepszej rzeczywistości. Garść wybrańców z każdej rasy dobrowolnie zapadła w sen trwający 635 lat po to, by dotrzeć do galaktyki Andromedy i tam szukać miejsca na nowy dom. W ten właśnie sposób powstała inicjatywa Andromeda. Na czele każdej rasy stoi Pionier – osoba odpowiedzialna za znalezienie planet zdatnych do życia, by móc na nich tworzyć osady. Na czele Hyperiona stoi Alec Ryder, ojciec naszych bliźniąt. Arka właśnie zbliża się do Habitatu 7 – potencjalnej ziemi obiecanej. Niestety sen o raju rozpada się jeszcze przed wejściem w atmosferę. Okazuje się, że w swoim pierwotnym stanie planeta nie nadaje się do kolonizacji, a co gorsza, rządzi nią nowa, niebezpieczna rasa Kettów. Ekspedycja kończy się tragedią, a nowym Pionierem ludzi zostaje jedno z bliźniąt. Niestety to dopiero początek kłopotów, a na młodą i niedoświadczoną dziewczynę spadnie nie tylko obowiązek odnalezienia nowych planet w gromadzie Helejosa, ale także, jak się potem okaże, ocalenie całej Andromedy. Czy sen o lepszym świecie się spełni? Czy tysiące żyć nie pójdą na marne?

Walka w zwarciu weszła w MEA na wyższy poziom.



Choć w założeniu ciekawa, fabuła zawodzi na wielu polach. Przede wszystkim jest przewidywalna i poza jednym miejscem w zasadzie nie zaskakuje wcale i jest nudna. Na szczęście w sukurs przychodzą członkowie załogi nowego statku Pionierki, Tempesta – ludzie, salarianin, kroganin, turianka, asari, a także przedstawiciel całkiem nowej rasy Angara. Nie zabraknie także przyjaznej AI, której rola w tej odsłonie gry będzie kluczowa na wielu polach. Zadania, jakie dla nich wykonujemy są ciekawe i nierzadko zabawne, do tego Tempest żyje i śmieszne tego efekty możemy obserwować na tablicy informacyjnej czy w niektórych mailach. Nie pożałuje ten, kto doprowadzi wieczór filmowy do końca. Wątek romantyczny, który przeżyła moja Ryder był bardzo przyjemny. Niestety wszystko to, co dobre, to wątki poboczne, bo niestety ten główny jest miałki i mało ciekawy.

Gdyby nie podtytuł, nie domyśliłabym się, że to inna galaktyka.



No pięknie, pięknie, ale…
Oprawa graficzna w Mass Effect: Andromeda stoi na bardzo przyzwoitym poziomie i nie bardzo jest się tu do czego przyczepić. Przynajmniej jeśli się posiada sprzęt zdolny pociągnąć grę na wysokich detalach, na niższych aż tak bardzo cieszyć się nie będzie nam dane. W kwestii technicznej jest bardzo dobrze – wszystko wygląda szczegółowo, malowniczo i ładnie. Z jednym, haniebnie źle wykonanym elementem – animacją twarzy głównych bohaterów. Ruchy warg są dziwne, a mimika czasem wygląda tak, że nie wiem czy postać się uśmiecha czy ma udar. Było to dość poważne niedopatrzenie ze strony twórców.

Czego mi jednak brakło, to kreatywności. W końcu gra toczy się w zakątku kosmosu, jakiego ludzkość jeszcze nigdy nie zbadała, a wszystko wydawało się zaskakująco przyziemne. Dlaczego twórcy nie pozwolili sobie popłynąć? Mieli tu w zasadzie nieograniczone możliwości, a jednak zamiast planet z podłożem, powiedzmy, z opiłków żelaza, albo czegokolwiek innego, mamy do czynienia z rzeczami tak banalnymi jak mało ciekawe roślinki, śnieg i piasek. Nuda. Ale przynajmniej dobrze się na nią patrzy.

Strzelanie dostarcza sporej frajdy zarówno w singlu, jak i w multi.



Słyszę, ale nie chce mi się słuchać
Szczerze mówiąc ścieżka dźwiękowa gry nie zapadła mi w pamięć w ogóle. Nie była oryginalna, nie wpadała w ucho. W każdym razie nie w moje. Jeśli jednak nie wpasowywałaby się w klimat tej produkcji, na pewno dałoby się to usłyszeć, więc poza brakiem oryginalności nie można jej wiele zarzucić. Jeśli chodzi o głosy, większość aktorów wypadła w porządku, ale u głównej bohaterki brakowało mi emocji i wynikało to z błędów aktorki, nie stoickiej postawy, niestety to słychać było bardzo wyraźnie. Przez to wszystko całość wypadła dość przeciętnie, toteż niewiele zapamiętałam z dźwięków Andromedy. Aczkolwiek finałowa walka dostarcza pewnych efektów dźwiękowych godnych ciepłego zakątka w pamięci.

Ale za to jest co robić
I teraz wreszcie ta słodsza strona medalu. Gameplayowy aspekt Mass Effect: Andromeda przedstawia się korzystnie. Bo naprawdę nie będziemy się nudzić. W samym trybie jednoosobowym znajdziemy sporo rzeczy do roboty. Pierwszą z nich są zadania poboczne. Te jednak się nie zachowały, bo w zasadzie w większości odbywają się na zasadzie idź, zeskanuj, weź, pozamiataj, przynieś. Z wyjątkiem zadań dla załogi, ogromna ilość mniejszych questów pobocznych nie przyciągnie nas do gry bardziej. Czeka nas też dużo jeżdżenia pojazdem po powierzchniach odkrytych planet, a także piesza eksploracja – ale bez obaw, z jetpackiem jest to wygodne.

Nawet na średnich detalach gra potrafi zrobić dobre wrażenie.



Powtarzalność pomniejszych misji pobocznych wynagradza system walki. Bo w Mass Effect: Andromeda możemy rozwijać wszystkie umiejętności i łączyć je w zestawy po trzy. Do tego oczywiście mamy jeszcze profile, które wzmacniają zdolności konkretnego typu lub typów, a te są trzy: walka, biotyka, technologia. Punktów do rozdania w Andromedzie będzie sporo, a jeśli zamarzy nam się zmiana stylu, możemy zresetować punkty przydziału za bardzo skromną opłatą. W temacie walki wolno nam zatem zostać kimkolwiek chcemy i to jest właśnie fajne. Naprawdę fajne. Ponadto czekają nas jeszcze dodatkowe elementy rozgrywki. Misje grup uderzeniowych APEX – polegające na wysyłaniu małych oddziałów na misje w poszukiwaniu zasobów lub w celach infiltracyjnych. Niektóre z nich dostępne są do rozegrania osobiście w trybie online, co skutkuje większymi i lepszymi nagrodami, jeśli się powiedzie. Poza tym, będziemy mieli dostęp do terminalu badawczego, który pozwoli nam na opracowywanie i wcielanie w życie projektów naukowych. Do tych potrzebne będą zasoby, jakie możemy zdobywać na różne sposoby – znajdować na planetach, zdobywać podczas eksploracji imponujących rozmiarów gromady Helejosa lub rozwijając poszczególne działy rozwoju przy zwiększaniu Poziomu Zdatności Andromedy. Można tego dokonać wykonując zadania fabularne i poboczne na planetach, które mają potencjał do zaludnienia. Po osiągnięciu konkretnego poziomu zdatności planety, można na niej wybudować osadę i powoli zaludniać. Kolejne poziomy zdatności odblokują nowe możliwości pozyskiwania zasobów i danych badawczych. Te ostatnie można też zdobywać skanując obiekty na planetach.

Sam ten wieczór filmowy podnosi wartość fabuły.



Oczywiście jest jeszcze tryb multiplayer, a ten przypomina bardzo to, czego już doświadczyliśmy w trzeciej części trylogii. W zespole do czterech osób musimy odpierać kolejne fale wybranych lub wylosowanych przeciwników – potwornych Kettów, robotycznych Porzuconych lub bardziej ludzkich Bandytów. Niejako są dobrani analogicznie do dawnych Zbieraczy, Gethów i Cerberusa. Im dalej, tym trudniej, do tego dostaniemy jeszcze zadania do wykonania, takie jak hakowanie czy wyeliminowanie konkretnych celów. Możemy rzecz jasna wybrać klasę postaci, która może awansować i stawać się coraz lepsza. Na planszy do dyspozycji mamy zestaw trzech umiejętności, jak i dodatkowych przedmiotów do wykorzystania w sytuacjach kryzysowych, takich jak potężne wyrzutnie czy zestaw pierwszej pomocy. Tryb zabawy jest prosty, ale przy tym niezwykle przyjemny.

Chciałoby się więcej
Ostatecznie Mass Effect: Andromeda jest produkcją dość przyzwoitą, całkiem rozbudowaną, ale po tylu latach oczekiwałoby się od BioWare’u trochę więcej. Pozostaje lekki niedosyt i mały niesmak. Samej ciężko mi było przebrnąć przez początek gry, zanim otworzyły się przede mną możliwości oderwania się od głównego wątku, który nie powala. Andromeda zajmie Wam jakieś 30 godzin, a jeśli zechcecie zdziałać w niej więcej, spędzicie tam nawet ponad 60 godzin! Póki co jednak w tytule tym mamy do czynienia ze sporą ilością niedoróbek, jakie dokładają gorzkości do tej niezbyt ciekawej mieszanki. Ocena wyszła mi trochę na wyrost, bo już obiecano łatki poprawiające produkt. Cóż, czekamy na ich wydanie.

Grę do recenzji dostarczył wydawca - Electronic Arts Polska:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 34h

Najważniejsze cechy: świetna oprawa i gameplay; kaprawa fabuła i nieciekawy soundtrack

Plusy

  • ciekawa drużyna
  • solidna oprawa graficzna
  • system walki
  • przyjemny tryb multi
  • niektóre wątki poboczne
  • rozbudowany świat
  • spora ilość rzeczy do roboty

Minusy

  • miałka fabuła
  • nieciekawa para głównych bohaterów
  • animacje twarzy
  • brak kreatywności
  • niezbyt ciekawa oprawa dźwiękowa
Avatar użytkownika Finka
Finka mówi:

Nawet jeśli kupicie grę wcześniej, poczekajcie trochę na łatkę lub dwie. Wówczas o wiele lepiej będziecie bawić się z Mass Effect: Andromeda.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?