Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Dandelion ~Wishes brought to you~

Informacje

  • Autor: Finka
  • Dodano: 19 maj 2015 22:38
  • Czytano: 1,651 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Dandelion ~Wishes brought to you~ (PC)

Okładka gry Dandelion ~Wishes brought to you~
  • Producent: Cheritz
  • Wydawca: Cheritz
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: visual novel
  • Premiera: 27 sierpień 2012 r.
  • Premiera PL: 29 wrzesień 2014 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: inny język
  • Nośnik: Digital
  • Cena: brak danych
  • Nasza ocena

    8.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Win XP, procesor Pentium 4 3,0 GHz, 1 GB RAM, karta graficzna Intel Graphics Card 3000, szerokopasmowe łącze internetowe, 1536 MB HDD

Do zrecenzowania Dandeliona zabierałam się bardzo długo. W recenzji zobaczycie myślę wszystkie powody, które mnie powstrzymywały czy zniechęcały, zwłaszcza po ograniu świetnego Nameless ~The one thing you must recall~. Ale przejdźmy do rzeczy.

Cheritz na rynku visual novel nie mają jeszcze bogatego portfolio. Jak dotąd spod ich skrzydeł wyszły tylko dwa tytuły, a pierwszym z nich był Dandelion ~Wishes brought to you~. Ciężko się grało, jeszcze ciężej recenzowało. Zapraszam do lektury.

Jak tu nie zatęsknić za piknikiem.



Życie jest nowelą
Heejung jest zabieganą dziewczyną. Zmęczona ciągłymi narzekaniami matki z wygórowanymi ambicjami wobec jej osoby, postanawia zamieszkać sama na koniec studiów. Zajęta nauką i samotnym mieszkaniem, nie ma czasu dla siebie i przyjaciół, przez co często uchodzi za kujona bez życia towarzyskiego, dodatkowo przysparza sporo zmartwień swojemu jedynemu przyjacielowi. Nauczona tym, że ciągle była rugana przez matkę, wiecznie sprowadzana do parteru i uznawana za ciężką porażkę, sama sobie podnosi poprzeczkę za wysoko i bardzo ciężko jej uporać się samej ze sobą. Wszystko się zmienia, kiedy w jej smutnym i monotonnym życiu, a dokładniej w domu, pojawia się koszyk z pięcioma uroczymi zwierzakami – trzema królikami i dwoma kotami. Ich pojawienie się zbija ją z pantałyku i nie wie, co począć. Myśli o nawale obowiązków i braku czasu nawet dla siebie. Nie wierzy, że udałoby się jej zająć jeszcze zgrają futrzaków. Dzwoni zatem do odpowiednich służb, by zabrano jej nieproszonych gości. Na drugi dzień, postanowiwszy coś zmienić w swym życiu, odwołuje akcję, nadaje zwierzakom imiona i rozpoczyna nowe życie wraz z Jisoo, Jihae, Jiwoo, Jiyeon i Jieun. Nie wie jeszcze, że gdy tylko zacznie faworyzować jednego z nich, wszyscy zmienią się w ludzi… ze zwierzęcymi uszami. Od tej pory przyjdzie jej mieszkać z pięcioma przystojniakami i zbudować swój związek z kotem bądź królikiem.

Spoko, to tylko zbliżenie na postać - nie jest taki duży.



W warstwie fabularnej wyraźnie widać wszystko to, co stało się inspiracją dla Nameless. Pięciu przystojniaków, odmienione życie. Samo w sobie jest to całkiem ciekawe, aczkolwiek nie porwało mnie tak bardzo, jak następca. Mimo wszystko trochę wciągało, czyli zadanie scenarzystów wykonane zostało należycie.

Całkiem dobrze narysowaną
Nie mogę się przyczepić do warstwy graficznej Dandeliona, choć nie urzekła mnie aż tak bardzo jak następca. Muszę przyznać, że faceci byli narysowani świetnie i miło było patrzeć na wszystkich, choć czas spędzałam głównie z jednym z nich. Projekty tła zostały wykonane dobrze, choć czasami w rysunkach można było dopatrzeć się zgrzytów. Ogólnie jednak to, co w produkcji było najważniejsze, czyli mężczyźni, zdało egzamin na szóstkę z plusem. Zabawne miniaturki i niektóre uproszczone, zeszytowe elementy potrafiły przywołać uśmiech, więc graficznie produkcja radzi sobie bardzo dobrze.

Przemiana w humanoidalne postaci jest dość nagła.



Dla uszu słabo zapamiętywalną
Muzycznie i dźwiękowo Dandelion za bardzo nie zapada w pamięć. Heejung czasami jęczy tak bardzo, że człowiek ma ochotę wyłączyć dźwięk, albo wyrzucić komputer przez okno, chłopaki mają często dość podobne do siebie głosy i mniej wprawne ucho mogłoby mieć problem z rozróżnieniem. Natomiast pod względem emocji dubbing spisuje się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o muzykę, ta przez jakiś czas jest dość przyjemna, lecz w miarę szybko się nudzi i nie zapada w pamięć. Niektóre motywy przeszły żywcem do kolejnej gry Cheritz. W warstwie dźwiękowej nie jest źle, ale nie ma też szału.

Męczącą
Gameplay w Dandelionie określić mogę jednym słowem: męczący. W momencie, kiedy dostaję w ręce grę z gatunku visual novel, nastawiam się na ogrom czytania i podejmowanie stosownych wyborów. Jednak ten tytuł wprowadza nas w świat niezbyt przyjemnego grindu. Czas upływa nam dzień za dniem i każdego dnia możemy wykonać pewien zestaw akcji, nieco inny niż w weekendy. Jeśli do pewnego momentu w grze nie określimy swojego wybranka, czeka nas marny koniec. Kiedy jednak dokonamy już wyboru, otrzymujemy dostęp do właściwej części gry. W ciągu dnia możemy robić coś w domu – niektóre czynności rozwijają poszczególne umiejętności (kobiecość, piękno, zdolności plastyczne), zmniejszają stres i presję, czasem ładują pasek serca. Gdy ten się wypełni, będziemy mogli odblokować pewne akcje lub zwiększyć swoją odporność na stres czy presję, co jest bardzo ważne, ponieważ zbyt wysoki poziom tych dwóch czynników może skończyć się bardzo źle. Pracując będziemy mogli zarabiać pieniądze na przedmioty, skądinąd ułatwiające dotarcie do dobrego zakończenia. Ważnym elementem gry jest zbieranie znaczków z podobizną wybranka w czasie randek.

Kocia karma czy obiad przygotowany przez kota-człowieka?



Można by powiedzieć, że tego rodzaju zabieg urozmaica rozgrywkę, mnie z kolei szczerze mówiąc bardzo irytował, bo w sporym stopniu przyćmiewał radość z odkrywania historii. Zamiast cieszyć się interakcjami z bohaterami, cały czas myślałam tylko o tym, czy nabiłam sobie u ukochanego odpowiednio dużą ilość punktów, czy go czymś nie zezłościłam, czy też mam odpowiednią ilość znaczków. I jeszcze czy aby na pewno z niczym się nie spóźniłam. Wszystko to składało się na to, że elementy fabularne witałam z ulgą, jednak o wiele mniejszą radością niż powinnam.

Jakby nie patrzeć, zabawa ma też swoje potężne plusy. Choć mamy tylko dwa rodzaje zwierzaków, każdy z naszych potencjalnych wybranków jest całkiem inny i kryje w sobie coś mrocznego i tajemniczego. Wybór zatem nie należy do prostych, gdyż każdy ma swoją wyrazistą i mocno przyciągającą osobowość. Warto więc ostatecznie sprawdzić każdą ze ścieżek zamiast ograniczać się do jednego ukochanego, a co za tym idzie - spędzicie przy tej grze sporo godzin.

Wam też może uronić niejedną łzę.



A jednak przyjemną
Dandelion ~Wishes brought to you~ to wciąż bardzo dobra visual novel, zdecydowanie odstająca na tle wielu innych gier ze swojego gatunku. Wątki miłosne są przyjemne, zdecydowanie jest na kim oko zawiesić. Możliwe, że nie podobało mi się tak bardzo jak bym chciała, bo zagrałam w tę produkcję w drugiej kolejności. Cieszę się, że twórcy wyciągnęli wnioski i przenieśli je do swojej drugiej gry. Niemniej, za tę cenę to chciałabym czegoś lepszego. Szczęściem, na stronie producenta możecie nabyć klucze Steamowe w niższej cenie niż na platformie dystrybucji Valve.
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 25h

Najważniejsze cechy: śliczne rysunki, bardzo dobra fabuła, pełno emocji, lekko uciążliwa rozgrywka

Plusy

  • barwne osobowości
  • ciekawe historie
  • ładne rysunki
  • sporo przeżywania

Minusy

  • niedociągnięcia w grafice
  • nieco uciążliwy gameplay
  • mało zapamiętywalny dźwięk
Avatar użytkownika Finka
Finka mówi:

W tej cenie chciałabym czegoś więcej, bo mimo wszystko było ciut męcząco.

Komentarze (1)

  • Avatar użytkownika Karfein
    #1 | Karfein mówi:05 lipiec 2015

    Żeby visual novel dla mężczyzn były takie głębokie, to bym chętnie pograł. Ale nie, muszą wszędzie dawać wielkie cyce.