Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Alone in the Dark (1992)

Informacje

  • Autor: Finka
  • Dodano: 03 październik 2013 02:56
  • Czytano: 2,858 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Alone in the Dark (1992) (PC)

Okładka gry Alone in the Dark (1992)
  • Producent: Infogrames Europe SA
  • Wydawca: Atari
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, przygodowe, survival horror
  • Premiera: 14 listopad 1992 r.
  • Premiera PL: brak danych
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski
  • Nośnik: CD
  • Cena: brak danych
  • Nasza ocena

    9.0

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 6

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Strach

    Strach
    Gra może przestraszyć młodsze dzieci.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Windows XP/Vista/7, procesor 1,8 GHz, 512MB RAM (zalecane 1 GB), karta graficzna 3D kompatybilna z DirectX 7 (zalecana kompatybilna z DirectX 9), 2GB HD, mysz, klawiatura.

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tą grą, miała ona już cztery lata. Ja niespełna sześć. Uwielbiałam ją i uwielbiam nadal, choć dziś jej oprawa wizualna jest raczej odrzucająca przy pierwszym kontakcie. Dlaczego mimo wszystko warto w to zagrać choćby i dziś? Wyjaśnię to jak najlepiej umiem w tej recenzji.

Pamiętacie jeszcze lata świetności DOS-a? Tak, to na tę platformę wydano powyższy tytuł. W roku 1992 Alone in the Dark pełen był innowacji. Prekursor survival-horrorów, grafika 3D... gracze, którzy z nią dorastali byli pełni zachwytu i na pewno do dziś wspominają to dzieło bardzo ciepło. Tak jak ja, choć byłam wtedy jeszcze małym, choć trzeba poniekąd przyznać... dość odważnym dzieckiem. Ekipa Infogrames stworzyła coś, czego się nie zapomina.

Z samego intro wylewa się mroczna atmosfera.



Jednak potrafi przestraszyć
Fabuła gry zaczyna się dość niewinnie. Dowiadujemy się, że właściciel pewnej rezydencji popełnia samobójstwo. Zostajemy poproszeni o zbadanie tej sprawy. Nie zwlekając, nasz bohater (lub bohaterka) udaje się do rzeczonego dworzyszcza. Wszystko zapowiada krótką wycieczkę, ale jak powszechnie wiadomo, sprawa szybko się komplikuje. Drzwi zamykają się za naszymi plecami z chwilą przekroczenia progu. Niezrażona tym postać brnie dzielnie korytarzami, aż dociera na strych. Jest to miejsce, gdzie niejaki Jeremy Hartwood odebrał sobie życie. Tutaj także początek ma nasza przygoda, w której cel rozwikłania zagadki szybko zmieni się w chęć ucieczki z willi, w jakiej od tego momentu czaić się na nas będą różnej maści monstra i pułapki.

O rany, jak brzydko!
Gracz, który nie znał Alone in the Dark w czasach niezbyt odległych od jej powstania, prawdopodobnie przerazi się. Grafika dziś bije po oczach swoją paskudnością. Uwierzcie jednak, że w czasach pierwszej odsłony jednej z najpopularniejszych serii gier komputerowych był to przełom, jakich mało. Pierwsza gra w grafice trójwymiarowej. Ludzie patrzyli na to z wypiekami na twarzy, dlatego nie zważając na dzisiejsze standardy, orzekam ją jako jeden z największych plusów gry. Do tych, którzy nie widzieli tej odsłony wcześniej, apeluję, by się nie zrażali. Poznajcie klimat rozgrywki, jakiego się nie zapomina.

Nie zawsze można poznawać historię w takiej sielance.



Mimo wszystkich odrażających detali, nie da się odmówić pewnej gracji obiektom, z którymi nie będzie nam dane wchodzić w interakcję. Meble, drobne dekoracje i inne mniej istotne dla rozgrywki elementy nie przedstawiają się źle, wręcz potrafią niekiedy zadowolić oko. Uwierzcie mi, to była niezwykła innowacja, na którą inni twórcy gier nie mogli (lub nie chcieli) się zdobyć.

Szalenie prosty dźwięk przyczyną szybkiego bicia serca
Dźwięk w angielskiej wersji ogranicza się jedynie do klimatycznej muzyki, odgłosów walki i dziwacznych odgłosów wydawanych przez naszych licznych i niekoniecznie ślicznych oponentów. Wersja CD i ta z GOG.com mają też lektora czytającego wszystkie teksty. Ot, taka opcja dla leniwców znających język.

Co można w zasadzie powiedzieć o oprawie audio? To, że choć jest szalenie prosta, tworzy niepowtarzalny klimat. Słychać grozę. Głównie dzięki temu co słyszymy, mamy szansę na przestraszenie się, bo te potworki raczej bawią niż straszą. Kiedy nagle podczas spokojnego eksplorowania obszaru zaskoczy Was muzyka, a zaraz potem coś na Was wyskoczy... serce może lekko podskoczyć. W przypadku osób nieco bardziej wrażliwych, nawet bardzo. Co prawda, ten ubogi soundtrack raczej nie ma szans równać się z tym, co spotkaliśmy w Silent Hill, ale pamiętajmy, że obie gry dzieli przestrzeń kilku lat. To, po fabule, najbardziej udana cecha tego tytułu.

Miss survival-horrorów ubiegłego tysiąclecia.



Nieskomplikowany system
Rozgrywka przedstawia się w zasadzie bardzo prosto. Eksplorując nawiedzony dwór poruszamy się za pomocą klawiszy strzałek. Kamera będzie podążać za naszą postacią, gdy ta dojdzie do ważnego obiektu lub niebezpiecznie zbliży się do brzegu ekranu. Nie ma na co narzekać, jest dość przejrzyście. Niemniej jednak, sterowanie potrafi sprawić pewien kłopot, ponieważ aby zmusić naszego protagonistę do biegu, trzeba w odpowiednim tempie wcisnąć dwukrotnie strzałkę do góry, co czasem się nie udaje, a bywają momenty, kiedy bieg jest niezbędny.

Przechadzając się po domu dane nam będzie zbierać różne przedmioty, które będą potem potrzebne w mniejszym lub większym stopniu. Ilość miejsca w ekwipunku jest ograniczona, ale niemała. Minie wiele czasu, nim będziemy musieli się czegoś pozbyć, a i to nie będzie trudne, bo wiele rzeczy przydatne będzie jednorazowo.

Nasz bohater może wykonywać siedem akcji: użycie, pchnięcie/otworzenie, upuszczenie/położenie, rzut oraz atak. Ta ostatnia daje nam do dyspozycji niedużą liczbę ciosów takich jak choćby kopnięcie czy uderzenie pięścią. Nie da się niestety ukryć, że animacje walk (i w zasadzie nie tylko) są bardzo ubogie. W zasadzie dynamizm trzeba sobie niemal wyobrażać. Niemniej nie przeszkadza to w dobrej zabawie. W kilku momentach dojdzie też możliwość wykonania skoku, jednak jest to czynność, której nie możemy wykonać kiedy nam się podoba. Zmuszą nas do tego dopiero pewne okoliczności. I w zasadzie to tyle o systemie rozgrywki. Alone in the Dark czasem skłoni nas też do wytężenia szarych komórek, by znaleźć kolejne przejście czy sposób na zabicie konkretnej bestii. Zaś dla tych, co lubią poczytać, znajdzie się kilka skryptów i krótkich książek. Nie będziemy się w każdym razie nudzić.

Nierówna walka, ale damy radę.



Sentymentalnie...
Zbierając wszystko w całość, mogę tylko powiedzieć, że jest to kawał potężnego klasyka, którego nie powinno się ominąć, niezależnie od naszego dotychczasowego doświadczenia z grami. Paskudna dziś (piękna kiedyś) grafika nie przeszkadza w tym, żeby dać się porwać niesamowitej przygodzie i przy okazji... dać się nieco wystraszyć. Nie zajmie nam to, co prawda, zbyt wiele czasu, ale warto poświęcić te 2-3 godziny. Po prostu.


Gra w recenzji w wersji z serwisu:
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 6 / 10
  • Nowatorstwo: 10 / 10
  • Fabuła: 8 / 10
  • Czas gry: 3h

Najważniejsze cechy: fabuła, klimat, oprawa, krótkość

Plusy

  • wciągająca fabuła
  • niepowtarzalny klimat
  • pierwszy w 3D
  • oprawa dźwiękowa

Minusy

  • krótka
  • momentami oporne sterowanie
Avatar użytkownika Finka
Finka mówi:

Alone in the Dark z 1992 roku to must-play. A jeszcze na GOG.com za 5,99$ macie do wzięcia całą trylogię z soundtrackami i innymi bajerami. Brać i grać!

Komentarze (4)

  • Avatar użytkownika Bodzio_Gracz
    #1 | Bodzio_Gracz mówi:09 październik 2013

    Nie miałem jeszcze okazji zagrać w Alone In The Dark, lecz przy najbliższej okazji będę musiał przejść tą klasykę.
    Gra wygląda bardzo ciekawie i ma swój klimat, a można to wywnioskować z Twojej recenzji, która jest świetna, konkretna oraz na temat :-) .

  • Avatar użytkownika Karfein
    #2 | Karfein mówi:08 październik 2013

    Zacny tytuł. Straszył mnie bardziej niż Resident Evil. I mam tu na myśli pierwsze części, nie nowsze nastawione na akcję.

  • Avatar użytkownika Finka
    #3 | Finka mówi:04 październik 2013

    No, też tak uważam. Kiedyś to się wszyscy ścigali w nowinkach technologicznych, a teraz grafika to już bardziej artystyczna wizja autora. Tak czy siak, o AitD będę i prawnukom opowiadać xD

  • Avatar użytkownika JackReno
    #4 | JackReno mówi:04 październik 2013

    Cudowna gra. Teraz, w dobie wielu rozpikselowanych gier indie, grafika nie powinna zniechęcać graczy.