Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Need for Speed: The Run

Informacje

  • Autor: Qer
  • Dodano: 13 maj 2012 20:52
  • Czytano: 1,403 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Need for Speed: The Run (PC)

Okładka gry Need for Speed: The Run
  • Producent: EA Games
  • Wydawca: Electronic Arts Inc.
  • Dystrybutor PL: Electronic Arts Polska
  • Gatunek: samochodowe, wyścigi
  • Premiera: 15 listopad 2011 r.
  • Premiera PL: 18 listopad 2011 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 149.90 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 6

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Quad Core i5 3 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1024 MB (GeForce GTX 560 lub lepsza), 18 GB HDD, Windows Vista/7

Chcieliście kiedyś pojechać na wycieczkę objazdową po Stanach Zjednoczonych Ameryki? Nie ma problemu! Ale jest tylko jeden warunek: minimalna prędkość podróży to mniej lub więcej 250 km/h. Zaskoczeni? Tak myślałem. Więc zapraszam do kolejnej odsłony Need for Speed o bardzo „szybkobrzmiącym” tytule – The Run. Podobnie jak w Undercover, panie i panowie z EA Games postawili na bardzo rozwiniętą fabułę będącą niejako kontynuacją przygód Jacka Rourke’a – zadłużonego młodzieńca, któremu niestraszne jest wpadanie w kolejne konflikty z prawem. Niespodzianką są QTE bardzo, ale to bardzo urozmaicające rozgrywkę. Wszystko to oprawione przepiękną grafiką i wpadającymi w ucho rockowo-rapowymi kawałkami tworzy pozycję, której nie sposób ominąć.

CIACH, CIACH, CIACH, BIEGNIJ ILE MASZ SIŁ!

Zaczynając od fabuły… nie wgniata w fotel. Historia jest dobrze wyreżyserowana i nie sposób się nudzić, ale jak w większości odsłon serii, gracz jest wrzucany w coś w stylu: zabawa w kotka i myszkę z dużą ilością zielonych prostokątów zwanymi przez ludzkość pieniędzmi. Głównym atutem jest tutaj oczywiście wcześniej wspomniana wycieczka po USA. Ale przejdźmy może do sedna sprawy. Wszystko kręci się wokół pewnego młodzieńca, Jacka Rourke’a, który jest najbardziej zadłużonym człowiekiem na świecie (no może trochę przesadziłem), a do tego popadł w konflikt z prawem. Jego jedynym ratunkiem (jakby nie było innej pracy na świecie) jest wzięcie udziału w wycieczce po USA… prowadząc najszybsze samochody na świecie. Organizowany jest wyścig, którego główną nagrodą jest 25 milionów bucksów. Jak zdobyć taką mamonę? Wystarczy jako pierwszy przyjechać na metę trasy San Francisco – Nowy Jork. Trasa w sam raz na niedzielną przejażdżkę. Na taki pomysł nasz bohater sam nigdy by nie wpadł, dlatego prowadzi nas równie inteligentna, co piękna, opiekunka, która zaproponowała cały ubaw. W wyścigu, oprócz nas, bierze udział jeszcze 199 innych zawodników tak samo napalonych na pieniążki jak my, więc będzie naprawdę ciekawie. Aha, nie zapominajmy jeszcze o mafii, również siedzącej nam na ogonie. W czasie rozgrywki będziemy się niekiedy natykać na czarne samochody z karabinami wystającymi z okien, które dość skutecznie będą utrudniać nam wyścig. Nie chciałbym zdradzać całej fabuły ze szczegółami, ponieważ gra potrafi zaskoczyć.

AŻ DUSZA SIĘ RADUJE!


Wracając do technicznych spraw, całość ogranicza się do około 5 godzin rozgrywki. Mimo że nie jest to bardzo dużo czasu, z pewnością nie odniesiemy wrażenia, że coś za szybko się skończyło. Fabuła wbrew pozorom jest dość wciągająca, bo nie jesteśmy skazani tylko na wspinanie się po kolejnych szczebelkach wyścigu, ale także na zabawę z panami policjantami, którzy usilnie próbują nas złapać… na piechotę! Dobrze przeczytaliście. W grze NFS: The Run będziemy musieli od czasu do czasu wysiąść z naszego wozu i w kilkunastu sekwencjach QTE (są dość trudne, jak dla mnie) poskakać po dachach lub obić parę policyjnych buziek. To miłe zaskoczenie naprawdę potrafi urozmaicić rozgrywkę, a przez to nie czuje się morderczo uciekających kilometrów.

A SAMOCHODY GNIEŚĆ I ROZPADAĆ SIĘ BĘDĄ!

To co chyba najbardziej przykuje Waszą uwagę, jeśli chodzi o samą rozgrywkę, to model zniszczeń. Jak wiemy z poprzednich części, nie kładziono zbyt dużego (w ogóle nie kładziono) nacisku na strefę rozlatywania się naszego auta na części pierwsze. W NFS: The Run jest całkowicie inaczej. Jesteśmy świadkami naprawdę spektakularnych wypadków. Zniszczenia samochodu są bardzo dobrze dopracowane, co widać już przy najmniejszych otarciach o barierki czy auta naszych oponentów. Jednak kiedy zaliczymy dzwon w drzewo lub inny bliżej niezidentyfikowany obiekt wolnostojący, blacha wygnie się o 180 stopni, szyby rozpadną się w drobny mak, aż w końcu z naszej bryki nie zostanie nic innego jak kupa złomu (a szkoda, bo to drogie jest). Na szczęście to jedyna cecha zapożyczona z symulatorów. Gra NFS: The Run, jak wszystkie inne odsłony gry, jest książkowym przykładem zręcznościówki. Nie musimy niczego naprawiać, ani bawić się w ustawianie parametrów naszego „potwora”, bo i tak nie byłoby na to czasu… w końcu wyścig trwa. Model jazdy, jak zwykle, jest bardzo przyjemny, choć na początku trochę ciężko opanować nowo zakupione auto. Co najważniejsze, główną zasadą serii pozostało motto: „Ciśnij gaz do dechy i nie waż się używać hamulca”. Sama rozgrywka jest bardzo dynamiczna (to również zasługa dobrze zaprojektowanych tras) i z pewnością odczujecie te 400 km/h na karku. Jedyną zauważoną przeze mnie wadą jest automatyczny powrót na trasę po ewentualnej kraksie. Gra sama umieszcza nas na ostatnim checkpoincie, który zaliczyliśmy, a ten czasami jest dość daleko. Na szczęście nie zdarza się to nagminnie.

BOŻE, JAK TU ŁADNIE!


Czym byłaby seria Need For Speed bez piekielnie szybkich samochodów? W najnowszej odsłonie będzie ich jeszcze więcej i będą one jeszcze szybsze. Będziemy mogli usiąść za wirtualną kierownicą takich samochodów znanych marek jak: Lamborghini, Porsche, Lotus, Shelby, Chevrolet czy Aston Martin, a to tylko mała część z ponad 100 aut, które czekają tylko aż przekręcisz… trigger. Oczywiście EA Games potraktowało nas standardowym podziałem maszyn na drogie i luksusowe exotic cars, bardzo „zwinne” samochody sportowe i stare, dobre, amerykańskie muscle cars. Każda klasa ma do zaoferowania co innego, więc musimy bardzo uważnie dobierać samochód do oczekującego nas odcinka trasy. I nie będziemy już mieli możliwości zjazdu do powszechnie znanego garażu, gdzie sobie odpoczniemy. Nie! Jedynym miejscem, w którym zmieniamy nasze auto są stacje benzynowe rozmieszczone na trasie wyścigu. Możemy również zapomnieć o możliwości tuningu, ale to nawet dobrze, bo byłoby grzechem śmiertelnym „oszpecanie” fabrycznych cudów techniki, a poza tym same auta są bardzo dobrze dopracowane, więc dusza się raduje, kiedy możemy patrzeć, jak nasze Lambo mknie przez szosy USA z prędkością światła (znowu przesadziłem).

Jak w poprzednich częściach (zgodnie z ówcześnie panującym poziomem techniki) miło się patrzyło na świat, samochody i inne części grafiki w grze, tak w The Run panowie programiści przeszli samych siebie. Najnowsza odsłona serii prezentuje się przecudownie i to pod każdym względem. Samochody są bardzo dobrze dopracowane, nawet w najmniejszych szczegółach. Każda marka ma swój niepowtarzalny charakter, co da się odczuć już na samym początku, kiedy wsiadamy do białej audicy. Dodatkowym atutem jest zastosowany silnik Frostbite 2 (znany między innymi z Battlefield 3), zapewniający niezwykle realistyczny model zniszczeń. Jednak to nie samochody powodują, że NFS: The Run prezentuje się tak pięknie. To świat. Każdy etap jest bardzo solidnie zaprojektowany i zaopatrzony w masę soczystych szczegółów. Mogę śmiało powiedzieć, że nie ma trasy, która byłaby podobna do poprzedniej. Na szczególną uwagę zasługuje etap w górach, gdzie jedziemy wśród spadających głazów i lawiny. Wszystko dookoła zawala się w mgnieniu oka, śnieżyca skutecznie zasłania nam przednią szybę a my, jadąc z zawrotną prędkością, staramy się unikać kolejnych odłamków skalnych lecących na nasz wóz z bardzo wysoka. Spróbujcie zamknąć oczy chociaż na sekundę… zresztą sami zobaczycie.

FABUŁA TO NIE WSZYSTKO


Na pochwałę zasługuje również oprawa dźwiękowa. Fajnie prezentują się odgłosy pojazdów, syreny policyjnych radiowozów czy też dźwięki kraks, ale to co najważniejsze, czyli muzyka, jest naprawdę świetne. Mieszanka rocka i rapu naprawdę daje kopa do dalszej jazdy. Nie są ani nachalne, ani zbyt usypiające… dokładnie takie, jakie powinny być. Ja byłem już wniebowzięty, kiedy usłyszałem kawałek jednej ze swoich ulubionych kapel – Dead Weather na czele z Jackiem White’em. W sferze menu oczywiście napotykamy na stały motyw muzyczny, który nadaje grze bardzo kinowy klimat. W Need for Speed: The Run znajdziemy kinową lokalizację, czyli polskie napisy.

Na szczęście to, co ma nam do zaoferowania fabuła, czy raczej tryb The Run, to nie wszystko. Czeka nas bowiem tryb wyzwań, który jednocześnie pozwala odblokować kolejne samochody oraz wszelkiej maści obrazki do upiększenia swojego profilu w trybie sieciowym. Wyścigi są różne, najczęściej podzielone ze względu na samochody, jakimi można się w nich ścigać. Żeby nie było za łatwo, kolejne wyzwania są zablokowane, więc to dobra motywacja do dalszej gry. W najnowszej dosłownie NFS mamy również do czynienia z Autologiem, który bez problemu pomoże nam zmierzyć się z naszymi znajomymi i walczyć o pozycję lidera na listach rankingowych.

ALLELUJA I DO PRZODU!


Podsumowując, najnowsza odsłona gry Need for Speed: The Run jest fantastyczną pozycją dla wszystkich miłośników zarówno szybkich samochodów, jak i samej serii. Gra w sumie nie zaskakuje gracza czymś wyjątkowym, ale solidna fabuła oraz piękna oprawa graficzna i dźwiękowa pozwalają na długie godziny dobrej rozrywki. Model zniszczeń, którego wcześniej za bardzo nie mogliśmy uświadczyć w NFS-ach tutaj jest naprawdę dopracowany. Także jedyne, co na zakończenie mogę dodać, to ALLELUJA I DO PRZODU, piraci drogowi! Do zobaczenia na szosach USA.
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 8h

Plusy

  • grafika
  • ścieżka dźwiękowa.
  • system Autolog
  • modele aut
  • solidna fabuła
  • odczuwanie prędkości

Minusy

  • checkpointy
  • ... nudne zakończenie!
Avatar użytkownika Qer
Qer mówi:

Need for Speed: The Run jest rewelacyjną grą, która bardzo dobrze oddaje klimat nielegalnych wyścigów organizowanych na drogach całych Stanach Zjednoczonych. Jeżeli chcesz poczuć prawdziwą prędkość i kochasz piękne superauta to jest to pozycja dla Ciebie. Po za tym rewelacyjnie działający system Autolog pozwoli bez przeszkód pościgać się ze znajomymi i porównać swoje wyniki. Za kółka moi przyjaciele i do zobaczenia na szosach USA.

Komentarze (4)

  • Brak avatara
    #1 | MaciejJB mówi:06 luty 2014

    fajna fabuła Smile

  • Brak avatara
    #2 | Karols213 mówi:04 listopad 2012

    Super produkcja.Zachęcam do zakupu tych co jeszcze jej nie mają na swoich półkach.

  • Avatar użytkownika Geraltowa
    #3 | Geraltowa mówi:01 listopad 2012

    Gra bardzo mi się podoba - tak trzymać Smile

  • Avatar użytkownika Tinox
    #4 | Tinox mówi:01 listopad 2012

    Bardzo dobra gra Smile Szybka akcja dała tej grze dużo dobrego z resztą w końcu tytuł do czegoś zobowiązuje Smile