Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Włatcy Móch: Wrzód na dópie

Informacje

  • Autor: niXon
  • Dodano: 17 luty 2010 12:15
  • Czytano: 7,649 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Włatcy Móch: Wrzód na dópie (PC)

Okładka gry Włatcy Móch: Wrzód na dópie
  • Producent: Nicolas Games
  • Wydawca: Nicolas Games
  • Dystrybutor PL: Nicolas Games
  • Gatunek: przygodowe
  • Premiera: 13 luty 2009 r.
  • Premiera PL: 13 luty 2009 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: pełna polska wersja
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 49.90 zł
  • Nasza ocena

    7.5

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

Wymagania: Pentium 4 1.7 GHz, 512 MB RAM, karta grafiki 256 MB (GeForce 7600 lub lepsza), Windows XP/Vista

„Włatcy Móch”… chcąc nie chcąc, obił mi się o uszy ten tytuł i to niejednokrotnie. Na dodatek w życiu codziennym zasypywały mnie teksty z tej bajeczki i powiedzenie „Dzieeeń Dooobryy”, które wydobywał z siebie Czesio. W końcu postanowiłem zobaczyć kim są Ci „Włatcy Móch”. Obejrzałem kilka odcinków, a ni stąd ni zowąd dowiedziałem się o pełnometrażowym filmie, który można zobaczyć w kinach. Kwestią czasu było wydanie oficjalnej gry, w którą zagrałem z czystej ciekawości. Mowa tu o produkcji „Włatcy Móch: Wrzód na Dópie”… Powiem Wam, że rzadko który podtytuł w takim stopniu określa całą grę.

"Fantastyczna Czwórka"


Bohaterami owej gry (a jakżeby inaczej) jest czwórka niezbyt rozgarniętych i inteligentnych chłopców. Maślana – syn bogatego ojca, Konieczko – młody naukowiec i wynalazca, Anusiak – prosty chłopak ze wsi, oraz gwiazda programu – Czesio… zombie. Wszyscy oni są kolegami ze szkolnej ławki, a większość ich problemów jest przyziemnych, aż do czasu tej gry.

Otóż, cała fabuła opiera się na tym, że szkołę, w której się uczą, chcą przejść kosmici i nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie chcieli również przejąć umysłów wszystkich uczniów – trzeba coś z tym zrobić i to szybko! Ta jasne… fabuła jest żałosna, a jak gra przygodowa może się podobać, kiedy rdzeń tego gatunku jest tak prymitywny?!

Ze względu na scenariusz, większość lokacji, które przyjdzie nam zwiedzić to szkolne korytarze i inne przerażające miejsca jak sale lekcyjne, czy kible. Żałosne w tym wszystkim jest to, że w całej grze jest zaledwie kilka lokacji do zwiedzenia. Przez całą grę kręcimy się po tych samych miejscach, wracając tu i z powrotem. Owszem, zdarzają się ciekawsze miejscówki, ale to sporadycznie. Na przykład mamy taki epizod wspominkowy szkieleta majora (nie pytajcie), w którym naszym zadaniem jest wysadzenie rosyjskich kanałów. O! albo poznamy ciekawą krainę, kiedy to Czesio… naje się grzybków, ale nie można powiedzieć, że ją zwiedzimy, bo mamy w niej tylko za zadanie ukończyć parę mini gierek. Generalnie, tylko te dwa rozdziały wyróżniają się spośród całej nudnawej gry. No ale może jednak będzie można cieszyć się z tego co mamy?...

90% lokacji, to tereny szkolne.


… No niestety. Przede wszystkim, jak można cieszyć się z gry, która wygląda tak paskudnie i koszmarnie?! Wiem, wiem, rozumiem zabieg twórców, którzy chcieli aby gierka wyglądała w kreska w kreskę jak bajeczka, no ale są granice przyzwoitości. Tła są paskudne, kwadratowe, mało szczegółowe i niewyraźne. Postacie to proste bryły, a ich animacje w zasadzie nie istnieją. Taka prostacka szata graficzna sprawdza się podczas przerywników filmików, bo wtedy gierka rzeczywiście wygląda i brzmi (zdaje się, że lektorzy są ci sami) jak bajka, ale nie podczas samej rozgrywki, kiedy po paru minutach zaczyna już drażnić. Paskudne to i tyle!

Jednak nie zaprzeczę, że w tej prymitywnej oprawie wyczuwalny jest charakter „Włatców Móch”, ale jeszcze raz napiszę: wygląd tej gry może podobać się miłośnikom serialu, ale dla przeciętnego gracza to SYF!

Kiedy śpisz, zombie się budzą!


Porównując mechanikę gry „Włatcy Móch: Wrzód na Dópie” do innych gier przygodowych, to ma się wrażenie, że jest ona uproszczona tak mocno, że już bardziej się nie da. Rzecz jasna, zapomnijmy o jakiś pamiętnikach, notatkach bohaterów itp. Interfejs w tej grze jest tylko w formie prostego paseczka u dole ekranu, na którym pojawiają się zebrane przez nas przedmioty. Przynajmniej jest prosto i wszystko widać na pierwszy rzut oka, ale to jest lenistwo ze strony twórców, a My tego nie popieramy.
Jeszcze co do mechaniki gry, to jest jeszcze jedna uciążliwa sprawa. Otóż, nie da się przyśpieszyć postaci, którą sterujemy. Jesteśmy zmuszeni czekać i podziwiać jak nasz bohater koślawię przejdzie z jednego końca korytarza na drugi.

To jest ewidentny zabieg sztucznego wydłużania rozgrywki, która jest i tak rekordowo krótka. Uwaga, przechodziłem tą grę około 1,5 godziny! Brak mi słów i powiem tylko - aby się już nie denerwować – że jest to skandalicznie mało!

Ławeczka w parku, wygolone łby... brakuje tylko browarka, i mamy znany widok.


Wydłużyć czas gry zapewne tez miały mini gierki, ale nie udaje im się to ze względu na swoją prościznę, wręcz prostatę… Najdłuższą przechodziłem może z minutę. Łapanie „mrówków” Czesiem, gra w kapsle, czy też układanie kładeczki to zadania nad wyraz banalne – dzieci w wieku 3 lat by nie miały problemu z tego typu wyzwaniami. Jednakże przyznam, że jedna mi się spodobała – ściąganie na sprawdzianie. Musimy tak wykorzystywać przedmioty /zwierzęta w klasie, by powstało zamieszanie, a zarazem możliwość ściągnięcia. Szkoda, że to jedyny rodzynek…

Pisząc powyższe słowa, zastanawiałem się, co jest w tej grze, aby wydać nań 50zł (około tyle złociszy kosztowała w dniu premiery)? Patrząc na długość rozgrywki i na ogólną jakość, śmiało można napisać, że jest to zbrodnia w biały dzień! Ale kto by się tam przyznał, że „Włatcy Móch: Wrzód na Dópie” powstało tylko w celu wyłudzenia kasy od młodzieży zapatrzonej w serial? Jednakże My ostrzegamy przed tym tytułem.
  • Grafika: 1 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 4 / 10
  • Czas gry: 2h

Najważniejsze cechy: klimat

Plusy

  • czuć klimat serialu
  • przerywniki filmowe wyglądają jak bajeczka
  • oryginalni lektorzy

Minusy

  • żałosna fabuła
  • zaledwie kilka lokacji
  • paskudna grafika
  • animacja postaci
  • skandalicznie krótka
  • cena w dniu premiery
Avatar użytkownika niXon
niXon mówi:

Gdybym kupił sobie tą grę za sugerowaną cenę dystrybutora – 50zł, to sam bym sobie skopał dupsko po jej ukończeniu, i to tak mocno, że nie mógłbym usiąść na nim przez tydzień. Podtytuł tej gry mówi wszystko, a po co interesować się grą, która jest bolesna i dokuczliwa? Komu od biedy mógłbym polecić tą „produkcję”? Największym fanom serialu… ale zlitujcie się nad swoimi portfelami i zakupcie tą grę za co najwyżej 20zł. No niestety… Nicolas Games pokazał nam, jak nie powinna wyglądać gra przygodowa.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?