Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Zaginiona historia: Tale of Hero

Informacje

  • Autor: niXon
  • Dodano: 06 marzec 2009 16:25
  • Czytano: 2,014 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Zaginiona historia: Tale of Hero (PC)

Okładka gry Zaginiona historia: Tale of Hero
  • Producent: Future Games
  • Wydawca: Noviy Disk
  • Dystrybutor PL: City Interactive
  • Gatunek: point & click, przygodowe
  • Premiera: 24 lipiec 2008 r.
  • Premiera PL: 2 grudzień 2008 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 49.90 zł
  • Nasza ocena

    6.5

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 3

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: Pentium 4 2 GHz, 1 GB RAM, karta grafiki 128 MB (GeForce 6600 lub lepsza), 2.2 GB HDD, Windows XP/Vista

- Zawód?
- Bohater.
- Nie rozumiem, młodzieńcze
- Dla wielu jestem bohaterem, ponieważ rozprawiam się z potworami!


Przeczytawszy ten krótki (aczkolwiek treściwy) dialog, z pewnością nie masz już wątpliwości, czym tak naprawdę zajmuje się Olaf – bohater „Tale of a Hero”. Jest łowcą potworów i pomaga ludziom pozbyć się nawet najbardziej plugawego paskudztwa. Jak by to groźnie nie brzmiało, Olaf to tak naprawdę skromny chłopak, który na co dzień jest rybakiem. Musicie wiedzieć, że nie od razu dowiadujemy się zupełnie wszystkiego o głównym bohaterze. Na początku, po średniej jakości intrze wiemy tylko, jak Olaf wygląda i to, że najwyraźniej lubi wchodzić w ciemne i ciasne dziurki – bez skojarzeń proszę.

Dziwne mają tu te taksówki


Przygodę zaczynamy w jakiejś ciemnej jaskini, w której śpi potwór o kamiennej skórze. Sytuacja nie jest za ciekawa. Nasz bohater nie przygotował się odpowiednio na takiego przeciwnika i daje nam do zrozumienia, że jeżeli szybko czegoś nie wymyślimy - będzie po nim. Na spokojnie analizując sytuację i czyniąc odpowiednie działania, szybko zyskujemy przewagę nad potworem i wykonujemy swoje zadanie.
Skromnie podkreślę, że Olaf nie należy do tych, którzy bezwzględnie wykańczają swoich wrogów. Nie zobaczymy, jak odrąbuje jakiemuś potworowi makówkę, ani jak wypatrosza ofiarę. Po prostu jest to chłopak, który szuka pokojowych rozwiązań i unika rozlewu krwi.
Tak jest również i w tym przypadku, ale ani słowa więcej.

Po szybkim i łatwym etapie w jaskini kamiennego potwora, zostałem poinformowany o moim kolejnym celu. Misja, którą miałem wykonać zapowiadała się... inaczej. Od razu domyśliłem się, że będzie to coś poważniejszego, ale i zarazem ciekawszego. Owe zadanie zleca nam nasza przyjaciółka – czarodziejka – a polega ono na tym, iż musimy pozbyć się legendarnego, lodowego przyjemniaczka, z którym do czynienia miał ojciec Olafa. Dowiadujemy się dodatkowo, że „sopelek” porwał córkę króla, a nam bezczelnie grozi! Pal licho księżniczkę, ale zniewaga nazwiska Olafa nie przejdzie bez echa! Ruszamy w podróż, której celem jest skopanie zmarzłego dupska potworowi!


Te szczypce to schowaj sobie w … muszle


Mimo, że to wszystko brzmi aż nadto poważnie nie znaczy, że gra staje się trudniejsza. Aby nie przedłużać, powiem tak - Tale of a Hero to jedna z łatwiejszych przygodówek w jakie grałem. Z poziomu trudności gry ucieszą się zapewne nowicjusze, bo Tale of a Hero to dobra okazja, aby zapoznać się z przygodówkami w klasycznym stylu point&click. Większych problemów z przejściem gry nie miałem, bo praktycznie zawsze wiadomo co w danym momencie trzeba zrobić. W gruncie rzeczy jestem zadowolony, że udało mi się uniknąć takich krzywych akcji jak ślęczenie od godziny nad jednym i rozkminianie jakby tu poruszyć fabułę do przodu. Jedyne z czym miałem problem, to znalezienie konkretnego przedmiotu wtopionego w tło lokacji. Jest to błąd gry, który troszkę męczy podczas zabawy i nie mam innego wyjścia - muszę bezlitośnie odnotować go w minusach.

Wrócę jeszcze do tego patentu, że w momencie przejęcia kontroli nad Olafem nie wiemy kim on tak naprawdę jest. Podoba mi się to, że spotykamy na początku jakiegoś kompletnie nam obojętnego czereśniaka, ale wraz z biegiem czasu nawiązuje się więź między bohaterem a graczem! Jest to taki bezcenny efekt, który twórcy gier chcą osiągać w swoich dziełach. Jednak, z własnego doświadczenia wiem, że nie zawsze taki manewr się udaje… w Tale of a Hero jak najbardziej zakończył się sukcesem!

Niezłą masz klimatyzację na chacie


Tą część recenzji chciałbym zacząć od pytania: Czy grając w gry przygodowe dziwiliście się nie raz, jakim cudem bohater włożył sobie do kieszeni wiadro wody, czy na przykład drabinę? Takich niezwykłości udało się uniknąć w recenzowanej przeze mnie grze. Ale w jaki sposób? Przecież nieuniknione jest przeniesienie jakiegoś większego przedmiotu! Twórcy gry po prostu „kazali” bohaterowi zapamiętywać większe przedmioty. Dzięki temu patentowi, nie uświadczymy w grze takich absurdów, jak widok bohatera wpychającego sobie w tyłek dwa razy większą od siebie belkę! W Tale of a Hero, większy przedmiot kulturalnie zostaje zapamiętywany i w momencie kiedy go potrzebujemy, Olaf przytarga go na miejsce. Świetny pomysł! Mam nadzieje, że będzie powielany w nadchodzących produkcjach point&click.

Nadszedł czas, by trochę ponarzekać, a największy żal mam do animacji ruchów postaci. Walę prosto z mostu… są zrobione tragicznie! I nie boje się użyć tego słowa. Twórcy gry najwyraźniej nie mogą sobie poradzić z animacjami w swoich grach. Grałem w Black Mirror, grałem i w NiBiRu, a w każdej z tych gier animacja pozostawiała wiele do życzenia. Postacie poruszają się tak, jakby miały pełne galoty! Nie był to fajny widok dla moich pięknych oczu. Jednak, tu już nawet nie chodzi o wizualny efekt. Po prostu animacja mi zamulała zabawę! Do czego zmierzam? Otóż, w grze jest taki rozdział, w którym ciągle jesteśmy pod wodą. Fajnie, ale przemieszczanie się po podwodnych lokacjach to istny koszmar. Olaf tak mozolnie się porusza, że odechciewa się grać, a jak to często w przygodówkach bywa – trzeba wędrować często z jednego końca „mapki” na drugi. Naprawdę, przed wypuszczeniem gry na sklepowe półki, radziłbym twórcom wysłać Olafa na kurs nurkowania, bo tak być nie może!

Proszę nie mylić z Tytanikiem


Wiecie kiedy mniej więcej wyszła ta gra? A w okolicach nowego roku. Jednakże, gdybyście zobaczyli grę w akcji, to byście nie uwierzyli. Ja sam nie mogłem uwierzyć. Nawet wziąłem pudełko i chciałem upewnić się, co do dokładnej daty premiery gry. Tale of a Hero wygląda tak, jakby miała za sobą 3 lata w plecy. Już po wyglądnie menu wiedziałem, że z grafiką będzie nie ciekawie. Niska rozdzielczość, skromny wygląd i brak regulacji detali. No dobra, mamy jeden suwak w opcjach graficznych, ale dużo z niego nie wyciśniemy. Jak patrzy się na grę to zalatuje od niej taką stęchlizną, która była wyczuwalna w starszych produkcjach. Może nie wygląda to tak bardzo tragicznie, ale oczekuje po nowszych grach zdecydowanie lepszej oprawy wizualnej.
Co do audio to niczym specjalnym się nie wyróżnia, ale i nie sprawia, że po paru godzinach z grą zaczynają boleć uszy.
  • Grafika: 5 / 10
  • Dźwięk: 6 / 10
  • Grywalność: 7 / 10
  • Żywotność: 7 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 5h

Najważniejsze cechy: fabuła

Plusy

  • stopniowo rosnąca więź między bohaterem, a graczem
  • ciekawa i klimatyczna przygoda
  • bohater nie ma, wszystko mieszczących kieszeni
  • łatwa, w sam raz dla żółtodziobów

Minusy

  • ...ale, za łatwa dla weteranów
  • tragiczna animacja postaci
  • przestarzała grafika
  • zlewanie się przedmiotów z otoczeniem
Avatar użytkownika niXon
niXon mówi:

Mimo tych wszystkich nieprzyjemnych wad, które widać gołym okiem - Tale of a Hero mi się podobał. Jest to po prostu kolejna gra przygodowa w klasycznym stylu point&click, jakich pełno na sklepowych półkach. Niczym konkretnym się nie wyróżnia (aczkolwiek, wielki szacun, że Olaf nie musi wkładać sobie większych przedmiotów w zadek) i niczym konkretnym nie zachwyca. Natomiast kończąc przygodę… uświadomiłem sobie, że sposób na pozbycie się potwora nie tkwi tylko w ciężkim mieczu, ale przede wszystkim w sile umysłu.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?