Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Assassin's Creed: Brotherhood

Informacje

  • Autor: moomphas
  • Dodano: 28 kwiecień 2011 22:41
  • Czytano: 2,524 razy


Publikacja:


Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Assassin's Creed: Brotherhood (PC)

Okładka gry Assassin's Creed: Brotherhood
  • Producent: Ubisoft Studios
  • Wydawca: Ubisoft
  • Dystrybutor PL: Ubisoft
  • Gatunek: akcji, skradanki, zręcznościowe
  • Premiera: 17 marzec 2011 r.
  • Premiera PL: 17 marzec 2011 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 129.90 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 7

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: Core 2 Duo 2.6 GHz, 1.5 GB RAM, karta grafiki GeForce 8800 lub lepsza, Windows XP/Vista/7 + dodatkowo: stałe połączenie z Internetem

Po świetnym debiucie pierwszej części Assassin's Creed, która swoją drogą była jednym z najmilszych zaskoczeń roku 2008, dwa lata później nadszedł czas na drugą. Nie spotkała się ona z nazbyt ciepłym przyjęciem ze względu na jedno z najbardziej niepoważnych zabezpieczeń antypirackich jakie kiedykolwiek powstały. Niestety, Ubisoft nie zawsze uczy się na błędach i ponownie traktuje nabywców jak potencjalnych złodziei, zmuszając do logowania się na ichniej platformie przed każdym uruchomieniem gry. Chcesz zagrać w singleplayer, ale siadł ci net? Trudno, aplikacja nie pozwoli uruchomić zakupionej produkcji. Upierdliwe i niewygodne, całe szczęście że sama gra prezentuje bardzo wysoki poziom.

Gdzie, co, jak?

Brotherhood kontynuuje historię z „dwójki” przenosząc nas do szesnastowiecznego Rzymu i ponownie dając okazję wcielić się w mistrza asasynów - Ezio Auditore da Firenze. Po opuszczeniu krypty (gracze, którzy ukończyli drugą część dobrze wiedzą o co chodzi, reszcie nie zamierzam "spoilerować") i udaniu się do stolicy Italii wraz ze swoim wujem Mario, wszystko wskazuje na to, że historia Ezio jako szlachetnego skrytobójcy dobiega końca i będzie mógł on w końcu odpocząć. Nic bardziej mylnego. Następnego dnia Cesare Borgia atakuje miasto Monteriggioni, przytłaczając asasynów i tym samym zmuszając ich do ucieczki. W wyniku bitwy ginie ważna dla Ezio osoba, a Rajskie Jabłko dostaje się w ręce Templariuszy. Przedstawienie pierwszych 30 minut gry jest wykonane niemal idealnie, bardzo dobrze zapisując się w pamięci. Aż szkoda, że mało jacy twórcy są w stanie przygotować taki epicki początek. Developerzy, bierzcie przykład z UBI!

Kto następny ?


Fabuła sama w sobie jest naprawdę ciekawa, choć mogłaby być arcydziełem, jeśliby tylko zastąpić Rajskie Jabłko czymś mniej... magicznym. Przedmiot ten to nic innego jak kawałek okrągłego metalu. Problem w tym, że umożliwia jego posiadaczowi posiąść nadprzyrodzoną moc, co psuje trochę klimat rozgrywki. Na całe szczęście ten jest na tyle niesamowity, że nawet trochę nadgryziony przez ten artefakt, nadal wywołuje opad szczęki. Jak nietrudno się domyślić, naszym celem będzie jego odzyskanie i wymierzenie komu trzeba zasłużonej kary.

Takiego arsenału nie powstydziłby się nikt

Do czego zdążył już nas przyzwyczaić Assassin's Creed 2, to ogromna różnorodność środków eksterminacji przeciwników. Począwszy od oczywistego i chyba najbardziej przez wszystkich lubianego ukrytego ostrza, przez miecze, sztylety, buzdygany, pistolet czy kuszę. Jest w czym przebierać, każdy znajdzie coś dla siebie. Choć co prawda asasyn z buzdyganem wygląda trochę dziwacznie, ale jak ktoś lubi – proszę bardzo. Mimo, że mamy do dyspozycji tylko cios, blok, kopnięcie i chwyt, sam system walki jest satysfakcjonujący. Szczególnie kontrataki wyglądają widowiskowo. Niestety, przeciwnicy nadal mają problemy z atakami w grupie – czekają na swoją kolej, zamiast wykorzystać przewagę liczebną. Co więcej, ich zdolności wyszukiwania Ezio stoją nieraz na niespodziewanie niskim poziomie. Czasem podczas ucieczki wystarczy wspiąć się na niewysoki obiekt, a strażnik zatrzyma się przed nim, zastanawiając się na głos: „Gdzie on się podział? Nie widzę go.”. Trochę komiczne.
Oczywiście poza orężem będziemy zaopatrywali się u kowali w zbroje, których zastosowania tłumaczyć nie trzeba. Nie wszystko jednak jest kwestią gotówki. Niektóre przedmioty pojawiają się dopiero po osiągnięciu określonego postępu w fabule, wykonaniu zadania pobocznego czy np. odbudowaniu danej ilości kuźni.

Kusza to niesamowicie skuteczna i cicha zabawka.


Za pewne część z was zastanawia się co mam na myśli, pisząc o owym „odbudowywaniu”. Otóż podczas rozgrywki mamy okazję pobawić się w inwestora, przy okazji odnawiając miasto. Każde ulokowanie pieniędzy w odbudowanie czy to stajni, kuźni czy innych obiektów zwiększa nasze przychody, które możemy odebrać w bankach. Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zainwestować w akcje, znacząco zwiększając nasze zasoby pieniężne. System ten został jednak maksymalnie uproszczony. Widzimy jakie jest ryzyko (wiele akcji nie ma żadnego) i nie decydując nawet o wysokości wpłaty, jednym klawiszem zawieramy transakcję. Pomysł zdecydowanie na plus, szkoda tylko, że w prawdziwym życiu nie jest tak prosto.

Na nudę nikt się nie poskarży

Mimo iż większość zadań bazuje na cichej (choć nie jest to zawsze wymagane) eksterminacji wysoko postawionych osób, to ani razu nie poczułem znużenia. Po części to dzięki bardzo zróżnicowanym lokacjom, świetnym przerywnikom filmowym, mnogości sposobów rozprawiania się z przeciwnikami, ale przede wszystkim – zawdzięczam to przemyślanej konstrukcji świata gry, gdzie kombinowanie jak zajść danego oponenta chyba jeszcze w żadnej innej produkcji nie dawało tyle frajdy. Skradanie się, wspinając się po wszystkim co się da, gwarantuje naprawdę dobrą zabawę. Oczywiście nadal, aby zachować efektowność, naginane są trochę prawa fizyki. „Skok przeznaczenia” z kilkudziesięciu metrów na kupkę siana zapiera dech w piersiach, lecz nie jest niestety nawet minimalnie realny. Jak już przy temacie jesteśmy, nadal możemy z zaskoczenia dźgnąć wroga w pełnej zbroi i wrzucić go jednym pociągnięciem do wózka z sianem, w którym się ukryliśmy. Fajnie to wygląda, ale w rzeczywistości siła jaka jest potrzebna do wykonania takiej akcji zdecydowanie przekraczałaby możliwości Ezio.

Sam Leonardo da Vinci sprzeda nam kilka ciekawych przedmiotów.


Assassin's Creed: Brotherhood to po części gra w grze. Kończąc wątek fabularny licznik postępu w rozgrywce pokazywał tylko 39%. Co zatem z pozostałymi 61%? Naturalnie, chodzi o zadania poboczne. Poza zbieraniem znajdziek w postaci piór i wspomnianym odbudowywaniem Rzymu, będziemy mieli niejedną okazję wykonać parę misji przykładowo dla gildii złodziei czy kurtyzan. Zadania nie są nudne, co więcej – rzucają czasem trochę światła na fabułę, warto więc skusić się na przynajmniej co poniektóre. Wartym wzmianki jest pomysł z kryjówkami Romulusa, gdzie musimy dostać się z punktu A do B, korzystając z akrobatycznych zdolności asasyna. Za odnalezienie i pomyślne ukończenie wszystkich sześciu, czeka nas nagroda. Nie spodobał mi się natomiast motyw z zachowującymi się gorzej niż zwierzęta ludźmi poprzebieranymi w skóry niedźwiedzia, których można tam spotkać. Chyba twórcy lekko przesadzili, nie udziwniajmy gier na siłę.

  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 9 / 10
  • Czas gry: 15h

Najważniejsze cechy: klimat

Plusy

  • klimat!
  • idealnie dopasowany styl graficzny
  • świetna oprawa audio
  • mnogość broni
  • dowolność w wyborze języka

Minusy

  • AI czasami zawodzi
  • multiplayer rozczarowuje
  • niewygodne zabezpieczenie antypirackie
Avatar użytkownika moomphas
moomphas mówi:

Assassin's Creed: Brotherhood to w skrócie fenomenalny tryb dla pojedynczego gracza – długi, wciągający i okraszony świetną oprawą audiowizualną. Niestety ci, którzy liczą na multiplayer, srogo się zawiodą – po szczegóły odsyłam do recenzji.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?