Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Two Worlds II

Informacje

  • Autor: JackReno
  • Dodano: 29 styczeń 2011 12:28
  • Czytano: 2,437 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Two Worlds II (PC)

Okładka gry Two Worlds II
  • Producent: Reality Pump
  • Wydawca: Zuxxez
  • Dystrybutor PL: CD Projekt
  • Gatunek: akcji, fantasy, RPG, TPP
  • Premiera: 9 listopad 2010 r.
  • Premiera PL: 12 listopad 2010 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 119.90 zł
  • Nasza ocena

    8.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 4

  • Cechy gry PEGI 16

    PEGI 16
    Gra dla nastolatków

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

    Wulgarny język

    Wulgarny język
    W grze jest używany wulgarny język.

    Hazard

    Hazard
    Gry, które zachęcają do uprawiania hazardu lub go uczą.

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Procesor Intel Core 2 Duo 2.13 GHz, 1 GB RAM, karta grafiki 256MB (GeForce 6600 lub lepsza), 6 GB HDD, Windows XP/Vista/7

Two Worlds dość niespodziewanie wdarło się na dyski twarde graczy. Gra polskiego studia Reality Pump nie była zbyt intensywnie reklamowana, media nie szumiały o narodzinach nowego dziecka gatunku cRPG, poza tym wszystkie oczy były zwrócone na Wiedźmina. Dwa Światy okazały się grą dobrą, wprawdzie nie podbiła serc koneserów gatunku, jednak doczepiono jej łatkę polskiego Gothica, co jest pozytywną opinią. O drugiej odsłonie było zdecydowanie bardziej głośno, wielu czekało na wciąż przesuwaną premierę tytułu. Ale czy było warto?

Jak na cRPG przystało...

Akcja Two Worlds II rozpoczyna się dość zaskakująco. Główny bohater gry, którego mieliśmy okazję poznać w "jedynce", został uwięziony w twierdzy Gandohara, potężnego maga, który po upadku Boga Ognia zajął jego miejsce i od tamtej pory ma we władaniu znaczną część krainy Antaloor, nazywając się tym samym Imperatorem. Bohaterowi, któremu odbierana jest życiowa energia, w mękach towarzyszy jego siostra Kira, z której ciała mag zapragnął czerpać moc boga Aziraala. Nie wszystko jednak idzie po myśli złoczyńcy, do twierdzy dostają się orki, którzy... przybywają na ratunek. Znów cieszymy się wolnością, teraz pozostaje nam tylko uratować siostrę.

Geeeeraaalt! Gdzie ten cholerny wiedźmin polazł?


Fabuła, choć nie prezentuje niczego odkrywczego, może się podobać. Z pewnością jest ciekawsza niż w pierwowzorze, rozwój akcji potęguje chęć poznania dalszej części opowieści. Jak to bywa w gatunku cRPG, duży nacisk położono na dialogi, choć nie da się ukryć, że w porównaniu z pierwszą częścią są krótsze i bardziej rzeczowe. Jedni będą sobie to chwalić, fani długich paplanin z pewnością lekko się zawiodą. W dokładniejszym poznaniu historii pomagają liczne dzienniki oraz zapiski i księgi, w których zawarto wiele ciekawych i niekiedy istotnych informacji. W grze uświadczymy też sporo przerywników filmowych, których wykonanie nie pozostawia wiele do życzenia - są ładne, dynamiczne i naprawdę bardzo miłe dla oka. Ogólnie opowieść jest na tyle zawiła, abyśmy wystarczająco długo zastanawiali się, kim jest główny badass gry. Niektórym może przeszkadzać aura tajemniczości, jaką uraczyli nas twórcy, nie wszystkie motywy są do końca wyjaśnione, często trzeba się zastanawiać dlaczego, po co i jak. Osobiście uważam takie rozwiązanie za plus, niedopowiedzenia sprawiają, że po ukończeniu zabawy w głowie gracza kłębią się myśli i próbuje złożyć strzępki opowieści w zgrabną całość.

Od razu mogę pochwalić twórców za questy poboczne. Są na tyle zróżnicowane, że w zabawę nie wkrada się monotonia, a możliwość wyboru, w jaki sposób wykonamy zadanie sprawia, że ich konstrukcja jest złożona i wymaga podjęcia odpowiedniej, w naszym mniemaniu, decyzji. W świecie Two Worlds II questy otrzymujemy zarówno od zwykłych NPC, jak i przyjmujemy zlecenia od określonej gildii (istnieją cztery takowe).

Skoczę i będę miał święty spokój!


Rozwój postaci w grze do niezwykle rozbudowanych nie należy, jednak nie emanuje też prostotą. Wraz z kolejnymi poziomami doświadczenia rozwijamy nie tylko główne współczynniki (siła woli, wytrzymałość, celność, siła), ale także uczymy się umiejętności, których jest kilkadziesiąt (te z kolei podzielono na sześć grup, m.in. umiejętności łowcy, rzemieślnika czy maga). Rozwija się je stopniowo, zależnie od posiadanego poziomu. Niestety, poziom trudności w grze jest nieco nierówny. O ile na początku może być problem z poradzeniem sobie z przeciwnikami, to stosunkowo wcześnie (po dziesiątym levelu) jesteśmy w stanie pokonać pozornie wymagających i trudnych przeciwników. Po pewnym czasie mało który wróg staje się większym wyzwaniem.

Sama walka wykonana źle nie jest, ale razi fakt, że Reality Pump poległo w kwestii magii. Używanie czarów w porównaniu z walką w zwarciu jest żmudne i daje zdecydowanie mniej satysfakcji niż machanie mieczem. Podobnie było w pierwszej odsłonie serii, jak widać twórcy nie nauczyli się w tym aspekcie zbyt wiele. Zastrzeżenia można też mieć do sztucznej inteligencji. Przeciwnicy potrafią się zblokować na niektórych elementach otoczenia, przez co eksterminacja takich delikwentów jest dziecinnie prosta. Ani to zabawne, ani pasjonujące.

Samodzielność przede wszystkim...

Twórcy obiecywali rozbudowany system alchemii oraz craftingu i mogę przyznać, że owe obietnice zostały spełnione. Jeśli chodzi o pierwszy aspekt, to mieszanie miksturek nie jest trudne, dostępność składników jest naprawdę duża. Samo warzenie napojów w gruncie rzeczy ma charakter dowolny, mamy możliwość mieszania jakichkolwiek substratów dobranych wedle własnego uznania. Jeżeli efekt naszych prac nam się spodoba, możemy zapamiętać recepturę. Szkoda tylko, że większość napojów jest najzwyczajniej w świecie niepotrzebna, jedynie kilka z nich można uznać za przydatne.

Rzemiosło również nie jest skomplikowane, ale co najważniejsze - jest skuteczne i dozwolone wszędzie, gdzie sobie tego aktualnie zażyczymy. Prawie wszystkie przedmioty można rozłożyć na części pierwsze takie jak tkaniny, drewno czy żelazo. Kiedy uzyskamy pożądane przez nas surowce, możemy wzmocnić nimi zbroję czy oręż oraz zaimplementować w broni specjalne kryształki zwiększające jej parametry. Klejnoty bez problemu można usunąć, gdy uznamy ich zbędność i przełożyć je do innego itemu. Rozwiązanie komfortowe i praktycznie bezstratne -; raj dla kombinatorów i amatorów zabawy ze sprzętem.

Ilość dostępnych przedmiotów w grze jest zatrważająco duża. Do dyspozycji mamy około kilkaset różnego rodzaju napojów, pułapek, broni czy innych elementów wyposażenia w postaci części zbroi. Ciekawą wariacją są instrumenty, na których bohater jest w stanie nauczyć się grać. Ogromna ilość obiektów zmusza nas do selekcjonowania odnajdywanych przedmiotów lub targania wszystkiego i ganiania do najbliższego handlarza. Druga opcja niestety jest mało przyjemna.

No nie żartuj, że jestem w ukrytej kamerze!


Wszystko za sprawą nieprzyjaznego i, po prostu, skopanego ekranu handlu. W plecaku panuje nieokiełznany chaos, lądujące w nim przedmioty ułożone są bez jakiekolwiek porządku, przez co trzeba ślęczeć i szukać tego, co aktualnie nas interesuje. Sprawę nieco ratuje możliwość przypisania dziesięciu dowolnych rzeczy do skrótów klawiszowych, ale przecież przy hurtowym sprzedawaniu "znajdziek" to się nie sprawdza. Twórcy nie przewidzieli też możliwości sprzedaży kilku przedmiotów tego samego typu za jednym zamachem. Interfejs jest zwyczajnie nieprzemyślany. Można się do niego przyzwyczaić, ale można też było go zaprojektować bardziej przystępnie.

Na tym narzekania niestety się nie kończą. W pierwszej części jedną z największych bolączek była jazda konna. Wielokrotne utyskiwania na ten temat dawały nadzieję, że twórcy sprawią, że ten aspekt produkcji w tym wypadku będzie nie tylko przyjemny, ale i łatwy w obejściu. Nic bardziej mylnego - konie są elementem zbędnym. Sterowanie jest mordęgą, jadąc wolno trzeba się naprawdę namęczyć, żeby skręcić w drugą stronę. Poza tym po skorzystaniu z teleportu zwierzak nie przenosi się z nami na drugą stronę, a gdy za bardzo się oddalimy, ten zwyczajnie się zgubi.

Męcząca jest także mapa, na której bardzo trudno się połapać. Zatrważająca ilość znaczników zdecydowania utrudnia dostrzeżenie interesującego nas punktu. Dziennik misji też może rozczarować, wszystkie zadania są wrzucone do jednego wora, a lekka zmiana koloru napisów nie ułatwia śledzenia postępów w poszczególnych questach.

Mamo, zagrasz ze mną?

Warto wspomnieć także o trybie multiplayer, który prezentuje się dość okazale. Nie mamy tu do czynienia z tradycyjnym przedstawicielem wzorowanym na MMO. Zamiast tego twórcy udostępnili nam pięć dość zróżnicowanych trybów rozgrywki. Wariant Przygody jest jednym z najciekawszych rozwiązań, które polega na wykonaniu szeregu konkretnych zadań. Zabawa w drużynie jest przyjemna, a eksterminacja przeciwników z kompanami w teamie sprawia frajdę. Mimo, że osobiście nie przepadam za rozgrywką wieloosobową, bawiłem się przednio. Deathmatch pozwala dwóm graczom na wzajemne okładanie się orężem, istnieje również opcja drużynowa.

Rozumiem, że masz opory, ale ja naprawdę jestem spóźniony!


Polowanie na kryształy, jak sama nazwa wskazuje, polega na zdobyciu 150 sztuk świecidełek, a o wygraną rywalizują dwie drużyny. Tutaj liczy się przede wszystkim szybkość działania i mała doza sprytu. Najbardziej jednak przypadł mi do gustu ostatni tryb. W Wiosce rozbudowujemy własne miasteczko - stawiamy m.in. farmy i sklepiki, dbając przy tym o zadowolenie mieszkańców, zbierając od nich złoto i pilnując bezpieczeństwa. Czasami przyjdzie nam wypełnić drobne zadania w postaci zabicia panoszących się wilków zagrażających naszym podopiecznym. Ciekawą opcją jest też możliwość skorzystania z asortymentu naszych sklepów przez innych graczy. Jednak tryb dostępny jest dopiero po zapłaceniu 10.000 Aur, które to funkcjonują jako waluta w świecie gry.

Pochwały należą się za to designerom oraz grafikom - oprawa wizualna stoi na bardzo wysokim poziomie i nieraz potrafi zachwycić. Wszelkie lokacje prezentują się okazale i wprost emanują klimatem. Miasta tętnią życiem, a postacie zachowują się naturalnie. Krajobrazy potrafią przykuć uwagę, zwłaszcza na maksymalnych detalach widać kunszt i ogrom pracy grafików. Podziemia z kolei prezentują się tak, jak powinny - odpowiednio mroczne, złowrogie i nieprzyjemne. Z dźwiękiem również nie jest źle, muzyka pasuje do charakteru produkcji. Trochę razi fakt, że w polskiej wersji gry nie mamy szansy usłyszeć dubbingu w rodzimym języku.

Mimo swoich wad i niedopracowanych elementów Two Worlds II należy się wysoka nota. To pozycja z gatunku cRPG, tutaj liczy się dobra fabuła, ciekawe questy, masa przedmiotów i potężny klimat. Właśnie te najważniejsze elementy produkcja posiada. Fakt, niedoróbki rażą i przeszkadzają, do jednych można się przyzwyczaić, do drugich nie. Mimo wszystko "ósemka" będzie odpowiednią oceną, bo Two Worlds II jest grywalna i ma w sobie magię, która sprawia, że gracz ma chęć brnąć dalej w ciekawą opowieść.
  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 8 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 6 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: b/o

Najważniejsze cechy: crafting

Plusy

  • crafting i alchemia
  • bardzo ładna oprawa graficzna
  • zgrabne multi
  • niezłe questy poboczne

Minusy

  • interfejs to kaszanka
  • nieprzyjazna mapa i dziennik
  • fatalna jazda konna
Avatar użytkownika JackReno
JackReno mówi:

Na Two Worlds II czekałem z lekką obawą. Po pierwszych recenzjach na niemieckich serwisach internetowych mój apetyt został pobudzony. Choć gra wybitna nie jest, to spełniła moje oczekiwania i zaoferowała ponad dwadzieścia godzin przyjemnej zabawy. Postęp w stosunku do "jedynki" daje nadzieję, że trzecia część Dwóch Światów będzie produkcją nad wyraz udaną.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?