Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Torchlight

Informacje

  • Autor: LordTyrranoos
  • Dodano: 07 listopad 2009 21:02
  • Czytano: 5,961 razy


Publikacja:


Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Torchlight (PC)

Okładka gry Torchlight
  • Producent: Runic Games
  • Wydawca: Perfect World Entertainment
  • Dystrybutor PL: FonoGAME
  • Gatunek: akcji, fantasy, hack & slash, RPG
  • Premiera: 27 październik 2009 r.
  • Premiera PL: 26 czerwiec 2010 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 69.90 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 3

  • Cechy gry PEGI 12

    PEGI 12
    Gra dla starszych dzieci

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: Pentium III 800 MHz, 512 MB RAM, karta grafiki 64 MB (GeForce 2 MX200 lub lepsza), 400 MB HDD, Windows 2000/XP/Vista

Oczekiwanie na nadejście wielkiego i niekwestionowanego hitu, jakim niewątpliwie będzie trzecia odsłona powstałej w 1996r. serii Diablo, wydłuża się niemal z każdym tygodniem. Musimy jeszcze poczekać dobrych kilkanaście miesięcy, by w końcu w 2011r. ujrzeć gotowy produkt na naszych pecetach. Tymczasem czas oczekiwania nieco nam osłodzi najnowszy projekt studia Runic Games (założonego notabene przez trzech współzałożycieli legendarnego Blizzarda – Maxa i Ericha Schaeferów oraz Petera Hu) pod tytułem Torchlight. Niejeden fan diabelskiej serii wpadnie w autentyczne osłupienie, gdy tylko wgłębi się w niecodzienny, ale zarazem dość znajomy świat...

Diablo 3 pre-alpha?

Po rozpoczęciu właściwej rozgrywki naszym pierwszym skojarzeniem i wręcz słowem-kluczem, które często przewinie się w recenzji, będzie wyraz “Diablo”. Możemy bowiem dostrzec, iż Torchlight to faktycznie produkt autorstwa byłych programistów Blizzarda. Pierwszym tego objawem jest warstwa fabularna i środowisko, w którym toczymy boje. Trafiamy do tytułowego miasteczka, gdzie wyznacznikiem wszystkiego jest miejscowy drogocenny kruszec, zwany Ember. W trakcie gry uświadamiamy jednak sobie, iż owy surowiec ma wiele negatywnych właściwości, czego dobrym przykładem okaże się wybrana przez gracza postać. To jedynie zapowiedź tego, co czeka na mieszkańców Torchlight kilkadziesiąt pięter pod ziemią, gdzie rodzi się czyste zło wcielone, pragnące jedynie zagłady i śmierci.

Moment zawahania...


Nie napisałem jednak jeszcze o najważniejszym – Torchlight to typowy przedstawiciel gatunku hack’n’slash, gdzie naszym jedynym celem jest parcie do przodu, taranowanie przeciwników, nabijanie punktów doświadczenia i wykonywanie questów. Wokół tego schematu kręci się cały gameplay tej gry. Na samym początku wybieramy jedną z trzech klas postaci. Twórcy do wyboru udostępnili nam Destroyera – potężnego, wytrzymałego zawadiakę, Vanquishera – strażnika miasta, który w celującym stopniu opanował obsługę broni palnej, a także Alchemista – chudego młodzieniaszka, wykorzystującego zdobytą wiedzę magiczną. Mój typ padł na tego pierwszego, z dość prozaicznej przyczyny – rozwój postaci jest tak skonstruowany, iż możemy tworzyć poniekąd klasy pośrednie, czego dobrym przykładem był mój Destroyer, wykształcony w duchu zaklęć magicznych – połączenie magii i miecza to gwarant sukcesu. Po wyborze protagonisty czas na dokonanie jednej z najważniejszych decyzji w całej grze – wybrać... rysia czy psa? Panowie z Runic Games postanowili wprowadzić do skostniałego już od kilku lat gatunku nieco innowacji, czego pierwszym przejawem jest właśnie osobisty pet. Nie dość, że pomaga on w walce, to możemy posłać go do miasta z ekwipunkiem, który chcemy sprzedać, a także... przetransformować go w inną postać! Temu procesowi towarzyszy przyjemna i znana między innymi z Fable: Zapomniane Opowieści minigra związana z łowieniem ryb, którymi karmimy peta w razie potrzeby.

Już od samego początku dostrzegamy podobieństwa do nieśmiertelnego Diablo – strukturę miasta oraz hierarchiczność postępu. Torchlight prezentuje się dokładnie tak samo, jak Tristram w pierwszej części Diabełka. To tutaj przyjmujemy wszelkie questy i handlujemy, stąd także podróżujemy portalami i teleportami do różnych podziemnych lokacji. A główny antagonista? Odszukamy go na ostatnim, 35 poziomie pod powierzchnią, a pojedynek z nim zajmie nam dobrych kilka minut czasu i dziesiątki magicznych eliksirów. By jednak przedrzeć się do tak odległej siedziby mroku należy pokonać wcześniejszych kilkadziesiąt miejscówek, których design i budowa także przypominają nam pewną grę. Zwiedzimy katakumby, jaskinie, dziwnie wyglądające azteckie (?) ruiny, skąpane w nieprzebytej dżungli oraz wszelkiej maści podziemne rejony kopalni. Wszystko skąpane jest w mroku, choć wykorzystywany cell-shading nadaje Tochlightowi nieco bajkowego nastroju.

Chwila spokoju!


Po wstępnej fazie tutorialowej będziemy musieli wykonać pierwszego questa, zleconego przez starszego maga. Wymaga to od gracza zejścia na pierwszy poziom i zapoznania się z przeciwnikami oraz początkowymi broniami. O ile więc z początku dysponować będziemy jedynie podstawowymi mieczami, halabardami i toporami, to później wyszalejemy się jak nigdy przedtem. Poza standardową bronią białą, w naszym ekwipunku swoje miejsce znajdą prawdziwe giwery rodem z shooterów – shotguny, pistolety, karabiny, nawet tak hardcore’owe pozycje jak działko Tesli czy działo Tsara! Ogromny plus za połączenie oldskulowego inwentarzu z nowoczesną techniką! Co będziemy siekli i wystrzeliwali? Wszelkiego typu maszkary, począwszy od zombie i szkieletów, poprzez duchy i ogromne pająki, kończąc na mechanicznych pojazdach kroczących oraz gromnych bossach w liczbie kilku sztuk na każdy poziom. Tak naprawdę to niczym oni się nie różnią od zwyczajnych hord oponentów, posiadają natomiast dziwne nazwy i zdecydowanie podwyższone statystyki punktów życia – czasem trzeba się długo namachać dwoma mieczami, żeby pokonać danego kolosa. Co zaś tyczy się ostatniego tytana – Ordrak to kawał skurczybyka, przy którym ciągle znajdują się inne maszkary. Ostatnią walkę można uznać za epicką, a jestem tym szczęściarzem, który nie poległ ani razu przy tym pojedynku.

Po zakończeniu głównego wątku fabularnego, którego przejście na normalnym poziomie trudności zajmie około 8-10 godzin, czeka na nas dość dużo innych zajęć, przede wszystkim questy poboczne. Z początku dostępnych jest trzech zlecających, natomiast po pokonaniu Ordraka – dochodzi dwóch kolejnych i dodatkowe wejście do tzw. „Shadow Vault”, będącego kolejnym rozbudowanym miejscem siekania przeciwników. Zadania poboczne polegają tylko i wyłącznie na pokonaniu danego bossa bądź też przyniesieniu do zleceniodawcy określonego przedmiotu. Zostaniemy oczywiście odpowiednio nagrodzeni – jakimś słabym itemem (który najczęściej od razu zostanie sprzedany), punktami doświadczenia oraz dziwnymi, gdyż rzadko spotykanymi w tego typu grach, punktami popularności. Element ten to kolejna statystyka, która praktycznie nie ma żadnego znaczenia w rozgrywce, natomiast umożliwia dalszy rozwój specjalnych umiejętności naszej postaci.

  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 9 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 7 / 10
  • Fabuła: 6 / 10
  • Czas gry: 15h

Najważniejsze cechy: gameplay, grafika

Plusy

  • niesamowita miodność i prostota
  • oprawa techniczna
  • syndrom „jeszcze jednej godziny”
  • wymagania sprzętowe
  • intensywna akcja

Minusy

  • dystrybucja elektroniczna
  • krótka kampania główna
  • potrafi przyciąć
Avatar użytkownika LordTyrranoos
LordTyrranoos mówi:

Torchlight to moim zdaniem jeden z najlepszych hack'n'slashy w historii komputerowej rozgrywki. Powiela ona znane i sprawdzone rozwiązania rodem z serii Diablo, ale jednocześnie dodaje właśne smaczki (pety, specjalistów czy broń palną). Sumując - każdy szanujący się fan slasherów powinien nabyć ten tytuł i oddać się niczym nieskrępowanej rzeźni okraszonej bajkową grafiką i dobrą oprawą dźwiękową. Pozostaje tylko czekać na edycję pudełkową i polskiego wydawcę...

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?