Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» ShellShock Live

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 25 styczeń 2021 00:10
  • Czytano: 270 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry ShellShock Live (PC)

Okładka gry ShellShock Live
  • Producent: kChamp Games
  • Wydawca: kChamp Games
  • Dystrybutor PL: brak danych
  • Gatunek: akcji, indie, multiplayer, strategiczne, taktyczne, turowe
  • Premiera: 11 marzec 2015 r.
  • Premiera PL: 22 maj 2020 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 25.49 zł
  • Nasza ocena

    8.5

  • Twoja ocena

    9 / 10

    Średnia: 9 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Windows XP lub nowszy, procesor 1,5 GHz, 1 GB RAM, DirectX 9.0, szerokopasmowe łącze internetowe, 500 MB wolnego miejsca na dysku

O dziwo przez dłuższy czas miałem problem ze znalezieniem porządnego odpowiednika Scorched Tanks (zainspirowanego przez Scorched Earth), w którego zagrywałem się za młodu jeszcze na Amidze. W pewnym stopniu sprawdził się Pocket Tanks, ale gra tylko na punkty pozostawiała niedosyt w postaci niezrealizowanej żądzy niszczenia. I oto jest recepta na tę przypadłość. Recenzja ShellShock Live.

Misje w kampanii to nie tylko niszczenie przeciwników.



Jakby reboot
Pod wieloma względami tytuł przypomina klasykę gatunku gier artyleryjskich, ale od siebie wprowadza wiele nowości, jakich można by oczekiwać po trybach sieciowych w aktualnie wydawanych grach. A co tak w ogóle się rozchodzi? Czołgi znajdują się na dwuwymiarowej mapie (często dość górzystej, ale opcji jest aż 80, a także losowo generowany teren) i strzelają do siebie w kolejnych turach, korzystając z szerokiego wachlarza rozmaitych broni, w większości w niczym nieprzypominających klasycznych pocisków wystrzeliwanych przez czołgi. Rzecz jasna, Worms w dużej mierze sprawdza się jako zamiennik, ale puryści przywitają ShellShock Live zdecydowanie bardziej otwarcie.

Na dobry początek polecam wdrożyć się w kampanii dla pojedynczego gracza. Nie ma tutaj żadnych fabularnych pretekstów, tylko misje podzielone na kilka zestawów, których ukończenie przyniesie nam punkty doświadczenia, a wraz z nimi upragnione poziomy, odblokowujące nie tylko nowe bronie, ale również dające części na usprawnienie naszego czołgu (ulepszenie gąsienic, dzięki czemu zajedziemy dalej i wdrapiemy się nawet na strome wzgórza; usprawnienie lufy zwiększy szansę na trafienie krytyczne; pancerz pozwoli nam przetrwać dłużej na polu bitwy; wsparcie częściej przyniesie nam ulepszone bronie, a także pozwoli uzyskać dodatkowe zdolności i zbierać odległe paczki wsparcia za pomocą haka). Łącznie misji tych jest obecnie prawie 100. Skutecznie wprowadzą w tajniki rozgrywki, acz w paru miejscach oczekujcie niemałego nagłego wzrostu poziomu trudności, choć nawet finałowa bitwa ostatecznie zabrała raptem paręnaście podejść. Będzie swoiste wprowadzenie do mechanik na poszczególnych etapach kampanii, prezentacji broni czy dodatkowych zdolności (wezwanie wsparcia, okop, przeładowanie, jetpack).

W grze możemy wystrzelić nawet kiełbasę...



Podbój Internetów
Starcia sieciowe to coś, czym ShellShock Live wciąż żyje i ma się bardzo dobrze. Ludzi gra sporo, więc czasem na zapełnienie pokoju czeka się zaledwie kilka sekund. W porywach będzie to kilka minut, jeśli zachce nam się grać w mniej popularne tryby. Tych jest aktualnie 9. Od zwykłego Deathmatchu (w tym drużynowego), przez Points (grę na punkty przez określoną ilość tur), Juggernaut (1 mocny czołg kontra ileś słabszych), Rebound czy Vortex (strzał musi wpierw przejść przez przeszkodę odbicia bądź portalu), Assassin (każdy ma tylko sobie znajomy cel, jaki może niszczyć), po Marksman (sztuka trafiania do tarcz – pudło oznacza śmierć), Charge (trafianie przeciwników ściąga energię z ich akumulatora – pierwszy w pełni naładowany wygrywa), a także Shoccer (artyleryjska piłka nożna). Wspomniane przeszkody występują nie tylko w postaci różnych odbić (kreski albo kółka) czy portali (czasem wielu par naraz), ale również mnożników obrażeń x2 i x3, dronów aktywowanych pociskiem oraz czarnych dziur (zakrzywiają trajektorię albo zupełnie wchłaniają pocisk, gdy będzie zbyt blisko środka). O dziwo z tym ostatnim jeszcze nie ma dedykowanego trybu gry, a chętnie bym zagrał.

Czasem rozmiar portalu podpowiada parę, ale bywa jak na załączonym obrazku.



Jeśli ktoś takich udziwnień nie lubi, może spokojnie je wyłączyć, albo określić ich częstotliwość. Podobnie da się dostosować ilość i długość (czas na ustawienie strzału) tur, moc pancerza, moc wiatru, tryb strzału (strzela pojedynczy gracz, drużyna, albo wszyscy jednocześnie), tryb jednej broni na turę albo wyrównanych szans (wszyscy mają ten sam arsenał), maksymalną różnicę poziomu doświadczenia, a także wyświetlanie bądź ukrycie trajektorii poprzedniego strzału. W trakcie walk po niektórych trafieniach wypadną trybiki stanowiące walutę ShellShock Live. W sklepiku nabędziemy ekskluzywne bronie, mapy, barwy terenu, części kosmetyczne czołgu, a także zwycięską muzyczkę. Warto jednak rozważyć bycie sknerą na początek, bo za nagromadzenie sporej ilości jest osiągnięcie, jeśli ktoś chce wymaksować grę.

Wszystko to składa się na wciągającą rozgrywkę, do której chce się wracać, próbując zrealizować konkretne wyzwania. Do czego zresztą kusi codzienne losowanie bonusu w zamian za choćby jedną wygraną. Ponad 100 broni i ich ulepszeń to kupa frajdy (w tym arsenał inspirowany innymi grami jak Worms czy Angry Birds). Ogólnie ekipa kChamp Games popuściła tutaj wodze fantazji i wyszło to wyjątkowo fajnie. Jedyne, czego mi naprawdę mocno brakuje to taktyczne bronie, jakie były obecne w Pocket Tanks. Pocisk, który mieszał w ustawieniach kąta lufy i siły wystrzału potrafił skutecznie wyprowadzić nieprzyjaciela w pole. Podobnie było z bombami ziemistymi, jakie przysypywały przeciwnika i ten był w nie lada tarapatach, kiedy nie wyposażył arsenału w coś, co bez szkód dla samego siebie się odkopuje.

Chaotyczny tryb, ale i tutaj są odpowiednie strategie.



Godne obecnej generacji
Muszę przyznać, że jak na grę artyleryjską, ShellShock Live prezentuje się nader barwnie i przyjemnie dla oka. Tematykę kolorystyczną map dobieramy sami, ikony broni są intuicyjne, same efekty specjalne ogląda się z satysfakcją, a destrukcji otoczenia towarzyszą latające głazy odrzucone falą uderzeniową. Nie ma tutaj jednak animacji spadku terenu, jak to ma miejsce w przypadku Pocket Tanks. Bardzo miłym zaskoczeniem był soundtrack, który bardzo przyjemnie i epicko przygrywa zarówno w menusach, jak i podczas samej bitwy. Kompozycje wpadają w ucho i nie nudzą się nawet przy regularnie prowadzonych rozgrywkach.

Większość odhaczona
ShellShock Live w dużej mierze dał mi to, czego zabrakło w było nie było bardzo przyjemnym Pocket Tanks. Wciąż widać tutaj spore pole do popisu, twórcy na razie tylko zapowiedzieli, że pracują nad dodatkową zawartością, aczkolwiek na razie brak szczegółów. Niewykluczone, że wspomniany brak trybu z koniecznością strzelania przez czarne dziury czy taktycznych broni będzie w końcu zniwelowany jakimś DLC. Jeśli szukacie świetnej artyleryjskiej gry w niskiej cenie (domyślnie 25,49 zł za sztukę lub 71,99 zł za czteropak, gdy się złożyć ze znajomymi), to ShellShock Live będzie strzałem w dziesiątkę.

To mój koniec. I recenzji też.




Grę do recenzji udostępnił partner Evolve PR:
  • Grafika: 8 / 10
  • Dźwięk: 9 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 9 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Czas gry: 20h

Najważniejsze cechy: świetna rozgrywka, multum broni, trybów i misji dla 1 gracza, pełne multi

Plusy

  • świetna wciągająca rozgrywka
  • ponad 100 broni (z ulepszeniami ponad 300)
  • zróżnicowane tryby rozgrywki
  • prawie 100 misji dla jednego gracza
  • multi pełne ludzi
  • przyjemna oprawa audiowizualna

Minusy

  • trochę brakuje taktycznych broni
  • brak dedykowanego trybu czarnym dziurom
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

ShellShock Live miłośników gatunku pochłonie bez reszty. Komu God Rays, bo już udało mi się zdobyć?

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?