Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Spike Volleyball

Informacje

  • Autor: Karfein
  • Dodano: 07 grudzień 2019 05:25
  • Czytano: 204 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Spike Volleyball (PC)

Okładka gry Spike Volleyball
  • Producent: Black Sheep Studio
  • Wydawca: Bigben Interactive
  • Dystrybutor PL: CDP
  • Gatunek: multiplayer, sportowe
  • Premiera: 5 luty 2019 r.
  • Premiera PL: 5 luty 2019 r.
  • Tryb gry: single / multiplayer
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: Digital
  • Cena: 142.99 zł
  • Nasza ocena

    5.5

  • Twoja ocena

    7 / 10

    Średnia: 7 / Głosów: 2

  • Cechy gry PEGI 3

    PEGI 3
    Gra dla wszystkich

    Online

    Online
    W grę można grać online.

Wymagania: Procesor Intel Core i3-2100 3.1 GHz / AMD Phenom II X4 945 3.0 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 1 GB GeForce GTS 450 / Radeon HD 6770 lub lepsza, 10 GB HDD, Windows 7 64-bit, joypad wymagany do gry

Siatkówkę wolę o wiele bardziej niż piłkę nożną czy koszykówkę, dlatego jak zobaczyłem trailer Spike Volleyball, to natychmiast się ucieszyłem, że ktoś porwał się na siatkówkę halową, a nie łatwiejszą w realizacji plażową odmianę. Zwiastun nie zapowiadał najwyższej jakości i ma to niestety przełożenie na efekt końcowy. Jak wielki? O tym recenzja właśnie.

Ilość przerywników filmowych możemy zmniejszyć częściowo lub do zera, by przyspieszyć rozgrywkę.



Zamysł jest dobry
Na wstępie raczę ostrzec – Spike Volleyball działa wyłącznie z kontrolerem. Oczywiście z DualShockiem sobie nie radzi, więc jeśli nie macie jakiegoś pecetowego, trzeba zaopatrzyć się w odpowiedni program. Według mnie to kompletnie nie ma sensu, bo spokojnie dałoby się sterowanie przełożyć na klawiaturę, ale co zrobić. To jak ogarnięto grę wszystkimi naraz na małej połowie boiska do siatkówki? Otóż przyjęcie następuje automatycznie przez najbliższego zawodnika, chyba że nie naciśniemy przycisku odbioru (A), bo widzimy, że piłka może wypaść na aut. Następnie używamy jednego z trzech przycisków, żeby zdecydować, do którego zawodnika wystawiający ma podać (X, Y, B), chyba że skorzystamy z opcji przerzucenia na drugą połowę (RT), acz to ryzykowne zagranie, o ile odbiór nie był perfekcyjny, a nasza reakcja odpowiednio szybka. Na końcu decydujemy o rodzaju ataku – ścina na A lub lobowanie na Y, jednocześnie celując gałką, dokąd piłka ma polecieć.

Kiedy piłka jest po stronie przeciwnika, skupiamy się na bloku, który wykonywany jest przyciskiem X, a przesuwany za pomocą kliknięć LT lub RT. Zawsze ustawia się potrójny blok, ale trochę trwa, nim zawodnicy się przesuną, więc trzeba szybko reagować na to, komu wystawia przeciwnik piłkę do ataku. Oczywiście, kiedy atak zostanie wykonany i widzimy, że piłka nie wyleci na aut, trzeba czym prędzej kliknąć A, żeby nasza drużyna odebrała piłkę. W kwestii serwowania mamy 3 rodzaje zagrywek – prostą, z wyskoku i typu float. Problem w tym, że można wynaleźć taki punkt, żeby komputer zawsze głupiał przy odbiorze – wystarczy posłać piłkę lekko po siatce i niezależnie od ustawionego poziomu trudności spokojnie możemy nabić kilkanaście asów serwisowych. Muszę przyznać, że trzon rozgrywki zaprojektowano bardzo dobrze i nie mam do niego najmniejszych zastrzeżeń. Gorzej niestety z wykonaniem, o czym stanowią następne akapity.

Mój ulubiony stadion.



Władcy wiatru
To, że można wykorzystać lukę i wbijać asy bez opamiętania, to akurat małe piwo. Patch wydany miesiąc po premierze poprawił trochę bolączek i znacznie usprawnił detekcję uderzeń, ale nie zmienia to faktu, że wciąż zdarza się widzieć, jak zawodnik uderza piłkę, choć jego ręka minęła ją nawet o jakiś metr. Na początku oczywiście sprawia to problemy w postaci tego, jak przygotować się na taki niespodziewany atak, gdzie oczekujemy faulu po stronie drużyny przeciwnej. Druga rzecz to piłka wybijana ponad sufit stadionu, bo gra obliczyła, że w ten sposób doleci po wysokim łuku do atakującego. Na końcu mamy jeszcze blokady zawodników czy to, jak w ekspresowym tempie (nadludzkim nawet w spowolnionej powtórce) przemieszczają się na właściwe miejsce, które mają przypisane w danym ustawieniu taktycznym. Swoją drogą, to Spike Volleyball jest do bólu oskryptowane – rzućcie okiem na dwa kolejne zrzuty ekranu i pobawcie się w „znajdź x różnic”.

Przyjrzyj się temu screenshotowi.



Podobieństwo wynika z faktu, że zawodnicy mocno trzymają się przypisanych im pozycji w stosunku do obranej taktyki (stąd pewnie te nadludzko szybkie powroty na swoje miejsce). Strategii jest dość trochę, ale naraz możemy korzystać z trzech. W trakcie przerwy technicznej możemy zdecydować się na inną trójcę, żeby zróżnicować rozgrywkę, aczkolwiek osobiście większej różnicy nie odczuwałem. Dodam tylko, że takich zestawów taktyk możemy wcześniej przygotować sobie aż 6, więc jeśli te subtelne zmiany pozytywnie wpłyną na wrażenia z gry, można bez problemu korzystać ze wszystkich po kolei w trakcie meczu. Zdaje mi się też, że komputer raczej nie wykorzystuje potencjału repertuaru dostępnych strategii. Oczywiście możecie sobie ustawić, jak długo gracie – 3 wygrane sety po 25 punktów czy zostawić domyślne 2 sety po 15. Zachowano przy tym konieczność uzyskania dwupunktowej przewagi przy piłce setowej oraz meczowej.

A teraz temu. I znajdź 5 różnic między nimi.



Raczej lokalnie
Niestety nie udało mi się zagrać online, gdyż jest puste i nawet kilkunastominutowe oczekiwania nie przyniosły rezultatu. Rzecz jasna, zawsze można zagrać we dwójkę lokalnie, jeśli tylko macie dość kontrolerów. Tak się jednak składa, że nawet rozgrywka ze sztuczną inteligencją dawała jakąś chorą frajdę pomimo tych wszystkich bolączek. Chyba sam fakt, że Spike Volleyball jako tako działa, a ja bardzo lubię ten sport, popychał mnie do dalszej rozgrywki i rozwoju drużyny w trybie karieru, choć ta jest tak podstawowa, że aż boli. Wybieramy narodową drużynę, dopasowujemy logo i koszulki, a następnie rozgrywamy mecze, zarabiamy pieniądze, za które wysyłamy skautów, by ci w różnych turniejach wypatrywali zawodników, jakich im wskażemy. Poszczególne osoby są dobre w wypatrywaniu konkretnych osób czy ich umiejętności, toteż warto dopasowywać ich do wybranych celów, by zmaksymalizować efekt. Później możemy przerobić też zawodnika z mocną stroną, by stał się konsultantem przy skautowaniu względem rzeczy, w której jest dobry. I to w zasadzie cała kariera – poza tym to po prostu rozgrywane mecze w turnieju i utrzymywanie się na jak najwyższym miejscu w lidze narodów.

Śmieszne było jednak to, że o ile przygotowane narodowe drużyny przynajmniej udawały nazwiskami pochodzenie z danego państwa (choć przez brak odpowiedniej czcionki na koszulkach były zapisane bez niektórych liter, czyli JWIAK dla zawodnika Jóźwiak), tak początkowa ekipa w karierze z danego państwa to była mieszanka przedstawicieli wszystkich ras i kontynentów. Nie robi to specjalnie różnicy w rozgrywce, ale to kolejna rzecz, której nie dopracowano. Jeśli już nie było stać na licencje, można było przynajmniej zadbać o to, żeby podróbki były spójne. Mała rzecz, ale nie cieszy.

Zagrywkę i sterowanie całą drużyną rozwiązano naprawdę dobrze.



Ładne stadiony
Jedna z pierwszych rzeczy, jakie rzucają się w oczy w trakcie meczu, to stadiony i te wykonano naprawdę dobrze. Widownia i reszta obsługi stadionu czy ekipa prasy nie są w najwyższych detalach, ale wystarczająco jak na tło. Na pierwszy rzut oka zawodnicy też są w porządku, ale po dłuższej chwili zaczynają się rzucać w oczy pewne mankamenty – przede wszystkim nie za dużo jest animacji i dość często dwóch lub nawet trzech zawodników koło siebie robi dokładnie to samo, co czasem komicznie wygląda. Druga rzecz to fakt, że wszyscy mają tę samą budowę ciała i różnią się tylko i wyłącznie wzrostem, fryzurą, kolorem skóry i twarzą. W trakcie kariery jednak po kilku rekrutacjach rzucą się w oczy sobowtóry. Animacje też są czasem nieprzemyślane – kobiety skaczą do bloku tak wysoko, że mają brzuch powyżej siatki. Zresztą nierzadko widuje się, jak postaci nachodzą na siebie, czy ktoś wręcz stoi w siatce. W trakcie powtórek wychodzą też kwiatki takie jak nagłe zrywy animacji czy ich brak płynności przy przechodzeniu z jednej w drugą.

Jak widać, grafika nie jest najwyższych lotów i w poza ładnymi stadionami sięga raczej jakością do poprzedniej generacji, ale przynajmniej udźwiękowienie jest spoko. Muzyka w menusach jest przyjemna dla ucha (kilka kompozycji), odgłosy gry, ślizgów, uderzeń piłki brzmią fajnie, choć może czasem nieco zbyt wyraziście. Widownia też reaguje na wydarzenia, aczkolwiek najbardziej w tej kwestii lubiłem stadion szkolny, bo widzowie nie reagowali dopiero po zapunktowaniu, lecz jakby odliczali na raz, dwa i trzy. Komentatorzy są, ale wypowiadają się tylko przed rozpoczęciem meczu, w trakcie przerwy technicznej czy poproszeniu o czas, po wygraniu bądź przegraniu seta oraz po zakończeniu meczu. Trochę szkoda, bo jednak po dłuższym czasie spędzonym ze Spike Volleyball po prostu brakuje tego, żeby ktoś na bieżąco komentował bieżące wydarzenia rozgrywki.

Na szkolnym stadionie udało się piłkę wybić nawet nad dach...



Tylko dla fanów siatkówki
I tylko w trakcie porządnej przeceny. Chciałbym móc powiedzieć coś bardziej pozytywnego, lecz pojedyncza aktualizacja to za mało, żeby Spike Volleyball od Black Sheep Studio i Bigben Interactive zostało naprawione. Jeśli jesteście wymagający i oczekujecie jakości gier sportowych od EA czy 2K, to lepiej całkowicie omińcie tę produkcję. Jeżeli potraficie dostosować swoje oczekiwania do tzw. crap factoru danego tytułu, to Spike Volleyball ma szansę sprawić Wam wręcz kupę frajdy. Osobiście bawiłem się całkiem nieźle, choć nie powiem, czasem dlatego, że jakieś bugi czy animacje mnie rozśmieszyły (jak rzadki przypadek serwu, kiedy to piłka poleciała... prostopadle w dół). Osobiście mam nieco dość gier wideo o siatkówce plażowej, dlatego jak jesteście równie wygłodniali siatkówki halowej, dajcie podczas porządnej promocji szansę. Twórcom się należy, choćby za odwagę i tych kilka dobrze zrealizowanych aspektów Spike Volleyball.

Nisko ustawiony blok jest dla słabych.




Grę do recenzji udostępnił polski wydawca CDP

  • Grafika: 5 / 10
  • Dźwięk: 7 / 10
  • Grywalność: 6 / 10
  • Żywotność: 4 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Czas gry: 10h

Najważniejsze cechy: dobry projekt sterowania, niezłe udźwiękowienie, może sprawić frajdę; bugi!, tylko na joypada, podst

Plusy

  • bardzo dobry projekt sterowania całą drużyną
  • mimo błędów może sprawić (chorą) frajdę fanom siatkówki
  • ładne stadiony
  • fajna muzyka w menu, dobre odgłosy
  • to jednak rzadki przypadek gry o siatkówce halowej

Minusy

  • po patchu wciąż dość dużo bugów
  • sterowanie wyłącznie joypadem
  • kariera w podstawowej formie
  • komentatorzy tylko w przerwach meczu
  • poza stadionami grafika z poprzedniej generacji; mało animacji i atak klonów
  • brak licencji i spójności w nazwach w trybie kariery
  • stosunek cena/jakość
Avatar użytkownika Karfein
Karfein mówi:

Szkoda, no... Tak rzadko jest okazja popykać w grę o siatkówce halowej, a tu w porywach średniak. Tylko dla fanów, i tylko podczas wyprzedaży – w obecnej formie Spike Volleyball absolutnie nie jest wart pełnej ceny.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?