Platformy:

Jesteś na SwiatGry.pl» Recenzje» PC» Sekiro: Shadows Die Twice

Informacje

  • Autor: Louis
  • Dodano: 10 kwiecień 2019 10:00
  • Czytano: 543 razy



Najnowsze recenzje

Najczęściej czytane recenzje

Recenzja gry Sekiro: Shadows Die Twice (PC)

Okładka gry Sekiro: Shadows Die Twice
  • Producent: FromSoftware
  • Wydawca: Activision
  • Dystrybutor PL: Cenega S.A.
  • Gatunek: akcji, fantasy, przygodowe, skradanki, TPP
  • Premiera: 22 marzec 2019 r.
  • Premiera PL: 22 marzec 2019 r.
  • Tryb gry: single player
  • Język: angielski z polskimi napisami
  • Nośnik: DVD
  • Cena: 229.90 zł
  • Nasza ocena

    8.0

  • Twoja ocena

    8 / 10

    Średnia: 8 / Głosów: 1

  • Cechy gry PEGI 18

    PEGI 18
    Gra tylko dla dorosłych

    Przemoc

    Przemoc
    Gra zawiera elementy przemocy.

Wymagania: Procesor Intel Core i3-2100 3.1 GHz / AMD FX-6300 3.5 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki 2 GB GeForce GTX 760 / Radeon HD 7950 lub lepsza, 25 GB HDD, Windows 7/8/10 64-bit

From Software uchodzące za studio realizujące skomplikowane i wymagające gry, oddało niedawno w nasze ręce swój kolejny projekt. Sekiro: Shadows Die Twice to następca „niesławnej” serii Dark Souls oraz Bloodborne kontynuujący pewne założenia podgatunku soulslike, ale również zawierający szereg znaczących zmian wpływających na prowadzenie rozgrywki. Zdążyły one już podzielić fanów „soulsborne’ów”, a także sprowokować dyskusję o wprowadzaniu do podobnych produkcji różnych poziomów trudności.

Sekiro przenosi nas do alternatywnej wizji XVI-wiecznej Japonii, w której trwają wyniszczające kraj krwawe konflikty prowadzone przez daimyō. Gracz przejmuje kontrolę nad Wilkiem, shinobi próbującym strzec swojego młodego pana przed zagrażającym mu klanem Ashina. Chłopiec obdarzony jest Smoczym Dziedzictwem, pozwalającym na przywracanie zmarłych do życia, i tę moc antagoniści chcą wykorzystać dla stworzenia nieśmiertelnej armii mogącej odwrócić przebieg wojny. We wprowadzeniu Wilk przegrywa walkę z reprezentantem wrogiego rodu, traci ramię, a panicz Kuro zostaje porwany. Nasz bohater budzi się następnie w opuszczonej świątyni, tam poznaje tajemniczego rzeźbiarza i otrzymuje specjalną protezę zwiększająca jego efektywność. Od tego momentu shinobi rozpoczyna swoją misję wypełnioną potyczkami, wspinaczką, skradaniem się oraz rozwijaniem własnych umiejętności.


Podobnych przeciwników przyjdzie nam pokonywać nie raz.




Już od samego początku odczuwalna jest dynamika sterowania – Wilk może swobodnie biegać, skakać, korzystać z linki pozwalającej podciągnąć się do wyżej położonych miejsc i wyprowadzać ciosy. Nie ogranicza nas żaden pasek wytrzymałości, co w praktyce pozwala bardzo sprawnie przemieszczać się po mapie. Przydatne jest to szczególnie w sekwencjach polegających na szybkim pokonywaniu terenu pod silnym ostrzałem. Zatem wielokrotnie gracz sam decyduje czy chce przemknąć pomiędzy przeciwnikami i unikać ataków, czy podejmie próbę przekradnięcia się niedostrzeżonym oraz eliminowania przeciwników z ukrycia. Sterowalny shinobi potrafi zniknąć w wysokiej trawie, zawisnąć przy krawędzi dachu, zeskoczyć na wroga i zabić go jednym celnym pchnięciem miecza. Mechanika skradania jest satysfakcjonująca, ale nie dominuje nad otwartą walką. Nie wszystkich wojowników możemy zaskoczyć, więc wielokrotnie musimy też polegać na szermierczych zdolnościach.


Można dostać ofidiofobii.




Kluczem do sukcesu jest opanowanie reguł kierujących zachowaniem postawy, a więc właściwie równowagi walczących. Cięcia i odbicia wpływają na pozycję, ta zaś określa podatności na zranienie, dlatego trenowanie odpowiednich zachowań podczas pojedynku decyduje nierzadko o skuteczności naszego bohatera. Jeżeli jego postawa zostanie przełamana, automatycznie staje się bezbronny i nawet jeden silny cios może pozbawić go całego zapasu zdrowia. Analogicznie działa równowaga naszych przeciwników – silne uderzenia oraz bloki stawiane w odpowiednim momencie zbijają ich odporność, więc jeśli wystarczająco dobrze poradzimy sobie z wymianą ciosów, możemy pokonać wroga bez konieczności pozbawienia go całości życia. System ten stanowi sedno trudności Sekiro: Shadows Die Twice bowiem nawet drobne potknięcie kosztuje bardzo dużo, a często uniemożliwia pomyślne zakończenie walki, którą trzeba będzie powtarzać aż do skutku.


Pojedynki są dynamiczne i krwawe.




Początkowy chaos i pośpieszne wyprowadzanie cięć lub pchnięć stopniowo zaczyna przypominać pieczołowicie przygotowaną choreografię dzięki dopracowanym animacjom postaci. Walczący prowadzą ze sobą śmiertelny taniec, zderzenia kling wywołują deszcz iskier, a ciosy kończące wzbijają w powietrze fontanny krwi. Jest widowiskowo, ale jednocześnie brutalnie i bezwzględnie, gra nie wybacza błędów, przez co przeciwnicy wykorzystują każdą okazję, aby skrócić Wilka o głowę. Jeśli zginiemy, możemy po chwili odrodzić się z częścią zdrowia, żeby stanąć ponownie do walki albo uciec i poczynić lepsze przygotowania do kolejnego starcia. Odpowiednio wykorzystana mechanika wskrzeszenia niekiedy pozwala zaskoczyć wroga niespodziewającego się naszego ataku, ale też wielokrotnie wstajemy z ziemi tylko po to, by paść na nią znowu pod naporem ciosów potężnego wojownika. Stąd nie zawsze zdolność ta stanowi ułatwienie i warto rozważnie nią dysponować.


Czerwona kropka sygnalizuje możliwość zadania śmiertelnego ciosu.




Ze śmiercią wiąże się utrata połowy posiadanych w jej momencie pieniędzy oraz punktów doświadczenia, których nie możemy odzyskać po wskrzeszeniu, a to spowalnia rozwój umiejętności i ekwipunku naszego shinobi. O ile można znaleźć sposób na odłożenie większej sumy senów, to już ze zgromadzonymi po licznych zabójstwach PD musimy liczyć na sprzyjanie losu. Czasami podczas odrodzenia zachowujemy wszelkie zdobyte dobra, ale im częściej będziemy ginąć, tym bardziej zmniejszamy prawdopodobieństwo uzyskania takiego efektu. Częsta śmierć bohatera wywołuje też u postaci niezależnych tajemniczą chorobę blokującą pewne zadania poboczne lub szansę zdobycia dodatkowych przedmiotów, ale też wpisuje w fabułę oraz funkcjonowanie NPC motyw śmierci i kosztów, jakie należy ponieść, aby wrócić do świata żywych. Oczywiście epidemię można stosunkowo łatwo powstrzymać, jednak sam wątek Smoczego Moru wydaje się ciekawy.


Warto udoskonalać narzędzia w protezie.




Dzięki wspomnianym już pieniądzom i punktom doświadczenia nabywamy nowe przydatne podczas walki elementy protezy oraz szereg umiejętności czyniących Wilka bardziej wszechstronnym wojownikiem. W mechanicznej ręce możemy zamontować, a następnie udoskonalać między innymi wyrzutnię shurikenów, miotacz ognia, topór do niszczenia tarcz, petardy i włócznię przebijającą pancerz. Dzięki nim nie tylko zadajemy obrażenia, ale też atakujemy z dystansu, wykonujemy skuteczne uniki, oślepiamy przeciwników albo szybciej zbijamy ich postawę. Z biegiem czasu i dziesiątkami pokonanych wrogów poznajemy efektowne kombinacje ciosów, dynamiczne techniki kontrowania, zwiększamy zasób zdrowia oraz wytrzymałości, dzięki czemu sterujemy działaniami Wilka bardziej świadomie i skutecznie. Gdy spotkamy bossa, który sprawia wrażenie niemożliwego do pokonania, jeśli mamy taką możliwość, warto się wycofać, wzmocnić postać, a potem wrócić i już bez większych trudności go wyeliminować.


W Sekiro nie brakuje urokliwych miejsc.




W przypadku Shadows Die Twice From Software odeszło od ciężkiego, mrocznego nastroju typowego dla większości soulslike’ów wykorzystujących wręcz horrorową ikonografię czy wizerunki przerażających potworów. Nadal jest ponuro, ale konwencja sprawia wrażenie lżejszej, co podkreślają też wykorzystane oświetlenie i kolorystyka. Gra wygląda naprawdę dobrze, a na szczególne uznanie zasługują projekty budynków, po których dachach dzielny Shinobi skacze i przebiega nad głowami strażników, żołnierzy lub mnichów. Zamki, warownie, pałace czy świątynie prezentują się świetnie, a towarzyszące im krajobrazy złożone z górskich szczytów, ośnieżonych lasów i stromych klifów potrafią zachwycić. Twórcom udało się uzyskać dzięki szacie graficznej ciekawy kontrast estetyzujący przemoc poprzez połączenie pobojowisk oraz splamionych krwią pomieszczeń z pięknem wschodniej natury i architektury. Równie pozytywne wrażenia pozostawiła po sobie oprawa dźwiękowa, zarówno muzyka, odgłosy walki, jak i dialogi wypowiadane przez bohaterów doskonale współgrają z obraną przez projektantów strategią stylistyczną. Muszę przyznać, że wielokrotnie zatrzymywałem się, żeby zwyczajnie doświadczać tej ciekawej kombinacji środków dopełniającej przyjemność oraz satysfakcję z rozgrywki. Wygląd i brzmienie Sekiro to bez wątpienia jego ogromne zalety.


Ośnieżone górskie szczyty otaczają areny starć.




Niestety nie obyło się też bez pewnych niedociągnięć mogących popsuć frajdę z towarzyszenia zwinnemu shinobi w realizacji jego misji. Główny zarzut należy postawić kamerze, która lubi grymasić, dąsać się i obrażać na gracza w najmniej odpowiednich do tego momentach, czyli podczas walki z diabelnie szybkim przeciwnikiem. Choć mamy możliwość zablokowania widoku i skoncentrowania go na konkretnej ruchomej postaci, to często gubimy wroga z zasięgu wzroku, gdy wykona dynamiczny ruch, wejdzie za niewielką przeszkodę lub nieco się oddali. Czasami zwyczajnie uniemożliwia to odbicie ciosu, wyprowadzenie kontry czy nawet wykonanie uniku, a chyba nie muszę dodawać, że i bez tego część potyczek stanowi poważne wyzwanie. Kamera szczególnie nie radzi sobie w ograniczonej przestrzeni, głównie zamkniętych pomieszczeniach, gdzie łatwo wpaść plecami na ścianę, a następnie stracić orientację w sytuacji i stać się łatwym celem ataku.


Płomienie nie zwiastują niczego dobrego.




Po pewnym czasie można także odnieść wrażenie, że twórcy nie wysilili się zbytnio, projektując przeciwników i napotykanie kolejnych ashigaru, mnichów, zwierząt lub samurajów potrafi znużyć. Szczególnie jeśli na pewnym etapie słabszych oponentów traktujemy już jedynie jako źródło pieniędzy oraz przedmiotów, gdyż przestają stanowić realne zagrożenie. Dotyczy to też minibossów, mniej lub bardziej powtarzających swój wygląd i sposób zadawania ciosów, więc jeśli drugi albo trzeci raz musimy zabić klona postaci wyeliminowanej kilka godzin wcześniej, nic dziwnego, iż odczujemy znużenie. Szczerze mówiąc oczekiwałem od Sekiro większej różnorodności potworów bądź zjaw napotykanych w mrocznym świecie gry. Jednocześnie rozumiem decyzję koncentracji na walce przy użyciu broni białej, a trudno trzymać się jej konsekwentnie wysyłając do boju zastępy nieuzbrojonej w nią monstrów. Stąd na naszej drodze spotykamy głównie wojowników z mieczami, toporami, sztyletami oraz włóczniami i trzeba to zaakceptować. Odróżnia to także produkcję From Software od utrzymanego w podobnej konwencji Nioh, w którym rozmaitych yōkai mamy pod dostatkiem.


Nad pobojowiskiem unosi się już tylko dym.




Inną kwestią jest natomiast kłopotliwa optymalizacja, która z niewiadomych przyczyn uniemożliwiała wygenerowanie więcej niż kilkunastu klatek na podpiętym do komputera telewizorze, na którym docelowo chciałem przechodzić grę. Jak się okazało, nie byłem osamotniony i dość obszerny wątek na forum Steam wypełniały już posty graczy mających podobny problem, nawet pomimo posiadania konfiguracji sprzętowych spełniających rekomendowane wymagania. Dopiero po kilku dniach społeczność zebrana wokół gry znalazła stosunkowo proste rozwiązanie i dzięki temu mogłem zamienić fotel przy biurku na kanapę, by już cieszyć się płynną animacją na większym ekranie. Oczywiście nie wpłynęło to znacząco na wrażenia płynące z samej rozgrywki, ale zirytowała mnie konieczność kombinowania, żeby bez kłopotów wyświetlać Sekiro na wybranym urządzeniu. Oby producent w najbliższym czasie załatał tę usterkę, bowiem korzystanie więcej niż z jednego monitora przy komputerze powoli staje się standardem.


Nawet zwyczajne przedmioty mogą budzić niepokój.




Czy zatem Sekiro to dobra okazja, aby zapoznać się ze specyficzną formułą rozgrywki oferowaną przez From Software? I tak, i nie. Z jednej strony gra próbuje wyciągnąć rękę do mniej zdeterminowanych graczy nową mechaniką sterowania bohaterem, bardziej przystępnym sposobem prowadzenia narracji, a także świeżym podejściem do systemu walki, ale z drugiej nadal stanowi duże wyzwanie zręcznościowe oraz taktyczne, nie wspominając o konieczności poświęcenia czasu na naukę pokonywania kolejnych potężnych przeciwników. Osoby stroniące dotychczas od soulslike’ów mogą zarówno odkryć w sobie żyłkę perfekcyjnego wojownika, czerpiąc przyjemność z prowadzenia licznych wymagających pojedynków, jak i zniechęcić się stosunkowo szybko przez szereg porażek. W mojej ocenie nowa produkcja From Software jest pod pewnymi względami bardziej przystępna niż jej poprzedniczki, jednak nadal potrafi zaskoczyć wyśrubowanym poziomem trudności.


Każde miejsce skrywa swoje tajemnice.




Sekiro: Shadows Die Twice nie jest grą dla wszystkich, jeżeli nie lubisz wyzwań bezlitośnie sprawdzających twój refleks i pamięć, lepiej poszukaj innej produkcji o japońskich wojownikach. Zaoszczędzi Ci to dużo czasu, nerwów oraz frustracji wywołanych chociażby śmiercią spowodowaną ciosem przeciwnika znajdującego się po drugiej stronie dzielącej was ściany. Jeśli natomiast grałeś już w soulsliki i szukasz czegoś świeżego, z nowymi pomysłami na rozgrywkę lub chcesz sprawdzić własną zręczność bądź cierpliwość, nowe dzieło From Software wydaje się pozycją idealną dla Ciebie. Wiadomo, pewne kwestie twórcy mogli bardziej dopracować, ale mnie Sekiro nie zawiodło, a nawet pozytywnie zaskoczyło głębią mechaniki oraz ciekawą stylistyką, przez co spokojnie można je uznać za godnego następcę serii Souls.




Grę do recenzji udostępnił partner Kool Things:

  • Grafika: 9 / 10
  • Dźwięk: 10 / 10
  • Grywalność: 8 / 10
  • Żywotność: 8 / 10
  • Nowatorstwo: 8 / 10
  • Fabuła: 7 / 10
  • Czas gry: 60h

Najważniejsze cechy: dynamiczna, trudna, soulslike, Japonia, gra akcji

Plusy

  • system walki
  • wymagający bossowie
  • grafika
  • dźwięk
  • system rozwoju
  • projekty budynków
  • mobilność postaci

Minusy

  • kamera
  • wtórni przeciwnicy
  • drobne błędy techniczne
Avatar użytkownika Louis
Louis mówi:

Sekiro: Shadows Die Twice zapewnia kilkadziesiąt godzin dobrej zabawy, lecz wypełnionej licznymi porażkami i koniecznością szybkiej nauki reguł kierujących rozgrywką. Jak na soulslike'a przystało, nie jest łatwo, ale za to każde zwycięstwo daje masę satysfakcji. Polecam!

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?